Strona 4 z 5

Re: Jestem aseksualny/a i zadowolony/a z tego :)

: 18 lip 2017, 14:52
autor: Nightmarine
Podpisuję się pod tym, co dziewczyny napisały wcześniej - odpadają wszelkiego rodzaju infekcje i choroby weneryczne, na które kobiety uprawiające seks są narażone, konieczność trucia się antykoncepcją, jej skutki zdrowotne i ciągłe wizyty u ginekologa, stres związany z ciążą, również koszty samej antykoncepcji i ewentualnych aborcji, konflikty związane z tym, że jedno chce więcej seksu, a drugie mniej, jedno chce tak a drugie inaczej. Odpada mi mocno problematyczny i kosztowny aspekt życia. Minusem jaki dostrzegam jest trudność w znalezieniu drugiego asa do związku. Jestem zadowolona z bycia asem.

Re: Jestem aseksualny/a i zadowolony/a z tego :)

: 21 sie 2017, 20:25
autor: Zafirina
Nightmarine pisze:Podpisuję się pod tym, co dziewczyny napisały wcześniej - odpadają wszelkiego rodzaju infekcje i choroby weneryczne, na które kobiety uprawiające seks są narażone, konieczność trucia się antykoncepcją, jej skutki zdrowotne i ciągłe wizyty u ginekologa, stres związany z ciążą, również koszty samej antykoncepcji i ewentualnych aborcji, konflikty związane z tym, że jedno chce więcej seksu, a drugie mniej, jedno chce tak a drugie inaczej. Odpada mi mocno problematyczny i kosztowny aspekt życia. Minusem jaki dostrzegam jest trudność w znalezieniu drugiego asa do związku.
Kompletnie się zgadzam, ale kolejnym minusem, który na szczęście nie u wszystkich występuje/wystąpi, to ciągłe naleganie rodziny i pytania 'kiedy sobie kogoś znajdziesz i będzie wnuk' jakby miało to największe znaczenie w tych czasach.
Sama jestem bardzo zadowolona z szczęścia jakie mnie spotkało iż jestem asem i nie zamierzam szukać w tym więcej problemów.

Re: Jestem aseksualny/a i zadowolony/a z tego :)

: 31 sie 2017, 22:09
autor: Nemo
hellokitty93 pisze:
17 gru 2011, 14:14
Jest ktoś z tego dumny i szczęśliwy ?
Ja!!! :) Dziękuję za to Bogu, to tak wiele spraw mi upraszcza :mrgreen:

Re: Jestem aseksualny/a i zadowolony/a z tego :)

: 3 wrz 2017, 22:37
autor: zewsząd i znikąd
Zafirina pisze:
21 sie 2017, 20:25
Kompletnie się zgadzam, ale kolejnym minusem, który na szczęście nie u wszystkich występuje/wystąpi, to ciągłe naleganie rodziny i pytania 'kiedy sobie kogoś znajdziesz i będzie wnuk' jakby miało to największe znaczenie w tych czasach.
Warto być asertywną. Ja sobie nie dam w kaszę dmuchać i teraz nikt mi już po prostu nie śmie robić takich uwag. Od piątego roku życia deklarowałam, że nie zamierzam mieć dzieci ani wychodzić za mąż. Nie mam wątpliwości, że wtedy nikt nie brał tego poważnie. Ale minęło 30 lat i zdania ani na chwilę nie zmieniłam.

Re: Jestem aseksualny/a i zadowolony/a z tego :)

: 28 lis 2017, 13:36
autor: Keri
Czy zadowolony?

Ja nawet nie wiem jak to jest "czuć coś" do kogoś, to skąd mam wiedzieć, czy ten stan mnie zadowala, czy nie? :roll: W pewien sposób jest dla mnie naturalny, bo cały czas ze mną. Jedynie mam porównanie zewnętrzne u osób, które coś czują. Ja tylko mam ograniczone możliwości pod katem pragnienia związku i relacji z drugą osobą. Po prostu.. pod górkę będąc wśród reszty osób :P I tylko ten jeden element mnie wkurwia w tym :lol: Reszta jest ok i mi to pasuje ;)

Re: Jestem aseksualny/a i zadowolony/a z tego :)

: 28 lis 2017, 14:51
autor: takasobie
Ja się cieszę, że jestem aseksualna. Nie mam kolejnej potrzeby do zaspokajania. Nie muszę podejmowac aktywności seksualnej, ominie mnie kwestia antykoncepcji, chorób wenerycznych, niedopasowania seksualnego, wyszukiwania partnerów seksualnych i coraz to nowszych podniet. Po prostu tak jak osoba, która nie jest głodna, nie musi zastanawiać się nad smakiem, kalorycznością, jakością jedzenia.

Re: Jestem aseksualny/a i zadowolony/a z tego :)

: 9 gru 2017, 00:38
autor: Nemo
takasobie pisze:
28 lis 2017, 14:51
Ja się cieszę, że jestem aseksualna. Nie mam kolejnej potrzeby do zaspokajania. Nie muszę podejmowac aktywności seksualnej, ominie mnie kwestia antykoncepcji, chorób wenerycznych, niedopasowania seksualnego, wyszukiwania partnerów seksualnych i coraz to nowszych podniet. Po prostu tak jak osoba, która nie jest głodna, nie musi zastanawiać się nad smakiem, kalorycznością, jakością jedzenia.
Dokładnie tak, sam bym tego lepiej nie ujął! Nemo lubi ten post :)
Jestem wdzięczny za swoją aseksualność :)

Re: Jestem aseksualny/a i zadowolony/a z tego :)

: 31 gru 2017, 17:30
autor: 87aska
Ja akceptuję swoją aseksualność, natomiast nigdy nie zastanawiałam się nad tym, czy jestem z tego zadowolona, czy nie. Akceptacja to najlepsze określenie.
Myślę, że z orientacji można być zadowolonym/dumnym, ale też można się tego wstydzić, to chyba zależy od podejścia.

Re: Jestem aseksualny/a i zadowolony/a z tego :)

: 19 kwie 2018, 22:45
autor: KrzyśMMMM
:wink:

Re: Jestem aseksualny/a i zadowolony/a z tego :)

: 21 kwie 2018, 10:30
autor: Bonnemort
Po mimo braku porozumienia z kolegami (nigdy im o tym nie powiedziałem), ale za to często wynikają śmieszne sytuacje przez moją niewiedzę na temat seksu to i tak ciesze się z tego jaki jestem, po prostu nie interesuje mnie seks z kimkolwiek.
Czasem jak czegoś nie rozumiem to wpisuję w Google, aby zrozumieć z czego oni się tak cieszą, a kiedy ja to robię to pokładają się ze śmiechu, ale w zasadzie i tak dobrze się z nimi bawię.

Re: Jestem aseksualny/a i zadowolony/a z tego :)

: 23 kwie 2018, 09:45
autor: satyamevajayate
Jestem bardzo zadowolona ze swojej orientacji. Omija mnie uważanie na choroby weneryczne, nerwowe zastanawianie się, czy aby na pewno nie zawiodła antykoncepcja (bo nie ma stuprocentowo pewnych legalnych metod), testy ciążowe i podobne rozrywki. Nie muszę poświęcać czasu i wysilać się, żeby znaleźć partnera seksualnego - a niektórzy bardzo dużo w to inwestują. Nie mam kolejnego instynktu, nad którym muszę panować i nieustannie go kontrolować, żeby nie zrobić czegoś głupiego albo niebezpiecznego. Uważam, że dzięki aseksualności mam po prostu dużo problemów z głowy.
Wszystko co powyżej +

Jestem mizantropką i jedną z rzeczy, którą gardzę w naszym gatunku jest instynkt seksualny. Mogę? Skoro mogę, to gardzę.
Cieszę się, że nie zostałam nim obciążona :). Zatem tak, jestem zadowolona.

Ponadto przypadło mi w udziale pewne kuriozum: jestem kobietą ale... niepiękną. To ryje psychikę i osłabia lubienie siebie. Gdybym była piękna, nie wykluczam, że mogłabym uznawać seks za akceptowalny, jednak nigdy nie oszalałbym na jego punkcie.

Re: Jestem aseksualny/a i zadowolony/a z tego :)

: 23 kwie 2018, 22:09
autor: Spolaryzowany
cieszę się ze swojego obrzydzenia ludzmi,zwłaszcza ich dotykiem kiedy automatycznie zaczynam się bać jak mnie obściskują bo widze że są niepoczytalni co widać wyraznie na ich twarzach. a byłe kontakty seksualne są śmieciami w mojej pamięci których niestety nigdy sie nie pozbędę przez co przypadkowo odkryłem że kobiety "zdobyte" z którymi doszło do stosunku mają o tobie dużo lepsze zdanie i lepiej cie traktują,smutne to.nie musze chodzić na dyskoteki,prywatki,spotkania.nie umawiam się z nikim przez internet ani przez kogoś.nie czuje wogóle takiej potrzeby.nie zbieram numerów ani maili.nie wydzwaniam.nie nagrywam się w kamerkach internetowych.nie korzystam ze skype,facebooka,GG.komórki praktycznie wcale nie używam i karta przykładowo za 100zł mi wystarcza na 2 lata.dosłownie.czym tak naprwadę jest seks i co jest wart aby do ciebie to dotarło wystarczy udać się do body worlds vital i z refleksją popatrzeć na "eksponaty".tam do ciebie dotrze że to nie przejawia żadnej wartości.

Re: Jestem aseksualny/a i zadowolony/a z tego :)

: 24 kwie 2018, 19:17
autor: Anu
Jak najbardziej akceptuję swoją aseksualność, jestem zadowolona. Do pełni szczęścia brakuje mi jednak rodziny i dzieci, ale to już życie pokaże.

Re: Jestem aseksualny/a i zadowolony/a z tego :)

: 2 maja 2018, 20:31
autor: zewsząd i znikąd
satyamevajayate pisze:
23 kwie 2018, 09:45
Ponadto przypadło mi w udziale pewne kuriozum: jestem kobietą ale... niepiękną. To ryje psychikę i osłabia lubienie siebie. Gdybym była piękna, nie wykluczam, że mogłabym uznawać seks za akceptowalny, jednak nigdy nie oszalałbym na jego punkcie.
Też jestem nieatrakcyjna z wyglądu, ale najważniejsza rzecz, która mi w tym przeszkadza, to fakt, że niestety w ten sposób samo moje ciało wystawia mnie na "strzał" ze strony ludzi, którym strasznie przeszkadza cudze nieuprawianie seksu - "argumenty" w duchu "Nie jesteś aseksualna, tylko nikt cię i tak nie chciał".
Dlatego uważam, że atrakcyjność i nieatrakcyjność to dla osób aseksualnych sytuacje potencjalnej dyskryminacji krzyżowej. (To jest właśnie to, co po angielsku nazywa się intersectionality.) Zetknęłam się z opiniami, że bycie osobą ponadprzeciętnie piękną też może być dla asów uciążliwe, narażać z kolei na uwagi w stylu "Żeby taka ładna laska się marnowała...". Z kolei nieatrakcyjny as to dla wielu aseksofobów sytuacja wprost zapraszająca do podważania aseksualności takiej osoby. Dla osób aseksualnych wygląd może jeszcze bardziej niż dla reszty nie jest neutralny, tylko ściśle wiąże się z tym, co inni sądzą na temat aseksualności.

Re: Jestem aseksualny/a i zadowolony/a z tego :)

: 20 cze 2018, 21:11
autor: AceKini
Zafirina pisze:
21 sie 2017, 20:25
Nightmarine pisze:Podpisuję się pod tym, co dziewczyny napisały wcześniej - odpadają wszelkiego rodzaju infekcje i choroby weneryczne, na które kobiety uprawiające seks są narażone, konieczność trucia się antykoncepcją, jej skutki zdrowotne i ciągłe wizyty u ginekologa, stres związany z ciążą, również koszty samej antykoncepcji i ewentualnych aborcji, konflikty związane z tym, że jedno chce więcej seksu, a drugie mniej, jedno chce tak a drugie inaczej. Odpada mi mocno problematyczny i kosztowny aspekt życia. Minusem jaki dostrzegam jest trudność w znalezieniu drugiego asa do związku.
Kompletnie się zgadzam, ale kolejnym minusem, który na szczęście nie u wszystkich występuje/wystąpi, to ciągłe naleganie rodziny i pytania 'kiedy sobie kogoś znajdziesz i będzie wnuk' jakby miało to największe znaczenie w tych czasach.
Sama jestem bardzo zadowolona z szczęścia jakie mnie spotkało iż jestem asem i nie zamierzam szukać w tym więcej problemów.
Podpisuję się pod tym wszystkim wszystkimi kończynami :D Co do tych nalegań ze strony rodziny to moi rodzice mi odpuścili ;) Widzieli, że przez prawie 10 lat zmagałam się z wątpliwościami i gdy wreszcie zaakceptowałam siebie oni też pogodzili się z sytuacją. Z resztą otoczenia mam jednak spory problem - każdy człowiek jest inny... i każdy sądzi według siebie. Osoba seksualna nigdy nie zrozumie osoby aseksualnej i vice versa (miałam kiedyś nieciekawą sytuację - kumpela zwierzyła mi się ze swojego bolesnego rozstania z jej pierwszym chłopakiem, w miarę rozwoju rozmowy zapytałam ją dlaczego nie mogła odpuścić sobie seksu z tym osobnikiem, z historii jasno wynikało, że oboje nie byli na to psychicznie gotowi i pytanie wydało mi się logiczne - ona chyba nie podzielała mojego zdania - popatrzyła na mnie jak na idiotkę i stwierdziła, że to była ich naturalna potrzeba... do dziś tego nie rozumiem, ale czuję, że moje pytanie mogło być dla niej nietaktowne). Choć niewiele osób wie o mnie, i tak duża ich część wciąż próbuje mnie przekonać, że albo jestem homo, albo nie znalazłam jeszcze "mojego księcia". Myślę, że jestem już trochę za stara na teksty tego typu :lol: Niestety przez cały okres zmagań musiałam znosić różne próby narzucenia mi jakiejś normy społecznej, np. przez znajomych, lub ciotki. Dużo czasu zajęło mi zrozumienie, że nie zdołam, a nawet nie chcę sprostać wymaganiom społeczeństwa ;) Byłam nieszczęśliwa gdy próbowałam być taka jak moi znajomi. Teraz jestem wreszcie szczęśliwa i nie czuję potrzeby przygniatania mojej natury wymaganiami innych. Poza tym - mam sporo czasu na moje hobby :lol: