Stać się aseksualnym?

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
alef
gimnASjalista
Posty: 13
Rejestracja: 28 mar 2011, 23:34

Stać się aseksualnym?

Post autor: alef » 29 mar 2011, 16:49

Przyznam się: temat to w 10% prowokacja mająca na celu przyciągnąć zainteresowanie, ale w 90% oddaje to, co czuję od dłuższego czasu...
Do rzeczy. Mam dwadzieścia kilka lat (i, jak widać, jestem dość skrytym osobnikiem;) ). Nie pamiętam, kiedy dowiedziałem się o aseksualności, ale stosunkowo niedawno. Przyznam szczerze, temat ten był dla mnie całkowicie obcy. Zawsze marzyłem o tej Jedynej, i mimo że dziewczyny bardzo mnie pociągały, to jednak romantyczna natura duszy zawsze zwyciężała :lol: Na powodzenie nie narzekam - można powiedzieć, że jest na przeciętnym poziomie;) Zawsze sądziłem, że pocałunek to coś wyjątkowego, nawet jeśli do drugiej osoby nie czuje się "mięty". Miałem zresztą kilka okazji, by się o tym przekonać, jednak wtedy byłem zakochany w pewnej dziewczynie, dlatego też (pomimo ogromnego pociągu do przypadkowej kobiety) powstrzymywałem się i do żadnego "kontaktu" nie dochodziło. Z wielkiej miłości nici, przeżywałem to dość długo, ale czas wyleczył rany :) Nie tak dawno poznałem swoją pierwszą dziewczynę - od początku postrzegałem ją jako atrakcyjną kobietę. Choć na początku podejrzewałem, że to chyba nie do końca ta Jedyna, to jednak postanowiłem dać sobie szansę ;) Pierwszy zawód przyszedł tuż przy pierwszym pocałunku - zapamiętam to jako zwyczajne "ćmoknięcię", kolejne zresztą podobnie. Jeszcze zanim byliśmy razem, zwyczajnie nie myślałem o seksie z tą osobą (zresztą będąc w związku także). Z perspektywy czasu wydaje mi się to bardzo dziwne, bo jednak facet, chcąc nie chcąc, oceni, czy dziewczyna wydaje się na tyle atrakcyjna, aby iść z nią do łóżka (znam z autopsji:) ). W moim związku postawiłem (na początku) na przyjaźń i romantyczną znajomość, niestety moja M. oczekiwała bardziej płomiennego zbliżenia. Z ciekawości pozwoliłem, aby to wszystko się "jakoś potoczyło", ale w trakcie stwierdziłem, że mnie to nie kręci i "w trakcie" zrobiłem się senny... To mnie wówczas przeraziło (dosłownie), zacząłem się zastanawiać, co jest ze mną nie tak... tamta przygoda zakończyła się w dość nieprzyjemnej atmosferze. Długo to przeżywałem, związek się szybko zakończył - od tamtej pory temat seksu mnie nie kręci, wszystkie wcześniejsze fantazje straciły jakikolwiek smak. Jednym słowem: tak, jak by świat stał się dla mnie czarno-biały... Z dnia na dzień żyje mi się coraz gorzej z tą świadomością... Każdą dziewczynę potrafię ocenić wg "wcześniejszej" skali atrakcyjności, ale nawet najpiękniejsze kobiety nie budzą we mnie pożądania... Większość opinii, które spotkałem w Internecie mówi, że nie można stać się aseksualnym. Mnie natomiast ciężko w tej chwili wyobrazić sobie, że mogło by być tak, jak wcześniej... Cały czas ta nieznośna świadomość siedzi mi w głowie, śni mi się po nocach, a ja nie mam pojęcia, co z tym zrobić... Z nikim na ten temat nie pogadam, bo tylko naraziłbym się na śmiech za plecami ("jak mogą cię laski nie kręcić?!") i brak zrozumienia. Ciężko żyć w tak innej dla mnie rzeczywistości, bez nadziei na poprawę... Marzenia o znalezieniu miłości (i o fizycznym jej spełnieniu) stają się coraz bardziej odległe...
Zapraszam do dyskusji i proszę o jakąś pomoc/poradę...

P.S. Zastanawiam się, co powinienem zrobić w sytuacji, gdybym poznał naprawdę wspaniałą osobę: przemilczeć tę kwestię, licząc, że "może się to wszystko ułoży" czy też na początku znajomości podjąć ten poważny temat, który może całą znajomość przerwać? Nie chcę nikogo ranić, ale chcę też mieć bliską osobą, ostatnio coraz bardziej...

auglen
ASiołek
Posty: 69
Rejestracja: 3 mar 2011, 11:06

Post autor: auglen » 29 mar 2011, 17:40

Jak wszystko w życiu i seksualność może się zmienić, choć w Twoim przypadku i tak trudno mówić o wielkiej zmianie, w końcu dopiero po spróbowaniu się Tobie pozmieniało.

Może chęć już nie wróci, może wróci, kwestia jak do tego podejdziesz. Jeśli teraz w umyśle przypiszesz sobie aseksualność i będzie się to Tobie "podobać" to pewnie już nigdy żadna chęć nie wróci, bo będziesz miał zakodowane, że tego nie chcesz.

Co do mówienia od razu na początku o aseksualności.
Faktem napewno jest, że powiedzenie tego od razu na początku może zepsuć coś fajnego, co mogłoby zadziałać gdybyś powiedział potem.
Oczywiście wiele osób się ze mną nie zgodzi. Moim zdaniem pełno przypadków udanych związków ASów z Nie-asami, którzy na początku nie rozmawiali o seksualności pokazuje, że jeśli zbuduje się bardzo mocne uczucie to można z łatwością, mniejsza lub większą pokonać ten problem.
Problem oczywiście leży w tym, że nie mówiąc tego na początku w pewien sposób okłamujemy drugą stronę.

Zauważyłem, że wśród społeczności aseksualnej krąży legenda, że dla każdego nie-asa sex jest jakąś szalenie ważną rzeczą bez której by nie mogli wytrzymać.

Jak dla mnie jeśli miłość nie jest wystarczająco mocna by podarować sobie ten seks (lub w drugą stronę) to jest to po prostu słaba miłość.
Oczywiście każdy ma inną definicje miłości i wiem, że wiele osób twierdzi inaczej.

alef
gimnASjalista
Posty: 13
Rejestracja: 28 mar 2011, 23:34

Post autor: alef » 29 mar 2011, 19:17

Hmm, a czy to nie jest przypadkiem hipolibidemia (oziębłość seksualna)? Podobno większość przypadków da się "uleczyć", prawda li to? :lol:
W moim związku zabrakło mi stanowczo pełnego zaufania i więzi emocjonalnej... Gdzieś w środku jednak mam przeczucie, że gdybym był bardzo zaangażowany i druga osoba czułaby to samo, to mogło by być jeszcze pięknie :) Wiem na 99% (nie na 100%, bo przypadki po ludziach chodzą :lol: ), że nie zakocham się "od razu". Uczę się w życiu na błędach i mam złe doświadczenia z takich sercowych porywów... W każdym razie muszę jakoś przestać o tym obsesyjnie myśleć i postarać się wrócić do rzeczywistości :D Może jakieś praktyczne rady? :) Już czuję się trochę lepiej po tym, jak się wygadałem...

auglen
ASiołek
Posty: 69
Rejestracja: 3 mar 2011, 11:06

Post autor: auglen » 29 mar 2011, 21:04

Wiesz, każdy ma na to swoje poglądy, więc nie ma tutaj jednej "prawdy".

Mi osobiście się wydaje, że jeśli chcesz wrócić do "normalności" to nie powinno to być trudne. Może i hipolibidemia.

Każdy tutaj jest tylko w stanie Tobie powiedzieć co się im wydaje.

a_michalina_a
bobASek
Posty: 3
Rejestracja: 29 mar 2011, 17:26
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: a_michalina_a » 29 mar 2011, 21:47

Jeżeli Cię to pocieszy to moja kumpela miała podonie jak ty, po pewnym czasie jej to przeszło. A też się tym przejmowala. Nie wiem, może i w Twoim przypadku też tak będzie :) Głowa do góry, zawsze możesz też iść do lekarza, może psychologa po pomoc.

Awatar użytkownika
meg
ASter
Posty: 694
Rejestracja: 24 mar 2011, 09:46

Re: Stać się aseksualnym?

Post autor: meg » 29 mar 2011, 22:11

..

uciekinier19
starszASek
Posty: 38
Rejestracja: 16 maja 2008, 22:36
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Stać się aseksualnym?

Post autor: uciekinier19 » 30 mar 2011, 00:51

Ja właśnie przemilczałam i niestety teraz jest mi bardzo trudno przyznać się do bycia As. Zbieram się do powiedzenia prawdy, ale coś mi to schodzi... Teraz już wiem, że następnym razem rozsądne jest mówić o tym na początku znajomości. Nie warto nic ukrywać :wink:

To może sie nie przyznawać, tylko powiedzieć.. mimo że mnie pociągasz, to jakoś specjalnie nie kręci mnie sex :P

Nie uważam aby było mądre od razu na samym początku walnąć tekstem: Hej, jestem Ola, i mam 16 lat, jestem aseksualna.. to taki zupełny brak romantyzmu i wyczucia. O tym się rozmawia w trakcie, bo w trakcie też sie przekonujemy czy dana osoba nas kręci czy też nie, czy chcemy ją poznac.

alef a to nie depresja jest? 8)
uciekinier19

alef
gimnASjalista
Posty: 13
Rejestracja: 28 mar 2011, 23:34

Post autor: alef » 30 mar 2011, 13:06

auglen pisze: Mi osobiście się wydaje, że jeśli chcesz wrócić do "normalności" to nie powinno to być trudne. Może i hipolibidemia.
Na pewno jakoś da się wrócić do owej "normalności" - ludzki mózg kryje w sobie nieprawdopodobne możliwości :) Pytanie tylko, jak to zrobić i przestać o tym myśleć :roll: To jest zadanie z serii: "przyjrzyj się temu białemu misiowi... a teraz przez dziesięć sekund nie myśl o nim" :)
meg pisze:Ja właśnie przemilczałam i niestety teraz jest mi bardzo trudno przyznać się do bycia As. Zbieram się do powiedzenia prawdy, ale coś mi to schodzi... Teraz już wiem, że następnym razem rozsądne jest mówić o tym na początku znajomości. Nie warto nic ukrywać :wink:
Wiem, że nie jestem As-em (no bo nie jestem? :) ), tylko moja dawna tożsamość gdzieś we mnie śpi. Ale na przyszłość włożę dużo więcej wysiłku w budowanie relacji, tak, abym mógł z tą osobą porozmawiać każdy temat i wtedy powiedzieć o swojej sytuacji (jeśli jeszcze będzie się utrzymywać ;) ). Miłość podobno zaczyna się od przyjaźni...
uciekinier19 pisze: To może sie nie przyznawać, tylko powiedzieć.. mimo że mnie pociągasz, to jakoś specjalnie nie kręci mnie sex :P

Nie uważam aby było mądre od razu na samym początku walnąć tekstem: Hej, jestem Ola, i mam 16 lat, jestem aseksualna.. to taki zupełny brak romantyzmu i wyczucia. O tym się rozmawia w trakcie, bo w trakcie też sie przekonujemy czy dana osoba nas kręci czy też nie, czy chcemy ją poznac.

alef a to nie depresja jest? 8)
Pod depresję bym tego nie podciągał, a jeśli już (w co wątpię) to nie wiem co by mogło być przyczyną a co skutkiem.
Choć dla mnie było by lepiej, gdybym się z moją byłą nigdy nie spotkał, to jednak staram się widzieć plusy tego związku. Przede wszystkim, dowiedziałem się czegoś o sobie. Zakochanie wymaga trochę naiwności i patrzenia na świat przez różowe okulary. Ja się kiedyś srogo zawiodłem i trudno by mi było jeszcze raz wejść ten stan (zresztą może to tylko kwestia wmówienia sobie takiego podejścia i wyraz buntu). No cóż, człowiek uczy się na błędach :) Mam nadzieję, że moja przypadłość jest przelotna i że czeka mnie jeszcze w życiu coś pięknego :)

P.S. To chyba pierwsze forum, na którym ludzie starają się mnie wesprzeć w kłopotach (mam na myśli przeróżne fora tematyczne). Dziękuję :D

mat9030
ASiołek
Posty: 64
Rejestracja: 20 wrz 2009, 19:16

Post autor: mat9030 » 30 mar 2011, 17:16

Hmm co do powrotu do normalności, w sumie pojęcie względne, no bo czym jest normalnośc, a czym zwykłe złudzenie, sam fakt że mówisz o przelotności, wszystko co nas w życiu spotyyka ma na celu nauczenie nas pewnych rzeczy, w temacie czy minie czy nie, nie wiem, u mnie nie minęło, i trzyma się to już wiele lat, co do szczerości , w sumie nie powinieneś tego urkywać może nie mówić odrazu ale wszystko w swoim czasie, choć przed zaczęciem czegokolwiek co miało by iść w stronę związku.

Słowa nie jestem asem bo nie jestem nie są dobre, wiesz myślę że jeszcze sporo czasu minie zanim dojdziesz do wszystkiego i poukładasz w głowie, ... I sercu.
Najważniejsze to dojrzeć do wszystkiego.
Wolę żeby ludzie nienawidzili mnie za to kim jestem niż kochali za to kogo udaję

Awatar użytkownika
Czarny
bASyliszek
Posty: 1015
Rejestracja: 13 paź 2007, 13:36
Lokalizacja: Otwock koło stolicy
Kontakt:

Post autor: Czarny » 30 mar 2011, 18:11

mi przychodzi tylko na myśl coś, o czym słyszałem - brak przyjemności z seksu mimo pociągu seksualnego
problem dotyczy głównie kobiet które zaczęły życie seksualne w wieku 12 lat
ale tylko głównie
Czarno to widzę...

Awatar użytkownika
meg
ASter
Posty: 694
Rejestracja: 24 mar 2011, 09:46

Re: Stać się aseksualnym?

Post autor: meg » 30 mar 2011, 21:14

uciekinier19 pisze:To może sie nie przyznawać, tylko powiedzieć.. mimo że mnie pociągasz, to jakoś specjalnie nie kręci mnie sex :P
Oj, trzeba będzie :wink:

alef
gimnASjalista
Posty: 13
Rejestracja: 28 mar 2011, 23:34

Re: Stać się aseksualnym?

Post autor: alef » 30 mar 2011, 22:59

uciekinier19 pisze:To może sie nie przyznawać, tylko powiedzieć.. mimo że mnie pociągasz, to jakoś specjalnie nie kręci mnie sex :P
Tego wiedzieć nie mogę - w końcu tak naprawdę nie spróbowałem :lol: Po prostu wydaje mi się, że partnerka mnie przestraszyła swoim charakterem, stanowczo za silny jak dla mnie. Nie czułem roli faceta w tym związku. Mam nadzieję, że nie jestem odosobnionym przypadkiem :P

Awatar użytkownika
Keri
łASkawca
Posty: 1654
Rejestracja: 16 cze 2009, 11:13
Lokalizacja: ze źródła światła :D (okolice Łodzi :P )
Kontakt:

Post autor: Keri » 3 kwie 2011, 15:52

W czym odosobnionym przypadkiem? W roli faceta czy tej przypadlosci ze cie odepchnelo? ;)

Chyba wazne jest rowiez co dla ciebie ma wielkie znaczenie ;P Wiele ludzi wlasnie patrzy na inne zwiazki zamiast patrzec na swoje pragnienia ;) A patrzac na inne zwiazki odnajduja tylko to ze seks jest wazniejszy i za mocno go traktuja jako najwazniejsza rzecz ;P
Chcesz byc mezem ojcem to to sobie postaw a seks sam przyjdzie i ochota i radosc ;) To tak samo jak chcesz cos znalesc a nie mzoesz bo sie za mocno skupiasz a gdy sobie dasz spokoj z tym i wejdziesz na luz to sobie przypomnisz ;) Tak samo tu ;P Za mocno sie przejmujesz ;P i skupiasz troszke swobody ;P Zajmij sie czyms poznaj kogos zwyczajnie i nie wypatruj na "upartego" drugie polowki bo ci ucieknie xD sam sie pozniej przekonasz czy byles od zawsze asexem czy tylko miales opor ;)

Awatar użytkownika
Trzy Ryby
łASuch
Posty: 166
Rejestracja: 5 kwie 2010, 13:11

Post autor: Trzy Ryby » 4 kwie 2011, 08:53

Alef, a może Ty się po prostu rozczarowałeś?
Niektóre bardzo wrażliwe osoby, romantyczne jak to się potocznie mówi mają bardzo wielkie oczekiwania wobec osoby, którą zechcą nazwać ukochaną, wobec pierwszego pocałunku, pierwszego zbliżenia.
Kiedy okazuje się, że podczas pocałunku nic szczególnego się nie dzieje, kiedy w pierwszym zbliżeniu nie ma żadnej mistyki ani ogromnej przyjemności takie osoby czują się zawiedzione, sobą, tym drugim człowiekiem, seksem i miłością jako taką.

Pierwsze zbliżenie, powiedzmy sobie szczerze, często jest nieudane. Ze względu na brak doświadczenia i umiejętności partnerów na przykład, skrępowanie, nieśmiałość, brak znajomości własnych ciał, z powodu stresu, lęku przed odrzuceniem i z wielu innych przyczyn.
Stwierdzenie, że przyjemności seksualnej trzeba się nauczyć dotyczy nie tylko kobiet. Stereotyp "prawdziwego mężczyzny" zawsze gotowego, zawsze chętnego, zawsze tokującego macho jest zaś głupawą kalką kulturową która nijak ma się do rzeczywistości.

Szukałeś, szukasz tej Jedynej. Ale to nie jest tak, że po świecie chodzi istota z wypalonym na duszy lub ciele znamieniem Jedyna dla Alefa. To Ty nadasz ten status kobiecie którą sobie wybierzesz, to Ty uczynisz ją Jedyną, jeśli zechcesz.
A ja Ci gorąco tego życzę.
Pomóż mi proszę: [html] http://asexuality.org/pl/viewtopic.php? ... sc&start=0 [/html]

Homo viator

alef
gimnASjalista
Posty: 13
Rejestracja: 28 mar 2011, 23:34

Post autor: alef » 5 kwie 2011, 00:46

Keri pisze:W czym odosobnionym przypadkiem? W roli faceta czy tej przypadlosci ze cie odepchnelo? ;)
Że mnie odepchnęło :) To na pewno nie był ten moment i ta osoba, ciekaw jestem, czy właśnie w takim rozczarowaniu jestem odosobnionym przypadkiem...
Trzy Ryby pisze:Alef, a może Ty się po prostu rozczarowałeś?
Niektóre bardzo wrażliwe osoby, romantyczne jak to się potocznie mówi mają bardzo wielkie oczekiwania wobec osoby, którą zechcą nazwać ukochaną, wobec pierwszego pocałunku, pierwszego zbliżenia.
Kiedy okazuje się, że podczas pocałunku nic szczególnego się nie dzieje, kiedy w pierwszym zbliżeniu nie ma żadnej mistyki ani ogromnej przyjemności takie osoby czują się zawiedzione, sobą, tym drugim człowiekiem, seksem i miłością jako taką.
To wydaje mi się najbardziej trafną oceną. Jak już wyżej napisałem - to wszystko w dużej mierze kwestia przypadku i pośpiechu, bądź co bądź. Ciężko teraz w sobie poczuć, że zbliżenie z drugą osobą może być najprzyjemniejszą "rzeczą" pod słońcem, bo od razu wraca negatywny obraz... Fajnie by było znowu bujać w obłokach :roll:
Trzy Ryby pisze:Pierwsze zbliżenie, powiedzmy sobie szczerze, często jest nieudane. Ze względu na brak doświadczenia i umiejętności partnerów na przykład, skrępowanie, nieśmiałość, brak znajomości własnych ciał, z powodu stresu, lęku przed odrzuceniem i z wielu innych przyczyn.
Stwierdzenie, że przyjemności seksualnej trzeba się nauczyć dotyczy nie tylko kobiet. Stereotyp "prawdziwego mężczyzny" zawsze gotowego, zawsze chętnego, zawsze tokującego macho jest zaś głupawą kalką kulturową która nijak ma się do rzeczywistości.
Rzeczywiście, jak sięgnę pamięcią wstecz, to dominował głównie lęk, chyba przed odrzuceniem. Pewnie to miało decydujący wpływ. A ten stereotyp, zdaje się, naprawdę jest mocno zakorzeniony w naszej (i nie tylko naszej) kulturze...
Trzy Ryby pisze:Szukałeś, szukasz tej Jedynej. Ale to nie jest tak, że po świecie chodzi istota z wypalonym na duszy lub ciele znamieniem Jedyna dla Alefa. To Ty nadasz ten status kobiecie którą sobie wybierzesz, to Ty uczynisz ją Jedyną, jeśli zechcesz.
Póki co, chciałbym nabrać prawdziwej ochoty na nowe znajomości i otworzyć się na nie :) Chyba jednak nie jestem aseksualny (teraz już domyślam się, jak bardzo takim osobom może być ciężko...), tylko borykam się z dość cierpkimi wspomnieniami :roll: Chyba potrzebuję oderwania się od szybkiego rytmu życia i spojrzenia na wszystko w nowym świetle... "Nim stanie się tak, jak gdyby nigdy nic nie było (...)" :)
Trzy Ryby pisze:A ja Ci gorąco tego życzę.
Szczerze dziękuję :D

Wiem, wiem - ludzie na świecie przeżywają prawdziwe tragedie, a ja się nad sobą użalam, ale jakoś dzięki temu łatwiej przebrnąć mi przez ten trudny dla mnie okres wiedząc, że są osoby, którym mogę się zwierzyć - chociażby wirtualnie :)

ODPOWIEDZ