co u ginekologa? :/

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
Rojza Genendel
pAStereczka
Posty: 22
Rejestracja: 27 cze 2008, 21:31
Lokalizacja: Smocze Miasto
Kontakt:

Post autor: Rojza Genendel » 28 cze 2008, 14:11

Myślę że nie ma potrzeby dorabiania ideologii do wstydu przed wizytą u ginekologa. Bo wizyty u gastrologa na przykład- nawiązując do wspomnianego raka żołądka- mało kto się wstydzi. Jeśli komuś sprawia to dyskomfort, zawsze można się udać do położnej.
Nie pisz proszę że "nie mam pojęcia" o zachorowaniach na raka. Mam je. W ramach nauki miałam roczny kurs radioterapii z nastawieniem na onkologię, popartą półroczną praktyką na onkologii.
Rak wątroby to rzadkość (poniżej 3 % zachorowań), ci nieszczęśni alkoholicy zwykle schodzą na etapie poprzedzającym, czyli na marskości. Jest to choroba spotykana natomiast bardzo często w Afryce.
Jakkolwiek próby wątrobowe robię co roku.
Nie jestem maniaczką zdrowego stylu życia, gdybym nią była nie paliłabym fajek, nie jadła słodyczy i codziennie uprawiała jogging :-)

Moim zdaniem dyskusja w tym temacie zahacza o zupełnie inną kwestię. Rzecz w tym, że abstynencja seksualna nie chroni w 100% przed kobiecymi chorobami. Jakkolwiek zmniejsza ryzyko niektórych z nich- to oczywiste.

Bardzo Dziwna Osoba
fantAStyczny
Posty: 551
Rejestracja: 21 lut 2007, 15:28
Lokalizacja: Północ

Post autor: Bardzo Dziwna Osoba » 28 cze 2008, 15:20

[quote="Salomea"] Ale ja prędzej wytatuuję sobie pajęczynę na twarzy, niż wybiorę się do ginekologa. :diabel:

Niezłe :lol: :lol: :lol:

A wracając do tematu, to nie wiem, czy jest w Trójmieście choć jeden dobry ginekolog, bo to co ci "specjaliści" zrobili z moją koleżanką, skutecznie zniechęciło mnie do lekarzy tej profesji. Ona od kilku już lat,od czasu rozpoczęcia współżycia choruje na różne choroby, była już u większości prywatnych lekarzy, jakich znalazła i do dziś nie wie co jej naprawdę dolega. Brała antybiotyki przez 2 lata, prawie bez przerwy, a dolegliwości i tak nie wyleczyła. Każdy lekarz jej mówi:"Co oni z panią zrobili?!". Któryś z kolejnych lekarzy powiedział jej, że niektórzy lekarze celowo zapisują pacjentkom takie leki, by dolegliwość się długo utrzymywała i aby one do nich wróciły. Ona mówi,że była dużo zdrowsza, zanim rozpoczęła to całe "leczenie". Pamiętam sytuacje, kiedy ona od niektórych leków tak mdlała, ze przez tydzien nie mogła iść do pracy. Jeszcze 4 lata temu, to ona byla pierwszą, która mnie namawiała do takich wizyt, teraz już nie namawia...

Awatar użytkownika
dziwożona
tłumok bezczASowy
Posty: 1940
Rejestracja: 29 lut 2008, 20:29
Lokalizacja: z bagien i uroczysk
Kontakt:

Post autor: dziwożona » 28 cze 2008, 17:51

Ktoś tu poczuł się urażony i zakwestionowany...
Nie bierz wszystkiego, słonko, tak do siebie, bo to nie jest sposób na życie, naprawdę.
Poza tym, żadna z wspomnianych przeze mnie osób, która umarła na raka wątroby, nie była alkoholiczką i nie mieszkała w Afryce (bo wg Twojej wypowiedzi tylko tacy umierają na tego typu nowotwory).
A co do nieprzyjemnych doznań podczas niektórych badań. Wielu ludzi robi kolonoskopię tylko raz w życiu, choć powinno być to dla nich badaniem okresowym.
Pozdrawiam
Rozbawiona do łez tą dyskusją, Dziwożona
Seks należy tępić, gdyż z niego biorą się dzieci - źródło naszej nieustającej, pedagogicznej udręki.

Awatar użytkownika
Rojza Genendel
pAStereczka
Posty: 22
Rejestracja: 27 cze 2008, 21:31
Lokalizacja: Smocze Miasto
Kontakt:

Post autor: Rojza Genendel » 28 cze 2008, 18:13

dziwożona pisze: Rozbawiona do łez tą dyskusją, Dziwożona
Jeśli rozśmiesza cię tematyka chorób i śmierci, to tylko pogratulować poczucia humoru.

Awatar użytkownika
dziwożona
tłumok bezczASowy
Posty: 1940
Rejestracja: 29 lut 2008, 20:29
Lokalizacja: z bagien i uroczysk
Kontakt:

Post autor: dziwożona » 28 cze 2008, 18:15

Dziękuję.
Seks należy tępić, gdyż z niego biorą się dzieci - źródło naszej nieustającej, pedagogicznej udręki.

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka » 28 cze 2008, 18:53

Rojza Genendel pisze: Tyle się ostatnio mówi o profilaktyce raka piersi, raka szyjki macicy. Poradnie ginekologiczne są ogólnie dostępne, a wizyty bezpłatne. W głowie mi się nie mieści, jak można do tego stopnia bimbać na własne zdrowie i życie.
Można - jestem tego dowodem i przykładem. Moje zdrowie i życie jest MOJE i mam prawo o nim decydować - znam stan polskiej służby zdrowia i wątpliwe umiejętności co niektórych lekarzy. Wolę umrzeć na raka niż oddać się w ręce nie wiadomo kogo. Kto wie, może trafię w ręce ginekologa, który całe studia imprezował, chlał wódę, a na egzaminach ściągał? ;p Dziękuję, postoję xD
Rojza Genendel pisze:Na pewno macie bliskie kobiety, matki, siostry, ciotki, przyjaciółki.
Tak, mam mamę i kilka ciotek, koleżanki też by się jakieś znalazły. :P
Rojza Genendel pisze: Czy nie poczuwają się one żeby chociaż trochę o was zadbać?
O przepraszam, ciotkom nie pozwoliłabym ingerować w moje życie, a mamusia wie doskonale, że od chwili, kiedy ukończyłam 18 lat, sama podejmuję decyzje, które mnie dotyczą :P Raczej nie wyobrażam sobie, że miałyby się wszystkie zebrać razem, narzucić mi cuchnący worek na głowę, zapakować do bagażnika samochodu i zawieźć do ginekologa, tam przywiązać do fotela i zmusić do badania, bo technicznie rzecz biorąc byłby to gwałt zbiorowy przy użyciu wziernika :roll:
Rojza Genendel pisze: Ginekologa przecież powinno się odwiedzać CONAJMNIEJ raz w roku (oczywiście lepiej częściej),
Najlepiej pewnie codziennie :shock:
Rojza Genendel pisze:wtedy też wykonywać cytologię, biocenozę, badanie palpacyjne sutka i USG sutka lub mammografię (zależnie od wieku).
Patolog będzie mógł macać mnie do woli - od czubka głowy począwszy, przez sutki i całą resztę, na palcach u nóg skończywszy. TYLKO patolog :D
Rojza Genendel pisze:I wszystko to można mieć za darmo, żeby zachować zdrowie i życie.
Ja zachowam tyle zdrowia i życia, ile mi potrzeba, bez odwiedzania lekarzy.

zielonooka_24
starszASek
Posty: 38
Rejestracja: 17 lip 2008, 21:04
Lokalizacja: Śląsk-Katowice

:)

Post autor: zielonooka_24 » 11 sie 2008, 15:54

hehhe no w tym wypadku musze przyznać iż zgadzam się z Agnieszką- hmm co z tego że mam ciocie i babcie i mame- trudno żeby ciągły starą 24 letnią babe za rączkę i to do ginekologa:D hehehe
Co do profilaktyki jasne lepiej zapobiegać niż leczyć, ale nie ma też co popadać w paranoje, gdybym chciała co roku sprawdzać każdy narząd to bym musiała non stop po lekarzach się włóczyć- samo doskonale wiemy jakie są kolejki i terminy do lekarza. Przekonałam się o tym gdy musiałam wykonać rezosnans magnetyczny głowy i w kwietniu zapisali mnie na prawie listopad..hehehe Człowiek zdąży umrzeć niż dopcha się na badanie taka prawda przykra

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Re: :)

Post autor: Agnieszka » 11 sie 2008, 17:35

zielonooka_24 pisze:samo doskonale wiemy jakie są kolejki i terminy do lekarza. Przekonałam się o tym gdy musiałam wykonać rezosnans magnetyczny głowy i w kwietniu zapisali mnie na prawie listopad..hehehe Człowiek zdąży umrzeć niż dopcha się na badanie taka prawda przykra
Skąd ja to znam xD Ostatnio sama się leczyłam z grypy żołądkowej, bo akurat lekarz rodzinny był jeden na wszystkich pacjentów (sezon urlopowy, szkoda, że choroby nie biorą urlopu) i gdybym chciała się zapisać, to byłabym czterdziesta czwarta w kolejce (a skłaniałam się ku zapisaniu, bo jakoś tak mnie zmartwiła temperatura 39 stopni - ale na szczęście złego diabli nie wezmą) :P Osobiście wolałam się wygrzać we własnym łóżku niż siedzieć parę godzin wśród tłumu kaszlących i kichających ludzi - jeszcze bym oprócz grypy żołądkowej jakieś inne paskudztwo złapała xD :roll:

Ola eR
starszASek
Posty: 41
Rejestracja: 30 lip 2008, 21:44
Lokalizacja: Cala Polska i okolice

Post autor: Ola eR » 11 sie 2008, 20:27

Powiem Wam, ze wizyty u ginekologa za kazdym razem doprowadzaja mnie do placzu. No, tych "kazdych" nie bylo znow tak duzo, bo tylko dwa, ale dostarczyly mi wystarczajaco duzo stresu...

Pierwszy raz poszlam do ginekologa jak widzialam jak bardzo zalezy na wspolzyciu mojemu owczesnemu chlopakowi i chcialam zapytac, o co moze chodzic, ze ja nie odczuwam podniecenia i w ogole nic nie moze wyjsc, wyraznie z mojej winy i w ogole co jest, przeciez ja go tak bardzo kocham itd. (to, co juz gdzies opisywalam - kochac, kocham, ale od dotykania mnie wara - wtedy jeszcze nie rozumialam). Uslyszalam od uroczej pani, ze jak potrzebuje wrazen, to zebym poszla na scianke wspinaczkowa, bo seks jest dla starszych ode mnie i to na pewno o to chodzi. Mialam wtedy troche ponad 20 lat i uwierzcie - znalam duzo mlodszych ode mnie, ktorym jakos wiek nie przeszkadzal. A na scianke chodze i tak, wiec no problem. Pomyslalam "glupia baba" i udalo mi sie ja zignorowac. "Zwiazek" rozpadl mi sie pare miesiecy pozniej po nieudanych probach porozumienia seksualnego...

Niecaly miesiac temu odwiedzialam inna, tym razem bardzo mila i na serio sympatyczna pania ginekolog, ktora w przeciwienstwie do poprzedniej byla na tyle delikatna, ze udalo jej sie mnie zbadac, ale w trakcie badania rozesmiala sie i jak ja syknelam stwierdzila "oj wiem, czuje, czuje...dziewczynko"...
Pewnie nie miala takiej intencji, no ale poczulam sie jakas taka wysmiana i obnazona. Obrzydlistwo.

Nie lubie ginekologow...
Człowiek musi czasem chorować. Chociażby po to, żeby poczytać. (Hagiwara Sakutaro)
...
"Polamane kwiaty, ktore zyja samotnie"
...

Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2195
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Post autor: urtika » 11 sie 2008, 21:25

Ja natomiast średnio raz na rok czy półtora roku odwiedzam irydologa. To taki specjalista, który diagnozuje z tęczówki oka, wykrywając zmiany degeneracyjne w danym narządzie w bardzo wczesnym stadium. Irydologia znana jest od ponad 3000 lat. Donoszą o tym pisane dokumenty chaldejskie, hinduskie, chińskie, japońskie i starogreckie. Irydologia znana była również przez Hipokratesa, ojca współczesnej medycyny.
Znalazłam kilka lat temu bardzo dobrą panią irydolog, która jest również homeopatą i lekarzem chorób wewnętrznych. Nie tylko postawiła trafną diagnozę odnośnie mojego stanu zdrowia, ale również zaglądając mi w oko powiedziała, na jakie choroby narażona jestem genetycznie. W rodzinie ze strony ojca jest kilka przypadków cukrzycy choć mój ojciec na szczęście jej nie ma, a ona zapytała mnie, czy ktoś w rodzinie choruje na cukrzycę. :shock: Podobnie z chorobami reumatycznymi, które z kolei występuja u niektórych członków rodziny ze strony matki. Tak więc ja jej wierzę. A odwiedzam ją rzadko, gdyż mieszka w innym województwie. Mojej znajomej wykryła pewne schorzenie ginekologiczne i wówczas ona udała się do ginekologa na leczenie, a ginekolog potwierdził diagnozę. Gdyby mnie też wykryła coś takiego, wówczas też bym poszła. Byłam już ,co prawda, kilka razy w życiu u specjalisty z tej dziedziny, więc się nie boję, aczkolwiek nie przepadam za takimi badaniami. Jest w Polsce kilku dobrych ginekologów, zarówno mężczyzn jak i kobiet.
A jeśli chodzi o te z pań, które ngdy w życiu nie współżyły i zastanawiają się, jak zareaguje lekarz gdy się dowie ile mają lat, to tak sobie myślę, że nienajgorszym rozwiązaniem byłoby wówczas powiedzieć, że jest się zakonnicą ze zgromadzenia bezhabitowego. :idea: :) Nie każda zakonnica wygląda jak pingwin. Są zgromadzenia habitowe i bezhabitowe, o czym może nie wszyscy wiedzą. Zakonnice ze zgromadzeń bezhabitowych niczym nie różnią się ubiorem od świeckich kobiet. No, co prawda nie malują się i nie noszą minispódniczek i dekoltów, ale nie mają jakiegoś dziwnego stroju wyróżniającego je jakoś. A zkonnica będąca dziewicą przecież nikogo nie zdziwi, gdyż złożyła śluby czystości. No i pytania o rodzenie dzieci też odpadają. :)
Quirkyalone

Awatar użytkownika
mikka
młodASek
Posty: 21
Rejestracja: 3 sie 2008, 21:59

Post autor: mikka » 11 sie 2008, 21:31

a ja nie mam nic przeciwko lekarzom, nieważne jakiej specjalności... Chociaż szczerze mówiąc najbardziej nie lubię dentystów... Bo wizyta u dentysty zawsze boli... :(

Ola eR
starszASek
Posty: 41
Rejestracja: 30 lip 2008, 21:44
Lokalizacja: Cala Polska i okolice

Post autor: Ola eR » 12 sie 2008, 08:56

Tak, taka bezhabitowa zakonnica, to inaczej "skrytka".
U mnie odpada, nie lubie klamac, a jestem ateistka, wiec to byloby duze klamstwo :P Poza tym...w sumie co mnie obchodzi, co mysli jakas baba o moim dziewictwie i prawie odwrotnie - co jakas babe obchodzi moje dziewictwo :P Chociaz mile to nie jest, ale do przezycia...
Człowiek musi czasem chorować. Chociażby po to, żeby poczytać. (Hagiwara Sakutaro)
...
"Polamane kwiaty, ktore zyja samotnie"
...

Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2195
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Post autor: urtika » 12 sie 2008, 15:59

Ja czuję się trochę jak zakonnica. :mrgreen: Choć może bardziej jak pustelnica, gdyż lubię samotność i do tego prowadzę taki dość ascetyczny tryb życia. ( Ale na gwoździach nie śpię ). Taka mniszka tybetańska w polskim wydaniu, żyjąca według własnych, przez samą siebie ustanowionych reguł. :D

A kłamać też generalnie nie lubię, jednak zdarzają się w życiu takie sytuacje, gdy wolę powiedzieć jakieś nieszkodliwe małe kłamstewko i mieć święty spokój, niż kłócić się i wysłuchiwać czyjejś głupiej gadki. :P
Quirkyalone

Awatar użytkownika
Koni
bASałyk
Posty: 717
Rejestracja: 10 sie 2008, 21:42
Lokalizacja: Wolne Miasto Gdańsk
Kontakt:

Post autor: Koni » 16 sie 2008, 21:52

Taa... "jak można do tego stopnia bimbać na własne zdrowie i życie" - no jednak można. Jak mam umrzeć, to umrę i tyle. Leję na to. Może to i głupie, ale co mi tam. Jakoś na razie nie mam ochoty, żeby ktoś wsadzał mi palec w tyłek.
"This is not about sex
We all know sex sells and the whole world is buying..."

Ceterum censeo Carthaginem delendam esse.

Awatar użytkownika
Weep
ruda mASzkara
Posty: 539
Rejestracja: 26 mar 2008, 12:38
Lokalizacja: Łódź/ Włocławek
Kontakt:

Post autor: Weep » 17 sie 2008, 07:02

Na swoje życie można bimbać tyle, ile się ma na to ochotę. Olewać ginekologa, odpalać jednego papierosa od drugiego i pić hektolitry dietetycznej Coli zawierającej ponoć rakotwórczy aspartam. To moje życie, świadomie nim pomiatam na lewo i prawo, dlatego nie będę mieć pretensji do nikogo, poza sobą, jeśli kiedyś za to wszystko mi się beknie.
Życie stoi przede mną otworem.
I nawet wiem co to za otwór.

ODPOWIEDZ