Dzieciństwo asa

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
Warszawianka40+
AS gaduła
Posty: 411
Rejestracja: 1 lip 2016, 12:37

Re: Dzieciństwo asa

Post autor: Warszawianka40+ » 24 wrz 2017, 10:57

Biała - wszystko odwrotnie:
"Dlaczego nie możemy wzmożonej pobudliwości psychicznej uważać za chorobową? Po prostu dlatego, że nie możemy wrażliwości, subtelności, przejmowania się innymi i sobą, nadmiernej uczuciowości, skłonności do silnej wyobraźni i fantazji, uważać za chorobowe. Gdybyśmy zajęli inne stanowisko, to niewrażliwość albo upośledzenie uczuciowe, brak wyobraźni i fantazji - czy niski stopień wrażliwości intelektualnej - musielibyśmy uważać za zdrowe i normalne. Powstałby błąd w ocenie, polegający na tendencji do sprowadzania właściwości rozwojowych wyższych do tzw. normy. Wzmożona pobudliwość psychiczna jest drogą do poznawania szerszej i wielopoziomowej rzeczywistości, do twórczego jej przekształcania. Wzmożona pobudliwość psychiczną uważam za bogactwo psychiczne, które w ogromnej większości przypadków decyduje o przyspieszonym rozwoju, o zdolnościach twórczych, o pomocy w rozwoju innym" itd. (K. Dąbrowski "Co to jest zdrowie psychiczne?") - na ten temat napisano tomy, można sobie poczytać w każdej czytelni naukowej biblioteki publicznej. Albo kupić książki przez internet.

Zamiast zastanawiać się z innymi podobnymi sobie, mało doświadczonymi życiowo - choć bardzo sympatycznymi - młodymi osobami, czy nie lepiej byłoby spakować kanapki, pojechać do dużej czytelni naukowej i zamówić w katalogu parę książek? Raz na miesiąc spędzić w ten sposób dzień. To fajne - stare pożółkłe karty, na których jest cała wiedza ludzka.
W internecie, wbrew pozorom, niewiele znajdziecie pomocy. Najwyżej osoby z podobnymi problemami. Często wyważacie otwarte drzwi. A odpowiedzi na większość Waszych problemów zostały często już udzielone. Ja nie mogę przepisywać tu długaśnych cytatów, najwyżej podać tytuł.
"Tolerancja powinna być przede wszystkim tolerancją prawdy." Henry Ford

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2579
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Dzieciństwo asa

Post autor: Viljar » 29 wrz 2017, 09:20

DZIEWICA8: Jak przebiegało Wasze dzieciństwo? Czy było szczęśliwe?
Viljar: Nie, zdecydowanie nie było. Z zewnątrz wszystkich dziwiło, czemu nigdy się nie uśmiecham, bo przecież taka porządna rodzina. Tymczasem mieliśmy bardzo trudną sytuację. Finansowo przędliśmy cienko, a w dodatku był ogromny problem z ojcem. Otóż był on inwalidą, a nie z gatunku tych, co to jakoś walczą z kalectwem lub uczą się z nim żyć; nie, dla niego był to wygodny pretekst, by nie przejmować się nikim i niczym, łącznie z matką i ze mną.

DZIEWICA8: A jak tam matka?
Viljar: Z nią też nie było łatwo. Ona sama przyznaje, że nigdy nie lubiła małych dzieci i za mną chyba też nie przepadała. W zasadzie nie przejmowała się moimi problemami, bo na wszystko odpowiadała, że to tylko jakieś szczeniackie zawracanie głowy i nie mam pojęcia, czym są prawdziwe problemy. Jak mogłem to zrozumieć? Że moje zdanie nic nie znaczy, a moje życie nikogo nie interesuje. Jak inaczej dziecko ma zrozumieć takie teksty?

DZIEWICA8: No właśnie - jak?
Viljar: Skutkiem ignorowania moich problemów ze strony matki i zupełnego braku zainteresowania ze strony ojca, nauczyłem się, że liczyć mogę tylko na siebie. Niestety, skutki tego odczuwam do dzisiaj - nigdy nie nauczyłem się ufać ludziom, mam problem z poproszeniem kogoś o pomoc czy z otwarciem się. Przez to ludzie uważają mnie za zamkniętego i nieprzystępnego, co nie jest prawdą. Bo ja się otwieram dość szybko, tylko trzeba dać mi szansę.

DZIEWICA8: A jak radziłeś sobie z odrzuceniem?
Viljar: Jak większość jedynaków - uciekałem w świat książek i fantazji.

DZIEWICA8: A koledzy?
Viljar: Dzieciak, który prawie się nie odzywa i żyje z nosem w książkach, miałby mieć kolegów? Wolne żarty... W dodatku każdy w szkole myślał, że może mi spuszczać łomot z byle powodu - fizyczny lub werbalny. Nie robili tego zbyt często tylko dlatego, że byłem jednym z lepszych uczniów i nie chcieli tracić źródła prac domowych.

DZIEWICA8: Tak było przez całą szkołę?
Viljar: Głównie w podstawówce. W liceum byłem już tak wyobcowany i zamknięty w sobie, że z nikim prawie nie rozmawiałem, z nikim nie nawiązałem więzi. Pierwszych kolegów z prawdziwego poznałem dopiero na studiach. Niestety skutki tego są przykre - może trudno w to uwierzyć, ale nigdy w życiu nie zacząłem rozmowy pierwszy. Nie mówię o załatwieniu sprawy w urzędzie, ale o takie zwykłej, luźnej rozmowie z nieznajomą osobą. Straszliwie mi to utrudnia poznawanie ludzi, bo mogę w zasadzie liczyć tylko na to, że ktoś mnie zechce poznać.

DZIEWICA8: Wspomniałeś, że jesteś jedynakiem. Czy to miało jakieś znaczenie?
Viljar: Oczywiście. Znany jest stereotyp jedynaka jako rozpieszczonego bachora. To bardzo niesprawiedliwe i po prawdzie nigdy nie słyszałem o rozpieszczonym jedynaku. A wiesz, czemu?

DZIEWICA8: Czemu?
Viljar: Bo rodzice zrzucają na jedynaka wszystkie swoje wizje, fobie, nadzieje i zamierzenia. Nie ma rodzeństwa, którym można by to obdzielić, wszystko spada na jedną osobę. Dlatego jeszcze do bardzo niedawna miałem wrażenie, że matka widziała we mnie raczej pewne swoje wyobrażenie na mój temat niż prawdziwego mnie. Dlatego też aż nazbyt często zupełnie się nie rozumieliśmy. Zmieniło się to dopiero kilka lat temu, jak już byłem dobrze po trzydziestce.

DZIEWICA8: Matka nie lubiła dzieci, zgadza się?
Viljar: Tak, i chyba dlatego nie bardzo się mną zajmowała, chociaż teraz tłumaczy to sobie inaczej. W każdym razie, jak miałem jakieś 18 lat, to dopiero zaczęła ze mną rozmawiać. Fakt, że teraz dogadujemy się dobrze.

DZIEWICA8: Czyli czułości raczej nie doświadczyłeś?
Viljar: A w życiu! Pierwszy raz w życiu ciepłych słów czy gestów doświadczyłem w wieku 20 lat ze strony koleżanki ze studiów. Wcześniej nigdy w życiu nie usłyszałem ciepłych słów pod swoim adresem. Do dzisiaj z trudnością przyjmuję komplementy, bo nie mogę uwierzyć, że dotyczą mnie.

DZIEWICA8: Przepraszam, ale muszę zapytać - miewałeś myśli samobójcze?
Viljar: Od początku siódmej klasy podstawówki, kiedy w szkole miałem ciężki dzień, a potem rodzice postanowili odbić sobie na mnie swoje problemy aż do końca liceum, regularnie co tydzień szedłem do kuchni, brałem nóż do ręki i zastanawiałem się, czy go na sobie nie użyć.

DZIEWICA8: Co tydzień przez sześć lat?
Viljar: Tak. Potem też miałem takie myśli, ale już dużo rzadziej - tylko jak naprawdę mi się w życiu sypało.

DZIEWICA8: Ale nie byłeś terroryzowany, bity czy coś?
Vilijar: Nie, nigdy. Przeciwnie, po prostu pozostawiono mnie samemu sobie.

DZIEWICA8: A gdybyś miał powiedzieć, co jednak dobrego wyniosłeś z dzieciństwa?
Viljar: Jak wspomniałem, cienko przędliśmy. W dodatku mieszkałem w nudnej zabitej dechami dziurze, w której nie było co ze sobą zrobić. Dzięki temu bardzo dużo czytałem i zamiłowanie do tego zostało mi do dzisiaj. Poza tym, żeby maksymalnie odciążyć matkę, zajmowałem się wszelkimi pracami domowymi, dzięki czemu teraz nie jestem typem samotnego kawalera, co ma chlew w domu, bo umiem sam sobie wyprać, wyprasować, posprzątać i tak dalej. Poza tym nauczyłem się, że dbanie o zdrowie jest tańsze niż leczenie, więc po prostu - żyję zdrowo.
A, i jeszcze jedno. Mieliśmy działkę, a w domu zawsze było jakieś zwierzę. Dzięki temu mam zamiłowanie do zwierząt, generalnie interesuję się przyrodą i wiem niemal wszystko o ogrodnictwie.

DZIEWICA8: Ostatnie pytanie - czy dzieciństwo mogło wpłynąć na "asowatość"?
Viljar: Ależ jak najbardziej! Brak kontaktów z ludźmi sprawił, że istniejący jakoś tam popęd zaczął sam z siebie zanikać.

DZIEWICA8: Dziękuję za rozmowę.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
króliczka
łASuch
Posty: 189
Rejestracja: 20 maja 2017, 21:11

Re: Dzieciństwo asa

Post autor: króliczka » 8 paź 2017, 14:59

Biała pisze:
17 wrz 2017, 23:26
A tak poza tym... teraz już bujniejszą wyobraźnię określa się jako "nadpobudliwość"? :P
Malutka uwaga - autor cytatu przepisanego przez użytkowniczkę Warszawianka40+ żył w latach 1902-1980 więc nie tak "teraz". Podejrzewam też że "nadpobudliwość" to tutaj tyle co bujność/nadbujność właśnie, a nie coś sugerującego jakąś negatywność.

Awatar użytkownika
Warszawianka40+
AS gaduła
Posty: 411
Rejestracja: 1 lip 2016, 12:37

Re: Dzieciństwo asa

Post autor: Warszawianka40+ » 10 paź 2017, 13:06

Ta "bujność/nadbujność" (podoba mi się ten termin :) ) oznacza posiadanie potencjału rozwojowego, co prowadzi do wykształcenia bogatego środowiska wewnętrznego :D
Termin "nadpobudliwość" odbierany może być jako negatywny, gdyż stosowany był/jest powszechnie na określenie nadpobudliwości psychoruchowej u dzieci (i czasem młodzieży). Trzeba zrozumieć nauczycieli, bo nad takim dzieckiem nie można zapanować: dziecko takie nie umie usiedzieć na miejscu, kręci się, nie panuje nad swoim zachowaniem - a gdy próbuje, jego problemy nasilają się (a gdy napięcie wzrasta dochodzi do zachowań wybuchowych jak rzucanie się na ziemię, wybuchy płaczu, agresji itd.). U młodzieży i dorosłych problem manifestuje się inaczej; jest na ten temat bogata literatura. Stąd określenie że ktoś jest "nadpobudliwy" może być odebrane jako insynuacja, że jest nieprzystosowany; to nie tak.

Wyróżniamy 5 rodzajów wzmożonej pobudliwości psychicznej (sensualna, psychoruchowa, emocjonalna, wyobraźni i intelektualna). Często ta "bujność/nadbujność" warunkuje tzw. nieprzystosowanie pozytywne:
"... kto jest wrażliwy emocjonalnie, kto ma silną wyobraźnię i fantazję, kto ma postawę penetracji umysłowej - ten zazwyczaj nie przystosowuje się do jednopoziomowej rzeczywistości życia codziennego, nie zadowala się nią. Jednopoziomowość i stereotypowość codziennej rzeczywistości nuży go, udręcza, powoduje napięcia, konflikty, a nawet skłania do walki z tego typu rzeczywistością. Wzmożona pobudliwość wymienionych form jest zatem podstawą poszukiwania innej wielopłaszczyźnianej i wielopoziomowej rzeczywistości. Jeden z poetów wyraził to w następującym wierszu: "nie żyje i nie chcę żyć i powiem więcej: żyłbym, ale życiem pięknym - plwam na byt prosięcy." - w; K. Dąbrowski "Trud istnienia", Warszawa 1975, str. 32.
"Tolerancja powinna być przede wszystkim tolerancją prawdy." Henry Ford

Awatar użytkownika
Azshara
AS gaduła
Posty: 422
Rejestracja: 10 lip 2017, 19:38

Re: Dzieciństwo asa

Post autor: Azshara » 2 sie 2018, 10:09

Jak przebiegało Wasze dzieciństwo? Czy było szczęśliwe?
Wczesne dzieciństwo wspominam jeszcze jako tako, bo nie pojmowałam wielu rzeczy, chyba czułam się nawet trochę kochana przez matkę. Im więcej rozumiałam, tym gorzej znosiłam ten okres i byłam nieszczęśliwa. Mój tato popadł w alkoholizm i awantury były bardzo częste, czasami tak ostre, że musiała interweniować policja, natomiast nigdy się na mnie nie wyżywał i jego stan trzeźwości nie grał tutaj roli. Nie lubię tego przyznawać, bo pomimo wszystko tylko z nim czuję jakąkolwiek więź, ale te wydarzenia wpłynęły negatywnie na moją psychikę. We wczesnym wieku nastoletnim moja matka zaczęła się nade mną znęcać psychicznie i trwało to długo, bo aż do mojej wyprowadzki, czyli do 20 roku życia. Szczerze mówiąc, chyba od zawsze byłam bardzo słaba psychicznie, bo to wszystko obciążyło mnie tak mocno, że w wieku 12 lat zaczęłam się samookaleczać, aby w jakikolwiek sposób odreagować i borykam się z tym do dzisiaj. Psychiki też nigdy nie zdołałam naprostować.

Czy woleliście bawić się sami, czy w grupie dużej czy tylko z jedną osobą, z rówieśnikami, czy z dorosłymi?
Z jedną osobą, zazwyczaj z dawną przyjaciółką, bo i przyjaciółkę miałam tylko jedną. Nie umiałam się odnaleźć w większej grupie.

Jakie lubiliście zabawy np. w dom?, chłopięce, dziewczęce?
Zdecydowanie dziewczęce. Zabawy w dom, lalkami, jakieś scenki i tego typu bzdety.

Jak odnosili się do Was Wasi rodzice z czułością czy nie?
Matka tak, ale podczas bardzo wczesnego dzieciństwa. Ze strony taty nigdy, obydwoje nie jesteśmy wylewni do granic możliwości, ale o dziwo zawsze wiedziałam, że jestem dla niego w pewien sposób ważna, że się o mnie martwi i daje mi to odczuć do dzisiaj.

Jak odbieraliście małżeństwo Waszych rodziców, jako zgodne, kochające czy nie?
Tragicznie. Jeśli wzięli ślub między innymi z miłości, to musiała ona niesamowicie szybko przeminąć, bo potem panował już tylko chłód, napięta atmosfera i częste kłótnie. Teraz z tego, co wiem, rodzice żyją razem, ale osobno, jeszcze bardziej osobno niż pamiętam. Jakby nie było, to nigdy nie mieli nawet wspólnej sypialni.

Jakimi byliście dziećmi, grzecznymi, spokojnymi czy nie?
Moim zdaniem byłam spokojnym dzieckiem. Jasne, chyba jak każdemu zdarzały się jakieś odpały, ale ogółem nie sprawiałam problemów wychowawczych.

Awatar użytkownika
Animalia
pASibrzuch
Posty: 274
Rejestracja: 15 lip 2018, 18:01
Kontakt:

Re: Dzieciństwo asa

Post autor: Animalia » 2 sie 2018, 22:58

Jak przebiegało Wasze dzieciństwo? Czy było szczęśliwe?-Nie, nie było. Ciągłe awantury, wrzaski, nawet przemoc.
Czy woleliście bawić się sami, czy w grupie dużej czy tylko z jedną osobą, z rówieśnikami, czy z dorosłymi?-Nie lubiłam się bawić.
Jakie lubiliście zabawy np. w dom?, chłopięce, dziewczęce?-Nie lubiłam zabaw.
Jak odnosili się do Was Wasi rodzice z czułością czy nie?-Nie.
Jak odbieraliście małżeństwo Waszych rodziców, jako zgodne, kochające czy nie?-Nadal z nimi mieszkam i muszę powiedzieć, że z każdym rokiem jest z ich relacją coraz gorzej.
Jakimi byliście dziećmi, grzecznymi, spokojnymi czy nie?-Byłam taka jaka jestem teraz.
Obrazek
Obrazek

Rheda
pASibrzuch
Posty: 239
Rejestracja: 18 kwie 2015, 23:32

Re: Dzieciństwo asa

Post autor: Rheda » 4 sie 2018, 20:04

To... co w takim razie robiłaś w dzieciństwie, skoro się nie bawiłaś?
I podpisuję się pod prośbą o zmniejszenie tych twoich obrazków. Ja rozumiem potrzebę reklamowania się, ale jeśli reklama jest tak duża, to jest zwyczajnie nieuprzejme w stosunku do innych użytkowników forum.

Awatar użytkownika
89aneta
pASibrzuch
Posty: 224
Rejestracja: 23 lis 2013, 12:29
Lokalizacja: Kielce

Re: Dzieciństwo asa

Post autor: 89aneta » 6 sty 2019, 17:38

Moje dzieciństwo wspominam jako koszmar, cieszę się że to już za mną. W domu źle, w szkole zle. Przez to teraz jako dorosła osoba mam niska samoocenę. W szkole dokuczali wyzywali, popychali, w domu kłótnie i lęk przed biciem. Cały czas czułam lęk, często miałam myśli aby to się już wszystko skończyło. Marzyłam że jak już będę dorosła wszystko się zmieni na lepsze. Przez niska samoocenę nie skończyłam studiów, byłam bardzo wystraszona, bałam się kontaktu z innymi, byłam na uboczu. Jak już się skończyła szkola miałam ulgę. Zostało jeszcze piekło w domu. Piekło w domu skończyło się w 2014 roku. Jest jednak we mnie lęk przed różnymi rzeczami. Nie jestem tak samodzielna jak być powinnam, dlatego czekam na kogoś kto mi pomoże , zaopiekuje się mną, sprawi że moja samoocena będzie lepsza. Przez to trudne dzieciństwo, okres dorastania mam ogromną chęć bycia z drugim człowiekiem, oczywiście bycia z dobrym człowiekiem , który ma dobre serce. Całe życie brakowało mi akceptacji, miłości, dlatego teraz jako dorosła osoba tak bardzo tego potrzebuje w bardzo dużej ilości. Myślę , że przeżycia w dzieciństwie maja duze znaczenie w tym jaka teraz jestem w dorosłym życiu, jak postrzegam siebie, innych ludzi, otaczający mnie świat. Bardziej doceniam przez to mile drobiazgi, które mi się przytrafiają w zyciu ale też z drugiej strony martwię się też z pozornymi sytuacjami. Bardzo przeżywam różne sytuacje, jestem strasznie wrażliwa, czasem jeszcze czuję się jak dziecko. Marzę, aby w końcu poczuć się jak dorosła, silna osoba.

Awatar użytkownika
Dziwaczek94
młodASek
Posty: 20
Rejestracja: 21 wrz 2018, 19:18

Re: Dzieciństwo asa

Post autor: Dziwaczek94 » 8 sty 2019, 20:36

DZIEWICA8 pisze:
14 lip 2010, 09:32
Podobno nasze dzieciństwo ma duży wpływ na nasze życie dorosłe.
Mam, więc w związku z tym parę pytań.
Jak przebiegało Wasze dzieciństwo? Czy było szczęśliwe?
Czy woleliście bawić się sami, czy w grupie dużej czy tylko z jedną osobą, z rówieśnikami, czy z dorosłymi?
Jakie lubiliście zabawy np. w dom?, chłopięce, dziewczęce?
Jak odnosili się do Was Wasi rodzice z czułością czy nie?
Jak odbieraliście małżeństwo Waszych rodziców, jako zgodne, kochające czy nie?
Jakimi byliście dziećmi, grzecznymi, spokojnymi czy nie?
DZIEWICA8
Ogólnie uznaję swoje dzieciństwo za szczęśliwe, chociaż oczywiście zdarzały się gorsze chwile. Raczej wolałem towarzystwo dorosłych, niż innych dzieci. Mam wrażenie, że moi rodzice też są aseksualni, bo nigdy nie okazywali czułości ani mi, ani sobie nawzajem, od zawsze spali w osobnych pokojach. Jako dziecko nie sprawiałem wielu problemów.

Naberius
mASełko
Posty: 125
Rejestracja: 4 gru 2018, 13:53
Lokalizacja: Nieopodal miasta Królów Polskich
Kontakt:

Re: Dzieciństwo asa

Post autor: Naberius » 8 sty 2019, 21:30

Moje dzieciństwo było cudowne, na tyle że chciałoby się cofnąć do tych czasów i przeżyć je raz jeszcze, oczywiście z pominięciem kilku kar, które były zazwyczaj przez słabe oceny :lol:
Hm, let me guess.. jak chodziło o zabawę to róźnie to bywało. Bawiłam się często z rodzicami ale również z rówieśnikami. Wraz z trójką chłopaków, którzy mieszkają niedaleko tworzyliśmy najlepszą paczkę <o tym w kolejnym akapicie> Natomiast w podstawówce i wcześniejszym nauczaniu <chodzi mi bardziej o budynek w którym przebywaliśmy> w tym drugim przypadku miałam najlepszego przyjaciela z którym bardzo dobrze się dogadywało. Natomiast w podstawówce trzymaliśmy się czteroosobową paczką chłopaków + ja. Nie mogę również pominąć że często również bawiłam się sama. Nie przepadałam za towarzystwem dziewczyn, po prostu nie miałyśmy wspólnych tematów i wydawało mi się to nudne, dlatego również nie trzymałam z nimi, ale jakoś się dogadywałyśmy.
Mając grupę złożoną z jednej dziewczyny i trzech chłopaków wynik był prosty. Bierzemy się za chłopięce zzabawy. Powiem szczerze, kochałam to. Uwielbiałam chodzić z nimi po drzewach, biegać po łąkach, skakać przez płytką rzeczkę <ah... pamiętam jak mi się noga ześlizgnęła i była przemoczona, mama nie była zadowolona :roll: > mieliśmy nawet własną bazę i walczyliśmy patykami udając że to miecze <muszę to kiedyś z kimś powtórzyć *bacznie szuka odpowiedniegoasa*> Kiedy natomiast bawiło się albo z kimś albo samemu wybór był prosty. Samochodziki, dinozaury, smoki czy uwielbiane przeze mnie figurki żołnieżyków, które gdzieś jeszcze leżą w pudle. A i jeszcze ten piękny dywan z domkami i ulicą, na którym zawsze lubiło się bawić. Nie mogę pominąć tego że wolałam wybierać męskie postacie podczas zabawy. Miałam lalki ale to takie se było. <taka ciekawostka, podobno kiedyś miałam Ken'a, ale pogryzłam jego dłonie i ręce, przez co nadawał się tylko do wyrzucenia>
Dalej, tak a nawet z wielką czułością tak samo jak ja do nich oraz kolejne tak kochające się, oczywiście niewielkie sprzeczki się zdarzały, ale zawsze jakieś muszą.
O panie. Ja to nawet zbyt grzeczne dziecko, takie małomówne, ciche i spokojne. Tak zawsze mnie opisywali i ja również się pod tym podpisuję
Nie jestem mówcą
Jedynie słuchaczem i obserwatorem


"Did I ever tell You the definition of Insanity?"

Awatar użytkownika
BardzoLittle
mASełko
Posty: 133
Rejestracja: 3 paź 2017, 23:01

Re: Dzieciństwo asa

Post autor: BardzoLittle » 8 sty 2019, 22:31

Moje dzieciństwo to szpitale. W sumie moje życie zadowalało tylko wtedy kiedy byłem przed chorobą, czyli mając wiek 0 - 3. XD
Na drodze do zdrowienia zaliczyłem przedszkole, podstawówkę i gimnazjum. Nie łatwo jest chodzić do szkoły po takiej(nowotwór) chorobie, bo ludzie najzwyczajniej w świecie wytykają palcami, wyśmiewają, a nawet biją, bo wiedzą że ktoś jest słabszy. Jako że ja dzieckiem jestem całe życie, to mogę pochwalić się że szkołę ponadgimnazjalną miałem tak ekstra, lubiłem chodzić do szkoły, wstawać rano nieco mniej. :)
Mówią "Szukajcie aż znajdziecie", także szukam takiej, która lubi się przytulać. :)

Awatar użytkownika
Aniania
gimnASjalista
Posty: 16
Rejestracja: 4 wrz 2019, 21:59

Re: Dzieciństwo asa

Post autor: Aniania » 5 wrz 2019, 16:25

Hmm, moje dzieciństwo zaczęło się gdy byłam w gimnazjum. Poznałam o 5 lat młodszą ode mnie koleżankę (jeździłyśmy tym samym autobusem) no i się potoczyło, bawiłyśmy się w różne zabawy, które ona wymyślała. Bo wcześniej kompletnie nie miałam z kim się bawić, no chyba że z szczeniaczkami, które mieliśmy. Z przedszkola pamiętam, że bawiłam się z chłopakami samochodami, a lalek nienawidziłam. Jak kiedyś dostałam od cioci dużą lalkę to podobno ciągałam ją za włosy po ziemi :lol: To potem dostawałam tylko samochody, które z lubością rozkręcałam śrubokrętem :mrgreen: A tym bardziej że mieszkam na wsi i po prostu dzieci w pobliżu nie było, wszędzie sami dorośli. Nieśmiałość tak bardzo... A o szkole lepiej nie wspominać... Na gimnazjum to bym atomówkę zrzuciła :evil:

ODPOWIEDZ