co u ginekologa? :/

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
Azshara
AS gaduła
Posty: 418
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: Azshara » 7 lis 2018, 16:34

Saber pisze:
6 lis 2018, 20:56
Dlaczego chcesz prosić o przebicie błony ?
Na przyszłość, gdybym chciała kiedyś spróbować pójść z kimś do łóżka. Nie zakładam, że na pewno będzie boleć, ale wolę mieć to z głowy, nawet gdybym miała tego nigdy nie wykorzystać. Jeśli jednak trafi mi się ginekolog-beton, który będzie krzywo patrzył na brak chęci na seks i dzieci to podziękuję i poproszę o to innego ginekologa przy kolejnej wizycie.

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2226
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: Libra » 13 lis 2018, 22:50

Mnie próby stosunku bolały bardzo :( Aż dostaję dreszczy na samą myśl.
Azshara, jeżeli zdecydujesz się na przecięcie (przeważnie nacinają) zdaj relację. Sama się zastanawiam poważnie - chodzi mi o usg dopochwowe i o cytologię. Jakby nie patrzeć 31 na liczniku, pasuje zacząć chodzić na dogłębne przeglądy.

Wątpię abym z jakimś facetem kiedykolwiek w łóżka wylądowała. :lol:
What's mooo?

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: panna_x » 14 lis 2018, 09:18

Azshara pisze:
7 lis 2018, 16:34
Saber pisze:
6 lis 2018, 20:56
Dlaczego chcesz prosić o przebicie błony ?
Na przyszłość, gdybym chciała kiedyś spróbować pójść z kimś do łóżka. Nie zakładam, że na pewno będzie boleć, ale wolę mieć to z głowy, nawet gdybym miała tego nigdy nie wykorzystać. Jeśli jednak trafi mi się ginekolog-beton, który będzie krzywo patrzył na brak chęci na seks i dzieci to podziękuję i poproszę o to innego ginekologa przy kolejnej wizycie.
Ja też bałam się bólu, zwłaszcza, że większość kobiet ma podobnie jak Libra. I też chciałam załatwić to u ginekologa, z tymże mnie nie zrobiła nacięcia tylko normalne badanie palcami i w ten sposób udało się ją przerwać. Na szczęście miałam cienką i nie było z tym problemu. Nic mnie nie bolało. Jednak dla wielu kobiet jest znacznie gorzej- zwłaszcza, jak błona jest gruba. Poza tym przy stosunku boli nie tylko błona, ale też rozpychanie- pochwa jest ciasna,a penis dość duży. Mnie fobia w głowie pozostała i nadal nie chciałam seksu. Z partnerem nie mieliśmy prób stosunku, powiedziałam mu o swoim lęku, i poświęcił sporo czasu na petting i używał tylko palców. Zaczął od jednego, a potem dokładał kolejne dwa, trzy, żeby mnie rozszerzyć. Jak doszedł do trzech, to już było na tyle luzu, żeby odbyć normalny stosunek. Jestem więc szczęściarą, bo mnie pierwszy raz nie bolał. :) No, ale powiedzmy sobie szczerze, że to zasługa partnera, komu by się chciało bawić paluszkami przez pół roku, żeby kobiety nie bolało. Jak się czyta opisy pierwszych razów w necie to chyba niewielu.

takasobie

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: takasobie » 14 lis 2018, 10:17

Libra pisze:
13 lis 2018, 22:50
Mnie próby stosunku bolały bardzo :( Aż dostaję dreszczy na samą myśl.
Azshara, jeżeli zdecydujesz się na przecięcie (przeważnie nacinają) zdaj relację. Sama się zastanawiam poważnie - chodzi mi o usg dopochwowe i o cytologię. Jakby nie patrzeć 31 na liczniku, pasuje zacząć chodzić na dogłębne przeglądy.

Wątpię abym z jakimś facetem kiedykolwiek w łóżka wylądowała. :lol:
Głowica do usg dopochwowego jest malutka - chyba max. 2 cm średnicy, więc tyle, co pełny tampon superplus. Ja prób stosunku nie miałam, ale usg mnie jie bolało, tylko czułam, gdy głowica była wkładana :)

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2226
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: Libra » 14 lis 2018, 21:42

panna_x pisze: No, ale powiedzmy sobie szczerze, że to zasługa partnera, komu by się chciało bawić paluszkami przez pół roku, żeby kobiety nie bolało.
U mnie i z palcami nie ma mowy. Ile by się lubrykantu nie nawaliło,bo naturalnego nawilżenia brak to i tak syk i skok do góry.
Pamiętam dzień w którym moja siostra przyszła dziwnie chodząc :lol: po latach się dowiedziałam, że to było po pierwszym razie :P Źle wspominała. Chyba genetycznie mamy z betonu ;)

takasobie, ja nie jestem w stanie zaaplikować sobie tamponu - boli.
What's mooo?

takasobie

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: takasobie » 15 lis 2018, 08:20

Libra pisze:
14 lis 2018, 21:42

takasobie, ja nie jestem w stanie zaaplikować sobie tamponu - boli.
Aha, no to raczej poważny problem, bo aplikacja najmniejszego tamponu nie powinna być problemem. W twoim przypadku chyba warto iść do lekarza bez względu na wszystko, bo może masz jakieś nieprawidłowości anatomiczne, które kiedyś tam mogą utrudniać życie niezwiązane z seksem.

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: panna_x » 15 lis 2018, 08:39

takasobie pisze:
15 lis 2018, 08:20
Libra pisze:
14 lis 2018, 21:42

takasobie, ja nie jestem w stanie zaaplikować sobie tamponu - boli.
Aha, no to raczej poważny problem, bo aplikacja najmniejszego tamponu nie powinna być problemem. W twoim przypadku chyba warto iść do lekarza bez względu na wszystko, bo może masz jakieś nieprawidłowości anatomiczne, które kiedyś tam mogą utrudniać życie niezwiązane z seksem.
Zgadzam się, palce ani tampon nie powinny być problemem, mogą to być jakieś czynniki anatomiczne. Lepiej iść do lekarza, nie wiem, jak Libro stoisz z kasą, bo wg mnie lepiej iść prywatnie, milsza i lepsza jakość obsługi.

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: panna_x » 15 lis 2018, 09:09

https://medium.com/@lanya/moja-walka-z- ... d0548293b5

tutaj artykuł o kobiecie, która miała problemy z seksem, niestety 15% kobiet odczuwa ból podczas stosunku, którego w sumie nie można leczyć ani diagnozować :( i jeszcze to olewcze podejście lekarzy- mniej stresu, lubrykant, ewentualnie jakieś środki, żeby znieść stosunek. Bo kobieta nie musi mieć przyjemności, wystarczy, jak będzie "jakoś znosiła", ważne, żeby facet był zaspokojony. :(

takasobie

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: takasobie » 15 lis 2018, 09:27

panna_x pisze:
15 lis 2018, 09:09
https://medium.com/@lanya/moja-walka-z- ... d0548293b5

tutaj artykuł o kobiecie, która miała problemy z seksem, niestety 15% kobiet odczuwa ból podczas stosunku, którego w sumie nie można leczyć ani diagnozować :( i jeszcze to olewcze podejście lekarzy- mniej stresu, lubrykant, ewentualnie jakieś środki, żeby znieść stosunek. Bo kobieta nie musi mieć przyjemności, wystarczy, jak będzie "jakoś znosiła", ważne, żeby facet był zaspokojony. :(
Wydaje mi się, że ginekologom nie chodzi w ogóle o satysfakcję partnera płci męskiej, a jedynie o poród - stąd bagatelizowanie bólu pochodzenia ginekologicznego na rzec poświęcenia się dla potencjalnego bólu porodowego.
Poza tym są partnerki, które też mają gdzieś ból narządów płciowych partnera płci męskiej, więc nie wiązałabym wszystkiego z tym, że kobieta ma cierpieć dla mężczyzny, tylko ogólnie że partner ma cierpieć sensu largo dla dobra partnera.

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: panna_x » 15 lis 2018, 09:50

"Innym rozwiązaniem było używanie maści znieczulającej. Wiem, że są osoby, którym takie rozwiązanie odpowiada i absolutnie nie ma w tym nic złego — to powód do radości. Niemniej jednak słysząc taką sugestię zawsze miałam poczucie, że celem jest nie tyle eliminacja mojego bólu i umożliwienie mi ponownego odczuwania przyjemności z penetracji co zapewnienie, że będę w stanie penetrację wytrzymać. Lekarze proponujący takie rozwiązanie, uznawali je nie za przejściowe a za trwałe — gdy mówiłam, że chcę móc znów czerpać radość z penetracji oni słyszeli jedynie, że chcę być w stanie ją wytrzymać (w domyśle: dla mojego partnera). Gdy zwracałam na to uwagę, często w odpowiedzi pytano mnie “czy seks naprawdę jest dla mnie aż tak ważny”. To nie ja byłam pacjentką a mój partner — ważne było wyeliminowanie ograniczeń jakie nakładała na niego moja wulwodynia a nie wyleczenie wulwodynii samej w sobie."
to cytat pacjentki, gdzie wyraźnie mówi o podejściu a'la wytrzymywanie dla partnera.

Oczywiście, poród też jej proponowali. Jest też często sugerowaną metodą na miesiączki bolesne. :( Jeśli chodzi o podejście, że trzeba wszystko znosić, bo przecież poród będzie gorszy, to też jestem tego zagorzałą przeciwniczką. Bagatelizowanie, zlewanie kobiet, bo mają wszystko znosić i są stworzone do bólu i takie pierdoły. Zamiast leczyć, eliminować ból zalecają na to jeszcze gorszy, świetna rada- tak jak na ból głowy walnięcie się cegłą. Uważam, że to olewcze, nieludzkie i nie na miarę XXI wieku. Mamy loty kosmiczne i nanotechnologię, a w tej kwestii jak za króla Ćwieczka. :( W ogóle jestem przeciwniczką idei poświęcania kobiet dla dziecka< dlatego jestem za aborcją, antykoncepcją oraz za znieczuleniem do porodu i w tym temacie jestem betonem.
Co do bólu u facetów podczas seksu i zlewania go przez lekarzy, chętnie przeczytam jakiś artykuł o tym. Więc jeśli taki masz, to podeślij :) Mówię serio, mam sceptyczne podejście do służby zdrowia, więc z chęcią się dowiem czegoś jeszcze :)

takasobie

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: takasobie » 15 lis 2018, 10:04

panna_x pisze:
15 lis 2018, 09:50
"Innym rozwiązaniem było używanie maści znieczulającej. Wiem, że są osoby, którym takie rozwiązanie odpowiada i absolutnie nie ma w tym nic złego — to powód do radości. Niemniej jednak słysząc taką sugestię zawsze miałam poczucie, że celem jest nie tyle eliminacja mojego bólu i umożliwienie mi ponownego odczuwania przyjemności z penetracji co zapewnienie, że będę w stanie penetrację wytrzymać. Lekarze proponujący takie rozwiązanie, uznawali je nie za przejściowe a za trwałe — gdy mówiłam, że chcę móc znów czerpać radość z penetracji oni słyszeli jedynie, że chcę być w stanie ją wytrzymać (w domyśle: dla mojego partnera). Gdy zwracałam na to uwagę, często w odpowiedzi pytano mnie “czy seks naprawdę jest dla mnie aż tak ważny”. To nie ja byłam pacjentką a mój partner — ważne było wyeliminowanie ograniczeń jakie nakładała na niego moja wulwodynia a nie wyleczenie wulwodynii samej w sobie."
to cytat pacjentki, gdzie wyraźnie mówi o podejściu a'la wytrzymywanie dla partnera.

Oczywiście, poród też jej proponowali. Jest też często sugerowaną metodą na miesiączki bolesne. :( Jeśli chodzi o podejście, że trzeba wszystko znosić, bo przecież poród będzie gorszy, to też jestem tego zagorzałą przeciwniczką. Bagatelizowanie, zlewanie kobiet, bo mają wszystko znosić i są stworzone do bólu i takie pierdoły. Zamiast leczyć, eliminować ból zalecają na to jeszcze gorszy, świetna rada- tak jak na ból głowy walnięcie się cegłą. Uważam, że to olewcze, nieludzkie i nie na miarę XXI wieku. Mamy loty kosmiczne i nanotechnologię, a w tej kwestii jak za króla Ćwieczka. :( W ogóle jestem przeciwniczką idei poświęcania kobiet dla dziecka< dlatego jestem za aborcją, antykoncepcją oraz za znieczuleniem do porodu i w tym temacie jestem betonem.
W domyśle to sobie mogła pacjentka dopowiedzieć, a nie lekarz. Lekarz nic wprost nie mówił o partnerze, więc nie wkładałabym w jego usta swoich domysłów.
panna_x pisze:
15 lis 2018, 09:50
Co do bólu u facetów podczas seksu i zlewania go przez lekarzy, chętnie przeczytam jakiś artykuł o tym. Więc jeśli taki masz, to podeślij :) Mówię serio, mam sceptyczne podejście do służby zdrowia, więc z chęcią się dowiem czegoś jeszcze :)
Nie mam artykułu, może dlatego, że mężczyźni mniej chętnie dzielą się takimi historiami, zresztą nigdy tego nie czytałam, bo mnie te tematy bólu przy seksie jakoś mega super nie interesują, ale na forach kobiecych czytałam historie obu stron, że kobiety były zawiedzione, że nie dochodzi do fellatio i penetracji waginalnej penisem, bo partner ma stulejkę. Wiem, że stulejka to coś innego niż problemy z pochwą, ale co do zasady oprócz problemów z utrzymaniem higieny nie powoduje innych dolegliwości, a jedynie ból przy wzwodzie (nie mam penisa, nie wiem jak to "dokładnie działa"). Moim zdaniem sytuacja jest podobna jak w przypadku kobiet - partnerka chce poczuć twardego penisa, bo ona ma taką potrzebę, a faceta boli. Czy lekarze to zlewają, to nie wiem. Dla nich stulejka jest pewnie opłacalna, bo to zabieg pewnie w trybie jednodniowym, więc pacjent nie leży w oddziale, a kasa leci :).

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: panna_x » 15 lis 2018, 10:10

A czy tę dolegliwość u facetów się leczy? Bo tego schorzenia u kobiet chyba nie z tego co zrozumiałam z artykułu, nie ma diagnozowania ani metod leczenia, i generalnie jest się skazaną na nieudany seks. I to całkiem sporo 15 % kobiet. :(
Nie był to domysł, wyraźnie mówi, że mówiła o tym lekarzom, na co oni, czy seks jest dla niej aż tak ważny. Zatem zakładali, że nie jest, i że nie musi mieć z niego radości, o której im mówiła ( bo inaczej po co tego typu pytania), ale jednocześnie polecali maść, żeby mogła stosunki odbyć. No to w jakim celu ta maść? Jeśli uważali, że seks nie musi być dla niej ważny i nie musi mieć satysfakcji z niego, mogli nic na to nie zalecać lub rezygnację z niego- w końcu czemu ma robić coś, co nie jest dla niej ważne ani fajne?

takasobie

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: takasobie » 15 lis 2018, 10:31

panna_x pisze:
15 lis 2018, 10:10
A czy tę dolegliwość u facetów się leczy? Bo tego schorzenia u kobiet chyba nie z tego co zrozumiałam z artykułu, nie ma diagnozowania ani metod leczenia, i generalnie jest się skazaną na nieudany seks. I to całkiem sporo 15 % kobiet. :(
Nie był to domysł, wyraźnie mówi, że mówiła o tym lekarzom, na co oni, czy seks jest dla niej aż tak ważny. Zatem zakładali, że nie jest, i że nie musi mieć z niego radości, o której im mówiła, ale jednocześnie polecali maść, żeby mogła stosunki odbyć. No to w jakim celu ta maść? Jeśli uważali, że seks nie musi być dla niej ważny i nie musi mieć satysfakcji z niego, mogli nic na to nie zalecać lub rezygnację z niego- w końcu czemu ma robić coś, co nie jest dla niej ważne ani fajne?
Ja wiem, że ty nie nienawidzisz mężczyzn, ale mężczyźni też mogą cierpieć podczas seksu i nie można mówić, że tylko kobiety cierpią, bo są takie kobiety które nie cierpią i są tacy mężczyźni, którzy cierpią. Stulejkę można leczyć, ale decyzja zawsze należy do pacjenta. Poza tym u mężczyzn gdy erekcja nie działa, to też jest problem, który może powodować cierpienie różnego typu.
Nie chce mi się już analizować tego artykułu, bo mam ciekawsze rzeczy na głowie :).

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: panna_x » 15 lis 2018, 10:53

A czy ja mówię, że nie cierpią? Przecież zapytałam, czy są jakieś artykuły, przypadki, które można poznać, czy ktoś się podzielił swoją historią itd. I czy można jakoś to wyeliminować, wyleczyć. Ja jestem za tym, żeby choroby, ból w miarę możliwości eliminować a nie za gadką, że trzeba go wytrzymywać w imię jakichś wydumanych idei. Jeśli można, to bardzo dobrze, przynajmniej mają szansę, jeśli zechcą z niej skorzystać. Jestem kobietą, więc bardziej trafia do mnie problematyka kobiet i tyle. Szkoda mi kobiet, zmuszania ich do znoszenia bólu miesiączkowego, ginekologicznego czy porodowego. Ale nie jestem za cierpieniem chorobowym facetów, myślisz, że mnie ucieszy, że ktoś ma raka i się męczy? Wcale nie.
Co do artykułu, myślę, że ten, kto chce, sam go przeczyta i zanalizuje i zinterpretuje jak będzie chciał. Ja widzę go w sposób, jak mówiłam, Ty inaczej i każdy sam może sobie poczytać i pomyśleć, co chce. :)
Zresztą, zauważyłam już, że masz skłonność do przeinaczanie sensu cudzych wypowiedzi :) już kiedyś mi wyrwałaś z kontekstu o wykształceniu, choć pisałam i o innych cechach wtedy, potem moje zdanie, że rozumiem frustrację kobiet, które nie mogą usunąć niechcianej ciąży i o siebie w jej trakcie nie dbają, piją, przełożyłaś na popieranie przemocy domowej względem żyjących ludzi, choć o niczym takim nie mówiłam, teraz przeinaczyłaś wypowiedzi autorki artykułu, że to jej domysły, a jak pokazałam cytat, który temu przeczy, to już Ci się nie chce analizować artykułu :) ale Twoja sprawa, jeśli lubisz wszystko nadinterpretowywać, zmieniać po swojemu :)
Problemy z erekcją są bardzo dotkliwe, z tym się zgadzam w pełni; będąc w mojej przychodni widziałam plakat zachęcający panów do szukania pomocy u lekarza, zdrowego trybu życia i niestety wg tegoż plakatu 20% związków rozpada się przez problemy z erekcją. :( więc jest to duży problem.

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: co u ginekologa? :/

Post autor: panna_x » 15 lis 2018, 11:30

I choć nie lubię mężczyzn uważam, że są kwestie, w których są dyskryminowani np przyznawanie opieki nad dziećmi w sądach w trakcie rozwodów, zwykle dostaje kobieta, nawet jeśli facet chce brać udział w wychowaniu dziecka i często mu się kontakt z dzieckiem potem utrudnia.

ODPOWIEDZ