AS a nerwica i osobowość unikająca

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
praczka_szopa
młodASek
Posty: 24
Rejestracja: 14 gru 2010, 22:00

AS a nerwica i osobowość unikająca

Post autor: praczka_szopa »

Chciałam poruszyć temat związku AS z nerwicą i zaburzeniami osobowości. Czy jeśli na brak popędu ma wpływ nerwica i osobowość polegająca na nawykowym unikaniu sytuacji trudnych (seks wiąże się też przecież z trudnościami), to czy taka osoba jest bardziej aseksualna, czy raczej oziębła z powodów ww.?
Wiem, że to nie da się tak łatwo określić, bo to trudna kwestia, ale tak pobieżnie, co o tym myślicie?
A drugie pytanie to takie, czy kobieta AS może odczuwać jakiś tam nikły popęd (głównie w okresie okołoowulacyjnym)? No właśnie, czy obecne tu na forum dziewczyny odczuwają takie dni kiedy czują pociąg do facetów?
Tylko właśnie... odczuwanie popędu to jedno, a prawdziwa chęć do stosunku to co innego, bo może być chyba pociąg do faceta, z jednoczesnym odruchem obronnym przed stosunkiem? Czyli poprzestanie na czymkolwiek, byle nie doszło do stosunku?
Ech... mnóstwo pytań zadałam, co? :xmrgreen:
Gdyby zwierzęta wierzyły w Boga, to Szatan w ich oczach wyglądałby jak człowiek

Awatar użytkownika
Czarny
bASyliszek
Posty: 1015
Rejestracja: 13 paź 2007, 13:36
Lokalizacja: Otwock koło stolicy
Kontakt:

Post autor: Czarny »

jeżeli aseksualizm ma przyczynę, to nie jest aseksualizmem
Czarno to widzę...

praczka_szopa
młodASek
Posty: 24
Rejestracja: 14 gru 2010, 22:00

Post autor: praczka_szopa »

Czarny pisze:jeżeli aseksualizm ma przyczynę, to nie jest aseksualizmem
Obecnie po przeczytaniu pełnej definicji AS na Wiki, nie wiem już nic. Spełniam kryteria zarówno AS, jak i nie AS. Tam jest napisane, że wielu AS twierdzi, że boi się niechcianej ciąży, ma depresję, lub inne przyczyny, a więc mają przyczyny, a jednak twierdzą że są AS.
Ja jestem osobą, której wystarczą inne formy bliskości fizycznej, bo nie ukrywam, że dotykanie, nawet w miejsca intymne sprawiają mi przyjemność. Ale to mi zdecydowanie wystarczy i ani mi w głowie pełen stosunek, nie jest mi potrzebny do szczęścia.
Gdyby zwierzęta wierzyły w Boga, to Szatan w ich oczach wyglądałby jak człowiek

Gość

Post autor: Gość »

Czy jeśli na brak popędu ma wpływ nerwica i osobowość polegająca na nawykowym unikaniu sytuacji trudnych (seks wiąże się też przecież z trudnościami), to czy taka osoba jest bardziej aseksualna, czy raczej oziębła z powodów ww.?
jak poprzednie posty ;)
jesli jest nerwica i osobowosc unikajaca to brak checi na sex, unikanie go badz nawet nie myslenie o nim jest spowodowane nerwica i to nie jest aseksualizm

praczka_szopa
młodASek
Posty: 24
Rejestracja: 14 gru 2010, 22:00

Post autor: praczka_szopa »

Rozumiem, jednak może być znerwicowany, unikający AS. To też możliwe. :D
Ech... trudne to są kwestie.
Jakkolwiek by nie było, tak czy siak, nadaję się jak najbardziej do Waszego towarzystwa. :mrgreen:
Jednak nadal mam wątpliwości, bo akt seksualny od zawsze nie budził we mnie emocji. Dla mnie to są głupie ruchy, jakieś mechaniczne, sztuczne, typowa beznamiętna stymulacja, nie mająca związku z miłością między ludźmi. To taka masturbacja we dwoje. Brakuje tu czułości, a na 1 planie jest dzikie zaspokojenie (głownie faceta). Odnoszę wrażenie że tak samo by mu było dobrze gdyby robił to z lalką. Mam poczucie że facet zapomina wtedy o całej poprzedzającej grze wstępnej i od momentu rozpoczęcia stosunku, liczy się już nie kobieta, ale "dojście". To dla mnie chore i bardzo uprzedmiatawiające. A już zwłaszcza odwracanie się na 2 bok i zasypianie - to już kompletnie zrobienie sobie z kobiety przedmiotu do zaspokojenia.
Gdyby zwierzęta wierzyły w Boga, to Szatan w ich oczach wyglądałby jak człowiek

Awatar użytkownika
Czarny
bASyliszek
Posty: 1015
Rejestracja: 13 paź 2007, 13:36
Lokalizacja: Otwock koło stolicy
Kontakt:

Post autor: Czarny »

z tego co ja się orientuję aseksualizm z definicji jest czymś z czym się człowiek rodzi
depresja, anoreksja, molestowanie itp. wywołują inne stany (oziębłość seksualna, awersja seksualna, antyseksualizm i inne), zawierające w sobie brak potrzeb seksualnych

ja np. miałem ciężkie życie, dużo w nim śmierci i nieuleczalnych chorób, mam osobowość schizotypową, brak popędu jest jej elementem
(mimo, że w wyniku zachorowania na śmiertelną chorobę pozbyłem się przewlekłej depresji, wciąż nie odczuwam popędu)
Czarno to widzę...

Awatar użytkownika
pogubiony
pASibrzuch
Posty: 260
Rejestracja: 2 lut 2010, 10:05
Lokalizacja: O/S -> N/S

Re: AS a nerwica i osobowość unikająca

Post autor: pogubiony »

praczka_szopa pisze:(...)
Tylko właśnie... odczuwanie popędu to jedno, a prawdziwa chęć do stosunku to co innego, bo może być chyba pociąg do faceta, z jednoczesnym odruchem obronnym przed stosunkiem? Czyli poprzestanie na czymkolwiek, byle nie doszło do stosunku?
Nie mogę mówić z pozycji kobiety, ale dla mnie jako faceta byłoby to jak najbardziej normalne. Gdyby charakteryzować mój pociąg to jestem zdecydowanie hetero. Lubię kontakty zarówno z mężczyznami jak i kobietami, ale przy kobietach w rachubę wchodzi coś więcej. A stosunek?... czuję zupełną niechęć i wszystko co z tym związane.
Jak większość osób tutaj nie uważam się za białego, ani czarnego, ale za jakiśtam odcień szarości.
"Dopóki sen na oślep płynął
nad straconą nadzieją,
Kosmos bólem się sączył
nad straconą miłością.
Ze skrytych ludzi świat twój
został pomału wygnany,
Lecz niebo nie spało."

I C U
gimnASjalista
Posty: 19
Rejestracja: 9 lis 2010, 22:41

Post autor: I C U »

praczka_szopa pisze:Rozumiem, jednak może być znerwicowany, unikający AS. To też możliwe. :D
Ech... trudne to są kwestie.
Jakkolwiek by nie było, tak czy siak, nadaję się jak najbardziej do Waszego towarzystwa. :mrgreen:
Jednak nadal mam wątpliwości, bo akt seksualny od zawsze nie budził we mnie emocji. Dla mnie to są głupie ruchy, jakieś mechaniczne, sztuczne, typowa beznamiętna stymulacja, nie mająca związku z miłością między ludźmi. To taka masturbacja we dwoje. Brakuje tu czułości, a na 1 planie jest dzikie zaspokojenie (głownie faceta). Odnoszę wrażenie że tak samo by mu było dobrze gdyby robił to z lalką. Mam poczucie że facet zapomina wtedy o całej poprzedzającej grze wstępnej i od momentu rozpoczęcia stosunku, liczy się już nie kobieta, ale "dojście". To dla mnie chore i bardzo uprzedmiatawiające. A już zwłaszcza odwracanie się na 2 bok i zasypianie - to już kompletnie zrobienie sobie z kobiety przedmiotu do zaspokojenia.

zamiast twierdzic, ze znasz jego mysli, moze po prostu jego zapytaj jak on o tym sadzi:) piszeszo o przekonaniach z własnego doswiadczenia, czy bazujesz na czyjejs opinii?

Co do samego aseksualizmu, to nie uwazam, zeby ewolucja nagle stwierdziła: a zrobie ich w konia i sprawie, ze jeden zgłownych celów zycia - prokreacja - przestanie sie liczyc. To proste, jesli masz narzady plciowe - to po cos musiały powstac ;-) Jesli ktos uwaza, ze jedyne co go trzyma przy aseksualnosci to problemy typu depresja, nerwica, zapraszam na pw to pomoge Ci porzucic je na zawsze. Ja jestem AS'em z wyboru i uwazam ze to tylko kwestia przekonan np tak jak u kolezanki powyzej. Zakwestionuj przekonania i doswiadcz tego kim jestes naprawde, bez tozsamosci ktore inni lub Ty sama sobie narzuciłas :-) pozdr
The only constant is change

Awatar użytkownika
Czarny
bASyliszek
Posty: 1015
Rejestracja: 13 paź 2007, 13:36
Lokalizacja: Otwock koło stolicy
Kontakt:

Post autor: Czarny »

I C U pisze:Co do samego aseksualizmu, to nie uwazam, zeby ewolucja nagle stwierdziła: a zrobie ich w konia i sprawie, ze jeden zgłownych celów zycia - prokreacja - przestanie sie liczyc. To proste, jesli masz narzady plciowe - to po cos musiały powstac ;-)
Myślę, że wielu tu zarejestrowanych nie zgodziłoby się z Tobą. Przynajmniej ja się nie zgadzam.
Są na przykład pewne (niepotwierdzone) słuchy o nieprawidłowościach jakiegoś tam obszaru mózgu u osób aseksualnych.
Czarno to widzę...

I C U
gimnASjalista
Posty: 19
Rejestracja: 9 lis 2010, 22:41

Post autor: I C U »

niepotwierdzone - co to oznacza? Wierzysz wrzeczy, ktore nie sa potwierdzone, by utrzymac swoje zdanie. A jak wygladałoby Twoje zycie bez tego przekonania? BTW O depresji tez sie tak mowi - ze to wynik blednej pracy neuroprzekaźnikow, wiec wklada sie ludziom elektrody do głow! A mozna ja załatwic w przeciagu kilkudziesieciu minut,za pomoca słow, jesli ktos wie jak...
The only constant is change

praczka_szopa
młodASek
Posty: 24
Rejestracja: 14 gru 2010, 22:00

Post autor: praczka_szopa »

Za pomocą słów nie wyleczy się nikogo z nerwicy ani z depresji. Chyba, że mówimy o zdewaluowanym pojęciu tych chorób. W dzisiejszych czasach słowo nerwica i depresja jest dość rozpowszechnione i każdy kto ma gorszy nastrój twierdzi, że ma depresję, a każdy kto przeżywa stresy dnia codziennego ma od razu nerwicę. To takie "zaburzenia" można potraktować słowem i innymi lżejszymi formami terapii. Natomiast gdy mowa o depresji i nerwicy wywołanymi zaburzoną pracą mózgu, a więc niejako wrodzonymi, to trzeba z tym żyć do końca, mitem jest twierdzenie, że da się to wyleczyć, a już tym bardziej słowem. Psychoterapia też mało co daje, bo problem zaburzonej biochemii w mózgu ciągle jest, psychoterapia tego nie naprawi. Aczkolwiek coś robić trzeba, lecz efekty są często nie zadawalające.
W przypadku depresji często słyszę jak ktoś mówi "A ja mam takie ciężkie życie i co, też mógłbym popaść w depresję, a jednak jestem twardy". Takie słowa mnie bawią i smucą jednocześnie, bo ludzie myślą że popadnięcie w depresję jest wynikiem jakiegoś wyboru! To jest komiczne wręcz. Generalnie jest tak że depresji nie widać, a więc ludziom się wydaje, że jest to coś mglistego, co można odgonić od siebie siłą woli. Jakoś nikt nie powie choremu na raka "Ja też mógłbym zachorować na raka, ale nie daję się." Tymczasem tylko osoby naprawdę chore wiedzą jaka to ciężka choroba i zachorować na nią może człowiek mający szczęśliwe życie, a ktoś kto ma ciągle pod górę, może pozostać zdrowy.
Gdyby zwierzęta wierzyły w Boga, to Szatan w ich oczach wyglądałby jak człowiek

I C U
gimnASjalista
Posty: 19
Rejestracja: 9 lis 2010, 22:41

Post autor: I C U »

"Za pomocą słów nie wyleczy się nikogo z nerwicy ani z depresji."

Skad masz te informacje? Jak wg Ciebie rozroznia sie prawdziwa depresje od nieprawdziwej? Jako psycholodzy, do diagnostyki uzywamy testów i nie wiem jak jeszcze inaczej mozna potwierdzic ta "chorobe". Depresja jest wrodzona? :O piszesz tutaj niesamowite nowosci, bo nawet srodowiska naukowe spieraja sie o jej przyczyny... A najlepsze jest to, ze gdy antropolodzy odkrywaja gdzies w lasach nowe plemione, te o dziwo sa szczesliwe bo nawet nie znaja takich słow, wiec nie wiedza ze mozna sie smucic. Zaburzona biochemia mozgu, o ktorej piszesz zmienia sie w kazdej sekundzie, wiec i tak i tak, co chwile mozna sie inaczej czuc. Nie wiem skad bierzesz swoje rewelacje, ja z wyksztalcenia jestem własnie biochemikiem i za jakis czas skoncze psychologie. Tak wiec nie moge sie z Toba zgodzic a to co piszesz radziłbym włozyc miedzy bajki. Depresja jest ciezka choroba? Hehe, moje zdanie jest zupelnie inne, ale to moze dlatego, ze moi klienci zawsze wychodza zadowoleni bez wzgledu na stan "ciezkosci" i zawsze wolni. Wszedłem na to forum, bo wydało mi sie ciekawa odskocznia od tego co sie dzieje, w ogole, ale widzac takie rzeczy, po prostu suemienie nie dałoby mi spokoju, gdybym nie zareagował;) wszystko co napisałas to Twoje przekonania, na temat depresji i naprawde polecam Ci moja droga, pomyslec nad nimi. Dosc czesto stykam sie z wtłaczaniem ludziom jakichs halucynacji na temat depresji i gdy juz osoba z ktora pracuje czuje sie wolna, rodzina zaczyna znow wkladac ja w miejsce z ktorego zaczynała, bo przeciez depresja jest taka ciezka i tak głeboko siega, ze nie da sie jej wyleczyc wtrakcie jednej sesji bla bla bla. Nie chcesz by osoby w Twoim otoczeniu tak reagowały bo mozesz robic znacznie fajniejsze rzeczy i wkladac im do głowy lepsze niz powyzsze przekonania. Pomysl o tym, nim sprawisz ze ktos uwierzy w słowa, ktore napisałas:)
The only constant is change

Awatar użytkownika
Czarny
bASyliszek
Posty: 1015
Rejestracja: 13 paź 2007, 13:36
Lokalizacja: Otwock koło stolicy
Kontakt:

Post autor: Czarny »

I C U pisze:niepotwierdzone - co to oznacza? Wierzysz wrzeczy, ktore nie sa potwierdzone, by utrzymac swoje zdanie.
Podałem przykład. Miało to na celu zasugerowanie, ze przyczyny mogą być inne ale podobnej natury, odbywające się poza świadomością. Tylko tyle. Nie napisałem, że w to wierzę.
Czarno to widzę...

praczka_szopa
młodASek
Posty: 24
Rejestracja: 14 gru 2010, 22:00

Post autor: praczka_szopa »

ICU! To że kończysz psychologię, znaczy tylko tyle że kończysz psychologię, nic więcej. A o nerwicy i depresji może się wypowiedzieć lepiej osoba która na to choruje. Znam psychologów z tytułami wyższymi niż magisterskie, których pojęcie o tym co rzekomo mają leczyć jest marne. Przeczytanie określonej liczby książek i publikacji z tzw. suchą wiedzą, nie czyni z nikogo speca od chorób, na które się nie chorowało nawet przez 1 dzień.
Skoro uważasz że testy psychologiczne dają diagnozę to śmiech mnie ogarnia. Testy mogą być najwyżej pomocą, bo są zawodne.
Psycholodzy dostają białej gorączki kiedy mówi się o organicznych przyczynach zaburzeń, bo to zabiera im chleb. Najłatwiej wmawiać ludziom, że dzięki swojej pracy przezwyciężą chorobę i że muszą chodzić na terapię długo - bo to jest mega interes. A to, że terapia pomoże tylko nielicznym, to po co to rozdmuchiwać.. prawda?
Depresja wg ciebie nie jest ciężką chorobą i moja inna ocena tego budzi twój niemal śmiech. To może czarne statystyki samobójstw osób z depresją też są zabawne?
Już samo to, że z góry negujesz doświadczenia osoby z 30 letnim stażem w chorobie i bagatelizujesz depresję, stawia cię w szeregu mrowia polskich psychologów, dla których najważniejsze jest realizowanie własnego ego, a więc marnych specjalistów. Priorytetem dla psychologów jest bycie podziwianym i uważanym za super znawców życia. I do takiego potakiwania jesteście przyzwyczajeni. Miałam kontakt z wieloma psychologami i moja refleksja jest taka, że wiedzą oni pozornie wiele, ale jednocześnie nic. Z mojej strony padały w ich kierunku trudne pytania i każdy wił się i przebierał oczami, bo nie umiał sobie poradzić z odpowiedziami. Ale żaden nie powiedział zwyczajnie, po ludzku: "Nie wiem", każdy brylował na filozofa.
Skoro twoi klienci wychodzą radośni z gabinetu znaczy tyle, że żaden z nich niej jest w depresji lub przeżywa najwyżej okresowy spadek nastroju, którego ty nie umiesz odróżnić od depresji (bo i skąd, przecież w książkach, jedynego źródła twojej wiedzy, tego nie ma)
W swoim poście piszesz tonem jakbyś był Mesjaszem, który czuje powołanie do nawracania ludzi, którzy mają inne zdanie o chorobach natury psychologicznej. Bawi mnie to niezmiernie.
Nie wiem czemu psycholodzy mają jakąś manię wyższości, jakby ukończyli Harvard, podczas gdy psychologia to jeden z najłatwiejszych kierunków studiów w Polsce.

Przewidując dalsze atakujące posty z twojej strony nie będę kontynuować tego tematu, bez względu na to jakie to mi bzdury zarzucisz, na które już teraz chce mi się śmiać.

ps. Od kiedy to osoby bez ukończonych studiów psychologicznych prowadzą psychoterapię? :mrgreen: Nie masz żadnego swojego gabinetu, tylko starszy kolega użycza ci swojego żebyś mógł zaliczyć praktyki, więc nie masz żadnych swoich klientów póki co.
Gdyby zwierzęta wierzyły w Boga, to Szatan w ich oczach wyglądałby jak człowiek

Awatar użytkownika
Philosoph
fantAStyczny
Posty: 575
Rejestracja: 22 wrz 2009, 00:21
Lokalizacja: Starogard Gdański
Kontakt:

Post autor: Philosoph »

I C U pisze: Co do samego aseksualizmu, to nie uwazam, zeby ewolucja nagle stwierdziła: a zrobie ich w konia i sprawie, ze jeden zgłownych celów zycia - prokreacja - przestanie sie liczyc.
Ewolucja nagle sobie stwierdziła (dawno, dawno temu), że homoseksualiści będą bardziej rodzinni, opiekuńczy w stosunku do potomstwa ze strony własnej rodziny, a my to dopiero odkrywamy. Tak samo ewolucja dawno, dawno temu mogła stwierdzić, że będą sobie ludzie, którzy nie będą zawracać sobie gitary seksem i zajmą się czymś pożyteczniejszym.
I C U pisze: To proste, jesli masz narzady plciowe - to po cos musiały powstac ;-)
Po to, aby ich KONIECZNIE używać, czyż nie? Mamy też wyrostek robaczkowy - jaką spełnia funkcje? Żadną.

@praczka_szopa
Jeśli Twój brak popędu, czy czego tam, Ci nie przeszkadza i jest Ci z tym jak najbardziej okej to nie ma sensu przywiązywać do tego wielkiej uwagi. Jak będziesz zadawała sobie za dużo pytań na które znajdziesz zbyt wiele odpowiedzi lub wcale to się zaplączesz we własnych myślach.

Co do depresji to mi pomogło sprowadzenie przyczyny do roli błahostki. Ciągle uważam tą przyczynę za bezsensowną błahostkę - depresja poszła i nie wróciła. Ale takie coś pomogło mi i nie musi komu innemu. Zależne od osoby, problemu, przyczyny, wieku, nastawienia, sposobu myślenia, bla bla bla bla bla i tak dalej.
User of this number is currently dead. Resurrection in 5 minutes, please wait. * * * * Resurrection failed, please try again later.
If you have more troubles with resurrection, please contact with software developer (GodCorp®) in order to solve the problem.

Zablokowany