Jakbyście wyjaśnili pojęcie aseksualizm...

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
Martynka_89
ASiołek
Posty: 86
Rejestracja: 14 lip 2008, 09:33
Lokalizacja: opolskie
Kontakt:

Jakbyście wyjaśnili pojęcie aseksualizm...

Post autor: Martynka_89 » 2 gru 2009, 19:28

... komuś kto nic o nim nie słyszał? Dla mnie to osoba, która może żyć bez seksu.
"Kochaj całym sercem wszystkich ludzi, bo lepiej mieć w sercu ranę, niż kamień zamiast serca"- Łzy
"Wariat- człowiek o dużej niezależności umysłowej" :) A. Bierce
"Życie nie daje nam tego, co chcemy, tylko to, co dla nas ma."

aknajilu
mASzkara
Posty: 187
Rejestracja: 27 paź 2009, 19:13

Post autor: aknajilu » 2 gru 2009, 19:30

...

Awatar użytkownika
Martynka_89
ASiołek
Posty: 86
Rejestracja: 14 lip 2008, 09:33
Lokalizacja: opolskie
Kontakt:

Post autor: Martynka_89 » 2 gru 2009, 19:39

oto chodzi, żeby każdy dopisał coś od siebie i może stworzymy z tego, jedną wielką w miarę obiektywną całość. Mogę dodać jeszcze do tego ze swojego doświadczenia, że taki as nie odczuwa przyjemności podczas stosunku.
"Kochaj całym sercem wszystkich ludzi, bo lepiej mieć w sercu ranę, niż kamień zamiast serca"- Łzy
"Wariat- człowiek o dużej niezależności umysłowej" :) A. Bierce
"Życie nie daje nam tego, co chcemy, tylko to, co dla nas ma."

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka » 2 gru 2009, 20:51

Komuś, kto nigdy nie słyszał o aseksualizmie, dałabym link do strony informacyjnej - o tu:

http://asexuality.org/pl/strona/index.htm

O ile ten ktoś umie czytać oczywiście :diabel:

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1653
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Post autor: Keri » 2 gru 2009, 21:10

Pytanie tylko Agnieszko czy taki delikwent po uslyszenia aseksualizm lub "jestem aseksualny" nawet sie skloni do zajrzenia i poszukania strony i poczytania o tym :P

Martyna podala dobry sposob bo najczesciej osoby sie pytaja i chca odpowiedzi od "Ciebie" w formie slow a nie w formie tekstowo - elektronicznej :P

Co do martynki to sformulowanie "nie chce" bedzie tylko okazja do zobaczenia drwin i smiechow :P

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka » 2 gru 2009, 21:26

Jeśli Martyna chce opowiedzieć o aseksualizmie swoimi słowami, to może poszukać odpowiednich tematów na forum - mnóstwo jest tam wypowiedzi użytkowników na temat ich rozumienia pojęcia aseksualizmu. Problem polega na tym, że wiele osób ma mylne wyobrażenie na temat aseksualności, stąd lepszym rozwiązaniem jest odesłanie do strony informacyjnej bądź posłużenie się definicjami i wskazówkami na niej zawartymi. Zresztą Martynce chodzi o "obiektywną całość" - na stronie informacyjnej właśnie coś takiego można znaleźć.

Awatar użytkownika
Gizmo
Strażnik TeksASu
Posty: 1064
Rejestracja: 13 cze 2006, 11:15
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: Gizmo » 3 gru 2009, 17:35

Martynka_89 pisze:Mogę dodać jeszcze do tego ze swojego doświadczenia, że taki as nie odczuwa przyjemności podczas stosunku.
A nie można powiedzieć po prostu, że aseksualny człowiek nie odczuwa pociągu seksualnego? Powyższy tekst nie jest dobrym wyjaśnieniem, bo również sporo osób seksualnych nie odczuwa przyjemności z seksu (np. z powodu problemów na tle zdrowotnym lub psychologicznym), a niektóre asy - owszem, odczuwają przyjemność, a mimo to ludzie nie pociągają ich seksualnie..

Awatar użytkownika
DZIEWICA8
zarASek
Posty: 1874
Rejestracja: 6 paź 2006, 09:33
Lokalizacja: z Lublina

Jakbyście wyjaśnili pojęcie aseksualizm...

Post autor: DZIEWICA8 » 18 gru 2009, 11:53

Gizmo pisze:
Martynka_89 pisze:Mogę dodać jeszcze do tego ze swojego doświadczenia, że taki as nie odczuwa przyjemności podczas stosunku.
A nie można powiedzieć po prostu, że aseksualny człowiek nie odczuwa pociągu seksualnego? Powyższy tekst nie jest dobrym wyjaśnieniem, bo również sporo osób seksualnych nie odczuwa przyjemności z seksu (np. z powodu problemów na tle zdrowotnym lub psychologicznym), a niektóre asy - owszem, odczuwają przyjemność, a mimo to ludzie nie pociągają ich seksualnie..
Też się kiedyś nad czymś takim zastanawiałam. A mianowicie, czy osoba uważająca się za aseksualną może bez żadnych zakłóceń uprawiać seks i czerpać z tego przyjemność. Być może tak, bo taka osoba ma przecież takie same narządy płciowe i mózg jak osoba seksualna. Ciekawe też czy gdyby taka osoba po raz pierwszy odczuła przyjemność, to czy zaczęła by potem chcieć seksu stale, bo podobno tak zwany pierwszy raz ma duży wpływ na dalsze życie człowieka. Z drugiej strony jeśli osoba aseksualna nie odczuwa potrzeby seksu, pociągu seksualnego, to dlaczego mimo tego decyduje się na seks?

Wydaje mi się, że aseksualizm jest raczej w psychice człowieka. Dla mnie jest to odwrotność impotencji, gdzie mężczyzna psychicznie chce, potrzebuje seksu, ale fizycznie nie może oraz kobiecej oziębłości, gdzie kobieta nie odczuwa przyjemności z seksu, a mimo to decyduje się na seks. Natomiast w aseksualizmie jest odwrotnie ktoś fizycznie może, ale psychicznie nie chce, świadomie rezygnuje z seksu, mimo że by mógł. Dla mnie to raczej abstynencja seksualna, niż celibat, bo celibat dotyczy osób duchownych i jest im narzucony odgórnie.
DZIEWICA8
"Boże, daj mi pogodę ducha, abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagę, abym zmieniała to, co zmienić mogę, i mądrość, abym zawsze potrafiła
odróżnić jedno od drugiego."

DZIEWICA8

Awatar użytkownika
Aga
młodASek
Posty: 26
Rejestracja: 6 lip 2009, 11:52

Post autor: Aga » 11 sty 2010, 12:38

Zastanawia mnie taka rzecz: w życiu robimy wiele rzeczy, których nie lubimy. A szczególnie często robimy czasem coś czego nie znosimy bądź nie mamy ochoy dla osób, które kochamy.
Skoro osoby aseksualne są całkowicie obojętne na seks...to jak to możliwe, że kiedy już się kochają, odczuwają do niego awersję? Czy to się przypadkiem nie gryzie z pojęciem obojętności na seks? Bo mi tak. Idąc tą myślą: jeżeli np będąc w związku z osobą seksualną, AS nie może od czasu do czsu poświęcić się dla niej z miłości, skoro ta druga osoba też poświeca się, rezugnując z seksu dla ASA?

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1653
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Post autor: Keri » 11 sty 2010, 14:21

Aga pisze:Zastanawia mnie taka rzecz: w życiu robimy wiele rzeczy, których nie lubimy. A szczególnie często robimy czasem coś czego nie znosimy bądź nie mamy ochoy dla osób, które kochamy.
Skoro osoby aseksualne są całkowicie obojętne na seks...to jak to możliwe, że kiedy już się kochają, odczuwają do niego awersję? Czy to się przypadkiem nie gryzie z pojęciem obojętności na seks? Bo mi tak. Idąc tą myślą: jeżeli np będąc w związku z osobą seksualną, AS nie może od czasu do czsu poświęcić się dla niej z miłości, skoro ta druga osoba też poświeca się, rezugnując z seksu dla ASA?
Tylko wez pod uwage awersje jako ozieblosc :P . Czyli taki dystans do tego, zmuszenie wbrew woli. Bo jesli ktos robi cos wbrew woli to sie broni od tego, dlatego rosnie w nim zlosc i agresja :P . Wiec awersja jest uzasadniona jesli ktos nie chce a musi.

To drugie pytanie ma uzasadnienie wyzej u mnie ;)
Moze sie poswiecic ale czy da tej drugiej osobie 100% szczescia i zadowolenia? Nie. Nie dosyc ze bedzie sie zmuszac, prezyc i nie wiadomo co :mrgreen: . To i druga osoba bedzie tez to czuc i bedzie bardziej sfrustowana i bardziej zla niz gdyby zrezygnowalal wogole :P .

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka » 11 sty 2010, 14:49

Aga pisze:Zastanawia mnie taka rzecz: w życiu robimy wiele rzeczy, których nie lubimy. A szczególnie często robimy czasem coś czego nie znosimy bądź nie mamy ochoy dla osób, które kochamy.
Na przykład co? Nie podajesz konkretów żadnych.
Poza tym o ile się nie mylę, związek, w którym partnerzy zmuszają się do czegoś, działają wbrew sobie - i nie mówię tylko o seksie - to chora relacja (no chyba że ktoś czerpie przyjemność z tego, że jest do czegoś zmuszany, ale w tym momencie to zupełnie inna sprawa). Jeśli przykładowo nie lubię chodzić na imprezy, to nie będę chodziła nawet, jeśli mój hipotetyczny partner to klubowe zwierzę. Jeśli on lubi hasać na parkiecie, proszę bardzo, ja w tym czasie mogę robić co innego, a wspólną płaszczyznę znajdziemy gdzie indziej. A jeśli nie znajdziemy żadnej? To widocznie nasz związek nie ma sensu.
Aga pisze:Idąc tą myślą: jeżeli np będąc w związku z osobą seksualną, AS nie może od czasu do czsu poświęcić się dla niej z miłości, skoro ta druga osoba też poświeca się, rezugnując z seksu dla ASA?
Dlatego właśnie wiele osób aseksualnych unika związków z seksualnymi, natomiast niektórzy idą na kompromis. Ale - jak słusznie zauważył Keri - nie wiem, czy osoba seksualna czułaby się komfortowo, uprawiając seks z kimś, kto w danej chwili równie dobrze mógłby smażyć naleśniki, a w ogóle to leży i myśli o tym, co jutro trzeba zrobić w pracy. No chyba że pisząc o poświęceniu, masz na myśli to, że as powinien dla lepszego efektu odegrać rolę namiętnego kochanka i poudawać to i owo? Ale to chyba też nie poprawiłoby samopoczucia seksualnemu partnerowi...

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1653
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Post autor: Keri » 11 sty 2010, 15:49

(no chyba że ktoś czerpie przyjemność z tego, że jest do czegoś zmuszany, ale w tym momencie to zupełnie inna sprawa)
To by musiam byc masochista :mrgreen:

Wiec nie wiem czemu Aga tak walczy z nami aseksualistami? :roll:
Szukasz dziury w caly :P . Uparcie patrzac ze as to wybryk a hetero is Ja das is gut :mrgreen: .

Awatar użytkownika
Aga
młodASek
Posty: 26
Rejestracja: 6 lip 2009, 11:52

Post autor: Aga » 11 sty 2010, 20:56

Na przykład co? Nie podajesz konkretów żadnych.
Poza tym o ile się nie mylę, związek, w którym partnerzy zmuszają się do czegoś, działają wbrew sobie - i nie mówię tylko o seksie - to chora relacja (no chyba że ktoś czerpie przyjemność z tego, że jest do czegoś zmuszany, ale w tym momencie to zupełnie inna sprawa). Jeśli przykładowo nie lubię chodzić na imprezy, to nie będę chodziła nawet, jeśli mój hipotetyczny partner to klubowe zwierzę. Jeśli on lubi hasać na parkiecie, proszę bardzo, ja w tym czasie mogę robić co innego, a wspólną płaszczyznę znajdziemy gdzie indziej. A jeśli nie znajdziemy żadnej? To widocznie nasz związek nie ma sensu.

Cóż, nie o taki dośc trywialny przykład mi chodzi. Mam na myśli coś głębszego, co pozwala nam rozwijać związek, bo chodzenie na imprezy na pewno do nich nie należy. Przynajmniej nie w moim rozumieniu więzi z drugim człowiekiem.
Miałam taki przykład życiowy ( nie mój) kiedy mój kumpel zaręczył się z dziewczyną, ale kiedy poznał ją ze swoimi rodzicami zaczęło się piekło. Znienawidzili ją od pierwszego spotkania, ale dziewczyna chcąc nie chąc musiała trchę poudawać, przed chłopakiem, że lubi jego rodzine, który był z nią dość związany. Jest jego żoną, ale co jakiś czas robi coś wbre sobie i spotyka się z jego rodziną by utrzymać zwiazek bo według jego rozumowania bez kontaktu z rodzicielami nie mógłby funkcjonować. Czy to też nie jest duże poświęcenie?

Dlatego właśnie wiele osób aseksualnych unika związków z seksualnymi, natomiast niektórzy idą na kompromis. Ale - jak słusznie zauważył Keri - nie wiem, czy osoba seksualna czułaby się komfortowo, uprawiając seks z kimś, kto w danej chwili równie dobrze mógłby smażyć naleśniki, a w ogóle to leży i myśli o tym, co jutro trzeba zrobić w pracy. No chyba że pisząc o poświęceniu, masz na myśli to, że as powinien dla lepszego efektu odegrać rolę namiętnego kochanka i poudawać to i owo? Ale to chyba też nie poprawiłoby samopoczucia seksualnemu partnerowi...

Cały czas słysz, że ASY nie wchodzą w relacje (w związki) z osobami seksualnymi...Kurde ludzie, a co z miłością? Czy kiedy widzisz tą osobę, wiesz z góry czy jest ona seksualna czy jest ćpunem, alkoholikiem czy maminsynkiem? Nie, wiesz o tym człowieku mało, a on może posiadać cechy, których wydaje ci się, że nie jesteś w stanie znieść. A jednak - jest miłość. A ona wymaga mega poświęcenia. Chyba, że my naprawdę jesteśmy na płaszczyźnie takich, ot związków bez jaja, że tak to ujme...


Tylko wez pod uwage awersje jako ozieblosc . Czyli taki dystans do tego, zmuszenie wbrew woli. Bo jesli ktos robi cos wbrew woli to sie broni od tego, dlatego rosnie w nim zlosc i agresja . Wiec awersja jest uzasadniona jesli ktos nie chce a musi.

No wiesz kiedy ktoś jest mi zupełnie obojętny i nagle zapragnie ze mną pogadać to ja napewno nie odpowiem na te zaloty agresją bo to chyba normalne by nie było ;)


P.S. Jestem mega dociekliwa, jak sie czegoś uczepie to nie puszcze póki nie zrozumiem. Mam to pisane w zawód ;-)
I po prostu widze w tej kwestii tak orgromne nieścisłości, że muszę je rozwiklać;)

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1653
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Post autor: Keri » 11 sty 2010, 21:35

Cały czas słysz, że ASY nie wchodzą w relacje (w związki) z osobami seksualnymi...Kurde ludzie, a co z miłością? Czy kiedy widzisz tą osobę, wiesz z góry czy jest ona seksualna czy jest ćpunem, alkoholikiem czy maminsynkiem? Nie, wiesz o tym człowieku mało, a on może posiadać cechy, których wydaje ci się, że nie jesteś w stanie znieść. A jednak - jest miłość. A ona wymaga mega poświęcenia. Chyba, że my naprawdę jesteśmy na płaszczyźnie takich, ot związków bez jaja, że tak to ujme...
My caly czas slyszymy jak Asy wchodza w zwiazki z osobami SEKSUALNYMI

Co jest juz powwodem do takich osadow a nie innych :P A zreszta czy naprawde ludzie seksualni kieruja sie tym jaka jest druga osoba? Przewaznie mowia kumplom/kumpelom ze wazne jest wnetrzne ale po obserwacja wsrod moich znajomych to albo liczy sie status kandydata albo to jak wyglada :roll: . Wiec to jest tak jak Polacy mowia calemu swiatu ze sa tolerancyjni a gdy czarny lub azjata wyjdzie na ulice to sa smichy :P . Robimy piekne miny do zlej gry :P Udajemy bez przerwy osoby ktorymi nie jestesmy :P . I udajemy to czym sie kierujemy.

A milosc? Czy ona wymaga poswiecenia czy to raczej my jestesmy tymi obiektami poswiecen a nie milosc? Bo wedlug mnie to osoby i ich nawyki oraz charakter sa wymagajace a nie milosc.
No wiesz kiedy ktoś jest mi zupełnie obojętny i nagle zapragnie ze mną pogadać to ja napewno nie odpowiem na te zaloty agresją bo to chyba normalne by nie było :wink:
Tu zalezy :P Bo czasami odpoweim obojetnoscia albo cieta riposta :diabel: ze da mi spokoj :P Ale samam wspomnialas o obowiazkach w swoim poscie to sie trzymama tego cos napisala :P . Wiec nie wiem co jest nie zwiezle :roll:

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka » 11 sty 2010, 22:37

Aga pisze:Miałam taki przykład życiowy ( nie mój) kiedy mój kumpel zaręczył się z dziewczyną, ale kiedy poznał ją ze swoimi rodzicami zaczęło się piekło. Znienawidzili ją od pierwszego spotkania, ale dziewczyna chcąc nie chąc musiała trchę poudawać, przed chłopakiem, że lubi jego rodzine, który był z nią dość związany.
Musiała? Osobiście nie widzę problemu w szczerym wyznaniu partnerowi, że z jego rodziną mi nie po drodze i wolałabym unikać wspólnych spotkań.
Aga pisze:Jest jego żoną, ale co jakiś czas robi coś wbre sobie i spotyka się z jego rodziną by utrzymać zwiazek bo według jego rozumowania bez kontaktu z rodzicielami nie mógłby funkcjonować. Czy to też nie jest duże poświęcenie?
Z mojego punktu widzenia jest to po prostu błąd. Gdyby - przykładowo - moi rodzice nie dogadywali się z moim ewentualnym partnerem, to nie zmuszałabym go do udziału w rodzinnych spotkaniach. Partnerzy w związku to nie bliźnięta syjamskie - nie są zrośnięci.
Aga pisze:Cały czas słysz, że ASY nie wchodzą w relacje (w związki) z osobami seksualnymi...Kurde ludzie, a co z miłością? Czy kiedy widzisz tą osobę, wiesz z góry czy jest ona seksualna czy jest ćpunem, alkoholikiem czy maminsynkiem?
Dla mnie w ogóle niepojęte jest tzw. zakochanie czy zauroczenie od pierwszego wejrzenia. Ja muszę znać daną osobę, żeby poczuć intelektualną fascynację czy jakąś formę przywiązania, żeby zaufać. A poznając, dowiaduję się, jaki ktoś jest. Proste.
Aga pisze:A jednak - jest miłość. A ona wymaga mega poświęcenia. Chyba, że my naprawdę jesteśmy na płaszczyźnie takich, ot związków bez jaja, że tak to ujme...
Wiesz, dyskusja o miłości ma szansę skończyć się tak samo, jak dyskusja o Bogu. Ktoś wierzy, ktoś inny nie.
Aga pisze:P.S. Jestem mega dociekliwa, jak sie czegoś uczepie to nie puszcze póki nie zrozumiem. Mam to pisane w zawód ;-)
I po prostu widze w tej kwestii tak orgromne nieścisłości, że muszę je rozwiklać;)
A przypomnij mi, ile masz lat i jak długo wykonujesz swój zawód?

ODPOWIEDZ