Wasza samoocena

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
Alek
ASiołek
Posty: 75
Rejestracja: 16 mar 2011, 17:33
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Alek »

Ja przez lata miałam straszne kompleksy – ‘dowalałam’ sobie za wszystko co odbiegało od lansowanego w mediach ideału urody, w efekcie uważałam się za brzydactwo, które „cudem święta ziemia nosi”. „Urodę” swą podkreślałam dodatkowo długimi, workowatymi o kilka rozmiarów za dużymi ciuchami, wielkimi okularami i fryzurą a la PRL-owska sprzątaczka :aaa:

Dopiero parę lat temu wrócił mi rozum i zaczęłam realistyczniej patrzeć na siebie i innych (wcześniej wydawało mi się, że wszyscy na Ziemi są ładniejsi), zmieniłam też styl ubierania :lol: W sumie teraz uważam się za nie brzydką, choć wiele rzeczy bym w sobie zmieniła (ten mój perfekcjonizm) :/
A komplementy lubię - pomagają mi myśleć pozytywnie o moim wyglądzie. :D
Co do wpływu samooceny na seksualność, ja dopiero pozbywszy się kompleksów zaczęłam się zastanawiać, czy nie jestem przypadkiem aseksualna, bo wcześniej myślałam że jestem po prostu zaburzona
Awatar użytkownika
hello_kitty
mASełko
Posty: 114
Rejestracja: 3 sty 2011, 18:18
Lokalizacja: Dolnośląskie

Post autor: hello_kitty »

Ja nie uważam się za osobę atrakcyjną, jestem strasznie zakompleksiona, ale staram sie tego po sobie nie pokazywać.
Chyba nie potrafię powiedzieć, że nie chciałabym Ciebie mieć.x3
Awatar użytkownika
Ramizes
TrahAS
Posty: 181
Rejestracja: 8 mar 2009, 10:34
Lokalizacja: Blackburn - United Kingdom

Post autor: Ramizes »

A ja nie mam zdania , po prostu jestem i cieszę się każdym dniem (:
Obrazek
Awatar użytkownika
MillvinaDean
ASiołek
Posty: 62
Rejestracja: 7 sty 2011, 23:52

Post autor: MillvinaDean »

Ja przyznaję, że kiedyś (gdy miałam 14-15 lat) uważałam się za dość ładną dziewczynę, bo rzeczywiście okres dojrzewania przebiegał u mnie bez zbędnych kilogramów, zmian trądzikowych itp. Do tego nie narzekałam na brak zainteresowania ze strony płci przeciwnej.
Jednak później wszystko się zmieniło, pojawiło się u mnie mnóstwo kompleksów. Stało się tak za pewne dlatego, że po prostu zaczęło mi zależeć na tym, aby się dobrze prezentować. Stając się kobietą, automatycznie przyjęłam na siebie brzemię makijażu i stu tysięcy domowych zabiegów kosmetycznych. Kiedyś wystarczyło się umyć, uczesać i ubrać, aby wyjść z domu i czuć się dobrze. Teraz jest to bardziej skomplikowane, czego nienawidzę z całego serca, bo czuję się przez to w jakiś sposób zniewolona.
Awatar użytkownika
Weep
ruda mASzkara
Posty: 539
Rejestracja: 26 mar 2008, 12:38
Lokalizacja: Łódź/ Włocławek
Kontakt:

Post autor: Weep »

MillvinaDean pisze:Stając się kobietą, automatycznie przyjęłam na siebie brzemię makijażu i stu tysięcy domowych zabiegów kosmetycznych. Kiedyś wystarczyło się umyć, uczesać i ubrać, aby wyjść z domu i czuć się dobrze. Teraz jest to bardziej skomplikowane, czego nienawidzę z całego serca, bo czuję się przez to w jakiś sposób zniewolona.
Ja się nie maluję. Nadal robię tak, jak za małolata - wystarczy mi się umyć i uczesać. ;) Dlaczego się zmuszasz, skoro tak tego nienawidzisz? Twoja praca bezwzględnie tego wymaga?
Życie stoi przede mną otworem.
I nawet wiem co to za otwór.
Awatar użytkownika
MillvinaDean
ASiołek
Posty: 62
Rejestracja: 7 sty 2011, 23:52

Post autor: MillvinaDean »

Ja się nie maluję. Nadal robię tak, jak za małolata - wystarczy mi się umyć i uczesać. Wink Dlaczego się zmuszasz, skoro tak tego nienawidzisz? Twoja praca bezwzględnie tego wymaga?
Moja obecna praca raczej to odradza, ale robię to, bo czuję, że powinnam o siebie dbać. Nawet jeśli nikt nie zauważy. Może kiedyś polubię siebie na tyle, aby ograniczyć się do tego cudownego minimum, którym żyjesz :)
Awatar użytkownika
Joan
mASełko
Posty: 123
Rejestracja: 14 maja 2008, 11:32

Post autor: Joan »

MillvinaDean, to może będzie Ci łatwiej jeśli zrezygnujesz chociaż z niektórych zabiegów kosmetycznych? :wink:
Weep pisze:Ja się nie maluję. Nadal robię tak, jak za małolata - wystarczy mi się umyć i uczesać.
Ja też się nie maluję i nie zamierzam tak długo jak tylko będzie to możliwe, bo lubię wyglądać w pełni naturalnie. Nawet jak byłam mała to nie widziałam żadnej zabawy w podkradaniu mamie kosmetyków i mazianiu się nimi. Wolałam podkradać książki starszego brata. :lol:
Zreszta dla mnie zawsze w definicji "dbania o siebie" mieściło się umycie, uczesanie i ubranie schludnych ciuchów. A makijaż opcjonalnie.
AVEN cake isn't a lie :ciasto:
auglen
ASiołek
Posty: 69
Rejestracja: 3 mar 2011, 11:06

Post autor: auglen »

A czy make up to znów takie wielkie zniewolenie?
Jak dla mnie kolejny krok w myciu i ewentualnie potem zmywanie tego.

Ja sobie raz daje, raz nie, i tak żadnego widocznego trądziku czy jakiś przebarwień nie mam już, więc takiej wielkiej różnicy znów nie ma, poprostu troche fajniej wygląda.

Cóż, ja mam ten plus, że rzadko wychodzę z domu częsciej niż raz na miesiąc, więc jak spędze dużo czasu przed lustrem to się nic nie stanie, ale nie widze problemu by wszystko szybko załatwić.
Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2252
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Post autor: Libra »

Joan pisze: Nawet jak byłam mała to nie widziałam żadnej zabawy w podkradaniu mamie kosmetyków i mazianiu się nimi.
Ja również, ale w 3 klasie liceum nadszedł czas na pierwszy tusz do rzęs - i na długo to było wszystko.

Rok bądź 2 lata temu niespodziewanie dopadł mnie bzik makijażowy - makijaz oka to jest to co o mruczenie mnie przyprawia, odcieni cieni mam od groma, w tym paletę ponad 100 kolorów. Wielka to dla mnie frajda takie pacykowanie - jakiś czas temu inspirowałam się papugami czy pawimi piórami, ostatnio Egipt mnie nęci więc błyszczę złotem i błękitem i maluje dłuuugie kreski... ;)
What's mooo?
Awatar użytkownika
Alek
ASiołek
Posty: 75
Rejestracja: 16 mar 2011, 17:33
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Alek »

A ja bym się czasem chętnie pomalowała, ale z tłustej cery zaraz wszystko spływa :sad2: Więc tylko na podkład się mogę szarpnąć i coś na usta, o oczach mogę zapomnieć, nawet tusz z rzęs spływa :dash:
Awatar użytkownika
hello_kitty
mASełko
Posty: 114
Rejestracja: 3 sty 2011, 18:18
Lokalizacja: Dolnośląskie

Post autor: hello_kitty »

To może używaj bazy pod podkład do cery tłustej, wtedy makijaż nie powinien spływać (chyba nie musze pisać jakie działanie ma baza, każda kobieta to wie). Rób sobie piling 2-3 razy w tyg, używaj maseczek przeznaczonych do Twojej skóry. To może coś pomoże..
Chyba nie potrafię powiedzieć, że nie chciałabym Ciebie mieć.x3
Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2252
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Post autor: Libra »

hello_kitty pisze:chyba nie musze pisać jakie działanie ma baza, każda kobieta to wie
zawsze wiedziałam, że mam coś z faceta... :P
What's mooo?
Awatar użytkownika
hello_kitty
mASełko
Posty: 114
Rejestracja: 3 sty 2011, 18:18
Lokalizacja: Dolnośląskie

Post autor: hello_kitty »

heheh XD
Do głownych zadań bazy należy zwiększenie trwałości makijażu i skorygowanie kolorytu cery. :) są różne rodzaje baz, gdzie każda spelnia inna funkcję. Ale nie każda baza jest do każdej cery, trzeba dobrać odpowiednią. To tak w skrócie :P
Chyba nie potrafię powiedzieć, że nie chciałabym Ciebie mieć.x3
Awatar użytkownika
MillvinaDean
ASiołek
Posty: 62
Rejestracja: 7 sty 2011, 23:52

Post autor: MillvinaDean »

Zito pisze:Uważaj tylko żeby było jeszcze do czego wracać.
No bez przesady, nie miałam na myśli tego, że codziennie biorę wiadro o pojemności 5 kg, rozrabiam zaprawę, a potem za pomocą szpachelki robię sobie doskonałą gładź na paszczy. :)
Nie wyraziłam się dosłownie. Mój post miał nieść przekaz o treści - żałuję, że nie oceniamy naturalnego piękna, tylko to, co ktoś potrafi ze sobą zrobić.
Awatar użytkownika
Weep
ruda mASzkara
Posty: 539
Rejestracja: 26 mar 2008, 12:38
Lokalizacja: Łódź/ Włocławek
Kontakt:

Post autor: Weep »

Libra pisze:
hello_kitty pisze:chyba nie musze pisać jakie działanie ma baza, każda kobieta to wie
zawsze wiedziałam, że mam coś z faceta... :P
Dopisuję się. Co to jest baza?
Edit: Nie zauważyłam, że hello_kitty odpisała, więc cofam pytanie. :)
Życie stoi przede mną otworem.
I nawet wiem co to za otwór.
ODPOWIEDZ