Strona 18 z 20

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

: 6 gru 2017, 09:58
autor: takasobie
VenusDoom pisze:
6 gru 2017, 09:53
Tak średnio rozumiem to porównanie do dziecka. Czy można powiedzieć, że dzieci niczego nie odczuwają w związku z płcią przeciwną?
Chyba tylko takie bardzo małe dzieci (z którymi w ogóle nie można się dogadać - widać, że się nie znam na dzieciach), bo już przedszkolaki "udają" takie pierwsze "związki", czyli jakoś ich ta sfera interesuje.
Potwierdzam, przedszkolaki bawią się w domy heteronormatywne, dyskutują o tym, kto się z kim ożeni itp. Nie wiem, czy to jest zabawa na zasadzie mimetyzmu rodziców czy jakieś wewnętrzne potrzeby.

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

: 6 gru 2017, 12:36
autor: AlaZala
MrSpock pisze:
6 gru 2017, 06:00
No bo faktycznie większośc ludzi która tu pisze nie może być zaklasyfikowana jako aseksualna. Aseksualizm to jest brak odczuwania jakichkolwiek rzeczy w związku z płcią przeciwną, coś takiego jakby być dzieckiem. Ludzie którzy tutaj piszą mają awersję seksualną. Seks jako taki ich interesuje, czyli spotkania, związki, tylko nie chcą stosunku.
Nie, nie, nie! Aseksualizm to nie jest "brak odczuwania jakichkolwiek rzeczy w związku z płcią przeciwną".

Aseksualizm to brak odczuwania pociągu seksualnego do każdej osoby.

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

: 6 gru 2017, 15:45
autor: ciasteczkowa
.................................

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

: 8 gru 2017, 16:00
autor: MrSpock
Nazwa forum jest nadana dla uproszczenia, bo jest krótka, ale wiadomo o co chodzi. Ludzie potrzebują miłości, więzi uczuciowej i to jest normalne.

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

: 9 gru 2017, 00:25
autor: Nemo
Ja jestem aseksualny w tym sensie, że nie chcę brać udziału w penetracji.
Raz, że mnie do tego jakoś specjalnie nie ciągnie, a dwa, że brzydzę się:

:arrow: Penetracją
:arrow: Genitaliami
:arrow: Tym, co lepkie, obślizgłe i brudne

Owszem, odnajduję w sobie malutką część, która by pewnie tego chciała, ale:
Raz, że jest to mikroskopijna część mnie.
Dwa, że jest to egoistyczna i bezwzględna część mnie, która chciałaby rozładowywać swoje frustracje poprzez zawładnięcie drugą osobą.
Trzy, że jest to dla mnie podobny mechanizm jak obżeranie się.
Nie utożsamiam się z tą częścią. Jeśli mam klarowny wybór między pójściem na łatwiznę i pofolgowaniem swoim zachciankom (jakie by one nie były) lub zachowanie zgodne z moimi wyższymi ideałami i w ten sposób wzmocnienie swojej woli, to (z reguły) wolę wybrać to drugie, bo krótkie chwile i tak przeminą, a długofalowa inwestycja mi się na dłuższą metę bardziej opłaca. (Oczywista oczywistość)

Jest też we mnie pewna niewielka ciekawość - bo mam w sobie taką eksperymentatorską część, która rozważa próbowania różnych nowych rzeczy. Ale jest to w moim przypadku w tej kwestii pomijalnie słabe. Mam lepsze rzeczy do roboty :) Mam też lepszą wizję związku niż związek - fuj - seksualny. I w pewnym sensie najpiękniejsze moje relacje z dziewczynami to były właśnie te, w których najbardziej się kontrolowałem by nie wchodzić nawet w erotyczne ("uprzedmiotawiające") fantazje. Takie folgowanie sobie w "uprzedmiotawiających" fantazjach moim zdaniem kłóci się z szacunkiem, co uniemożliwia lub przynajmniej utrudnia stworzenia moim zdaniem prawdziwie pięknej relacji.

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

: 9 gru 2017, 11:26
autor: MrSpock
No to jest raczej rzadki pogląd. Większość ludzi ma po prostu nieprzyjemne odczucia od mózgu w czasie seksu. Gdyby seks był kilka razy łagodniejszy, to nie byłoby takiej niechęci do niego.

Zauważyłem raczej co innego co mnie martwi. Ludzie nie potrafią nawiązywać więzi uczuciowych. Ile razy proponuję dziewczynie, którą długo znam, niezobowiązujący spacer, ona reaguje na to przerażeniem. W efekcie takiej izolacji oboje mamy uczucie osamotnienia.

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

: 9 gru 2017, 12:11
autor: Viljar
MrSpock pisze:
9 gru 2017, 11:26
Większość ludzi ma po prostu nieprzyjemne odczucia od mózgu w czasie seksu.
WIĘKSZOŚĆ? :shock: Chyba na tym forum...
MrSpock pisze:
9 gru 2017, 11:26
Gdyby seks był kilka razy łagodniejszy, to nie byłoby takiej niechęci do niego.
Łagodniejszy w sensie powodujący mniej doznań? Wtedy mniej osób uważałoby, że to taka fajna rzecz.
MrSpock pisze:
9 gru 2017, 11:26
Ile razy proponuję dziewczynie, którą długo znam, niezobowiązujący spacer, ona reaguje na to przerażeniem.
Czy ona kogoś ma? Jeśli tak, to się nie dziw. A jeśli nie ma, to skąd ma wiedzieć, że to niezobowiązujące?

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

: 9 gru 2017, 12:21
autor: Nemo
Viljar pisze:
9 gru 2017, 12:11
A jeśli nie ma, to skąd ma wiedzieć, że to niezobowiązujące?
Cóż, przecież spacer to tylko spacer. Chodzi o to, żeby się przejść, porozmawiać, pochodzić, dotlenić, poprzemieszczać się. Miło spędzić czas, dostarczyć swojemu mózgowi wytchnienia, odprężyć się, powymieniać zawartości swoich umysłów. Po co doszukiwać się tutaj od razu jakiegoś drugiego dna?
MrSpock pisze:
9 gru 2017, 11:26
No to jest raczej rzadki pogląd.
Ale że który konkretnie?

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

: 9 gru 2017, 12:43
autor: Rheda
MrSpock pisze:
9 gru 2017, 11:26
Ile razy proponuję dziewczynie, którą długo znam, niezobowiązujący spacer, ona reaguje na to przerażeniem.
Ja mam odwrotny problem. Boję się, że jak zaproponuję kumplowi taki niezobowiązujący spacer/wyjście do kina/cokolwiek innego bez dodatkowego towarzystwa, to on sobie pomyśli, że chodzi mi o coś więcej :P

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

: 9 gru 2017, 12:59
autor: takasobie
Viljar pisze:
9 gru 2017, 12:11
MrSpock pisze:
9 gru 2017, 11:26
Większość ludzi ma po prostu nieprzyjemne odczucia od mózgu w czasie seksu.
WIĘKSZOŚĆ? :shock: Chyba na tym forum...
MrSpock pisze:
9 gru 2017, 11:26
Gdyby seks był kilka razy łagodniejszy, to nie byłoby takiej niechęci do niego.
Łagodniejszy w sensie powodujący mniej doznań? Wtedy mniej osób uważałoby, że to taka fajna rzecz.
MrSpock pisze:
9 gru 2017, 11:26
Ile razy proponuję dziewczynie, którą długo znam, niezobowiązujący spacer, ona reaguje na to przerażeniem.
Czy ona kogoś ma? Jeśli tak, to się nie dziw. A jeśli nie ma, to skąd ma wiedzieć, że to niezobowiązujące?
Zgadzam się z Viljarem. Skoro ludzie dobrowolnie uprawiają seks, to jest on co najmniej dla ludzi neutralny lub przyjemny psychicznie. Chyba że ktoś lubi się umartwiać psychicznie i się zmusza do działania wbrew swojej psychice. Niektórzy lubią "ostro", inni "łagodnie" i dla jednego "łagodnie" to nuda.
A z tym spacerem, to ludzie lubią sobie dopowiadac jakieś podteksty. Gdy ktoś proponuje mi spacer, to oznacza to dla mnie spacer, a nie jakąś randkę, spotkanie z drugim dnem.

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

: 9 gru 2017, 13:26
autor: MrSpock
Najdziwniejszą sytuację miałem z Beatą która pisała do mnie dziewięć miesięcy. Jej listy były serdeczne ale spotkała się tylko raz, bo mówiła że się trzęsie ze strachu jak chłopak koło niej staje. U mnie odwrotnie, zupełnie się uspokajałem gdy z nią chodziłem po muzeum, bo miałem uczucie bezwarunkowej miłości do niej (czakra serca http://www.maszke.pl/2013/01/jak-pracow ... j-milosci/). Robiła plany że będziemy się spotykać, bo chiała żebym jej pomógł zwalczyć lęki. Potem plany zmieniała. Nie chciałą być sama i mówiła że przez lęki traci życie. Na pewno spacery po mieście raz na miesiąc sprawiłyby że by jej całkiem lęki przeszły. Nic nie pomaga tak jak więź uczuciowa. Teraz pewnie dziewczyna zostanie sama do końca życia. Opisałem nasze wydarzenia w książce.
https://chamo.bj.uj.edu.pl/uj/lib/item? ... eme=system

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

: 9 gru 2017, 13:35
autor: Nemo
MrSpock pisze:
9 gru 2017, 13:26
Na pewno spacery po mieście raz na miesiąc sprawiłyby że by jej całkiem lęki przeszły.
Skąd ta pewność?

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

: 9 gru 2017, 14:07
autor: MrSpock
Dowiedziałem się że Beata ma nerwy osłabione na skutek rozwodu rodziców, częstych kłótni w domu i kłótni z agresywnym chłopakiem z którym była trzy lata. Ze mną żadnych kłótni nie miała. Chodzilibyśmy po wystawach i rozmawiali spokojnie o obrazach. Ciepła rozmowa i kontakt ze sztuką bardzo pomagają. Mam w tym doświadczenie, bo sam często chodze na takie spacery a bardzo lubię rozmawiać i opowiadac o sztuce. Chciałem nawet być przewodnikiem turystycznym, bo opowiadem bardzo ciekawie.

Powiedziałem jej że związek zależy od niej i jeśli będzie go chciała miec, to sama mi to powie. Jeśliby nie chciała, to chodzilibyśmy po koleżeńsku nawet przez kilka lat, a miałaby moje uczucie i wsparcie cały czas. To jest bardzo uczciwa propozycja. :)

Jak ma dziewczyna wybór między agresywnym chłopakiem który jej zniszczył system nerwowy i spokojnym który jej pomoże no to... wybiera agresywnego chłopaka.

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

: 12 gru 2017, 11:57
autor: marzesobie
MrSpock pisze:
9 gru 2017, 14:07
Jak ma dziewczyna wybór między agresywnym chłopakiem który jej zniszczył system nerwowy i spokojnym który jej pomoże no to... wybiera agresywnego chłopaka.
Niestety to nawet ma jakąś fachową nazwę, pewnie jakiś syndrom :) gdzieś kiedyś czytałam że kobiety z rozbitych domów, gdzie panowała agresja itd. podświadomie w dalszym życiu wybierają sobie partnerów podobnych do ojca, takie tam nieświadome umartwianie się...

Re: AS, Gray-A, demi-, semi- - kim jestem?

: 26 gru 2017, 18:09
autor: KrzyśMMMM
MrSpock pisze:
9 gru 2017, 11:26
No to jest raczej rzadki pogląd. Większość ludzi ma po prostu nieprzyjemne odczucia od mózgu w czasie seksu. Gdyby seks był kilka razy łagodniejszy, to nie byłoby takiej niechęci do niego.

Zauważyłem raczej co innego co mnie martwi. Ludzie nie potrafią nawiązywać więzi uczuciowych. Ile razy proponuję dziewczynie, którą długo znam, niezobowiązujący spacer, ona reaguje na to przerażeniem. W efekcie takiej izolacji oboje mamy uczucie osamotnienia.
zgadzam się, ze stwierdzeniem, o trudności w podejmowaniu relacji, bądż nawet odszukaniu faktu, że ktoś drugi jest na nią gotów, a nawet nie potrafimy odczytać rodzaju "nadchodzącej" ewentualnej relacji.


Chciałem poprosić o wytłumaczenie stwierdzenia, : "gdyby seks był kilka razy łagodniejszy" , ;; bo zaczynają mi przychodzić głupkowate myśli, które część przedstawię.

Moim zdaniem łagodność seksu nie wpłynęłaby całkowicie na zanik aseksualizmu, ponieważ moim zdaniem przyczyna aseksualizmu leży gdzie indziej, a tylko dana osoba o danej charakterystyce może określić jakie są to dane wejściowe powodujące u niej aseksualizm.

Chcę tylko zrozumieć czym jest złagodzenie seksu, ponieważ nigdy go nie robiłem tak formalnie.

czy mam to rozumieć poprzez łagodność ruchów i trzymań partnerki
czy technicznie....poprzez brak penetracji, ale występowanie łagodnego przytulania, głaskania, pocierania, całowania ?


nigdy nie byłem w seksie... chcę wiedzieć