moja historia

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
veronikaaa
ASiołek
Posty: 69
Rejestracja: 12 mar 2010, 14:36

moja historia

Post autor: veronikaaa »

Witam,

na forum jestem nowa, dlatego jeśli nie jest to odpowiednie miejsce na tego typu zwierzenia, proszę mnie przenieść.

Chciałabym opisać siebie, moją historię i moje odczucia. Nie liczę na odpowiedzi w stylu 'jesteś aseksualna'-'nie jesteś aseksualna', ale może znajdzie się ktoś do mnie podobny, a może ktoś mi pomoże lepiej zrozumieć siebie [doskonale wiem, że samemu jest najlepiej siebie zrozumieć, ale czasem potrzeba pomocy], wpadnie na jakiś trop i poda pomocne linki do artykułów, wywiadów, etc. [mogą być po angielsku, niemiecku i francusku].

Wydaje mi się, że po prostu muszę się gdzieś wylać. Co do aseksualności, z tym pojęciem spotkałam się dopiero niedawno, w internecie oglądałam wywiad z pewnym lekarzem, grzebałam nieco po artykułach i różnych forach. Aż trafiłam tutaj. Starałam się przeczytać to forum, ale nie znalazłam wątku żadnej osoby podobnej do mnie.

Obecnie przebywam za granicą, sama, z dala od rodziny, przyjaciół. Wyjechałam na rok, bo potrzebowałam odpoczynku, potrzebowałam znaleźć brakujący element oraz poznać samą siebie. Więc zacznę od początku. Postaram się dodać jak najwięcej istotnych według mnie szczegółów, rzeczy, które zawsze mnie zastanawiały.

Kiedy byłam mała mama nazywała mnie dzikusem. A to dlatego, że nikt nie mógł mnie dotknąć. Nawet ona nie mogła mnie pocałować czy przytulić, bo zawsze uciekałam po kątach. Zawsze, kiedy dotknął mnie jakiś obcy człowiek, choćby przypadkiem, odczuwałam dyskomfort. Szczególnie w sytuacjach, kiedy w pewnym wieku chłopcy zaczepiali mnie w celu zwrócenia na nich uwagi. Kiedy zaczepiał mnie przyjaciel, którego dobrze znałam, i o którym wiedziałam, że chce się tylko podroczyć [jak to dzieciaki ganiają się po szkole] było ok. Gorzej, kiedy odczytywałam takie sygnały jako efekt zainteresowania mną jak dziewczyną. Wtedy odskakiwałam jak poparzona i aż nawet wrzeszczałam na daną osobę. Nigdy nie miałam problemu z nawiązywaniem kontaktów, zawsze byłam otwarta, lubiana i popularna. Zazwyczaj trzymałam się z chłopakami, bo dziewczyn nie rozumiałam. A chłopcy traktowali mnie jak 'równego sobie'. I wtedy pojawiał się problem. Któryś z moich kumpli zaczął wykazywać zainteresowanie mną nie jak kumplem, lecz jak dziewczyną. Wtedy znów odskakiwałam jak poparzona i zrywałam wszelkie kontakty z delikwentem. Często niespecjalnie, po prostu jakoś zaczynałam mieć alergię na tego kogoś, robiłam się złośliwa i wstrętna. Bądź w ogóle przestawałam się odzywać.

Jako nastolatka wpadłam w wir poszukiwań. Byłam z naprawdę wieloma chłopcami, lecz żaden z moich nastoletnich związków nie przetrwał dłużej, niż 2-3 tygodnie. I bynajmniej nie chodziło o to, że zmieniałam chłopców jak rękawiczki. Po fazie zachwytu kimś przychodziła, jak to nazywałam, ciemna strona mocy. Wtedy znów robiłam się oziębła i niedostępna. Coś we mnie przeszkadzało mi w byciu z kimkolwiek. Żadnemu z moich chłopców nie pozwalałam brać się za rękę ani nic. A chłopcy tego nie rozumieli, że nie chcę się całować po kątach czy iść za rękę. Szukałam bratniej duszy, nie kochanka. A oni tego nie rozumieli, ani ja. Dlatego tak wielu ich było, bo po prostu wydawało mi się, że się nie dopasowaliśmy.

Z domu wyjechałam, jak miałam świeżo skończone 16 lat. Zaczęłam mieszkać w internacie, a tam wiadomo, sodoma i gomora. Przez rok nie wydarzyło się nic szczególnego. Potem pojechałam na obóz, i był tam jeden chłopak. Znałam go i lubiłam. Był bardzo przystojny i inteligentny. Pewnego dnia powiedział do mnie- zróbmy to. Pomyślałam- ok. jest przystojny, znam go, zrobimy to w nocy, na plaży, będzie romantycznie. Nie czułam potrzeby ale podobała mi się sceneria. Więc zrobiliśmy to. Nie pamiętam żadnych uczuć ani niczego. Po powrocie z wakacji poznałam innego chłopaka. Był z mojego miasta, nawet okazało się, że mieszkał niedaleko mnie. Zaczęliśmy ze sobą być, i zaczął się regularny seks. Nic nigdy nie czułam, ani potrzeby, ani orgazmów. Wydawało mi się, że może nie mam doświadczenia, że może cały ten pociąg po prostu kiedyś przyjdzie. Ale przez rok nie przyszedł.

Później poznałam mojego aktualnego chłopaka. Jesteśmy ze sobą dwa lata. Zakochałam się nim na zabój, w jego ruchach i inteligencji, w jego oczach i tak dalej. Powiedział, że możemy zacząć się kochać, jak będę gotowa. Myślałam sobie- no cóż, może znów trzeba poczekać. Ale ja nie potrafię się z nim całować. Kiedy zaczynamy, ja po 5 sek przerywam i zaczynam gadać o czymś kompletnie nie na temat. Mieszkaliśmy razem 1,5 roku. Nigdy nie miałam ani chęci na seks, ani orgazmu. Wręcz przeciwnie, gdy zaczynamy się kochać ja zaczynam uciekać. Uwielbiam, kiedy mnie przytula, bo wtedy czuję się bezpiecznie, ale nic poza tym. Kiedy mnie dotyka, nie czuję nic. Kiedy się kochamy, nie czuję nic. A jeśli on zaczyna się bardziej starać, to ja wpadam w panikę i popłoch. I na tym się kończy. Wyjechałam za granicę, przyjechał do mnie raz, mieliśmy dom wolny przez 1,5 tygodnia, a kochaliśmy się raz. Nie widziałam go pół roku. I nic. Nie widzę go teraz, i nic.

Seksualnie nie pociągają mnie ani mężczyźni, ani kobiety. Była u mnie przyjaciółka, jak się okazało- odkryła, że jest lesbijką. Opowiadała o seksie z taką pasją, o tych wszystkich szczegółach. Ja stałam obok i słuchałam jednym uchem, a drugim wypuszczałam. Nie robiło to na mnie żadnego wrażenia, ale pomyślałam, że coś ze mną nie tak. Poradziła mi kupno wibratora. Tylko po co, ja się w życiu nie masturbowałam, i nie zamierzam, nie czuję żadnej potrzeby.

Teraz mam 21 lat. W moim życiu nie było żadnego traumatycznego przeżycia, które zablokowało by we mnie cokolwiek. Taka się już urodziłam.

Czasem wydaje mi się, że mogłabym pracować jako prostytutka. Bo co to za problem robić coś, co jest dla kogoś obojętne.

Z wypowiedzi forumowiczów wywnioskowałam, że większość ma tutaj wstręt do seksu. Ja nie mam. Mogę go uprawiać, ale jest mi on w pełni obojętny. Nic nie czuję. Z moim chłopakiem próbowaliśmy już chyba wszystkiego. Różnych scenerii, sytuacji, przebieranek, pozycji, dodatków. Nic mnie nigdy nie podnieciło. On o tym dobrze wie. Kocham się z nim, bo on tego potrzebuje, ja nie. A że nie jest to dla mnie jakieś wielkie wyrzeczenie, to czemu miałabym tego dla niego nie robić. Problem w tym, że po 2 minutach leżę jak worek ziemniaków i myślami jestem w kosmosie. I nie dlatego, że jest tak cudownie. Czasem dochodzi u mnie do tego, że w trakcie robi mi się niedobrze, że boli jak cholera a mi chce się płakać. On wtedy przerywa. Rozumie. A ja uciekam na drugi koniec łóżka i nie pozwalam się dotknąć.

Nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Tylko proszę, nie myślcie, że jestem łatwa, skoro uprawiam seks bez wkładania w to jakichkolwiek uczuć.

O cholera, ale się rozpisałam. Przepraszam, potrzebowałam tego.

Pod koniec dodam tylko, że jestem osobą w miarę atrakcyjną, bez kompleksów na tle wyglądu, i niestety- strasznie popularną i łatwo nawiązującą przyjacielskie kontakty.
'wymyśliłam swoje życie od początku do końca bo to, które dostałam mi się nie podobało'

TITO
ASiołek
Posty: 73
Rejestracja: 25 paź 2007, 20:29
Lokalizacja: kujawskopomorske

Post autor: TITO »

Znasz się sama bardzo dobrze. Ja też miałem różne doświadczenia mój popęd sexualny w skali od 0 do 100 to~ 7 przyjmując że 10 pozwala na uprawianie sexu u faceta. Tak jestem zrobiony. Większość formułowiczuw się teraz oburzy ale ja Ci radze pogadaj z psychologiem specjalistą na pewno nie zaszkodzi w końcu nie oszukujmy się ja wolał bym być seksualnym Ty pewnie też? Mi osobiście pomogła wizyta u seksuologa który dał mi do zrozumienia że taka moja uroda i nic nie poradzi proste ale dobre.

veronikaaa
ASiołek
Posty: 69
Rejestracja: 12 mar 2010, 14:36

...

Post autor: veronikaaa »

Planuję pójść do lekarza, ale dopiero na wakacje, jak wrócę do PL. Ja tak naprawdę nie wolałabym być 'seksualna' czy 'bardziej seksualna'. Zawsze wszystkich denerwuje, jak mówię, że jest mi to obojętne. Nie mam żadnego parcia na seks, i jeśli nigdy nie będę mieć, to mój światopogląd się nie zawali. Ale chciałabym przynajmniej wiedzieć, i móc to powiedzieć mojemu partnerowi. Już mu wspominałam, ale on mi powiedział, że osoby aseksualne nie uprawiają seksu, a ja uprawiałam, i uprawiam. On nie ma jakiejś większej wiedzy na ten temat. Tylko co to za uprawianie seksu, kiedy mi się nigdy nie chce, i kiedy zawsze jest to dla mnie obojętne, przepływa kompletnie bezuczuciowo?
'wymyśliłam swoje życie od początku do końca bo to, które dostałam mi się nie podobało'

Awatar użytkownika
picardie00
starszASek
Posty: 42
Rejestracja: 17 maja 2009, 08:28

Post autor: picardie00 »

ja mam identycznie jak Ty jezeli chodzi o obojetnosc do seksu. nie brzydzi mnie nie odrzuca, jest zupelnie obojetny. Dlugo sie zastanawialm czy moglabym stworzyc zwiazek w ktorym istnieje miedzy ludzmi wieksza zazylosc i uwazalam ze 'nie' ze ja bede miala pozniej z tym problem. Wiesz niby obojetne a jednak robi sie cos wbrew wlasnej woli w wiekszym czy mniejsyzm stopniu ale sie robi. Czy to nie psuje waszych relacji? Twoje podejscie do seksu ktory jest naprawde wazny dla osoby seksualnej?? :)

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1656
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Post autor: Keri »

TITO pisze:Znasz się sama bardzo dobrze. Ja też miałem różne doświadczenia mój popęd sexualny w skali od 0 do 100 to~ 7 przyjmując że 10 pozwala na uprawianie sexu u faceta. Tak jestem zrobiony. Większość formułowiczuw się teraz oburzy ale ja Ci radze pogadaj z psychologiem specjalistą na pewno nie zaszkodzi w końcu nie oszukujmy się ja wolał bym być seksualnym Ty pewnie też? Mi osobiście pomogła wizyta u seksuologa który dał mi do zrozumienia że taka moja uroda i nic nie poradzi proste ale dobre.
Skad wiesz ze chce byc seksualna? :evil:

veroniko specjalista jesli chcesz mzoesz isc ale jesli jestes aseksualna to tylko ( o ile zna ten temat ) utwierdzi cie w przekonaniu ze jestes. Jesli nie wie nic na temat aseksualnosci to bedzie cie na sile zmienial, co sadzac po wypowiedzial ze probowalas seksu swiadczy ze szukala odpowiedzi jako osoba seksualna czy wszystko w porzadku. W moim odczuciu bez sensu by isc do specjalisty ktory bedzie wrecz "tanczyl" nad toba wymyslajac formulki jak tu zachecic cie do tego bys czula przyjemnosc :roll: :P .
Tak to ja to widze ale isc mozna ;) Jesli metlika w glowie sie nie boisz :P :mrgreen:
Wiesz niby obojetne a jednak robi sie cos wbrew wlasnej woli w wiekszym czy mniejsyzm stopniu ale sie robi.
Ten temat byl poruszany ale o ile robisz czynnosci fizyczne lub uslugowe ktorych nie lubisz to jest okey :P
co innego jesli robisz to wbrew sobie gdzie uczucia i emocje sa podstawa bo jesli nie wkladasz to calego siebie to ranisz kogos :P .
Wykonywanie obowiazkow domych bo trzeba chos sie nie lubi jest inne niz kochac np na sile bo tak nalezy :P
Uczuc nie powinno sie oklamywac i swoich i inych i wobec innych :P

Awatar użytkownika
Ernest
AStrum
Posty: 1482
Rejestracja: 3 kwie 2009, 00:15
Kontakt:

Post autor: Ernest »

Już mu wspominałam, ale on mi powiedział, że osoby aseksualne nie uprawiają seksu, a ja uprawiałam, i uprawiam. On nie ma jakiejś większej wiedzy na ten temat.
Niektórzy aseksualni rzekomo uprawiają seks; wystarczy przeczytać ,,historie'' pozostałych użytkowników forum aby się o tym przekonać.
,,Wszyscy jesteśmy większymi artystami niż się nam zdaje." F. Nietzsche

''To see a World in a Grain of Sand
And a Heaven in a Wild Flower
Hold Infinity in the palm of your hand
And Eternity in an hour'' W. Blake

,,...by lekko obcial koncowki nie skracajac wlosow" Keri

veronikaaa
ASiołek
Posty: 69
Rejestracja: 12 mar 2010, 14:36

...

Post autor: veronikaaa »

hmm.

Z tym seksem z moim chłopakiem to skomplikowana w sumie sprawa. Mogę to z nim robić, bo widzę wtedy jak się stara i ile wkłada w to uczuć. Ale ja w to uczuć wkładać nie potrafię. Wiem, że za jakiś czas może to stać się problemem, ale jesteśmy razem jak wspomniałam już dwa lata, i jeszcze nigdy mi niczego w tej materii nie wypomniał. Wydaje mi się, że gdyby mnie z kimś zdradził dla samego seksu, to nie byłabym zła. Tak, mam takie myśli, że jeśli zrobi to z pożądania i dla samego seksu, to mu wybaczę, bo ja mu tego dać nie mogę. Ale on tego nie robi póki co, nie wiem, jak będzie w przyszłych latach.

Co do pójścia do specjalisty- no właśnie wiem. Nigdy nie wiadomo, na jakiego lekarza się trafi. Kiedy byłam u ginekologa to się dowiedziałam, że moje narządy są tak przesunięte, że seks sprawia mi o wiele większą przyjemność, niż innym. Tylko to błędna teoria, bo nie sprawia mi żadnej przyjemności. Nigdy nie byłam u seksuologa i nie wiem, jaką wiedzą oni dysponują.

Bycie osobą seksualną nie jest dla mnie ważne, ale może być ważne dla mojego partnera- tzn. sama wiedza na ten temat.
'wymyśliłam swoje życie od początku do końca bo to, które dostałam mi się nie podobało'

TITO
ASiołek
Posty: 73
Rejestracja: 25 paź 2007, 20:29
Lokalizacja: kujawskopomorske

Post autor: TITO »

Pewnie przesadziłem z tym nie oszukujmy się ja wolał bym być seksualnym Ty pewnie też? Ale takie odniosłem wrażenie że robisz to trochę wbrew sobie.
Ci seksuolodzy byłem u dwóch pani i pana rzeczywiście nic nie wiedział o asach ja też wtedy nic o tym nie słyszałem wyglądało to tak że byłem trochę zdesperowany bo poznano mnie z bardzo atrakcyjną dziewczyną która była mną zainteresowana podobała mi się ale nie podniecała (dla ścisłość chłopcy dzieci zwierzęta i umarli też mnie nie podniecali) po kilku wizytach powiedział że nic nie poradzi bo to siedzi w mojej głowie.
Powiedziałem że słyszałem o jakiś metodach z hipnozą i o rosyjskim ośrodku gdzie rzekomo zwiększ sie libido ale potraktował to z uśmiechem . No i wtedy wyluzowałem, wiedziałem na czym stoję. Ale Weronice może wystarczy to forum z tego co napisałaś to raczej jesteś aseksualna wyrozumiała młoda i chyba nikogo nie oszukujesz i pewnie lepiej sobie ułożysz życie niż niejeden seksualny. :wink:

veronikaaa
ASiołek
Posty: 69
Rejestracja: 12 mar 2010, 14:36

Post autor: veronikaaa »

TITO pisze:(dla ścisłość chłopcy dzieci zwierzęta i umarli też mnie nie podniecali) :wink:
mam nadzieję, że na umarłych nie próbowałeś ;)
'wymyśliłam swoje życie od początku do końca bo to, które dostałam mi się nie podobało'

TITO
ASiołek
Posty: 73
Rejestracja: 25 paź 2007, 20:29
Lokalizacja: kujawskopomorske

Post autor: TITO »

Tak jak pisałem byłem zdesperowany :oops: .
Chciał bym pisać tak uprzejmie i do rzeczy jak Ernest ale czasem popuszczam wodze fantazji tak jak sekta szatana itp.Ale zanim się poprawie to czytając moje posty wyobraź sobie że to mówi ten fajniejszy z kabaretu mru mru lepiej je zrozumiesz :wink: .

veronikaaa
ASiołek
Posty: 69
Rejestracja: 12 mar 2010, 14:36

....

Post autor: veronikaaa »

może wyjdę na ignorantkę, ale nie wiem, jak wygląda ten fajniejszy z ani mru mru ;D
'wymyśliłam swoje życie od początku do końca bo to, które dostałam mi się nie podobało'

Awatar użytkownika
pogubiony
pASibrzuch
Posty: 260
Rejestracja: 2 lut 2010, 10:05
Lokalizacja: O/S -> N/S

Post autor: pogubiony »

Jestem na tym forum krótko a wiedzy specjalistycznej też nie mam. Natomiast wydaje mi się, że powinnaś dokładniej zdefiniować swój stosunek do seksu.
Napisałaś, że jest Ci doskonale obojętny. Że Twój partner się stara i to doceniasz. A czy odwzajemniasz starania? Czy on jest zadowolony?
Wybacz, nie zamierzam się pchać z kopytami w Twoje życie i nie proszę byś się opowiadała ściśle tutaj. Odpowiedz na te pytania sama sobie.
Mówiąc kolokwialnie - dajesz coś z siebie czy leżysz jak kłoda?
Jeśli Ty nic nie czujesz, ale dajesz mu zadowolenie, to chyba nie ma tragedii. Nic strasznego dla związku z tego nie wynika. Wystarczy, że się będziesz uśmiechać, by nie było mu przykro, bo to na dłuższą metę może być frustrujące.
Ja swego czasu też myślałem, że skoro jestem jaki jestem (wtedy nie potrafiłem tego zdefiniować) to gdyby moja partnerka chciała "skoku w bok" to bym jej nie bronił. Prosiłbym tylko by przede mną tego nie ukrywała. Pewnie dlatego, że gdyby ukrywała to wiedzieli by wszyscy prócz mnie. Wolałbym to zachować dla siebie.
I tak było póki kogoś nie poznałem. Nie potrafiłem dać z siebie tego czego Ona potrzebowała. U mnie to raczej lęk. Z czego wynika nie wiem. Mniejsza o to. Natomiast będąc przy Niej zrozumiałem, że gdyby poszła do innego czułbym się jak zbity pies i nic by już tego nie zmieniło.
Zanim zdecydujesz się dać "wolność" seksualną partnerowi zastanów się mocno. Potem nic już nie będzie takie jak wcześniej.

veronikaaa
ASiołek
Posty: 69
Rejestracja: 12 mar 2010, 14:36

...

Post autor: veronikaaa »

wiem, że jest zadowolony, staram się dawać mu coś z siebie. zdarza mi się bardzo często, że zamieniam się w kłodę, ale też często się staram. do tego dochodzi trochę gry aktorskiej. on za każdym razem pyta o moje odczucia, a ja go nie okłamuję, i mówię, że nic nie czułam. póki co nie dam mu 'wolności', ale gdyby coś takiego się zdarzyło, będę się starała to zrozumieć. poza tym jakby nie patrzeć jest wolny od ostatnich 7 miesięcy, ale nie ma zamiaru z tej wolności korzystać.
'wymyśliłam swoje życie od początku do końca bo to, które dostałam mi się nie podobało'

Awatar użytkownika
pogubiony
pASibrzuch
Posty: 260
Rejestracja: 2 lut 2010, 10:05
Lokalizacja: O/S -> N/S

Post autor: pogubiony »

Faktycznie ciężki problem. Niby jest zadowolony, więc dobrze, ale chce również Twojego zadowolenia, a tu klęska. Ani to jego, ani Twoja wina, a jednak frustracje mogą narastać. Dla przeciętnego człowieka seks jest bardzo ważny, a w tym poczucie akceptacji, spełnienia i zadowolenia drugiej strony. Szczególnie facetowi to daje możliwość poczucia się kogutem, samcem alfa, czy jak to inaczej nazwać. Potrzeba jest u wielu tak silna, że rzeczywiście może być powodem zdrady.
Nie dziś, nie za miesiąc, ale za kilka czy kilkanaście lat może to się stać realnym problemem.
Nie załamuj się jednak. Skoro dużo rozmawiacie, to przekazuj mu sygnały o akceptacji również tej strony życia. Nic nie czujesz, ale ważne, że nie jest Ci z tym źle. Gdy będzie czuł się uwielbiany (może to słowo na wyrost, ale wiadomo o co chodzi), to łatwiej będzie mu się z czasem pogodzić z realiami.

Awatar użytkownika
Lilith_88
młodASek
Posty: 23
Rejestracja: 25 paź 2009, 22:21
Lokalizacja: London/Silesia DG
Kontakt:

Post autor: Lilith_88 »

veronikaaa.. wiem jak sie czyjesz bo jak pisalam na pv mam podobnie jak Ty...
niestety moj zwazek po dwoch latach sie rozlecial... bylismy zareczeni...:cry: teraz mi ciezko... nie lubie samotnosci... chciala bym miec osobe ktora potrafila by miec dla mnie czas... spotkac sie... porozmawiac.. isc do kina ... na kawe... mozna by sie bylo przytulic... bo przyjaciele sa.. ale oni tez nie zawsze maja czas... i brakuje kogos tego najwazniejszego
no coz .. powiem tak ze moj zwiazek rozlecial sie wlasnie w wiekszosci z powodu problemu z sexem... a raczej jego braku... czasem sie do tego zmuszalam sama w sobie... bo wiedzialam ze Jemu jest to potrzebne...
ale pewnego dnia gdy powiedzialam NIE i uslyszalam : "wiesz, nie chcial bym Cie kiedys zdradzic...." :blink: zaczelam myslec czy to ma wogole sens... skoro wiem ze on nie jest ze mna do konca szczesliwy... tzn byl szczesliwy we wszystkich aspektach zycia procz seksualnego.. a niestety to byl wazny aspekt dla niego..
i niestety swiadomosc tego ze nie potrafie sprawic mu przyjemnosci w tej dziedzinie zycia zmienil nasz zwiazek bardzo.. zaczely sie czeste klotnie i wyrzuty... i z mojej i z jego strony... on nie rozumial jak mozna nie lubic sexu i nie czuc potrzeby zaspokojenia sie... i po jakims pol romu zdecydowalam ze to nie ma sensu... ze on nigdy nie bedzie szczesliwy ze mna w 100% ani ja z nim. mimo ze zarzekal sie ze mnie kocha i jestem jedyna kobieta w jego zyciu po trzech tygodniach juz mial nowa dziewczyne.... ała.... :cry: bolalo....
no ale zdecydowalismy ze bedziemy poprostu dobrymi znajomymi i chyba tak bedzie lepiej... przynajmniej on bedzie mogl byc szczesliwy... tego mu zycze :)
no a ze ja nie lubie samotnosci to narazie cierpie :)

mam nadzieje ze w Twoim wypadku wszystko bedzie ok.. ale kompromisy musza isc z obu stron... taki zwiazek jest niewatpliwie ciezki, ale nie niemozliwy :) ale szczerze mowiac pomysl na pozwolenie na skok w bok nie jeste dobry.... w takim zwiazku liczy sie zaufanie.. a po takim czyms juz zawsze bedziesz sie zastanawiala czy on znow tego nie zrobil i takie tam... a i on bedzie czul przyzwolenie na czeste takie skoki w bok....
bez sensu wogole to .. wszystko :dash:
'Łatwo jest wybrać pomiędzy dobrem a złem, trudniej jest wybrać mniejsze zło albo większe dobro. Ale takie wybory kształtują nasze życie.'

ODPOWIEDZ