Strona 8 z 12

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności

: 3 lut 2015, 16:40
autor: Indiana
Hebi pisze:A w sumie seksuolog as by się przydał - może nie miałabym obaw, że wymyśli sobie coś, bo "aseksualizm to choroba jest, podobnie jak homoseksualizm"...
Seksuolog as istnieje i jest to nie kto inny jak wielce szanowny dr. Depko. I nawet się niezbyt bardzo maskuje. :D
Przypatrzcie się tej twarzy- jest to twarz prawiczka, eunucha....

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności

: 3 lut 2015, 17:22
autor: Poison Ivy
To by wyjaśniało dlaczego dr Depko twierdzi, że aseksualizm nie istnieje.
Jest kryptoaseksualistą! :D

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności

: 15 lut 2015, 19:32
autor: qwerty_456
Ja się chyba muszę kiedyś wybrać do seksuologa, tylko tak mogę uzyskać pewność, czy jestem aseksualny czy mam zaburzenia seksualne.

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności

: 16 lut 2015, 01:24
autor: Viljar
Z tym może być różnie. "Moja" pani seksuolog powiedziała - jak napisałem wyżej - że najprawdopodobniej jestem aseksualny, ale dodała przy okazji, że niezwykle trudno z całą pewnością to stwierdzić. To znaczy w ogóle, nie tylko w moim przypadku.

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności

: 16 lut 2015, 09:12
autor: qwerty_456
Chyba też zależy, czy trafi się na dobrego seksuologa.

Ja się zacząłem zastanawiać, dlaczego erekcji nie odczuwam jako podniecenia, tylko jako pewne całkiem inne uczucie i dlaczego mam przymus realizacji fetyszu wiele razy dziennie. I wyczytałem, że może dziać się tak w przypadku, gdy osobowość odrzuci seksualność.

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności

: 19 lut 2015, 20:44
autor: bardacha
U mnie odkąd tylko pamiętam zawsze było coś "nie tak". Bardzo późno w stosunku do rówieśników zaczęłam się interesować płcią przeciwną, gdzieś w okolicach klasy maturalnej. Na studiach też raczej stroniłam od związków, randek i tym podobnych. Kilka miesięcy temu zaczęłam podejrzewać, że najprawdopodobniej jestem aseksualna, dlatego że większość moich znajomcyh jeśli nie ma związku, to poszukują osób do rozładowania napięcia seksualnego albo po prostu dla chwili rozkosznej rozrywki. Też podjęłam próby tego typu, nie były one dla mnie jednak tak fascynujące i urokliwe jak dla moich koleżanek i kolegów, nawet pocałunki. To skłoniło mnie do przeszukiwania Internetu, potem weszłąm na to forum. Z każdym dniem coraz lepiej radzę sobie z akceptacją mojej orientacji (lub jej brakiem, jak kto woli ;) ). Nie opuszcza mnie jednak myśl, że coś mnie w życiu omija, coś bardzo przyjemnego i niesamowitego (jak wynika z relacji znajomych). Nie myślę o tym jednak codziennie i nie katuję się tym, zwykle o tym po prostu zapominam, bo jak można rozmyślać nad czymś, czego się nigdy nie doznało? :P Tak sobie myślę, że z czasem i to przestanie być dla mnie problemem i pogodzę się z tym w 100%. :)

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności

: 20 lut 2015, 13:49
autor: qwerty_456
Ja nigdy nie identyfikowałem u siebie żadnego pociągu seksualnego, ani nie przejawiałem zainteresowania seksem. Jak usłyszałem jak ktoś rozmawia o sprawach związanym z seksem, to myślałem - jak można interesować się czymś takim. Romantycznego pociągu też nie czułem.
Od początku rozwoju mojego libido aktywny był tylko mój fetysz, który w sumie należy chyba do masochizmu i/lub mysofilii i tylko on się liczył w sferze libidowej. Fetysz szybko zaczął się nasilać, a potem podzielił się na fazę wyciszenia i fazę kompulsywną. W zasadzie do tego, czy jestem aseksualny, czy nie, pozostaje mi się dowiedzieć (chyba tylko od specjalisty), czy można być aseksualnym kompulsywnym mysofilem i/lub aseksualnym kompulsywnym masochistą "seksualnym".

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności

: 20 lut 2015, 20:28
autor: Koziorro
Właściwie nigdy nie czułam potrzeby szukania kogoś do pary - wystarczały znajomości i przyjaźnie. Seks wydawał się interesujący sam w sobie, na zasadzie "o co w tym chodzi" i co ludzie w tym widzą poza "tarciem" :P
Próbowałam znaleźć kogoś mając jakieś 16 lat, ale nie czułam nic szczególnego, za każdym razem najchętniej poprzestałabym na koleżeństwie. Całowanie, dotyk - miałam wrażenie, że tak samo czułabym się z dowolną inną osobą. Na pewnym etapie myślałam, że może jestem bi, bo obie płcie traktowałam tak samo obojętnie.
Raz natrafiłam na test na seksualność, rozwiązałam go dla hecy i bach - Non-sexual w skali Kinseya. Zaczęłam szukać, trafiłam na stronę AVEN, przy lekturze niemal olśniło: "a więc to ma nazwę!" :mrgreen: No i trafiłam tutaj.

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności

: 5 maja 2015, 20:13
autor: Rheda
Tak sobie czytam ten temat i wiele innych i bardzo często widzę porównanie do seksualnych znajomych; że koleżanki to już w gimnazjum za chłopakami latały, że znajomi szukają osób do rozładowania napięcia seksualnego i takie tam. I teraz się zastanawiam, jak to jest... Bo w moim wypadku było i jest trochę inaczej. Moje najbliższe koleżanki za chłopakami to zaczęły się rozglądać na poważnie dopiero w okolicy studiów, a i to nie każda. Ostatnio postanowiłam pogadać o kwestii seksualności ze znajomą z roku, zresztą mężatką. Wypytałam ją, czy miała seksualne potrzeby przed ślubem i generalnie poruszyłam wiele tematów, które wyhaczyłam na tym forum. Otóż znajoma nie miała przed ślubem potrzeb seksualnych, własnego męża pokochała dopiero po długim okresie znajomości. Co więcej, z kolei jej najbliższe koleżanki też takich potrzeb nie miały, dopóki nie poznały "tego właściwego" (wiem, że to ulubiony argument na przekonywanie kogoś, że na pewno nie jest aseksualny, ale wygląda na to, że jest w tym ziarno prawdy ;) ). Więc co? Znam same demiseksualne dziewczyny? A może seksualni wcale nie są tak seksualni, jak w internetach piszą? Jestem straszliwie skonfundowana. Od pewnego czasu zastanawiam się, czy jestem aseksualna czy nie jestem. Gdybym porównywała się do seksualnych, których opisujecie na tym forum, miałabym prawie stuprocentową pewność, że jednak pasuję do asów... Ale w mojej pozakomputerowej rzeczywistości większość znajomych podchodzi do tych spraw tak, jak opisana przeze mnie koleżanka z roku. Jak to kurczę jest z tymi seksualnymi?...

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności

: 5 maja 2015, 20:21
autor: Issander
.

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności

: 17 maja 2015, 01:19
autor: qwerty_456
Po rozmowie z pewną osobą doszedłem do wniosku, że raczej nie jestem aseksualny, tylko spore zaburzenia w sferze seksualnej powodują u mnie m.in. pozorną aseksualność.

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności

: 7 lip 2015, 21:31
autor: Joni
Nic mnie nie podniecało, seks mnie obrzydzał. Wkurzała mnie wszechobecność tego tematu w mediach, książkach, filmach... Nie czułam potrzeby przeżywania tego wszystkiego. Chciałam tylko partnera, który będzie mnie kochał. O miłości zawsze myślałam jako o uczuciu platonicznym, pozbawionym fizyczności. :)
Nie przeszkadza mi to; cieszę się, że się nie zmuszam do przeżywania pierwszego razu, skakania z kwiatka na kwiatek, trójkącików, orgii i innych dziwnych rzeczy. Gorzej bym się czuła, gdybym zachowywała się wbrew sobie.
Prawdę mówiąc czasami mam chwile załamania nerwowego i chciałabym dla świętego spokoju postrzegać seksualność tak, jak większość ludzi... Ale mam wsparcie i opokę w postaci partnera, więc zawsze jakoś udaje mi się otrzeć łzy i na nowo polubić się taką, jaka jestem. :)

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności

: 25 lip 2015, 23:18
autor: HAL
Ja też od początku byłam aseksualna i dziwiło mnie zachowanie rówieśników, bo wydawało mi się, że seks to po prostu jeden z wielu biologicznych mechanizmów i nie ma w nim nic nadzwyczajnego. Często nawet teraz porównuje seks do trawienia - ma swoją rolę w organizmie jako jedna z potrzeb, ale jej mechanizm nie jest w żadnym wypadku fascynujący.
Teraz gdy się nad tym zastanawiam to dochodzę do wniosku, że nie uważałam by było coś ze mną nie tak, bo sami moi rodzice idealnie pasują do opisanego na forum spektrum Grey. I chociaż oboje interesowali się moim życiem uczuciowym (czy raczej jego brakiem) to i tak byli mocno aseksualnym wzorcem. Bardzo długo nie uważałam się za osobę aseksualną. Wychodziłam raczej z podobnego założenia jak moja mama - mam po prostu wyjątkowo niskie libido i stąd kompletny brak zainteresowania seksem.
Z drugiej strony wydawałam się też być wręcz ślepa na wszelkie seksualne podteksty i często sama mówiłam lub robiłam coś co było odbierane w dwuznaczny sposób. Miałam parę niemiłych sytuacji, gdy nieświadomie traktowałam jakiegoś kumpla w sposób dający mu nadzieję na coś więcej, a potem było wielkie zdziwienie i pretensje.
O tym, że istnieje coś takiego jak aseksualizm dowiedziałam się jakoś z 5 lat temu. W jakimś programie w telewizji coś o tym usłyszałam i się zainteresowałam, bo uznałam, że to do mnie pasuje. Czytałam wtedy między innymi trochę wasze forum, różne artykuły itp. Stwierdziłam, że tak - jestem aseksualna, ponieważ nie mam żadnych potrzeb związanych czy to z seksem czy nawet ze zwykłą fizyczną bliskością. Czyli poniekąd się przyczyniliście do uświadomienia mnie :lol:

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności

: 29 lip 2015, 19:01
autor: Dexter
Ja spotkałam kiedyś jedną taką dziewczynę, która otwarcie mówiła o tym że jest aseksualna. Zaczęłam troszkę rozmawiać z nią o tym i stwierdziłam, że ze maną w zasadzie jest podobnie. Potem zaczęłam grzebać w necie w poszukiwaniu informacji i trafiłam na to forum. Ja niestety nie należę do odważnych osób i nie mówię otwarcie o tym. Po prostu w ogóle o tym nie mówię.

Re: Jak właściwie się dowiedzieliście o swojej aseksualności

: 10 sie 2015, 18:55
autor: duvet
Historia krótka i prosta. Nigdy nie przejawiałam zainteresowania płcią przeciwną, związkami, seksem. Nawet nie rozmawiałam z koleżankami o facetach w kontekście związków. Kiedyś trafiłam na słowo "aseksualny". Poznałam jego definicję i zrozumiałam, co mi "dolega". Od tej pory śmiało mówię, że jestem Aską.

Obecnie mam 24 lata. Jedyne co się zmieniło to to, że zaczęłam W OGÓLE zwracać uwagę na facetów, których mijam na ulicy, oczywiście, jeśli są w moim typie (ot taki postęp, aż sama się zdziwiłam :-o ). Aczkolwiek brak zainteresowania związkami i seksem wciąż pozostał :D