typowy as?.. ;-)

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
Gizmo
Strażnik TeksASu
Posty: 1064
Rejestracja: 13 cze 2006, 11:15
Lokalizacja: Gdańsk

Re: typowy as?.. ;-)

Post autor: Gizmo »

Kto jak kto, ale Magellan na pewno nie chcial nikogo obrazic :wink:.
Jednak budowanie pogladu o jakiejs subkulturze, na podstawie obserwacji jednego "dziwnego" egzemplarza, to nie jest profesjonalne podejscie :wink: .
Ja lubie pajeczaki i rozne inne dziwne stworzenia. Slyszalam czasem takie teksty: "to takie odrazajace stwory, chcesz je hodowac, zeby straszyc innych, zeby miec w domu cos oryginalnego, to taki rodzaj snobizmu...".
Wystarczy tylko uwierzyc, ze ktos moze miec inne zainteresowania i gust. GUST, do chol.... Nie dyskutuje sie o tym :!:
ewutek
kontrabAS
Posty: 600
Rejestracja: 5 wrz 2006, 12:19

Re: typowy as?.. ;-)

Post autor: ewutek »

Gizmo pisze:Wystarczy tylko uwierzyc, ze ktos moze miec inne zainteresowania i gust. GUST, do chol.... Nie dyskutuje sie o tym :!:
Najbardziej mnie cieszy, gdy dyskusja o gustach dochodzi do punktu krytycznego, czyli konkluzji de gustibus non est disputandum :lol:
Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Re: typowy as?.. ;-)

Post autor: Agnieszka »

kosmitka pisze: ja uwielbiam ten kolor i mam mnóstwo różowych ciuszków...taki śliczny, niewinny kolor, uwielbiam go :!:
No cóż, każdy człowiek ma jakieś wady :P

A propos dyskusji o gustach - nie do końca się zgodzę - dyskutować można, gorzej jeśli jedna strona próbuje przekonać drugą do zmiany poglądów. ;) Gdyby faktycznie nie dyskutowano o gustach, na dobrą sprawę niewiele by pozostało tematów do rozmów :P

Magellan - co do Twojej opowieści o tej 'mrocznej' dziewczynie - sądzę, że z nią było wszystko w porządku - problemów w sobie powinni poszukać ci, którzy unikali jej ze względu na to jak wyglądała czy jak się ubierała. Przykładowo, jak już podkreślam od paru postów, nie znoszę różowego koloru, powoduje u mnie prawie panikę, ale mam znajome, które ubierają się w stylu 'słodko-cukrowo-bezowym' i mimo że nie akceptuję takiego stylu, to nie unikam ich z jego powodu - co innego jeśli ktoś ma też cukier i bezy w głowie, to już gorzej - ale omijać jakąś osobę szerokim łukiem, bo coś tam sobie wyobrażamy na podstawie jej wyglądu czy stylu ubierania? Gruba przesada. Jedni coś manifestują strojem, inni ukrywają się za nim, niczym za jakąś tarczą, a jeszcze inni w ogóle nie mają żadnej ideologii przypisanej do stroju - żeby wiedzieć, jaki jest dany człowiek czy kim jest, należy go najpierw poznać, pogadać, a nie tak na podstawie pierwszego wrażenia.
Salomea

Re: typowy as?.. ;-)

Post autor: Salomea »

Dobrze, że nie chodziłam do tej samej klasy co Magellan, w moich „najlepszych” czasach „smarowanie się” na czarno i dziwne, czarne ubranka były na porządku dziennym. Ja oczywiście robiłam to po to, żeby szokować innych i aby staruszki uciekały z wrzaskiem. (oczywiście żartuję).:P
Mi osobiście nic nie przeszkadza, dla mnie im większe „dziwadło” tym lepiej, uwielbiam oryginalnych ludzi. :wink: :mrgreen: 8)
Awatar użytkownika
alicja
ciAStoholik
Posty: 375
Rejestracja: 13 sie 2005, 22:04
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Re: typowy as?.. ;-)

Post autor: alicja »

Też jestem przekonana, że magellan nie miał zamiaru nikogo obrazić. Niepotrzebnie się uniosłaś, Wendy :) Po prostu zadał pytanie, to chyba nic zdrożnego, że się próbuje zrozumieć coś, czego się nie rozumie, przez zadawanie pytań, prawda?
W czasach szkoły średniej też miewałam fazy różnych poszukiwań "wizerunku", i zapewne niektóre z moich odkryć musiały budzić co najmniej zdziwienie. Szczerze mówiąc, z większym sentymentem wspominam czasy wplatania we włosy kolorowych wstążek, niż te farbowania wszystkich ciuchów na czarno (to były inne czasy, wiele trzeba było sobie zrobić samemu, nie wystarczyło wejść do galerii handlowej i znaleźć sklep "Tylko dla pokręconych" ;))
Ale patrząc wstecz, na siebie z tamtych czasów, chyba rozumiem i różowość a la Barbie, i czarność a la gothic czy death - choć trzymam się z dala od wszystkich tych skrajności. Jednak ubiór jest jedną z form wyrażania siebie, i to taką bardziej ekspresywną. Zwłaszcza dla młodej osoby, która sama dopiero szuka, albo silnie potrzebuje poczucia przynależności do "czegoś", najlepiej żeby to "coś" było inne od najbliższego otoczenia - bo wydaje się, że tylko w ten sposób zaznaczy swoją indywidualność. Skrupulatne przestrzeganie pewnych zasad w ubiorze, np. właśnie dbania o tę nieszczęsną czerń, jest swego rodzaju ogłoszeniem, plakatem krzyczącym: nie jestem przeciętniakiem, nie jestem tłumem, jestem Kimś! Jakby obawa przed tym, że ktoś zaneguje moją wyjątkowość, a z drugiej strony potrzeba zaznaczenia od razu, na pierwszy rzut oka, że mam coś w sobie, coś do powiedzenia, coś do przemyślenia (bo jednak, zauważcie, wszelkie "dziwne" style ubierania są tak czy inaczej klasyfikowalne; widać od razu - o, to punk; to goth; to hipis, itd). Ze stylem ubioru automatycznie kojarzymy jakiś sposób myślenia, ideologię, przekonania. Jest to jakiś kod, sposób komunikacji samego siebie.
Co prawda, jak już zasugerowałam, zbyt ostre, skrajne podkreślanie "odrębności" przez ubiór może oznaczać, że samemu się nie ma wewnętrznej pewności - bo zwykle ten, kto sam nie jest do końca przekonany, krzyczy najgłośniej. Ale wcale tak być nie musi, ostrzegam od razu, że też nie mam zamiaru nikogo obrażać :)
Bo jednak racja, że dużo tu też ma do powiedzenia własne poczucie "ładności", czyli te nieszczęsne gusta. A gusta wytwarzają się w jakiś niezmiernie zawiły sposób, i wielka ilość czynników ma na to wpływ. Można polubić coś dlatego, że interesująca osoba to lubi (a potem ta skłonność zostanie niejako w formie sentymentu, niekoniecznie świadomego), można polubić z przekory, właśnie dla "straszenia staruszek" (i to też zostanie, przetworzone, gdzieś na dnie umysłu), można nawet pod wpływem filmu, książki, czyjegoś życia. Skojarzenia mają ogromną rolę w tym, co nam się podoba a co nie. A skojarzenia przecież każdy ma indywidualne, bo każdy jest inny, inną nosi w sobie przeszłość.
Salomea

Re: typowy as?.. ;-)

Post autor: Salomea »

Wcześniej już pisałam, że z kolorów uznaję tylko czarny i czerwony, ewentualnie inne ciemne, w moim przypadku nie jest to manifestowanie jakiegoś ogromnego smutku. Przynajmniej nic mi na ten temat nie wiadomo. :wink: Nie należę też do żadnej subkultury, gdy byłam młodsza słuchałam raczej ostrej muzyki, teraz już trochę gust muzyczny mi złagodniał, jednak zamiłowanie do ciemnych rzeczy zostało. Kiedy przymierzam jakieś jasne ubrania, to czuję się jakbym wybierała się na bal przebierańców, źle się w takich rzeczach czuję. 8)
WendyKroy
pASibrzuch
Posty: 232
Rejestracja: 27 sty 2006, 20:18

Re: typowy as?.. ;-)

Post autor: WendyKroy »

Alicja bzdury opowiadasz. Jak ktos nie zna historii gotyku, nie wie skad sie wywodzi i o co w tej filozofii chodzi to zawsze bedzie pisal, ze ta czern jest na sile, ze to przesadza itd. Poczytaj troche mitologii germanskiej czy slowianskiej, poszukaj troche w folku, troche w punku, troche w okultyzmie, wampiryzmie itd itd itd - wtedy wychodzi cos sensownego. Wasze oceny bez znajomosci tematu sa na poziomie Wierzejskiego, ktory tak same ocenia mniejszosci.
We are the nobodies
we wanna be somebodies
when we're dead,
they'll know just who we are
magellan
fantAStyczny
Posty: 553
Rejestracja: 18 lip 2005, 06:48

Re: typowy as?.. ;-)

Post autor: magellan »

hi :wink:

oj oj..., hyba trafilem na "wybuchowy" temat :lol: - napisalyscie tak duzo, ze nie wiem na co najpierw odpowiedziec :mrgreen:. hyba wezme jednak pod oko odpowiedz maneki neko, no bo tak wlasciwie do niej sie zwracalem :wink: .

powtorka; to, co napisalem pare postow wyzej, tym nie mialem zamiaru cie atakowac, obrazac czy cos innego. :wink: naprawde nie - nie jestem typem, ktory sie lubi sprzeczac czy tez cos tego rodzaju. jesli trafilem jakimis wyrazami w cos dla ciebie nieprzyjemnego, to naprawde sorry. :D

to co opisalem, to byla historyjka z przed kupy lat (bylem 18, teraz jestem 33) - a wiec duzo czasu, w ktorym zycie i poglady na nie sie juz pare razy mogly zmienic. wiesz, dzisiaj jako osoba dorosla, gdy widze takich 16,18 20 letnich punkow i innych "mlodzianow odrozniajacych sie od reszty", moge sie tylko usmiechnac, kiwnac glowa i pomyslec o tym, jak ci mlodzi ludzie sobie utrudniaja swoje zycie (przyszlosc) tylko dlatego, ze mysla ze musza byc inni - owszem, nie wszyscy. i wiem jak to jest - my wszyscy bylismy kiedys w tym wieku, i myslelismy, ze musimy byc troche inni i robic akurat to, czego inni nie akceptuja (ogolnie) - to jest normalne w zyciu czlowieka, jest to nawet naukowo potwierdzone. :wink:

twoj cytat;

.."po co byc ladnym w pojeciu wiekszosci spoleczenstwa, czy to nie jest dostosowywanie sie na sile"..

he he.., alez nie - jest wlasnie na odwrot; nie trzeba sie przeciez dostosowywac do czegos na sile, gdy sie po prostu zostanie takim jak wszyscy inni/normalni (jesli mowimy o odziezy i ubraniach w jakiejs tam kulturze i otoczeniu). jesli wezme znow jako przyklad te dzeiwczyne ze szkoly; dlaczego smarowala oczy i usta jakimis czarnymi mazidlami, i wygladala przez to jak upior i nienormalny czlowiek, ktorego by sie nawet diabel wystraszyl? co jej to dalo, ze miala z 30 pierscionkow na palcach, a co drugi z trupia czaszka? - gdy taka osoba znajdzie sie gdzies na drodze w poblizu dzieci; myslisz, ze to akurat dobry przyklad dla tych maluchow?... :roll: przeciez bez tego/tej czerni byla bardzo ladna i wygladala calkiem naturalnie i przyzwoicie - mianowicie jak normalny czlowiek. i nikt by sie jej nie czepial i z niej nie wysmiewal pod tytulem: "heee, patrzcie jak ta wyglada.." przeciez to jest dla (mlodego) meczace, gdy go ktos ciagle palcem wytyka. i tylko o to mi chodzi - ludzie robia z siebie czupiradla, sa do tego na smierc przekonani ze sa ladniejsi, a gdy sie z nimi chce o tym porozmawiac, to sami nie wiedza dlaczego to robia (bycmoze sa potem obrazeni ze sie o tym wspomnialo)... troche nonsens, nie uwazasz? :wink:

wiemy wszyscy/wiesz dokladnie o co mi chodzi - nie bede juz wiecej o to wypytywal (temat zagraza mojemu zyciu..:mrgreen: :lol: *zart*). mysle jednak, ze tak samo wiemy ze odpowiedzi chyba na to nie ma - albo jestesmy inni, albo tez nie i tak juz zostanie. obojetnie, czy robimy z siebie "posmiewisko", czy tez nie... :wink:

cytat:

.."Z aseksualnoscia (czy sie mowi aseksualizmem? O.o) nie jest tak samo? Tez jestescie w jakis sposob dumni / akceptujecie, to ze jestescie pod tym wzgledem inni od reszty spoleczenstwa, a przeciez moglibyscie sie dostosowac i udawac normalnych, jak wiekszosc"..

ooo!... no tego to raczej nie mozesz z ubraniem/wygladem porownywac :wink: - po pierwsze; dumnym ze swojej aseksualnosci nie mozna byc (no bo z czego?); w zadnym wypadku. albo sie jest aseksualnym, albo tez nie; to nie jest ubranie, ktore mozna w kazdej chwili zmienic. jesli ty tez jestes/czujesz sie inna (pod wzgledem as.), to wiesz dokladnie, ze tego sie zmienic nie da. a nawet gdy zmienisz to na sile, to szczesliwa z tym nie bedziesz - do konca zycia nie. bo nie ma to nic do czynienia z czynnikami zewnetrznego wygladu czlowieka. :wink:

dzieki wszystkim innym za wypowiedzi - nie no, znacie mnie przeciez... nie mial bym nigdy zamiaru sie z wami do tematu "ubranie" zadawac - jeszcze w dodatku jako facet... *zart* :mrgreen:

magellan :wink:

ps; grzecznie/ponownie prosze i przypominam do moderatorow/adminow o wykasowanie - (nadal) nie zycze sobie zeby wendykroy wtracala sie do mojego tematu. to nie zart! :?
Salomea

Re: typowy as?.. ;-)

Post autor: Salomea »

Takie „przebieranie się” można też potraktować jako test sprawdzający ludzi, bo czy ci, którzy wyśmiewają się z tego, że ktoś jest np. ubrany w strój gotycki, czy różowe ubranka z falbankami, jest godny naszego zainteresowania? Czy warto wyglądać „normalnie” tylko po to, żeby zyskać akceptację nietolerancyjnych osób? Szczerze wątpię. Nie warto się przejmować zdaniem przeciętniaków, których dziwi każda inność i którzy nie potrafią uszanować różnorodności. :wink: :twisted:
Nika
przedszkolASek
Posty: 7
Rejestracja: 17 wrz 2006, 17:46
Lokalizacja: Katowice

Re: typowy as?.. ;-)

Post autor: Nika »

studentka? - byłam
ubranie? - bardzo elegancko do pracy, jeansy popołudniu
wygląd? -ja o sobie: nic nadzwyczajnego, inni o mnie: atrakcyjna
szminka? - uwialbiam markowe kosmetyki
prawo jazdy? - NIGDY, jeszcze kogoś zabiję
samochód? - tak, jak mnie ktoś wozi
odżywianie się? - malutko jem
duże miasto, miasteczko czy wieś? - średnie miasto
weekend "w tłumie" czy samemu w domu? - sama w domu
Awatar użytkownika
maneki neko
ciAStoholik
Posty: 306
Rejestracja: 15 wrz 2006, 21:14
Lokalizacja: Gdańsk

Re: typowy as?.. ;-)

Post autor: maneki neko »

alicja pisze: "zwłaszcza dla młodej osoby, która sama dopiero szuka, albo silnie potrzebuje poczucia przynależności do "czegoś", najlepiej żeby to "coś" było inne od najbliższego otoczenia - bo wydaje się, że tylko w ten sposób zaznaczy swoją indywidualność."
No moze. Chociaz ja sie raczej nie czuje czescia jakiejs subkultury. Patrze na to raczej, jak na hobby, fajnie jest sie tworczo ubierac, inspirujac sie roznymi rzeczami.
I moim zdaniem kazdy stroj cos wyraza, nawet najbardziej niedbaly i przypadkowy, moze wlasnie wyraza sprzeciw wobec tego, ze ubior jest wazny. :)
A z tymi psychologicznymi interpretacjami to bym nie byla taka pewna :> Moze przypadkowy stroj tez ma cos wyrazac... np. jestem wyjatkowy, bo nie przejmuje sie swoim ubraniem, a moze chec ukrycia sie w tlumie :> Wszystko mozna 'psychologicznie' zinterpretowac, ale po co.

magellan -> Nie, nie obraziles mnie, tylko czemu patrzysz na mnie z wyzszoscia, pt. jak to te dzieci sie bawia. Ja mam swoje poglady, Ty swoje, moze sprobuj traktowac mnie jak osobe o rownie slusznych pogladach?
Moim zdaniem to jest dostosowywanie sie, skad wiesz ze dla mnie natularne i normalne nie jest ubieranie sie na czarno? Dlaczego zakladamy, ze normalne jest to co robi wiekszosc, a jak ktos robi co innego, to napewno z buntu.
A co to ma wspolnego z przykladem dla dzieci?? Niech sie ucza tolerancji, i tego ze kazdy czlowiek jest inny i nalezy go szanowac (i traktowac serio :P)
Co Ty masz z ta norma :P Zeby ludzie nie wysmiewali, wystarczy byc takim jak oni. A moze w druga strone? Wystarczy zeby ci ludzie nauczyli sie byc tolerancyjnymi wobec odmiennosci?
magellan pisze: albo sie jest aseksualnym, albo tez nie; to nie jest ubranie, ktore mozna w kazdej chwili zmienic"
tak samo, albo sie jest mrocznym albo nie :>
ale mozna sie ukrywac i udawac ze sie jest seksualnym, tak jak wiekszosc ludzi, to takie normalne, po co z siebie robic posmiewisko, chyba tylko zeby zwrocic czyjas uwage :> :P

A ja nawet nie zdazylam przeczytac wypowiedzi WendyKroy... jak mozesz sobie nie zyczyc, po to jest forum zeby sie wypowiadali ludzie majacy rozne zdanie

uff.. unioslam sie, ale co tam, najwyzej z siebie posmiewisko zrobie (;P) mam nadzieje ze Cie nigdzie nie obrazilam.
Awatar użytkownika
clouds clear
golAS
Posty: 1288
Rejestracja: 4 wrz 2006, 13:36
Lokalizacja: ZIELONA GóRA

Re: typowy as?.. ;-)

Post autor: clouds clear »

No to ja też :D
studentka?: jestem(jeszcze jakiś czas :wink: )
ubranie? :luźno, styl "uliczny" , ale jak chcę potrafię się odwalić :aven: :wink:
wygląd?: ciężko powiedzieć, mi się podoba, a jeśli się innym nie podoba to ich problem
szminka?: szminki nie używam , ale oczęta i pychol cały elegancko zrobione :D ( w końcu artystką poniekąd jestem :wink: )
prawo jazdy?:chętnie , ale mnie nie stać na tą chwilę
samochód?:jasne , obejrzeć, dotknąć , pomarzyć :wink:
odżywianie się?: różnie , zależy od apetytu, lubię eksperymenty
duże miasto, miasteczko czy wieś?: średnie , ale całkiem ładne
weekend "w tłumie" czy samemu w domu?:PLENER!!!!
magellan
fantAStyczny
Posty: 553
Rejestracja: 18 lip 2005, 06:48

Re: typowy as?.. ;-)

Post autor: magellan »

hi maneki neko :)

cytat;
.."Ja mam swoje poglady, Ty swoje, moze sprobuj traktowac mnie jak osobe o rownie slusznych pogladach"..

wiez mi: zawsze to robie/bede robic - zawsze. to co napisalem, to 100% tylko dyskusja, zeby sie moze dowiedziec dlaczego tak, a nie inaczej. :wink:

cytat;
.."jak mozesz sobie nie zyczyc, po to jest forum zeby sie wypowiadali ludzie majacy rozne zdanie"..

ach wiesz, to bys musiala byc tu troche dluzej. :wink:
------
dodatek, bo predzej nie zauwazylem;

prze/pokazywanie dzieciom symboli trupich czaszek, kosci, lancuchow, "czarnych ciuchow i upodoban", nie nalezy do uczenia tolerancji, lecz raczej/najwyzej do ich "straszenia". nikt mi nie wmowi, ze to jest temat ktory "przekazuje sie dzieciom". sorry, to nie moj film...
------
magellan :)
Awatar użytkownika
maneki neko
ciAStoholik
Posty: 306
Rejestracja: 15 wrz 2006, 21:14
Lokalizacja: Gdańsk

Re: typowy as?.. ;-)

Post autor: maneki neko »

jaki temat, o co chodzi? tolerancje, moim zdaniem, jak najbardziej trzeba dzieciom przekazywac. w ogole ta dyskusje mozna sprowadzic do dyskusji o innosci w ogole.
Salomea

Re: typowy as?.. ;-)

Post autor: Salomea »

magellan pisze:dodatek, bo predzej nie zauwazylem;
prze/pokazywanie dzieciom symboli trupich czaszek, kosci, lancuchow, "czarnych ciuchow i upodoban", nie nalezy do uczenia tolerancji, lecz raczej/najwyzej do ich "straszenia". nikt mi nie wmowi, ze to jest temat ktory "przekazuje sie dzieciom". sorry, to nie moj film...
Magellan nie wierzę, nigdy nie miałeś pierścioneczka z trupią czachą? :wink: :wink: :mrgreen:
Zablokowany