co u ginekologa? :/

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
clouds clear
golAS
Posty: 1288
Rejestracja: 4 wrz 2006, 13:36
Lokalizacja: ZIELONA GóRA

Post autor: clouds clear » 21 gru 2007, 22:10

Odświeżam temat. Drogie panie, ostatnio przeżyłam prawdziwe piekło domysłów " na co mogę być chora?".I powiem szczerze, spokój , który otrzymałam po diagnozie był najwspanialszym prezentem jaki mogłam dostać. Warto sie badać. A stwierdzenie, że jeśli nie uprawiam seksu , nic mi nie zagraża, można przyrównać do stwierdzenia, że człowiek , który nie palił nie zachoruje na raka płuc ...
einmal ist keinmal

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka » 21 gru 2007, 22:39

Zapewne warto, chociaż mnie to i tak nie przekonuje. Kiedyś chyba to pisałam, a może i nie, więc napiszę teraz:
Następnym lekarzem, jaki będzie miał przyjemność bądź też nieprzyjemność mnie badać, będzie patomorfolog :D Podczas sekcji :D

Bardzo Dziwna Osoba
fantAStyczny
Posty: 551
Rejestracja: 21 lut 2007, 15:28
Lokalizacja: Północ

Post autor: Bardzo Dziwna Osoba » 22 gru 2007, 17:58

:lol: :D :mrgreen:

Awatar użytkownika
clouds clear
golAS
Posty: 1288
Rejestracja: 4 wrz 2006, 13:36
Lokalizacja: ZIELONA GóRA

Post autor: clouds clear » 22 gru 2007, 20:17

Agnieszka pisze:Zapewne warto, chociaż mnie to i tak nie przekonuje. Kiedyś chyba to pisałam, a może i nie, więc napiszę teraz:
Następnym lekarzem, jaki będzie miał przyjemność bądź też nieprzyjemność mnie badać, będzie patomorfolog :D Podczas sekcji :D

Tzw "zimny chirurg" :wink:
einmal ist keinmal

Awatar użytkownika
margot
offtopAS
Posty: 1071
Rejestracja: 25 paź 2007, 15:38
Lokalizacja: Gród Kraka i Smoka Wawelskiego
Kontakt:

Post autor: margot » 23 gru 2007, 09:52

Zamarłam czytając wcześniejsze posty.
Już się nie dziwię że w Polsce jest mała wykrywalność wczesnych stadiów raka. :? :?
Minimum to usg piersi i cytologia raz do roku. To jest ważniejsze niż mycie zebów :diabel: bo sztuczną szczękę sobie można wstawić :diabel: :diabel:
Obrazek

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka » 23 gru 2007, 11:22

margot pisze:Zamarłam czytając wcześniejsze posty.
Nie zamieraj ;)
margot pisze:Minimum to usg piersi i cytologia raz do roku.
Ja myślę, że każdy człowiek sam najlepiej wie, co jest dla niego minimum - przykładowo ja mam dwie teorie na temat raka:
1. lepiej nie wiedzieć,
2. rak ruszony, to rak rozjuszony.
Generalnie na podstawie przypadków zaobserwowanych w otoczeniu doszłam do tego, że dopóki człowiek nie wie, że jest chory, żyje sobie spokojnie i wszystko jest ok. W chwili, kiedy się dowiaduje, zaczyna się załamywać, myśleć "a co jeśli mi się nie uda, a dlaczego mi się to przytrafiło" itp itd. i w konsekwencji się poddaje, a czym kończy się kapitulacja, każdy wie. A jeśli ktoś nie wie, to powiem: kapitulacja kończy się śmiercią :P
Druga rzecz - z biologicznego punktu widzenia komórki rakowe, żeby funkcjonować, potrzebują żywiciela, ne? Dopóki żywiciel sobie żyje, komórka rakowa też żyje i raczej sprzeczna z jej - nazwijmy to - interesem osobistym jest śmierć żywiciela. Nie da się natomiast ukryć, że w momencie, gdy żywiciel zaczyna z komórką rakową walczyć, to priorytetem staje się dla niej przeżycie krótkoterminowe bezpośrednie (chwilowo długoterminowe pośrednie, czyli przeżycie żywiciela, schodzi na drugi plan), w związku z czym robi wszystko, żeby nie poddać się leczeniu.
Oczywiście nie musicie się zgadzać z moimi teoriami, opracowałam je tylko na użytek osobisty, a nie do publikacji :P Zamierzam natomiast konsekwentnie postępować w zgodzie z nimi :D That is my way of shinobi :P
margot pisze: To jest ważniejsze niż mycie zebów :diabel: bo sztuczną szczękę sobie można wstawić :diabel: :diabel:
Sztuczną pierś też, jeśli już mamy być drobiazgowi :P

Generalnie wydaje mi się, że wszystko zależy od nastawienia jednostki do życia i chorób. Jeśli ktoś kurczowo trzyma się życia i chce kontynuować egzystencję w pełnym zdrowiu, bo mu się tak podoba i w ogóle, to chodzi do lekarza - mnie to ani ziębi, ani grzeje. Nie będę przekonywać nikogo, że ma postępować tak jak ja :P Ja się swojej śmierci nie boję, więc nawet jeśli mój rak będzie działał wbrew sobie, czyli będzie próbował mnie zabić, to trudno. That is my way of shinobi. :xshuriken:

Salomea

Post autor: Salomea » 23 gru 2007, 13:28

Całkowicie zgadzam się z koleżanką Agnieszką. Poza tym ja zawsze chciałam umrzeć młodo i wierzę, że mi się uda. W ten, czy inny sposób. :diabel: :P Badanie i ewentualne leczenie jest dobre dla ludzi którzy marzą o starości. Ja do tej grupy nie należę.

Awatar użytkownika
clouds clear
golAS
Posty: 1288
Rejestracja: 4 wrz 2006, 13:36
Lokalizacja: ZIELONA GóRA

Post autor: clouds clear » 23 gru 2007, 14:03

Miałam okazję widzieć na własne oczy walkę człowieka z chorobą.Wykryty w ostatnim stadium nowotwór.Nie będę się tu roztkliwiać , bo nie o współczucie idzie, ale osobiście podziękuję za takie atrakcje.

Miesiąc temu na raka szyjki macicy zmarła przyjaciółka mojej matki.

Druga właśnie przechodzi trzecią chemioterapię, rokowania są kiepskie bo pojawiły się przerzuty.

Jasne to prywatna sprawa każdego człowieka, czy sie bada czy nie.Osobiście nie jestem fanką lekarzy itp, ale tak dla jasności post był skierowany do zainteresowanych, a tego typu argumentacja ,że się chce umrzeć młodo itp...hmm, można się zaćpać , zachlać , skoczyć z mostu , utopić-można wybierać rynek jest bogaty.Nie wiem czy by mi się podobało dogorywanie pod rurką z mieszanką chemicznego g.ó.w.n.a okraszone bólem .
einmal ist keinmal

Salomea

Post autor: Salomea » 23 gru 2007, 15:21

Każdy ma prawo wyboru, dogorywać pod rurką nie mam zamiaru. Mam nadzieję nie dożyć 40stki, więc to nie byłby dla mnie wielki problem. Podejście trochę dziwne i raczej nietradycyjne, więc drogie dzieci nie próbujcie tego w domu. :diabel:

dorosłe dziecko
alabAStrowy bożek
Posty: 1333
Rejestracja: 25 maja 2007, 13:44

Post autor: dorosłe dziecko » 23 gru 2007, 16:30

Mnie też się nie marzy starość a widok starszej osoby, która ledwo, co idzie chodnikiem lub ma problemy przy wchodzeniu po schodach wywołuje we mnie ciarki na plecach, jakiego nie wywołuje żaden horror. :roll: Nie zrozumcie mnie źle, nie odczuwam odrazy do osób starszych, chorych, ale do tego, co starość robi z człowiekiem – tak. Moi rodzice opiekowali się kiedyś moją około 90-letnią prababcią. Na własne oczy dane mi było widzieć, jak osoba ta nie poznaje swoich bliskich (w tym mojej matki a swojej wnuczki), jak walczy ze swoimi schizofrenicznymi urojeniami, jak jest zdana na łaskę innych. To mnie wówczas przerażało i przeraża nadal, że z osobą energiczną, dostojną może się stać coś takiego. :? Osobiście uważam, że lepsze życie przeżyte intensywnie (nawet, jeśli w wyniku tej intensywności miałoby być nieco krótsze :wink: ) niż "spokojna" starość, bo ona na ogół taka jest tylko na reklamówkach funduszy emerytalnych i w filmach, niestety. Nie oznacza, to oczywiście, że zamierzam z premedytacją nie chodzić do lekarza, czy coś takiego.

Na raka szyjki macicy można się zaszczepić. :wink:
„Dorosłe dzieci mają żal
Za kiepski przepis na ten świat!
Dorosłe dzieci mają żal
Że ktoś im tyle życia skradł...”

Awatar użytkownika
margot
offtopAS
Posty: 1071
Rejestracja: 25 paź 2007, 15:38
Lokalizacja: Gród Kraka i Smoka Wawelskiego
Kontakt:

Post autor: margot » 23 gru 2007, 16:57

Jak bedę chciała się zabić to zrobię to sama, w wybranym momencie a nie za pomocą jakiegoś raka :P

P.S. Co do raka szyjki macicy to nawet ci co zrobili tą szczepionke, nie wiedzą jak zadziała za 10 od szczepienia.
Obrazek

Awatar użytkownika
Gizmo
Strażnik TeksASu
Posty: 1064
Rejestracja: 13 cze 2006, 11:15
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: Gizmo » 24 gru 2007, 14:08

Na raka umiera się przez miesiące, lata, zmagając się z narastającym bólem, z pleśniejącymi, cuchnącymi ranami. Niech ktoś napisze, że nie boi się tego.
Znałam dwie wspaniałe, jednak bardzo uparte kobiety, które głupio umarły na raka w kwiecie wieku, bo unikały badań. Oczywiście, kiedy do człowieka dociera, że może umrzeć, wtedy zaczyna się bać i jednak daje się zbadać. Za późno.
"Nie badam się, bo na coś trzeba umrzeć"? Tak, jasne.. Obejrzyjcie sobie zdjęcia nowotworów w późnym stadium rozwoju i napiszcie to jeszcze raz.

dorosłe dziecko
alabAStrowy bożek
Posty: 1333
Rejestracja: 25 maja 2007, 13:44

Post autor: dorosłe dziecko » 24 gru 2007, 14:33

Badania w warunkach polskiej służby zdrowia, która wiemy, jaka jest. :| Trzeba się nieźle namarudzić by dostać skierowanie na morfologię a co dopiero na jakieś poważniejsze badania.
Teraz jest dobrze, piszę tego posta a jutro może mnie autobus potrącić. Takie jest życie a jednego, czego możemy być pewni, to tego, że kiedyś umrzemy. Ja się staram nie myśleć o tym, co być może będzie "kiedyś". Nie rozmyślam o tym, co złego może mnie spotkać. Żyję chwilą z dnia na dzień i tak to się kręci. ;) Nie zastanawiam się zbytnio nad sensem tego wszystkiego. To znaczy kiedyś częste były takie rozmyślania, ale żadnej pewnej odpowiedzi nie przyniosły, więc mój wniosek z tego był taki, że w życiu trzeba się po prostu dobrze bawić. :) Może żyć intensywnie i nie myśleć o tym, co się może stać, choć badania nie zaszkodzą, ale nie popadajmy w paranoję, czy hipochondrię. ;)
„Dorosłe dzieci mają żal
Za kiepski przepis na ten świat!
Dorosłe dzieci mają żal
Że ktoś im tyle życia skradł...”

Awatar użytkownika
Gizmo
Strażnik TeksASu
Posty: 1064
Rejestracja: 13 cze 2006, 11:15
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: Gizmo » 24 gru 2007, 16:17

Dorosłe Dziecko pisze:Badania w warunkach polskiej służby zdrowia, która wiemy, jaka jest. :| Trzeba się nieźle namarudzić by dostać skierowanie na morfologię a co dopiero na jakieś poważniejsze badania.
Od pewnego czasu badam się tylko prywatnie i wszystkim to polecam. Parę razy do roku można poświęcić trochę kasy.
Jeżeli ktoś nie chce być "macany" przez lekarza, to może chociaż raz na jakiś czas odpłatnie zrobić morfologię + ewentualnie oznaczenie cholesterolu i hormonów tarczycy, zawsze coś..
Warto uświadomić sobie, że nie jest się niezniszczalnym :wink: Niektórzy muszą poważnie zachorować, żeby to zrozumieć (to dotyczyło również mnie, niestety).

dorosłe dziecko
alabAStrowy bożek
Posty: 1333
Rejestracja: 25 maja 2007, 13:44

Post autor: dorosłe dziecko » 24 gru 2007, 17:25

Rozmaz krwi (pełna morfologie obwodowa), OB. ;) ;)
„Dorosłe dzieci mają żal
Za kiepski przepis na ten świat!
Dorosłe dzieci mają żal
Że ktoś im tyle życia skradł...”

ODPOWIEDZ