ślub? miłośc?

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
ewutek
kontrabAS
Posty: 600
Rejestracja: 5 wrz 2006, 12:19

Re: ¶lub? mi³o¶c?

Post autor: ewutek » 13 paź 2006, 19:09

clouds clear pisze:Swoja droga , wspaniala sprawa.Osobiscie juz chyba sie nie nadaje do tego typu relacji, nie wiem , moze cos sie we mnie wypalilo zwyczajnie, moze to efekt jakiegos urazu:]
Ciekawe, pomyślałam dziś o tym samym. Zrobiłam szybką analizę swoich potencjalnych możliwości w związku partnerskim (miłość, przyjaźń, zaufanie, lojalność, etc.) i bilans okazał się ujemny. Konkluzja okazała się smutna - nie nadaję się do żadnego typu związków.

Awatar użytkownika
clouds clear
golAS
Posty: 1288
Rejestracja: 4 wrz 2006, 13:36
Lokalizacja: ZIELONA GóRA

Re: ¶lub? mi³o¶c?

Post autor: clouds clear » 13 paź 2006, 19:52

Z jednej strony moze to i przykre , ale z drugiej , jak sie tak rozejrzec -niewiele jest szczesliwych zwiazkow itp itd.Moze faktycznie lepiej dac sobie spokoj.Jesli kiedys zaistnieje taka a nie inna sytuacja , to -ok, pieknie .Ale chyba nie ma co szukac...., meczyc sie , pokladac nadziei.Ja juz nie odczuwam potrzeby bliskosci.Czasem mnie to dziwi i zastanawia .Czasem bym chciala-czemu nie, ale nie ma we mnie juz na tyle samozaparcia i wczesniej wspomnianej potrzeby , zeby szukac , przec do tego typu relacji...no coz...

Ant
BażANT
Posty: 6068
Rejestracja: 1 paź 2006, 14:26

Re: ¶lub? mi³o¶c?

Post autor: Ant » 13 paź 2006, 19:57

Prawdę mówiąc, to ja nigdy nie szukałem. Mam na myśli to, że nie zagadywałem z uporem maniaka do tabunu dziewczyn z nadzieją, że a nuż coś z tego wyjdzie. Jak już coś mnie strzeliło, to właściwie po prostu tak wyszło. I ten stan trwa do dziś.

A jeśli chodzi o związki, to można to podzielić na to, jak ja je widzę i jakie są naprawdę. Po konfrontacji może się już wszystkiego odechcieć...
Czczony nie tylko w Chinach

Awatar użytkownika
clouds clear
golAS
Posty: 1288
Rejestracja: 4 wrz 2006, 13:36
Lokalizacja: ZIELONA GóRA

Re: ¶lub? mi³o¶c?

Post autor: clouds clear » 13 paź 2006, 20:34

Ja tez nigdy nie szukalam.Bylo kilka takich sytuacji , ze poczulam wiecej niz zwykle , co w naturalny sposb przykulo moja uwage.Ale jak to mlodziez mowi"po frytkach" :?

Awatar użytkownika
Kuba
AS gaduła
Posty: 401
Rejestracja: 8 sie 2006, 01:45
Lokalizacja: The Bronx

Re: ¶lub? mi³o¶c?

Post autor: Kuba » 14 paź 2006, 03:17

maneki neko pisze: Nie wiem czy jestem seksualna, ale napewno jestem romantyczna, i bardzo bardzo marzy mi sie milosc, w moim skrzywionym pojeciu, uczucie bardzo duchowe.
No bo ja bym chciala cos innego niz widze wokol, jak piszecie otacza nas kicz, a nie milosc. (...) A moze po prostu ja nie umiem byc z kims, i dlatego wymyslam sobie jakies idealistyczne wizje, jak chce zeby wygladala moja milosc, zeby wierzyc ze kiedys mi sie przydarzy, a nie zauwazyc, ze nie potrafie tak zwyczajnie z kims byc, jak inni ludzie. Ale tak zwyczajnie, to ja chyba nie chce...
Ja myśle że twoja wizja jest bardzo pozytywna. Lepiej taka idealistyczna niż takie płytkie niewiadomoco. Jeżeli związek nie jest oparty na miłości to jest bardzo kruchy. Po jakimś czasie ludzie poprostu nawzajem się irytują. Nie umieją znalezdz dystansu do siebie, bo niema tej przewodniej siły jaką jest miłość.

Moim zdaniem trzeba myśleć pozytywnie. W tłumie niekochających się związków, jest też wiele par, które napewno kochają się. Ja napewno też szukam takiego własnie niezwykłego kochania się, czyli miłosci. Czytając wypowiedzi z tego forum zacząłem zastanawiać się nad tym właśnie czy ja wogóle chcę być z kimś związany. Zacząłem myśleć, że może ja tak naprawde nie jestem zdolny do związku. Wsumie w moich parotygodniowych przygodach z randkowaniem to ja nigdy nie czułem się w pełni swobodny. Samo spotkanie się było dla mnie troche jak praca, a mimo wszystko na drugi dzień kochałem jeszcze bardziej. Zastanawiałem się czy ja może tylko umiem kochać na odległość a być z kimś to już inna sprawa. Mimo to że czuje w co drugi piątek że mógłbym się zakochać to ja tak naprawde poprostu chcę być sam. Mówie sobie: paradoks - chcę kochać i być sam w jednym momencie.
Doszedłem do wniosku, że mojim problemem nie jest to czy ja umiem kochać i umiem być z kimś razem, tylko że ja nigdy nie czułem się kochany. Czuje że w mojej podświadomości zawsze siedziało to że ta dziewczyna mnie i tak nie pokocha jeżeli zobaczy że ja nie jestem zdolny do seksu. W momencie pocałunku praktycznie wszystko się wyda. Zawsze wydawało mi się że nadrobię tą wadę uchylając jej nieba. Takie jednak staranie się na 120% i swiadomość że musi wkońcu dojść do mniejszego lub większego zbliżenia wywoływało we mnie presje i traciłem chęć. Problem tkwi w tym że z seksualną osobą ja nigdy nie będe czuć się swobodnie. Także już teraz wróciłem do mojej starej teorii. Niemam wątpliwości. Napewno chcę być z drugą osobą. Ja tylko chcę żeby moje kochanie odwzajemnione było miłością. Jeżeli związek będzie oparty na wzajemnym zaufaniu to ja napewno chcę z tym kimś być nazawsze.

maneki neko - kliknij tutaj. Niewiem czy już to czytałaś ale to może cię zaiteresuje. http://asexuality.org/pl/viewtopic.php? ... sc&start=0

Awatar użytkownika
Zolnierz
ASiołek
Posty: 62
Rejestracja: 9 gru 2006, 03:26
Lokalizacja: Hawaje
Kontakt:

Re: ¶lub? mi³o¶c?

Post autor: Zolnierz » 9 gru 2006, 20:43

Ant pisze:Jakiś rok temu przydarzyła mi się pewna przygoda. Otóż dosyć ostro się bujałem w jednej dziewczynie. Czegoś takiego jeszcze nigdy wcześniej nie czułem. W dodatku po raz pierwszy nie umiałem zasnąć z takiej przyczyny :) .
Ant, czy myslisz ze moglbys sie podzielic szczegolami tego uczucia? W jaki sposob to sie skonczylo? Nie trzymaj nas w ciemnosci...

Awatar użytkownika
Zolnierz
ASiołek
Posty: 62
Rejestracja: 9 gru 2006, 03:26
Lokalizacja: Hawaje
Kontakt:

Re: ¶lub? mi³o¶c?

Post autor: Zolnierz » 9 gru 2006, 20:50

Kuba pisze: Moim zdaniem trzeba myśleć pozytywnie. W tłumie niekochających się związków, jest też wiele par, które napewno kochają się. Ja napewno też szukam takiego własnie niezwykłego kochania się, czyli miłosci.
Jednym tchem przeczytalem wszystkie Wasze wypowiedzi do tej chwili. Ton w jakim przewazal to pesymizm graniczacy z sarkazmem. Strasznie spodobala mi sie wypowiedz kuby. Milosc szybko przemija, i jezeli nie jest poparta prawdziwa przyjaznia, taki zwiazek albo trwa w zaklamaniu, albo sie rozpada. Najwspanialsze uczucie to dzielic zycie z kims kto jest twoim prawdziwym przyjacielem.

Awatar użytkownika
Kuba
AS gaduła
Posty: 401
Rejestracja: 8 sie 2006, 01:45
Lokalizacja: The Bronx

Re: ¶lub? mi³o¶c?

Post autor: Kuba » 9 gru 2006, 21:56

Zolnierz pisze:Milosc szybko przemija, i jezeli nie jest poparta prawdziwa przyjaznia, taki zwiazek albo trwa w zaklamaniu, albo sie rozpada. Najwspanialsze uczucie to dzielic zycie z kims kto jest twoim prawdziwym przyjacielem.
Ja chyba mam dokładnie odmienne uczucie. Dla mnie sama przyjazn chyba by nie wystarczyla, i mam wrażenie że bez miłości udusiłbym się w takim związku. Ale to tylko moje zdanie niedoświadczonego na ten temat.

Awatar użytkownika
Ardelia
ciAStomaniak
Posty: 507
Rejestracja: 18 lut 2005, 15:21
Lokalizacja: ~ moja planeta ~

Re: ¶lub? mi³o¶c?

Post autor: Ardelia » 9 gru 2006, 22:36

hm, moze to nie akurat na temat milosci, lecz troche dotyczy dlugotrwalosci zwiazkow...otoz ostatnio czytalam artykul na temat namietnosci & partnerstwa. chodzilo o to, ze autor (psycholog) twierdzil, iz namietnosc i partnerstwo wykluczaja siebie nawzajem. wedlug niego, w zwiazku panuje albo "obcosc", umozliwiajaca namietnosc lecz niekoniecznie dlugotrwale zwiazki, lub "bliskosc"/przyjazn, umozliwiajaca partnerstwo i sprzyjajaca trwale zwiazki...co wy na to?
ja sie z nim nie zgadzam, poniewaz w moim wypadku namietnosc wymagalaby najpierw partnerstwo/przyjazn...bez glebokiego zaufania nie mysle ze dalabym rade wzbudzic we mnie namietne uczucia.

@milosc: nie bylam jeszcze w zwiazku, lecz zakochalam sie kilkakrotnie. wiec uczucie to nie jest mi zupelnie obce...moze i bralabym slub, lecz na ogol uwazam ze zostawanie przy partnerze bez takiego "przymusu" to wiekszy okaz milosci.
Ardelia
"We are not amused." ;)
~ milosc jest ponad seksem ~

mysle ze ludzie sa bardzo indywidualni i moga ksztaltowac siebie i swoje zycie. nie tlumaczylabym wszystkiego biologia. ~ maneki neko ~

Awatar użytkownika
Zolnierz
ASiołek
Posty: 62
Rejestracja: 9 gru 2006, 03:26
Lokalizacja: Hawaje
Kontakt:

Re: ¶lub? mi³o¶c?

Post autor: Zolnierz » 10 gru 2006, 00:11

Kuba pisze: Dla mnie sama przyjazn chyba by nie wystarczyla, i mam wrażenie że bez miłości udusiłbym się w takim związku. Ale to tylko moje zdanie niedoświadczonego na ten temat.
Sfera ludzkich uczuc jest strasznie dziwna, strasznie ciezka do zrozumienia. Nie mysle ze istnieje jeden "doswiadczony na ten temat" czlowiek. Tamten post troche zle byl przeze mnie napisany. Niemalze wynikalo z niego jakbym dopisal Ci opinie ktorej nie wypowiedziales. Po prostu podobalo mi Twoje optymistyczne nastawienie do zycia. Reszta to moje spojrzenie na swiat. Mi tez sama przyjazn nie wystarczyla by. Ale dalej twierdze ze niemozliwe jest na dluzsza mete takiej milosci jaka doswiadcza na poczatku, to szybsze bicie serca, niemoznosc skoncentrowania na niczym, mysli uparcie powracajace do wszystkiego co zwiazane jest z kochana osoba. Ta szalone nieugaszone uczucie w koncu powoli przygasa, i jezeli w zwiazku nie ma prawdziwej przyjazni, przywiazania, ktore zastepuja to szalone uczucie, taki zwiazek nie ma szansy na przetrwanie, bo zostaje po milosci tylko pustka.
Ardelia pisze:chodzilo o to, ze autor (psycholog) twierdzil, iz namietnosc i partnerstwo wykluczaja siebie nawzajem. wedlug niego, w zwiazku panuje albo "obcosc", umozliwiajaca namietnosc lecz niekoniecznie dlugotrwale zwiazki, lub "bliskosc"/przyjazn, umozliwiajaca partnerstwo i sprzyjajaca trwale zwiazki...co wy na to?
Naprawde nie zgadzam sie ze stwierdzeniem ze namietnosc i partnerstwo wykluczaja sie nawzajem. Mysle ze na poczatku zwiazku namietnosc i partnerstwo wystepuja niezaleznie od siebie. Prawdopodobnie namietnosc przewaza. Ale ogien namietnosci nie jest w stanie wiecznie plonac. Powoli on przygasa, i jezeli ten ogien nie jest rozpalony na solidnym fundamencie zwiazku opartego na partnerstwie, po namietnosci nie pozostaje nic...

Awatar użytkownika
Ardelia
ciAStomaniak
Posty: 507
Rejestracja: 18 lut 2005, 15:21
Lokalizacja: ~ moja planeta ~

Re: ¶lub? mi³o¶c?

Post autor: Ardelia » 10 gru 2006, 00:31

Zolnierz pisze:Powoli [ogien namietnosci] przygasa, i jezeli ten ogien nie jest rozpalony na solidnym fundamencie zwiazku opartego na partnerstwie, po namietnosci nie pozostaje nic...
*przytakiwuje* brzmi calkiem przekonujaco... :)
Ardelia
"We are not amused." ;)
~ milosc jest ponad seksem ~

mysle ze ludzie sa bardzo indywidualni i moga ksztaltowac siebie i swoje zycie. nie tlumaczylabym wszystkiego biologia. ~ maneki neko ~

ewutek
kontrabAS
Posty: 600
Rejestracja: 5 wrz 2006, 12:19

Re: ¶lub? mi³o¶c?

Post autor: ewutek » 11 gru 2006, 18:09

Częściej spotykam z tezą, która wg mnie zakrawa na prawdłowość, że tam gdzie jest partnerstwo trudno o namiętność.

Awatar użytkownika
Zolnierz
ASiołek
Posty: 62
Rejestracja: 9 gru 2006, 03:26
Lokalizacja: Hawaje
Kontakt:

Re: ¶lub? mi³o¶c?

Post autor: Zolnierz » 11 gru 2006, 20:03

Zgadzam sie z ta teza. Tam gdzie jest partnerstwo trudno o namietnosc. Jednak nie zapominajmy ze wiekszosc partnerskich (seksualnych) zwiazkow zaczelo sie od namietnosci...

Zwiastun Nocy
starszASek
Posty: 30
Rejestracja: 19 sty 2007, 20:49

Re: ¶lub? mi³o¶c?

Post autor: Zwiastun Nocy » 19 sty 2007, 21:18

nie zamierzam sie jeszcze zenic :P dla mnie ta kwestia to czarna plama, blizej mnie jest samotnosc :D

Awatar użytkownika
clouds clear
golAS
Posty: 1288
Rejestracja: 4 wrz 2006, 13:36
Lokalizacja: ZIELONA GóRA

Re: ¶lub? mi³o¶c?

Post autor: clouds clear » 19 sty 2007, 22:05

Czlowiek bedac w zwiazku (np malzenskim) tez moze byc samotny :wink:
einmal ist keinmal

ODPOWIEDZ