Plusy bycia asem :)

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka »

urtika pisze:- nie byłam co prawda z mężczyzną-asem na wyjeździe, ale wydaje mi się, że ktoś taki na pewno nie uważa, że wspólny wyjazd z noclegiem = sex ( tak po koleżeńsku), i nie usłyszę od niego kazania, jaka to jestem purytańska, pruderyjna, nienowoczesna, zacofana i oziębła, bo nie mam ochoty iść z nim do łóżka.
Hmm, ja byłam na wyjeździe z mężczyzną-nieasem i jakoś nie skończyło się to seksem ani nawet propozycją seksu. Drugi mieszkający wtedy z nami seksualny kolega też niczego mi nie proponował :P Oczywiście mogę przypuszczać, że po prostu byłam dla nich nieatrakcyjna seksualnie, ale z drugiej strony wolę jednak myśleć, że mężczyźni - nawet seksualni - używają mózgu i mają na uwadze drugą osobę i jej potrzeby (bądź ich brak).

Pewnie znowu wyjdzie na to, że coś komuś wytykam :roll:

Awatar użytkownika
Ernest
AStrum
Posty: 1482
Rejestracja: 3 kwie 2009, 00:15
Kontakt:

Post autor: Ernest »

No wiesz co... wytykać? Na przykład to, że słówko ,,nawet" sugeruje, że w Twojej hierarchii mężczyzna aseksualny stoi wyżej niż seksualny? Bez przesady. O co Ty mnie, droga Agnieszko, podejrzewasz? :diabel:
,,Wszyscy jesteśmy większymi artystami niż się nam zdaje." F. Nietzsche

''To see a World in a Grain of Sand
And a Heaven in a Wild Flower
Hold Infinity in the palm of your hand
And Eternity in an hour'' W. Blake

,,...by lekko obcial koncowki nie skracajac wlosow" Keri

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka »

Erneście, tylko bez "droga Agnieszko" pretty please z wisienką on top, bo brzmi to dość protekcjonalnie. :P

Poza tym chyba nie do końca zrozumiałeś moją wypowiedź, ale trudno.

Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2216
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Post autor: urtika »

A ja wcale nie uważam, że każdy nie-aseksualny facet myśli o tym, aby przelecieć wszystko co się rusza. :P Po prostu miałam w życiu kilka takich sytuacji, że musiałam się odpędzać od napalonych palantów robiących mi głupie propozycje, ( nie od razu, tylko po kilku dniach znajomości) podczas gdy ja uważałam ich wyłącznie za kolegów. I to właśnie albo podczas wakacji albo podczas sylwestra. Dla mnie koleżeństwo i seks wykluczają się wzajemnie, dla nich widocznie nie. A może to zmiana otoczenia i klimatu tak na nich podziałała. :roll: Seksu nie było, ale rezultat był taki, że przestałam ich lubić i zerwałam z nimi wszelkie kontakty. Widocznie źle trafiłam. Jeżeli ja traktuję kogoś jak kolegę, to oczekuję, że też będę traktowana jak koleżanka a nie jak obiekt seksualny. :diabel:
Quirkyalone

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2579
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Viljar »

Mam przyjaciela, bynajmniej nie AS-a, i z tego, co widzę, to traktowanie kogoś jak koleżanki wcale nie wyklucza traktowanie jej jednocześnie jako obiektu pożądania :D

Właśnie - obiekt seksualny kojarzy mi się z jednorazowym numerkiem, ale jeśli ktoś marzy o seksie z kimś, kogo zna lepiej i dłużej, to chyba już słowo "obiekt" jest nie teges :)
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
Artemis
pASsiFlora
Posty: 1354
Rejestracja: 7 sie 2008, 21:41
Lokalizacja: z miasta

Post autor: Artemis »

Agnieszka pisze: Pewnie znowu wyjdzie na to, że coś komuś wytykam :roll:
Agnieszko, wytykaj śmiało! To nie boli.
Kadzić Ci nie będę, że jesteś w tym dobra :wink:
Turysta-człowiek pętający się po szlakach w poszukiwaniu jedzeniaObrazek

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2233
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Post autor: Libra »

Oszczędność miejsca na własnym prywatnym twardym dysku, mniejsza ilość przegródek w kartotekach we własnej głowie: ja mam w łepetynie swej 3 główne kartoteki: 1. Rodzina i zwierzaki 2. Spać! i 3 najbardziej opasła kartoteka 3. JEEEŚĆ!
Tyle.

Awatar użytkownika
DZIEWICA8
zarASek
Posty: 1874
Rejestracja: 6 paź 2006, 09:33
Lokalizacja: z Lublina

Plusy bycia asem

Post autor: DZIEWICA8 »

Otóż znalazłam jeszcze dwa "moje"plusy bycia asem. Mianowicie:
7. Nie muszę marnować czasu, pieniędzy, zdrowia na rożne diety, sporty, zabiegi kosmetyczne i fryzjerskie, ciuchy, buty, kosmetyki, bo to żeby podobać się mężczyznom. Nie muszę być piękna. i co z tego wynika:
8. Nie muszę wysłuchiwać krytyki jakiegoś faceta, który mógłby powiedzieć na przykład: -Przytyłaś ostatnio. Zwłaszcza, gdy jemu też daleko do sylwetki kulturysty.
To akurat pomyślałam po obejrzeniu historii kobiety, która była kilka lub kilkanaście lat mężatką, miała kilkoro dzieci. Była zadowolona ze swojego pożycia seksualnego z mężem, zawsze odczuwała przy tym przyjemność. Niestety wszystko skończyło się, gdy mąż powiedział jej, że nie będzie już więcej z nią współżył, bo jest za gruba i jemu to przeszkadza. A ona była bardzo oddana dzieciom i nie miała czasu dbać o siebie. To straszne jak okropnie musiała się poczuć ta kobieta. Czasem słowa bolą o wiele bardziej niż fizyczne bicie! :x :cry: :( :evil:
DZIEWICA8
"Boże, daj mi pogodę ducha, abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagę, abym zmieniała to, co zmienić mogę, i mądrość, abym zawsze potrafiła
odróżnić jedno od drugiego."

DZIEWICA8

od nowa
ciAStoholik
Posty: 342
Rejestracja: 3 lip 2009, 07:28

Re: Plusy bycia asem

Post autor: od nowa »

DZIEWICA8 pisze:Otóż znalazłam jeszcze dwa "moje"plusy bycia asem. Mianowicie:
7. Nie muszę marnować czasu, pieniędzy, zdrowia na rożne diety, sporty, zabiegi kosmetyczne i fryzjerskie, ciuchy, buty, kosmetyki, bo to żeby podobać się mężczyznom.
DZIEWICA8
Myślałam, że takie rzeczy robi się dla siebie. To, że nie zależy mi na tym by faceci patrzyli na mnie jak na "towar do wyrwania" nie wyklucza dbania o siebie, a i samo kupienie sobie czasem jakiegoś ubrania czy kosmetyku lub np. wizyta u fryzjera jest raczej normą, a nie "poświęceniem" czasu i pieniędzy w imię podobania się komuś.
Sex jest przereklamowany...

Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2216
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Post autor: urtika »

Ja staram się dbać o siebie. W granicach zdrowego rozsądku. Ale nie muszę dbać o siebie do przesady. Chodzi mi o to, że gdy wskutek siedzącego trybu życia i/lub nadmiernego obżarstwa przybędzie mi trochę zbędnych kilogramów, nie muszę od razu z tego powodu wpadać w panikę. Zanim zrzucę to sadełko, mogę ubierać się tak, aby to zatuszować. Pod ubraniem pewnych niedoskonałości urody nie widać, takich jak np. nadwaga, obwisły biust, rozstępy, celulit, bądź nadmierne owłosienie(* niepotrzebne skreślić). Słyszałam częste narzekania kobiet, że po porodzie przybyło im to i owo. A walka z co niektórymi z wyżej wymienionych niedoskonałości bywa w niektórych przypadkach ciężka i bardzo czasochłonna. Aska natomiast, ponieważ przed nikim się nie rozbiera, nie musi się takimi sprawami zamartwiać i zastanawiać, czy jej facet czasem z tego powodu nie zacznie rozglądać się za młodszymi i ładniejszymi. Może spać spokojnie i problemów ma mniej. :P I to jest duży plus.
Quirkyalone

od nowa
ciAStoholik
Posty: 342
Rejestracja: 3 lip 2009, 07:28

Post autor: od nowa »

To ja jestem widocznie jakimś indywiduum :roll:
Sex jest przereklamowany...

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2233
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Post autor: Libra »

Aska natomiast, ponieważ przed nikim się nie rozbiera, nie musi się takimi sprawami zamartwiać i zastanawiać, czy jej facet czasem z tego powodu nie zacznie rozglądać się za młodszymi i ładniejszymi. Może spać spokojnie i problemów ma mniej.
jak to przed nikim? A przed najważniejszą osobą czyli przed sobą? ;)
Do powłoki cielesnej dystans mam spory(ot nie uważam swoich rozstępów za problem, bo układają się w ciekawe wzory - toż to prawie jak sztuka :P ) niemniej jak "napuchnę" mocno, to sama ze sobą czuję się źle i dla samej siebie staram się coś z tym zrobić. Tak, pragnę się przypodobać- ale sobie :D
A po ćwiczeniach fizycznych człowiek mimo zmęczenia ma fantastyczny nastrój(ach, te endorfiny :kocha: ).

Często to jak się czuję fizycznie, również w sensie wizualnym przekłada się na to jak się czuję psychicznie i uważam podobnie jak Od-nowa (Odnowa :mrgreen: ): dbajmy o siebie, dla siebie ;) - i to nie jest gadanie "zrobionej" paniusi, bo do wymuskanych nie należę.



Aha!
Odnośnie zacytowanego fragmentu jeszcze coś mi się przypomniało :D Mojej koleżance kiedyś mocno się przytyło i żaliła się o tym swojemu chłopakowi(wpatrzonemu w nią jak w obraz)
- Będziesz mnie kochał mimo tego że jestem taka gruba?
-Ależ oczywiście kochanie! - zapewnił młodzieniec z żarem w oczach.
-Naprawdę?- pyta ona.
-Tak!- skwapliwie zapewnia on- ..ewentualnie rzadziej będziemy wychodzić na miasto.

Awatar użytkownika
Jo
bASałyk
Posty: 731
Rejestracja: 7 lut 2009, 23:07
Lokalizacja: z wlasnego swiata

Post autor: Jo »

Libra pisze: - Będziesz mnie kochał mimo tego że jestem taka gruba? (...)
-Tak!- skwapliwie zapewnia on- ..ewentualnie rzadziej będziemy wychodzić na miasto.
Dooobre :mrgreen:

Powiem tak: staram sie wygladac w miare przyzwoicie, co oznacza, ze gdy przybedzie mi dobrych kilka kilogramow (no.. czasami w porywach do kilkunastu), staram sie to zrzucic. Robie to dla siebie, dla swojego dobrego samopoczucia. Nie ma nic gorszego niz niemoznosc wejscia w ulubione spodnie. I faldy na brzuchu tez mnie denerwuja (a posiadam takowe, niestety). Ostatnio czesto bywam na plazy i skoro juz nie zdaze schudnac, postanowilam ze opale sie - ponoc ciemne wyszczupla :mrgreen:.
'Never give up on your adventures and dreams ...'

Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2216
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Post autor: urtika »

daisy pisze:[ Nie ma nic gorszego niz niemoznosc wejscia w ulubione spodnie.
Z tym się zgadzam. Poza tym nadwaga jest niekorzystna dla zdrowia.
A tak w ogóle to moje ciało mi się podoba, z tym że moje standardy piękna mogą różnić się od tych aktualnie obowiązujących w naszej kulturze. Ale to już mnie nie obchodzi, gdyż nie jestem w konwencjonalnym związku. Zresztą nikt, niewiadomo jak by się starał, nie będzie miał przez całe życie takiego ciała, jakie miał w wieku 18-lat; i nie chodzi tu tylko o kilogramy. Można oczywiście różnymi sposobami spowolnić ten upływ czasu, ale całkowicie zatrzymać się go nie da.
A w tym dbaniu o siebie aska też ma przewagę nad nie-aską, gdyż wystarczy jej właśnie, że podoba się sama sobie. I jeśli idzie do fryzjera, to robi to wyłącznie dla siebie. Zresztą fryzjer, ciuchy i kosmetyki nie kosztują tyle co np. operacja powiększenia biustu. No a po co aska miałaby poddawać się takiej operacji? Też dla własnego samopoczucia? :wink: :P
Quirkyalone

Awatar użytkownika
Ernest
AStrum
Posty: 1482
Rejestracja: 3 kwie 2009, 00:15
Kontakt:

Post autor: Ernest »

ASka to, ASka tamto. Nie zapominacie przypadkiem o kimś drogie panie? :)
,,Wszyscy jesteśmy większymi artystami niż się nam zdaje." F. Nietzsche

''To see a World in a Grain of Sand
And a Heaven in a Wild Flower
Hold Infinity in the palm of your hand
And Eternity in an hour'' W. Blake

,,...by lekko obcial koncowki nie skracajac wlosow" Keri

ODPOWIEDZ