co u ginekologa? :/

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
takasobie

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: takasobie » 13 lut 2017, 22:33

Mam 25 lat i nigdy nie byłam u ginekologa. Nie widzę takiej potrzeby. Czuję się dobrze, mój organizm nie odstaje od normy, nie mam stanów chorobowych. Tak samo jak nigdy nie byłam u neurologa, endokrynologa, ortopedy. Nie jestem chora, zatem nie chodzę :). Ale faktycznie dostrzegam tę presję społeczną żeby chodzić na "przegląd podwozia". Gdy zostanę objęta jakimś programem profilaktycznym, to nie skorzystam. Możliwe, że ryzykuję zdrowiem, ale to moja świadoma decyzja żeby podjąć takie ryzyko.

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: panna_x » 14 lut 2017, 13:40

ja byłam raz. tylko że inaczej niż Wy, nie poszłam w celu badań. wręcz przeciwnie, poszłam bo bardzo długo cierpiałam na fobię związaną z pierwszym razem, szczególnie jak się nasłuchałam od znajomych jakie to bolesne itd.chwilami przybierało to u mnie formę obsesji, bo nie umiałam się oderwać od myśli w tym kierunku. i jakoś zaprogramowałam się na brak działań w kierunku poznania kogoś( nie chodziłam na randki, nie flirtowałam, nie szukałam nikogo) a i nikt nie pojawił się w kim bym się sama z siebie po prostu zakochała, nikt nie zrobił na mnie takiego wrażenia. w końcu pomyślałam, że może strach jest za duży u mnie i mnie blokuje przed szukaniem cielesnych doznań jakichkolwiek, no ogólnie miałam dosyć tego stanu. nie chciałam już czuć tego lęku. byłam już stara, bo 29 lat, bardzo rychło w czas. no więc postanowiłam, że pójdę prywatnie do ginekologa i poproszę go o zabiegowe usunięcie błony, bo gdzieś czytałam, że czasem jak jest taka konieczność to robią taki zabieg. pomyślałam, że skoro prywatnie pójdę i zapłacę to dadzą mi jakieś znieczulenie czy co, no i nic nie będę czuła. no i poszłam prywatnie do babki, ściemniłam jej, że mam faceta i planuję zacząć współżycie, ale nie chcę by mnie bolało ( bo przecież nie powiem, że nie mam nikogo, ale tak se postanowiłam, sama z siebie, bo mam dość obecnego stanu), i żeby usunąć błonę. no więc ona zaczęła mi robić psychoterapię, że nie powinnam tak myśleć, tylko nastawić się na przyjemność z chłopakiem na radość z bycia razem itp. a ja nie chciałam psychologicznego pocieszenia tylko konkretnej usługi. no ale znieczulenia mi nie dała tylko zrobiła normalne badanie, w sumie nie stwierdziła przy tym żadnych nieprawidłowości, nie bolało mnie za bardzo, no może troszeczkę, ale nieznacznie, i trochę krwawienia, w sumie nie wiem czy w końcu przerwała tę błonę, czy może częściowo a reszta została, no taki zonk, że teraz nawet nie umiem powiedzieć, czy jestem dziewicą, czy nie. a normalnego współżycia nie próbowałam.

Awatar użytkownika
Liriel
mASełko
Posty: 136
Rejestracja: 17 maja 2014, 20:23
Lokalizacja: Kraków

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: Liriel » 20 lut 2017, 08:29

Jako dorosła osoba, a nie nastolatka, u gina bylam raz. Musiałam, ze względu na długoletni brak okresu.
Nie powiedziałam mu o swojej orientacji, acz gdy doszło do stwierdzenia, że ze względu na stan "podwozia" korzystnie byłoby znalezc sobie faceta i rozpocząć życie seksualne, poczulam się... cokolwiek dziwnie.

W marcu powinnam pójść znowu, będzie wesoło.

takasobie

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: takasobie » 20 lut 2017, 10:51

Liriel pisze: Nie powiedziałam mu o swojej orientacji, acz gdy doszło do stwierdzenia, że ze względu na stan "podwozia" korzystnie byłoby znalezc sobie faceta i rozpocząć życie seksualne, poczulam się... cokolwiek dziwnie.

W marcu powinnam pójść znowu, będzie wesoło.
A w jakim sensie padło to stwierdzenie? Chyba nie powinien tego komentować.

Awatar użytkownika
Liriel
mASełko
Posty: 136
Rejestracja: 17 maja 2014, 20:23
Lokalizacja: Kraków

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: Liriel » 20 lut 2017, 13:16

Na USG wyszło, że jajniki wyglądają dość mizernie, stwierdził, że z tego może wyjść PCOS, że z ciążą będzie bardzo ciężko, a w zasadzie to teraz może być ostatni dzwonek. Przyznałam się, że nie współżyłam (ze względu na formę badania), przyznał, że nie zachęca mnie do szukania przygód, ale zdrowotnie partner by mi się przydał. :lol:

takasobie

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: takasobie » 20 lut 2017, 14:30

Liriel pisze:Na USG wyszło, że jajniki wyglądają dość mizernie, stwierdził, że z tego może wyjść PCOS, że z ciążą będzie bardzo ciężko, a w zasadzie to teraz może być ostatni dzwonek. Przyznałam się, że nie współżyłam (ze względu na formę badania), przyznał, że nie zachęca mnie do szukania przygód, ale zdrowotnie partner by mi się przydał. :lol:
No tak, partner na receptę, refundowany przez NFZ :D :lol:

Awatar użytkownika
Liriel
mASełko
Posty: 136
Rejestracja: 17 maja 2014, 20:23
Lokalizacja: Kraków

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: Liriel » 20 lut 2017, 17:54

takasobie pisze:
Liriel pisze:Na USG wyszło, że jajniki wyglądają dość mizernie, stwierdził, że z tego może wyjść PCOS, że z ciążą będzie bardzo ciężko, a w zasadzie to teraz może być ostatni dzwonek. Przyznałam się, że nie współżyłam (ze względu na formę badania), przyznał, że nie zachęca mnie do szukania przygód, ale zdrowotnie partner by mi się przydał. :lol:
No tak, partner na receptę, refundowany przez NFZ :D :lol:
Czas oczekiwania: 20 lat? :D

takasobie

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: takasobie » 20 lut 2017, 18:31

Liriel pisze: Czas oczekiwania: 20 lat? :D
Co najmniej :). Ale przypominam, że można się leczyc za granicą i NFZ może zwrócić część kosztów :). Tam może kolejki są krótsze :).

Awatar użytkownika
Liriel
mASełko
Posty: 136
Rejestracja: 17 maja 2014, 20:23
Lokalizacja: Kraków

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: Liriel » 21 lut 2017, 08:03

takasobie pisze:
Liriel pisze: Czas oczekiwania: 20 lat? :D
Co najmniej :). Ale przypominam, że można się leczyc za granicą i NFZ może zwrócić część kosztów :). Tam może kolejki są krótsze :).
<3

Ciekawe, na podstawie jakich kryteriów dobierają... lek. Poza płcią rzecz jasna. ;)

takasobie

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: takasobie » 21 lut 2017, 11:19

Liriel pisze:
<3

Ciekawe, na podstawie jakich kryteriów dobierają... lek. Poza płcią rzecz jasna. ;)
No nie wiem ;). Istotne jest w jakiej formie następuje przyjmowanie preparatu i dawkowanie, czy np. 2 razy na dobę przez tydzień czy inaczej :D, jakie działania niepożądane i skutki uboczne występują podczas terapii :D.

Awatar użytkownika
Liriel
mASełko
Posty: 136
Rejestracja: 17 maja 2014, 20:23
Lokalizacja: Kraków

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: Liriel » 21 lut 2017, 12:30

takasobie pisze:
Liriel pisze:
<3

Ciekawe, na podstawie jakich kryteriów dobierają... lek. Poza płcią rzecz jasna. ;)
No nie wiem ;). Istotne jest w jakiej formie następuje przyjmowanie preparatu i dawkowanie, czy np. 2 razy na dobę przez tydzień czy inaczej :D, jakie działania niepożądane i skutki uboczne występują podczas terapii :D.
Tak nowatorska terapia uczyniłaby nas sławnymi na całym świecie. :D

Awatar użytkownika
Nightfall
bASyliszek
Posty: 1142
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: Nightfall » 21 lut 2017, 20:18

Nie powiedziałam mu o swojej orientacji, acz gdy doszło do stwierdzenia, że ze względu na stan "podwozia" korzystnie byłoby znalezc sobie faceta i rozpocząć życie seksualne, poczulam się... cokolwiek dziwnie.
ale żenuła. Ginekolodzy nie przestają zadziwiać xd

Awatar użytkownika
króliczka
łASuch
Posty: 189
Rejestracja: 20 maja 2017, 21:11

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: króliczka » 25 maja 2017, 10:35

Ja bym sobie nie pozwoliła na kierowanie do mnie takich żenujących tekstów, zaraz bym mu coś odpaliła. Może gdyby ludzie reagowali, to lekarze wreszcie nauczyliby się zachowywać na poziomie.

IndependentLoveSong
starszASek
Posty: 30
Rejestracja: 20 paź 2015, 19:40
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: IndependentLoveSong » 16 cze 2017, 21:09

Miałam podobnie. Wręcz łzy mi leciały na myśl, że musiałabym się przed kimś rozebrać i ten ktoś miałby mnie dotykać tam. Ostatecznie nie było tak źle, ale za to moja ginekolog to praktycznie mnie wyśmiała jak jej powiedziałam, że w wieku 20 lat nigdy nie byłam w ciąży, nie poroniłam, ba, nawet nie współżyłam. I mimo, że w obecnej sytuacji bardzo potrzebuję iść do ginekologa - moja noga u tej kobiety nie powstanie :/

Awatar użytkownika
Małgorzata95
pASibrzuch
Posty: 279
Rejestracja: 6 cze 2017, 19:42
Lokalizacja: Niewielka miejscowość 15 km od Poznania

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: Małgorzata95 » 17 cze 2017, 08:58

IndependentLoveSong pisze:Miałam podobnie. Wręcz łzy mi leciały na myśl, że musiałabym się przed kimś rozebrać i ten ktoś miałby mnie dotykać tam. Ostatecznie nie było tak źle, ale za to moja ginekolog to praktycznie mnie wyśmiała jak jej powiedziałam, że w wieku 20 lat nigdy nie byłam w ciąży, nie poroniłam, ba, nawet nie współżyłam. I mimo, że w obecnej sytuacji bardzo potrzebuję iść do ginekologa - moja noga u tej kobiety nie powstanie :/
W internecie są opinie nt. ginekologów.
Za­nim potępisz człowieka za je­go in­ność,
zde­finiuj wpierw, czym jest nor­malność i po­każ,
jak sam zgod­nie z nią żyjesz.

ODPOWIEDZ