AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
Lauren
przedszkolASek
Posty: 7
Rejestracja: 28 maja 2014, 17:29
Lokalizacja: Łódź/świętokrzyskie

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

Post autor: Lauren » 26 paź 2014, 11:38

dimgraf pisze:Ja nie widzę nic niezrozumiałego w gray-a. Z tą atrakcyjnością fizyczną to chyba właśnie chodzi o słaby pociąg seksualny pod wpływem czyjegoś wyglądu. Załóżmy, że ktoś Ci się podoba do tego stopnia, że chciałabyś się do niego po przytulać, może nawet jakoś po dotykać ale nie czujesz już potrzeby kontaktu fizycznego w postaci samego stosunku.
Ale czy przytulanie czy nawet pocałunki to już faktycznie się klasyfikuje jako aktywność około-seksualna? Dla mnie fizyczność tego typu byłaby ważna w związku, ale uważam się bardziej za aseksa niż grey-a: po prostu nie czuję pociągu seksualnego. Dla mnie to jest związane z potrzebą bliskości fizycznej - to bardziej romantyczne niż seksualne w naturze. Przytulać się lubię ogólnie, nie tylko do partnera, więc to nawet nie romantyczne, a platoniczne ;3

Potrafi mi się spodobać np. aktor - ale głównie ze względu na osobowość, którą zaprezentował w roli/w wywiadach itp. Dopiero wtedy staje się faktycznie naprawdę atrakcyjny fizycznie (w kategoriach estetycznych) i odczuwam pociąg romantyczny. Ale czy to faktycznie wyklucza mnie z grupy stuprocentowych aseksów? Jakoś tego nie czuję. Nadal nie odczuwam pociągu seksualnego ani trochę. Nie sądzę, żeby fizyczne manifestacje uczuć wykluczały kogoś z pola aseksualizmu, który definiuje się po prostu jako brak pociągu seksualnego.

Swoją drogą: to, co niektórzy piszą, chyba bardziej podpada pod aromantyzm ;3

A etykietki potrafią być zwyczajnie użyteczne. Zamiast rozwodzić się komuś nad tym, co odczuwam, mogę po prostu powiedzieć: heteroromantyczna aseksualna. Taka osoba wtedy może to sobie wygoglować, coś o tym przeczytać... to brzmi mniej jak mój wymysł, a bardziej jak coś, co faktycznie istnieje.
"My people were the original Athenians - the gemini."
"Like your zodiac sign?" Percy asked. "I'm a Leo."
"No, stupid," Leo said. "I'm a Leo. You're a Percy."

Awatar użytkownika
Nes
ASiołek
Posty: 50
Rejestracja: 24 wrz 2014, 11:38
Lokalizacja: Szczecin

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

Post autor: Nes » 26 paź 2014, 19:50

Lauren pisze:
dimgraf pisze:Ja nie widzę nic niezrozumiałego w gray-a. Z tą atrakcyjnością fizyczną to chyba właśnie chodzi o słaby pociąg seksualny pod wpływem czyjegoś wyglądu. Załóżmy, że ktoś Ci się podoba do tego stopnia, że chciałabyś się do niego po przytulać, może nawet jakoś po dotykać ale nie czujesz już potrzeby kontaktu fizycznego w postaci samego stosunku.
Ale czy przytulanie czy nawet pocałunki to już faktycznie się klasyfikuje jako aktywność około-seksualna? Dla mnie fizyczność tego typu byłaby ważna w związku, ale uważam się bardziej za aseksa niż grey-a: po prostu nie czuję pociągu seksualnego. Dla mnie to jest związane z potrzebą bliskości fizycznej - to bardziej romantyczne niż seksualne w naturze. Przytulać się lubię ogólnie, nie tylko do partnera, więc to nawet nie romantyczne, a platoniczne ;3
To jest tak zwane sensual attraction. Czyli chęć dotykania innej osoby, ale w sposób ani trochę erotyczny. Nie wiem co prawda, jak się mają do tego pocałunki, ale jeśli masz ochotę przytulać/trzymać za rękę/głaskać jakąś osobę, to wcale nie musi być to pociąg seksualny :)
"Writing is a socially acceptable form of schizophrenia."
~E.L. Doctorow

Awatar użytkownika
LonelyDragon
starszASek
Posty: 44
Rejestracja: 26 wrz 2014, 12:27

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

Post autor: LonelyDragon » 28 paź 2014, 01:15

Większość forumowiczów zdaje się zgadzać że Aseksualność i orientacja płciowa to dwie osobne i nie wykluczające się sprawy, czyli że większość AS-ów potrafi wyraźnie określić kierunek ich zainteresowania płciowego, acz w nie seksualnym rozumieniu. Jeżeli większość AS-ów posiada zdefiniowaną orientację płciową to nie ma powodu dla którego podkategorie takie jak Grey czy Demi powinny być wykreślone z definicji aseksualizmu. Jedynie rozumiene aseksualizmu jako całkowite odłączenie jednostki od jakichkolwiek przejawów ukierunkowania na płeć i orientacji (brak zainteresowania seksem byłby wtedy tylko tego pochodną) mogłoby uzasadnić odrzucenie tych podkategorii.

Koniec końców życie demi może się niczym praktycznie nie różnić od życia "100%" AS-a, dotykając dokładnie tych samych problemów, więc z pewnością wszyscy mamy jakiś wspólny mianownik i nie ma po co stawiać ortodoksyjych barykad.

Sam pewnie powinienem podpisać się pod jakąś opcjią ze spektrum Grey-A a może nawet trochę z domieszką Demi - ja tą definicję rozumiem w ten sposób że Demi-AS jeśli trafi na właściwą osobę to może czasem od święta być zdolnym to zbliżenia i wcale z tego powodu nie cierpieć, ale z drugiej strony niekoniecznie samemu wychodząc z inicjatywą i widząc coś w tym atrakcyjnego na dłuższą metę. W przypadku "normalnych" i zdrowych facetów na ogół funkcjonuje reguła „Chcieć to móc”. Jeżeli ktoś nie chce, jak wszelkiej maści AS-y, to i nie może, natomiast w przypadku Demi, jak trafi się ta właściwa osoba, to być może wówczas "może" aczkolwiek niekoniecznie strasznie chce.

Mam nadzieje że ma ten wywód jakiś sens...

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2579
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

Post autor: Viljar » 6 lis 2014, 09:04

W swoim czasie śmiałem się z tego tematu - dzisiaj dziwię się, jaki byłem głupi. Cóż, trzeba uczyć się na błędach.

Przypuszczam, że jestem typem "Gray-A", bo jeśli baaardzo silnie zwiążę się emocjonalnie, to budzi się we mnie chęć przytulenia, pocałowania itp. Jednocześnie bez seksu żyć mogę i jego brak nie przeszkadza mi zupełnie.

Chociaż, jeśli mam być szczery, to czasami mam uczucie, jakby z czegoś mnie okradziono. Z czegoś, bez czego niby można żyć, ale po co, skoro może dawać sporo radości. To trochę tak, jakby dzieciak zobaczył u kolegi drogą zabawkę - bez niej można żyć sobie szczęśliwie, ale czasami się jednak zastanawia, jakby to było też mieć takie coś.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
Mr. Bread
starszASek
Posty: 42
Rejestracja: 13 lut 2013, 15:53
Lokalizacja: Poznań

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

Post autor: Mr. Bread » 9 lis 2014, 00:05

Przypuszczam, że jestem typem "Gray-A", bo jeśli baaardzo silnie zwiążę się emocjonalnie, to budzi się we mnie chęć przytulenia, pocałowania itp. Jednocześnie bez seksu żyć mogę i jego brak nie przeszkadza mi zupełnie.
Dlaczego uważasz, że ta chęć dyskwalifikuje aseksualizm/przenosi do szarej strefy? Przecież to jest normalne dla większości ludzi i wynika raczej z emocjonalnej potrzeby bliskości. Przytulanie (pocałunek też nie musi być) nie jest czynnością jakoś szczególnie seksualną. Jeśli nie czujesz potrzeby seksu to chyba właśnie jest aseksualizm, a nie szara strefa? Ona jest bowiem zarezerwowana dla ludzi, którzy na ogół nie czują potrzeby seksu, ale czasem, pod jakimś warunkiem ją odczuwają.

Druga część Twojej wypowiedzi to już osobiste rozważania niemal każdego użytkownika tego forum.
I nie można utracić ani zostać okradzionym z czegoś, czego się nigdy nie miało.

Awatar użytkownika
Leia
gimnASjalista
Posty: 18
Rejestracja: 2 lis 2014, 18:32
Lokalizacja: Rybnik

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

Post autor: Leia » 10 lis 2014, 11:20

Dzięki za ten wątek :)
Bo jak miałam wątpliwości co do swojego całkowitego aseksualizmu to teraz okazuje się, że pasuję właśnie do Gray-A - więc jakby nie było jestem krok dalej w poznawaniu siebie :)
Ciekawość zabiła kota ale satysfakcja przywróciła go do życia

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2579
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

Post autor: Viljar » 11 lis 2014, 22:33

@Mr. Bread - przyznam, że nie do końca rozumiem różnicę między "szarą strefą" a aseksualizmem w pewnych, że tak to niezręcznie ujmę, odmianach, w których pewna bliskość nie przeszkadza. Jeśli źle to zakwalifikowałem, to przepraszam za pomyłkę.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
Valhalla
łASuch
Posty: 164
Rejestracja: 25 wrz 2013, 19:04
Lokalizacja: Piła

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

Post autor: Valhalla » 11 lis 2014, 23:03

Viljar pisze:W swoim czasie śmiałem się z tego tematu - dzisiaj dziwię się, jaki byłem głupi. Cóż, trzeba uczyć się na błędach.

Przypuszczam, że jestem typem "Gray-A", bo jeśli baaardzo silnie zwiążę się emocjonalnie, to budzi się we mnie chęć przytulenia, pocałowania itp. Jednocześnie bez seksu żyć mogę i jego brak nie przeszkadza mi zupełnie.

Chociaż, jeśli mam być szczery, to czasami mam uczucie, jakby z czegoś mnie okradziono. Z czegoś, bez czego niby można żyć, ale po co, skoro może dawać sporo radości. To trochę tak, jakby dzieciak zobaczył u kolegi drogą zabawkę - bez niej można żyć sobie szczęśliwie, ale czasami się jednak zastanawia, jakby to było też mieć takie coś.
O, jak Ty to dobrze napisałeś :) Zawsze szukałam odpowiednich słów i to jest mniej więcej to, o co mi chodzi.
Nie jestem tak w stu procentach zadowolona i dumna z mojej odrazy do seksu. Tym bardziej, gdy z wiekiem czuję, ile wymyka mi się z rąk tylko dlatego, że "normalni" ludzie żyją inaczej. Szanuję własną odmienność. Staram się z nią żyć w zgodzie. A jednak czasem czegoś brak... Szczególnie mocno odczułam to po ostatnim zawodzie miłosnym ( właściwie też tym pierwszym prawdziwym ). Wiem, że odczuwam jakieś tam sygnały erotyczne, jakąś potrzebę ograniczonego kontaktu fizycznego, ale tylko do pewnego punktu, a potem - szlaban.
Ja mam takie poczucie, że wewnątrz mojego ciała są gdzieś mocno zaciągnięte, zablokowane hamulce. Jakiś głos czasem podpowiada - przecież wszystko można zmienić, człowiek nigdy nie jest czymś /kimś nieodwołalnie, to tylko nasz nawyk przyczepiania sobie etykiet... A jednak hamulce powstrzymują, nie pozwalają przekroczyć tej granicy.
Z uniesień pozostało mi uniesienie brwi, ze wzruszeń - wzruszenie ramion.

Awatar użytkownika
Puf
gimnASjalista
Posty: 16
Rejestracja: 7 paź 2014, 22:47

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

Post autor: Puf » 12 lis 2014, 00:27

Viljar pisze: Chociaż, jeśli mam być szczery, to czasami mam uczucie, jakby z czegoś mnie okradziono. Z czegoś, bez czego niby można żyć, ale po co, skoro może dawać sporo radości. To trochę tak, jakby dzieciak zobaczył u kolegi drogą zabawkę - bez niej można żyć sobie szczęśliwie, ale czasami się jednak zastanawia, jakby to było też mieć takie coś.
Mr. Bread pisze:
I nie można utracić ani zostać okradzionym z czegoś, czego się nigdy nie miało.
Niby z logicznego punktu widzenia jest to prawdą, ale wbrew logice też czasami czuje, że życie mnie z czegoś okrada. Szczególnie, że w przeciwieństwie do widocznej części użytkowników tego forum, wcale nie mam odrazy do seksu. Ani trochę, właściwie to seks mnie zawsze w jakimś stopniu fascynował i intrygował. Sporo pisałam i ogólnie tworzyłam rzeczy kręcących się mocno wokół tej tematyki (jestem fanką kilku fandomów, a Ci którzy orientują się fandomach różnych seriali i anime wiedzą, że lwia część kręci się wokół parowania postaci i seksu właśnie), czytałam o seksie, dowiadywałam się. Czekałam z nadzieją, że kiedyś pojawi się osoba, do której poczuję tę mityczną pasję i namiętność, ale... niestety. Widocznie nie w tym życiu. Dlatego to boli, bo żyjemy w świecie, w którym seks i seksualność widoczna jest na co dzień, niemal na każdym kroku. Mogę o niej czytać, mogę ją oglądać, mogę się nią fascynować a nie mogę jej doświadczać osobiście. To niesprawiedliwe :?

Awatar użytkownika
Leia
gimnASjalista
Posty: 18
Rejestracja: 2 lis 2014, 18:32
Lokalizacja: Rybnik

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

Post autor: Leia » 19 lis 2014, 17:57

Puf pisze: w przeciwieństwie do widocznej części użytkowników tego forum, wcale nie mam odrazy do seksu. Ani trochę, właściwie to seks mnie zawsze w jakimś stopniu fascynował i intrygował. (...) Czekałam z nadzieją, że kiedyś pojawi się osoba, do której poczuję tę mityczną pasję i namiętność, ale... niestety. Widocznie nie w tym życiu. Dlatego to boli, bo żyjemy w świecie, w którym seks i seksualność widoczna jest na co dzień, niemal na każdym kroku. Mogę o niej czytać, mogę ją oglądać, mogę się nią fascynować a nie mogę jej doświadczać osobiście. To niesprawiedliwe :?
Tak samo jest ze mną. Mam tylko nadzieję, że kiedyś może spotkam odpowiednią osobę, z którą będę rozumiała się bez słów i będzie między nami zrozumienie. Może i wtedy pobawię się z przyjemnością tą zabawką, którą większość ludzi tak lubi... :)
Ciekawość zabiła kota ale satysfakcja przywróciła go do życia

qwerty_456
mASełko
Posty: 148
Rejestracja: 24 lis 2014, 21:52

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

Post autor: qwerty_456 » 27 lis 2014, 13:37

Definicja Gray-A jest bez sensu, ponieważ z jednej strony wynika, że Gray-A to coś pomiędzy seksualnością i aseksualnością, a z drugiej strony, że AS zawiera się w Gray-A.

Co do podziału na romantyczny i aromantyczny, to jestem aromantyczny z fantazjami lekko romantycznymi.
Nadmierny dobrobyt szkodzi równie mocno co złe doświadczenia.

Awatar użytkownika
Poison Ivy
fantAStyczny
Posty: 578
Rejestracja: 3 cze 2014, 23:14

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

Post autor: Poison Ivy » 12 gru 2014, 12:53

Jeżeli ktoś nie jest gray'em, to łatwo mu przyjmować pozycję aseksualnego fundamentalisty: "aseksualizm jest odtąd dotąd i koniec dyskusji". Dlaczego ktoś w ogóle sobie przypisuje prawo decydowania o tym? Musi się czuć co najmniej bogiem. ;)

Definicja Gray-A dla mnie jest absolutnie prosta i zrozumiała, bo wiem jak to jest. Według Wikipedii Gray-A może:
- normalnie nie odczuwać pociągu seksualnego (pożądania), ale czasem go odczuwać
- odczuwać pożądanie, ale bardzo niewielki popęd płciowy (ochotę na fizyczne zbliżenie)
- odczuwać pociąg seksualny i ochotę na seks, ale nie mieć potrzeby realizowania tej chęci
- uprawiać seks i czerpać z niego przyjemność, ale tylko w bardzo szczególnych okolicznościach

Czyli tylko w obrębie tej jednej definicji jest tak duży wachlarz możliwości!
Naprawdę ludzie są bardziej skomplikowani niż "odtąd dotąd". Może nie wszyscy, może są też proste jednostki, dla których wszystko jest czarno-białe i nie ma żadnych innych odcieni. Ale ja bym nie powiedziała, że to jest norma. Normą jest moim zdaniem bycie jedyną i niepowtarzalną indywidualnością. :) Więc im mniej się ktoś mieści w definicjach - tym lepiej!

Owszem, zdarza mi się sporadycznie odczuwać pociąg seksualny - dosłownie seksualny, nie jakieś estetyczne odczucia, tylko autentyczny pociąg - tak średnio raz na dwa lata ;) Nie daje mi to jednak nadal, absolutnie żadnej satysfakcji z seksu. Nadal jest on nudny i nie sprawia przyjemności. Nadal nie jest potrzebny.

Ktoś tam wcześniej napisał, że czuje się trochę okradziony. Jest dla niego niedostępna pewna sfera przyjemności jaką może mieć człowiek z życia. I ja mam bardzo podobnie. Nawet powiedziałabym, że czuję się tym bardziej okradziona, że odczuwam pewien przedsmak tego, czym mogłoby być spełnienie seksualne. Ale cóż, próbowałam seksu, nie miałam z niego absolutnie żadnej frajdy, nigdy. Byłam już zakochana, wiem, że to niczego nie zmienia. Wiem też, że nie jestem w stanie dla nikogo udawać. Myślę, że mam pełne prawo określać siebie, jako osobę aseksualną typu Gray-A. Nawet powiedziałabym, że bliżej mi do absolutnej aseksualności niż jakiejkolwiek seksualności. Ale akceptuję ten "szary element" w swoim życiu i nie zamierzam udawać, że go nie ma, żeby się wpasować w czyjąś sztywną definicję.

migel
ciAStoholik
Posty: 349
Rejestracja: 8 sty 2013, 16:28

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

Post autor: migel » 12 gru 2014, 18:03

A jeśli całe te całowanie, seksy itp. mogą być, ale nie muszą - tj. umiem sobie jakoś z tym żyć i niewiele by się zmieniło gdyby nie było seksu ani namiętności - to do jakiej kategorii przynależę i czy to w ogóle aseksualność, skoro mam do czynienia z seksem, ale uważając, że po co seks, skoro można ręką itp. itd. :D

Awatar użytkownika
Poison Ivy
fantAStyczny
Posty: 578
Rejestracja: 3 cze 2014, 23:14

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

Post autor: Poison Ivy » 14 gru 2014, 21:51

migel pisze:A jeśli całe te całowanie, seksy itp. mogą być, ale nie muszą - tj. umiem sobie jakoś z tym żyć i niewiele by się zmieniło gdyby nie było seksu ani namiętności - to do jakiej kategorii przynależę i czy to w ogóle aseksualność, skoro mam do czynienia z seksem, ale uważając, że po co seks, skoro można ręką itp. itd. :D
Jak ręką, to autoerotyzm ;)
Ale to jest też zachowanie seksualne gwoli ścisłości.

migel
ciAStoholik
Posty: 349
Rejestracja: 8 sty 2013, 16:28

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

Post autor: migel » 15 gru 2014, 15:36

Poison Ivy pisze:
migel pisze:A jeśli całe te całowanie, seksy itp. mogą być, ale nie muszą - tj. umiem sobie jakoś z tym żyć i niewiele by się zmieniło gdyby nie było seksu ani namiętności - to do jakiej kategorii przynależę i czy to w ogóle aseksualność, skoro mam do czynienia z seksem, ale uważając, że po co seks, skoro można ręką itp. itd. :D
Jak ręką, to autoerotyzm ;)
Ale to jest też zachowanie seksualne gwoli ścisłości.
Może trochę głupio to opisałem, ale chodzi mi o to, że nie musi być seksu - czy z ręką czy bez ręki :D Po prostu mam jakiś tam szczątkowy popęd, który muszę raz na jakiś czas "rozluźnić".

ODPOWIEDZ