ASeksualność =ASpołeczność ???

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
camellia
ciAStoholik
Posty: 355
Rejestracja: 21 maja 2007, 23:27

Post autor: camellia » 16 wrz 2010, 23:10

Od najmłodszych lat byłam skryta i stroniłam nawet od swoich rówieśników bawiących się w piaskownicy. Dopiero na studiach troszkę się rozkręciłam, tzn. przestałam bać się ludzi i rozmów z nimi. Później znów się pogorszyło, ale powodem mojego totalnego wycofania z życia była depresja. Teraz jest o niebo lepiej. Lubię wyjść z domu, spotkać się od czasu do czasu z ludźmi, pogadać, pośmiać się. Żyję normalnie, aczkolwiek swoją samotność i pewnego rodzaju niezależność też doceniam :)
Panie, co oznacza to, czym mnie doświadczasz...

black.tears
gimnASjalista
Posty: 16
Rejestracja: 10 wrz 2010, 23:06
Lokalizacja: Oświęcim

Post autor: black.tears » 17 wrz 2010, 12:33

U mnie w sumie wszystko zmieniło się na gorsze po zmianie miejsca zamieszkania czyli wyprowadzce z centrum miasta na peryferie prawie wieś w dodatku przypadło to na okres dojrzewania bo miałem wtedy 12 lat. Wcześniej było jakoś normalnie, znajomi, rodzina etc.
Natomiast po przeprowadzce coś się zmieniło, chyba rodzice zbyt szybko wymusili na mnie bycie dorosłym, doszło wiele obowiązków, pomaganie im przy budowie nie miałem czegoś takiego jak wakacje, a wśród znajomych w większości nowych uchodziłem za freak'a, odszczepieńca stałem się takim nowym obiektem do drwin, kpin i cholera wie co jeszcze, zamknąłem się w sobie w swoim świecie, unikałem kontaktów nawet z rodziną, nie wychodząc z pokoju lub spędzając czas samotniczo na łonie natury.
Na 18-nastkę odwaliłem rodzicom prezent w postaci ucieczki z domu do miasta oddalonego prawie o pół tysiąca kilometrów, wróciłem dopiero po 3 miesiącach i chyba zmieniło się wszystko rodzice przestali się mną aż tak interesować, jednocześnie zaczęli ode mnie więcej wymagać, dorzucać się do jedzenia, rachunków etc.
Mam 20 i pół roku i jeszcze nie upłynęło 12 miesięcy od kiedy zacząłem zmieniać swoje życie, poznawać nowych znajomych, wychodzić na imprezy, zwiedzać ciekawe miejsca z kumplem w weekendy zamiast siedzieć w 4 ścianach, od kiedy zacząłem się uśmiechać. A brak okresu młodzieżowego który mi wycięli rodzice teraz sam sobie rekompensuję zachowując się jak nastolatek, żyjąc właśnie trochę tak lekko-dusznie, buntując się otwarcie przeciwko wszystkiemu oczywiście w ramach zdrowego rozsądku. :roll:
"Podziwiam porno i lubię wysokiej klasy towarzystwo. Nie lubię sypiać z ludźmi, których naprawdę kocham." Karl Lagerfeld

Awatar użytkownika
Prozak
mASełko
Posty: 147
Rejestracja: 20 sie 2008, 16:19
Lokalizacja: GZM
Kontakt:

Post autor: Prozak » 17 wrz 2010, 15:54

Czy jestem aspołeczny? Zależy jak leży. Przez gimnazjum i LO byłem dość lubiany przez rówieśników pomimo tego, że jakoś trochę od nich stroniłem jak zdarzały się imprezy to przychodziłem, godzina mijała, a ja się zmywałem. Później jakoś bardziej polubiłem takie spędzanie czasu i ta tendencja utrzymuje się do dziś. Jednakże, bardzo cenie sobie swoje towarzystwo i muszę czasem pobyć samemu dla własnego zdrowia psychicznego.
Zastanawiam się, czy my - aseksualni stronimy od otoczenia, bo skoro rozmowy są o seksie, pełne podtekstów, to nie chce nam się już udawać zainteresowania, a samemu to zawsze łatwiej, ostatecznie przed "samym sobą" nie musimy udawać czy grać i czy poniekąd na własne życzenie jest stajemy się aspołeczni.
Krzyż? Najlepiej płonący...

Awatar użytkownika
michas997
gimnASjalista
Posty: 17
Rejestracja: 22 sie 2010, 21:15
Lokalizacja: ś tam

Post autor: michas997 » 17 wrz 2010, 18:53

każdy jest aspołeczy, zwariowany, wycofany, przebojowy.....tylko w różnych miarach wielkościach i proporcjach
no też coś ale sobie nick wymyśliłam

Awatar użytkownika
nika_
starszASek
Posty: 42
Rejestracja: 24 lut 2010, 14:07
Lokalizacja: WLKP

Post autor: nika_ » 23 wrz 2010, 10:33

Nie zauważyłam żeby moja aseksualność wpłynęła na aspołeczność.Powiedziałabym że jest wręcz przeciwnie-odkąd utwierdziłam się w przekonaniu mojej orientacji- takowej a nie innej-żyje pełnią życia.Wychodzę na dyskoteki ze znajomymi,udzielam się w różnych organizacjach i rozdzielam czas na swoje pasje.Wiadomo że są momenty kiedy mam ochotę pobyć sama-ale to nie znaczy że się odcinam.Ja myślę że jest to kwestia mentalnośći człowieka a nie jego orientacji. :wink:

La Maraya
przedszkolASek
Posty: 6
Rejestracja: 29 maja 2011, 10:45

Post autor: La Maraya » 22 cze 2011, 20:39

Chyba coś w tym jest, choć tak naprawdę trudno stwierdzić czym jest ta aspołeczność. Ja przez jednych jestem postrzegana jako mruk, przez innych jako skowronek :lol: , to chyba dotyczy ludźmi z którymi się przebywa. Np. ja nie uważam za aspołeczną osobę która nie lubi imprez masowych, ale dla innych ludzie lubiący tylko spotkania w grupach 2-, 3- osobowych to już odludki.

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1653
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Post autor: Keri » 22 cze 2011, 20:54

Niestety tez troche w tym racji jest :P :roll: Niestety jestem odludkiem, ale lubie pogadac od czasu do czasu a na imprezach ogolnie zle sie czuje... Czuje sie zbyteczna kloda ktora nie wiem co robi i po co sie znalazla na tej rzece :| Wszyscy sie smieja i dobrze bawia a ja nie moge sie odnalesc w tym swiecie zupelnie :roll:

CloudninowaSWQ
ASter
Posty: 624
Rejestracja: 25 kwie 2010, 14:06
Lokalizacja: łódzkie
Kontakt:

Post autor: CloudninowaSWQ » 3 lip 2011, 12:05

Światłona pisze:Mam pewne niejasne podejrzenia, że sporo pośród ASów to introwertycy, którzy bywają odbierani jako aspołeczni. Chętnie się dowiem jak Wy to widzicie.
1 z nich to właśnie ja:)zgodzę się z tem. forum-aseksualność=aspołeczność.przynajmniej ja przez to tak sie czuję,na imprezy nie chodzę bo nie lubię wolę tą wersję-Ania sama w domu włączam głośniki i tany tany:)ale to rzadkość, na ogół wolę słuchawki.2 powód aspołeczności-mój introwertyzm,który próbują zmieniać niektóre osoby.Wydaje mi się że introwertyzm pogłębia tą aspołeczność,to nie jest miłe :( dla mnie to klątwa,jak to już gdziieś pisałam.Indywidualizm też niestety
Keri,pozwól że zacytuję twoje słowa,gdyż również je podzielam:
Czuje sie zbyteczna kloda ktora nie wiem co robi i po co sie znalazla na tej rzece Neutral Wszyscy sie smieja i dobrze bawia a ja nie moge sie odnalesc w tym swiecie zupelnie

A propo szalonych-ja mam przyjaciela szalonego i to nie jest tak jak ktoś pisał,że tylko imprezy picie i wydzieranie się do siebie.Ludzie po prostu mylą pojęcia.Tak samo damsko-męską przyjaźń można tu dać jako dowód na to,że kładą wszystko do 1 worka.Irytuje mnie to gdy z przyjaxni miłość robią
:evil:

agrestis
gimnASjalista
Posty: 11
Rejestracja: 23 lis 2009, 19:13

Post autor: agrestis » 12 lip 2011, 13:10

Moi znajomi mówią, że mam swój świat. Cokolwiek przez to rozumieją. Rzeczywiście nie dzielę z nimi żadnych zainteresowań, a moje zajęcia i zachowanie dziwią ich często, ale do licha wychowaliśmy się i mieszkamy na jednym osiedlu, więc wychodzi na to, że nie tyle ja izoluję się przejawiając jakieś aspołeczne zachowania, lecz to oni instynktownie wykluczają mnie ze swojego świata. Ja sama uważam, że bardzo dobrze odnajduję się w świecie i nie ja, ale właśnie oni wykreowali sobie jakiś dziwny świat, którego ja nie rozumiem i nie zamierzam się tam pakować.

Nie wiem, czy da się zrozumieć tę wypowiedź, ale nie ma sensu już bardziej rozwijać tematu, bo myślę, że nikomu nie chce się czytać przydługawych, zawiłych wypowiedzi.

Awatar użytkownika
Nightmarine
pASibrzuch
Posty: 287
Rejestracja: 22 maja 2010, 01:39

Re: ASeksualność =ASpołeczność ???

Post autor: Nightmarine » 19 lip 2017, 13:35

W moim przypadku jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Nie nazwałabym się też aspołeczną, a bardziej kimś o niskich i specyficznych potrzebach społecznych. Jestem w stanie raz na jakiś czas wyjść na piwo, na wycieczkę, do kina z grupką osób które dobrze znam, a które nie wymagają ode mnie ekstrawertycznych zachowań (np. odzywania się ;)). Zdecydowanie wolę jednak spotkania 1:1, czuję się bardziej swobodnie i nie mam tak silnych oporów przed mówieniem jak w grupie.
???

ODPOWIEDZ