Strona 1 z 31

Pytanie do Was, kobitki :)

: 9 cze 2007, 22:42
autor: camellia
Aż głupio mi się przyznać, ale coś mi mówi, że wyjścia nie mam... Otóż, mam 24 lata i jeszcze nigdy nie odwiedziłam gabinetu ginekologa :roll:
Tak sobie myślę, że wypadałoby jednak zaliczyć tę wizytę, chociażby po to, by przekonać się, że wszystko jest OK (albo i nie OK!)
Problem polega na tym, że jestem przerażona taką wizytą! Nie wyobrażam sobie tego badania. Nie cierpię, kiedy ktokolwiek mnie dotyka, a badanie ginekologiczne to chyba w ogóle nie wchodzi w grę :( Już nie wiem, jak się zmusić do tej wizyty.
Większość z Was pewnie ma to już za sobą. Pisząc te słowa czuję się jak jakaś kompletnie niedoświadczona małolata... Napiszcie mi proszę jakieś słowa otuchy :wink:
P.S. Jeśli powiem ginekologowi, że to moja first wizyta i że jeszcze nigdy nie współżyłam i nie zamierzam współżyć, to on chyba z podziwu przez rok nie wyjdzie. Ale stres!!!
Pewnie zrobiłam z siebie błazna, wybaczcie proszę...

: 10 cze 2007, 01:07
autor: Arilin
A ja mam więcej lat od Ciebie i też jeszcze nie byłam u ginekologa. Wiem, że w końcu będę musiała iść, choćby ze względu na upewnienie się, czy wszystko w porządku. Moja mama mówi, że to nie szkodzi, że nie mam faceta, do ginekologa powinnam iść aby być pewną, że nic mi nie dolega. A sama myśl o tym przeraża mnie. Jak już pójdę, to z powiem mu, że nie mialam faceta, musi wiedzieć takie rzeczy lekarz, bo ponoć wtedy badanie przebiega inaczej. U onkologa już byłam, u ginekolga nie. I panicznie się boję.

: 10 cze 2007, 08:56
autor: Bardzo Dziwna Osoba
Ja też nie byłam. Pewnie lekarz nie potrafiłby ukryć swojego zdziwienia...Jakbyśmy mieszkały blisko siebie to mogłybyśmy w kilka sie tam wybrać. Wtedy to dopiero lekarz by się zdziwił :shock: :roll: :D :lol:

: 10 cze 2007, 09:26
autor: Ogrzyczka (nie-as)
Ja mam 18 lat i byłam już nieraz, bo mam poważne zaburzenia miesiączkowania (non stop jestem na lekach). Uprzedzam że nie wiem, na czym polega całościowy "przegląd techniczny", u mnie chodziło tylko o jajniki. W sumie badało mnie 4 różnych lekarzy (2 babki i 2 facetów) i żaden nie "poszedł na całość", tylko najpierw pytał, czy współżyłam. Na "nie" badali mnie przez odbyt, więc innemu tajnemu miejscu nic nie grozi ;) To tylko 10-20 trochę nieprzyjemnych sekund. Troszkę tak jakby się połknęło coś ruszającego się, i teraz tym miało mega zaparcie, hehehe :oops: Radziłabym gapić się na sufit i wyobrazić sobie, że to wysoko wykwalifikowany automat, który się do Ciebie nie dobiera, tylko analizuje dla Twojego dobra.

I jeszcze jedno:
ZERO wstydu że jesteś nietknięta!!! bo przecież nawet seksualni chrześcijanie czekają do ślubu, nie? (eh, powini przynajmniej... :p)
Piszecie tu na forum, że nie każdy lekarz wie, co to znaczy być asem, ale ostatecznie, jak będziesz odważna, to się dowie i to w formie wstrząsowej ;)
Powodzenia i dobrych wyników :rozowe:

Monstrualna Mała :mrgreen:

Pytanie do Was, kobitki

: 11 cze 2007, 10:59
autor: DZIEWICA8
Ja mam 25 lat. Też nigdy nie byłam u ginekologa i nigdy nie współżyłam. Jednak obecnie zastanawiam się nad pójściem do niego, bo dostałam pocztą zaproszenie na bezpłatne badanie cytologiczne. Też się boję tej wizyty i ciągle ją odkładam na później. Mam bolesne i bardzo mnie osłabiające miesiączki, w dwa pierwsze dni muszę brać leki, bo inaczej nie mogłabym się ruszyć. Boję się, że lekarz popatrzy na mnie, jak na dziwoląga i każe mi się leczyć, a ja odkąd zrozumiałam i zaakceptowałam mój aseksualizm to naprawdę czuję się z tym dobrze. Wydaje mi się, że w końcu powinnam pójść do ginekologa, bo czytałam gdzieś, że każda dziewczyna powinna pójść do niego, po raz pierwszy już w wieku 15, czy 16 lat. Choroby kobiece dotykają kobiety bez względu na to, czy one współżyją, czy nie i są niebezpieczne. Wydaje mi się, że lepiej jest pójść do ginekologa - kobiety, bo wtedy byłabym mniej spieta. Myślę o tym, jednak nie wiem, czy się na to zdecyduję.
DZIEWICA8

Re: Pytanie do Was, kobitki

: 11 cze 2007, 12:27
autor: dorosłe dziecko
DZIEWICA8 pisze:Boję się, że lekarz popatrzy na mnie, jak na dziwoląga i każe mi się leczyć, a ja odkąd zrozumiałam i zaakceptowałam mój aseksualizm to naprawdę czuję się z tym dobrze.
W takim wypadku wydaje mi się, że wystarczy przypomnieć lekarzowi, że on jest od tego by badać i w razie potrzeby leczyć a nie od tego by wydawać opinię o stylu życia pacjenta. 8)

: 11 cze 2007, 13:46
autor: Salomea
Ja też nigdy nie byłam u ginekologa i nie planuję się tam wybrać. Nie wyobrażam sobie w ogóle takiego badania, musiałabym się chyba upić, albo naćpać. :mrgreen: I mam gdzieś to straszenie chorobami. Zawsze chciałam umrzeć młodo, więc chorobami martwić się nie będę. :diabel:

: 11 cze 2007, 20:37
autor: Bardzo Dziwna Osoba
Ja planuję już pójść od 2 lat ale ciągle wymyślam sobie preteksty. Ostatnio wystraszyły mnie te wszystkie choroby. Ale jak już pójdę, to sądzę, że pod wpływem alkoholu. Mam tylko nadzieję, że nie doprowadzę się do takiego stanu, aby się zataczać :roll: Oczywiście prywatnie. W sumie to tylko 1 raz to może się jakoś przemogę, ale coś czuję, że długo będę taką wizytę odchorowywać(psychicznie). Mam taki zwyczaj, że jak lekarz mi się nie spodoba, to potrafię w połowie wizyty wyjść...No cóż, tutaj to nie będzie takie proste.Ale jak wszystko będzie ok to następna wizyta za parę lat :diabel:

: 12 cze 2007, 12:30
autor: Magda
DZIEWICA8 pisze:bo czytałam gdzieś, że każda dziewczyna powinna pójść do niego, po raz pierwszy już w wieku 15, czy 16 lat. DZIEWICA8
Nie wypełniłam "powinności" i nigdy nie byłam. Chyba trzeba będzie się wybrać :? . TO STRASZNE!!!!!!!!!!!! :wink:

: 12 cze 2007, 15:38
autor: nie wiem
dobijam do ćwierćwiecza a też nigdy u ginekologa nie byłam
znaczy byłam... matka mnie zmusiła, bo podobno 'trzeba'
ale za pierwszym razem skończyło się na rozmowie, za drugim dałam sobie zrobić USG przez powłoki brzuszne,
a za trzecim lekarka słysząc że jeszcze nigdy się nie badałam kazała mi się rozebrać i wskakiwać na samolot, gdy odmówiłam wysłała mnie do diabła [dosłownie tak!]
kolejnej próby nie podejmę, nikt mnie do tego już nie zmusi
nie wyobrażam sobie że ktoś mógłby nie dość że widzieć mnie nago, to jeszcze pchać łapy w 'tamte' rejony, nikt z otoczenia nie rozumie mojego nastawienia, lekarze też nie zrozumieli
nie chcę czuć się zgwałcona! a tak własnie bym się czuła...
nie obchodzi mnie to czy wszystko tam na dole w porządku, nie dam się dotknąć w okolicach intymnych

: 12 cze 2007, 17:42
autor: camellia
Ja myślę, że jeżeli sytuacja zdrowotna naprawdę nas zmusi, wszystkie prędzej czy później wybierzemy się do ginekologa, czy nam się to będzie podobało, czy nie :?
Już sobie wyobrażam sytuację, w której skręcam się z powodu bólu brzucha, ledwo żyję z tego samego powodu, przyjeżdża pogotowie ratunkowe i "dostarcza" mnie do gabinetu, na drzwiach którego widnieje napis GINEKOLOG - POŁOŻNIK :shock: Teoretycznie może się tak zdarzyć, nieprawdaż? I co ja wtedy będę miała do powiedzenia?

: 12 cze 2007, 19:07
autor: nie wiem
brrr wolę tak nie myśleć :shock:
wolę sobie wmawiać że skoro nie uprawiam seksu to nie złapię syfa ani nie zaciążę ani nie potrzebuję hormonów ani porad
i wolę myśleć że jeśli złapałabym np. takiego brodawczaka ludzkiego (chociaż do tego chyba też trzeba uprawiać sex, a może nie, nie wiem, wolę nie wiedzieć) który przekształciłby się w raczysko, albo gdyby dopadł mnie rak piersi, to się nie dowiem sama z siebie, bo przecież się nie badam, więc jak zacznie boleć to i tak będzie już za późno i żaden lekarz nie pomoże :shock:
bardzo nieodpowiedzialne z mojej strony, ale mnie takie myśli wcale nie przybliżają do wizyty, nie nie i jeszcze raz nie

: 12 cze 2007, 21:58
autor: Arilin
nie wiem pisze:...albo gdyby dopadł mnie rak piersi, to się nie dowiem sama z siebie...,
Myślę, że samokontrola piersi jest wskazana, a raz do roku USG. Przez to przechodzę co roku. Raz znalazłam sobie coś na piersi, pojechałam do lekarza. Miałam to usuwane w znieczuleniu miejscowym. Na szczęście już przy badaniu lekarz powiedział mi, że to na 100% nie jest rakowe, no ale zawsze lepiej usunąć. Potem badanie wykazało, że to nic strasznego nie było, nie pamiętam jaka była fachowa nazwa tego czegoś. W ogóle mam skłonność do różnych tłuszczaków czy jak to zwał. Tak więc u onkologa jestem co roku, ale do ginekologa nie mogę się przełamać.

: 19 cze 2007, 15:20
autor: Tijeras
Ja byłam u ginekologa w zeszły czwartek. Pierwszy raz w życiu, a mam już 27 lat prawie! Gdyby nie zaproszenie na cytologię, które dostałam pocztą nigdy bym nie poszła... Okazało się, że strach był niepotrzebny. Pani doktor bardzo miła i bardzo gruba :wink: , to sprawiło, że poczułam się nieco mniej skrępowana. Poziom przykrości badania jak przy pobraniu krwi, takoż i z trwaniem. Pełen luz :rozowe:
Naprawdę, jeśli któraś z dziewczyn się waha, radzę skorzystać z zaproszenia na cytologię. Taka wizyta ma charakter bardzo rutynowy, co mi osobiście odpowiada. Nikt nie zadaje kłopotliwych pytań, szybko i sprawnie wszystko się odbywa.

: 19 cze 2007, 15:43
autor: Salomea
Cytologia, ginekolog? Nie w tym życiu, a że innego mieć nie będę, więc trudno, jakoś się obejdę bez tych zapewne wspaniałych doznań. :lol: :mrgreen: