Czy aseksualni są skazani na samotność?

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Nadia__
pASibrzuch
Posty: 243
Rejestracja: 25 lut 2010, 12:01

Re: Czy aseksualni są skazani na samotność?

Post autor: Nadia__ »

Winkie pisze:
Nadia__ pisze:I to chyba jedyny z nowych wątków tej dyskusji, który jeszcze jest jakikolwiek sens komentować.
Myślę, że każdy z wątków jest warty kontynuowania ponieważ pojawiła się taka potrzeba.
Ale o czym tu jeszcze dyskutować z mężczyzną znającym JEDNĄ kobietę, która ponoć nie doceniła przemierzania dla niej wielu kilometrów i na tej podstawie już wiedzącym, że kobiety nie mają pojęcia, czym jest wyczerpująca praca, że kobiety za kierownicą na autostradzie wysiedzą tylko odcinek trasy i że generalnie my tego wszystkiego nigdy nie pojmiemy...
Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Re: Czy aseksualni są skazani na samotność?

Post autor: Winkie »

Nadia__ pisze:Ale o czym tu jeszcze dyskutować z mężczyzną znającym JEDNĄ kobietę, która ponoć nie doceniła przemierzania dla niej wielu kilometrów i na tej podstawie już wiedzącym, że kobiety nie mają pojęcia, czym jest wyczerpująca praca, że kobiety za kierownicą na autostradzie wysiedzą tylko odcinek trasy i że generalnie my tego wszystkiego nigdy nie pojmiemy...
Dla mnie najprawdopodobniej - nie, lecz wykluczyć nie można iż ktoś jeszcze chciałby mu zadać jakieś pytania np. ile km jest zdolny przejechać dla swej Jedynej, czy w sklepach towar sam się na półkach rozkłada, dlaczego kobiety wysiedzą tylko określoną liczbę godzin (i to o tą jedną godzinę mniej od mężczyzn w każdym wypadku bez względu na preferencje, stan zdrowia, predyspozycje), czy kobiece mózgi mają jakiś feler - i stąd biorą się ich upośledzone zdolności rozumowania...
Nie trzeba w końcu tylko z tym facetem rozmawiać. Jeszcze jest dimgrafowaty. :roll:
Awatar użytkownika
dimgraf
szarASek
Posty: 2628
Rejestracja: 7 sie 2011, 13:26
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: Czy aseksualni są skazani na samotność?

Post autor: dimgraf »

Dimgrafowaty nie ma już ochoty rozmawiać w tym temacie, bo to nie jest dyskusja tylko ciągłe oskarżanie facetów o wszystko, do tego dochodzi nadinterpretacja ich wypowiedzi i dopowiadanie rzeczy których nie ma.

Jedynie odpowiem na kilka zarzutów które się pojawiło.
Winkie pisze:Hm, pracę "producenta filmowego" można zaliczyć do kategorii "ciężka fizyczna praca"?
A byś się zdziwiła. To nie jest dyrygowanie ludźmi i liczenie kosztów. Czym innym jest produkcja filmu czy serialu gdzie masz całą ekipę, a czym innym jest produkcja reportażowa gdzie jesteś całkowicie zdana na siebie i dziennikarza, a termin realizacji to tylko kilka godzin bo musi być jak najszybciej gotowa.

Kot_kot daj sobie też spokój, bo szkoda Twoich nerwów, na Twój argument o harówce w pracy z mękami w podróży dostałeś odpowiedź, że jedna kobieta jeździ, a druga pracuje - my mamy być robotami i robić za dwie osoby.

A te całe wyliczenia przedstawione nie były aby jakoś wycenić miłość tylko chodziło mi o nasze realia gdzie ludzie zarabiają po 1000zł za co muszę opłacić rachunki do tego mieć na jedzenie, a ty jeszcze oczekujesz, że stać ich na dojeżdżanie za 300zł miesięcznie. Ja przy moich zarobkach jestem w stanie sobie pozwolić na podróżowanie od czasu do czasu, Kot_kot z tego co pisze też ale patrząc na poziom bezrobocia i ilość osób pracujących za marne 1000zł by nie umrzeć z głodu jest spora. I proponuje wszystkim co tak skrytykowali nas za tamte wypowiedzi aby przez 1 miesiąc wzięły na siebie koszty utrzymania domu/mieszkania bo krytykować zawsze jest najłatwiej.

Jeszcze wytykana mi kwestia chęci posiadania dzieci. To nie jest zachcianka jak przedstawia Winkie, że można się rozmyślić to się albo czuje albo nie. To jest tak jak z seksualnymi i asami albo się odczuwa albo nie. Dlatego twierdze, że jeśli się nie ma tego uczucia, instynktu rodzicielskiego czy jak to chcecie nazwać to takie czekanie na zasadzie, a może zechce to jest tylko krzywdzenie siebie, bądź tej drugiej osoby. Ale co ja tam wiem jestem facetem nie mam prawa czuć. Wybaczcie ale tak odbieram ten ciągły, nie pierwszy zresztą atak na mnie za pragnienie posiadania dzieci.
"Szczęście jest tak bardzo blisko, jeśli tego chcesz
marzeniami zbuduj przyszłość, swój własny los"
Obrazek
tom
ASter
Posty: 627
Rejestracja: 15 mar 2009, 19:42

Re: Czy aseksualni są skazani na samotność?

Post autor: tom »

W sumie nie chce mi się czytać całej dyskusji, bo za dużo w niej agresji. Trochę dużo ostatnio na forum dyżurnych "dowalaczy", którzy zniechęcają wielu ludzi do pisania, ujawniania swoich prawdziwych myśli, :?
Ale napewno chęć posiadania dzieci nie ma nic wspólnego z aseksualnością.
Zawsze byłem przeświadczony, że do poczęcia inteligentnego dziecka potrzeba sporo inteligencji, a nie sporo seksu.
Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Re: Czy aseksualni są skazani na samotność?

Post autor: Winkie »

tom pisze:Zawsze byłem przeświadczony, że do poczęcia inteligentnego dziecka potrzeba sporo inteligencji, a nie sporo seksu.
Cóż, czasami można być inteligentnym, ale impotentem. Wtedy inteligencja faktycznie jest kluczowa - pójdzie do lekarza ,ulotki leków przepisanych przeczyta ze zrozumieniem, by mógł tyle seksu uprawiać, aby w końcu do tego zapłodnienia doszło.
Awatar użytkownika
Silencio
AS gaduła
Posty: 406
Rejestracja: 27 paź 2011, 19:36
Kontakt:

Re: Czy aseksualni są skazani na samotność?

Post autor: Silencio »

Kot_kot daj sobie też spokój, bo szkoda Twoich nerwów, na Twój argument o harówce w pracy z mękami w podróży dostałeś odpowiedź, że jedna kobieta jeździ, a druga pracuje - my mamy być robotami i robić za dwie osoby.
Tak, bo jak wszyscy dobrze wiemy, nie ma kobiet, które pracują i podróżują. Dimgraf, nie broń straconego i absolutnie bezsensownego stanowiska, chyba, że naprawdę uważasz, że kobiety nie mogą podróżować, ewentualnie nie mogą jeździć samochodem zbyt długo i nie mają pojęcia o ciężkiej pracy. Nie chcesz jeździć? Nie szukaj osoby na odległość i tyle, żaden problem. Ale jeśli ogranicza się do jakiegoś wąskiego "kawałka ziemi", biorąc pod uwagę w poszukiwaniach wyłącznie osoby aseksualne, to znalezienie drugiej połówki może być sporym problemem.
tom
ASter
Posty: 627
Rejestracja: 15 mar 2009, 19:42

Re: Czy aseksualni są skazani na samotność?

Post autor: tom »

Winkie,
No, może nie to miałem na myśli, ale interpretacja przynajmniej jajcarska, :D
Awatar użytkownika
dimgraf
szarASek
Posty: 2628
Rejestracja: 7 sie 2011, 13:26
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: Czy aseksualni są skazani na samotność?

Post autor: dimgraf »

Silencio ja proszę o czytanie ze zrozumieniem całościowo, a nie wyrwany fragment wypowiedzi. Czemu kiedy wy napiszecie ogólnie o jakieś sytuacji czy generalizując o wszystkich facetach to dobrze, a gdy ja opisałem pewien wycinek rzeczywistości obejmujący sporą grupę ludzi której najrealniej w świecie nie stać na takie "przyjemności" jak podróże wielogodzinne wyłącznie w celu romansowania to źle.
"Szczęście jest tak bardzo blisko, jeśli tego chcesz
marzeniami zbuduj przyszłość, swój własny los"
Obrazek
Nadia__
pASibrzuch
Posty: 243
Rejestracja: 25 lut 2010, 12:01

Re: Czy aseksualni są skazani na samotność?

Post autor: Nadia__ »

dimgraf pisze:Kot_kot daj sobie też spokój, bo szkoda Twoich nerwów
Szkoda również naszych nerwów na czytanie takich lekceważących sformułowań, jakie tu adresowano do Silencio.
dimgraf pisze:na Twój argument o harówce w pracy z mękami w podróży dostałeś odpowiedź, że jedna kobieta jeździ, a druga pracuje - my mamy być robotami i robić za dwie osoby.
Litości. Już dawno nie widziałam takiego przeinaczania dyskusji. Dwóch dorosłych facetów, tak ciężko pracujących, zarabiających na mieszkanie, doświadczonych życiowo, a użalają się nad sobą jak emo nastolatki. Oni tak się męczą, muszą harować za dwoje, a te okropne kobiety tego nie doceniają i jeszcze marudzą.

Silencio pisała, że w dzisiejszych czasach nie ma podziału na pracujących mężczyzn i siedzące bezczynnie w domu kobiety. Trudno żeby zaczęła się licytować, kto w życiu więcej przepracował i wyjeździł kilometrów, jeśli ma 20 lat. Gdzie w jej sformułowaniu "kobiety też jeżdżą do swoich chłopaków. Dziewczyna z mojej byłej już klasy, jeździła co tydzień do faceta, który studiował w innym mieście." widzisz oczekiwanie, żeby mężczyzna był robotem i pracował za dwie osoby?

Jeśli na wszystko będziecie patrzeć pod takim właśnie kątem, jak to wy się poświęcacie, a druga strona tego nie docenia i ma pretensje, to faktycznie nie znajdziecie nigdy tej jedynej i będziecie mogli sobie powiedzieć "A nie mówiliśmy? Dla kobiet nie ma sensu się starać".
Awatar użytkownika
Silencio
AS gaduła
Posty: 406
Rejestracja: 27 paź 2011, 19:36
Kontakt:

Re: Czy aseksualni są skazani na samotność?

Post autor: Silencio »

Silencio pisała, że w dzisiejszych czasach nie ma podziału na pracujących mężczyzn i siedzące bezczynnie w domu kobiety.
Dokładnie tak, tylko tyle i aż tyle. Jednak to my, kobiety, "nigdy nie zrozumiemy", więc teraz najwyraźniej też nie rozumiemy tej głębokiej prawdy ukrytej w tych jeszcze głębszych i absolutnie nieprzeinaczonych słowach.

Ja naprawdę nie jestem osobą, która uznaje, że faceci są źli i okropni, co podkreślałam kilka razy. Nie uważam, żeby wina spoczywała zawsze i wyłącznie na ich ramionach, bynajmniej. Wprost przeciwnie, pisałam o tym, że kobiety, jak i faceci, są różne i też zachowują się w taki sposób, że można mieć do nich pretensje. Nie zgodzę się natomiast nigdy z opinią, że kobiety mają łatwiejszą rolę w życiu, bo nic nie muszą, nie jeżdżą samochodem i nie pracują w ciężkich warunkach. Jeśli ktoś pisze takie rzeczy to znaczy, że kompletnie nie zna życia i kompletnie nie zna kobiet. Szczerze mówiąc, czytając twoje słowa, Dimgrafie, zaczęłam się zastanawiać, czy to, co napisałam, jest aż tak strasznie ciężkie do zrozumienia. Ale z racji tego, że Nadia zrozumiała to bez większych problemów uznaję mimo wszystko, że piszę na tyle składnie, że każdy powinien wiedzieć, co miałam na myśli, o ile nie miał złych intencji.
Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Re: Czy aseksualni są skazani na samotność?

Post autor: Winkie »

dimgraf pisze:Czemu kiedy wy napiszecie ogólnie o jakieś sytuacji czy generalizując o wszystkich facetach to dobrze, a gdy ja opisałem pewien wycinek rzeczywistości obejmujący sporą grupę ludzi której najrealniej w świecie nie stać na takie "przyjemności" jak podróże wielogodzinne wyłącznie w celu romansowania to źle.
No, a czegoś Ty jeszcze prócz, jak to ująłeś, "romansowania" byś się podczas tego typu spotkań spodziewał? Ale jeśli przeszkadza, to faktycznie jak napisała Silencio, nie ma co się szarpać... Czekaj cierpliwie, może Ci jakąś Mikołaj pod choinkę podrzuci.
dimgraf pisze:Ale co ja tam wiem jestem facetem nie mam prawa czuć. Wybaczcie ale tak odbieram ten ciągły, nie pierwszy zresztą atak na mnie za pragnienie posiadania dzieci.
Czy ktokolwiek tutaj atakował Cię za chęć posiadania dzieci? Nie. Jedynie spotkała Cię krytyka za nazywanie egoistycznymi kobiety które zmieniają zdanie w trakcie trwania związku, być może nieświadomie samego siebie określając jako tego któremu przede wszystkim na tym zależy i pod tym kątem dobiera wybranki.
Awatar użytkownika
dimgraf
szarASek
Posty: 2628
Rejestracja: 7 sie 2011, 13:26
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: Czy aseksualni są skazani na samotność?

Post autor: dimgraf »

Silencio ja twoją wypowiedź też zrozumiałem ale mam wrażenie, że ty nie rozumiesz naszych wypowiedzi. Ja piszę o jednym staram się to wytłumaczyć, a cały czas dostaje odpowiedzi jakby do tego pierwotnego postu, jakby moje tłumaczenia były ignorowane. Analogicznie widzę z wypowiedziami Kot_kota. Cały czas próbujecie nam wcisnąć własną interpretacje naszych słów na zasadzie "wiem lepiej co autor miał na myśli od samego autora".
Winkie pisze:Nie. jedynie spotkała Cię krytyka za nazywanie egoistycznymi kobiet które zmieniają zdanie w trakcie trwania związku, być może nieświadomie samego siebie określając jako tego któremu przede wszystkim an tym zależy i pod tym kątem dobiera wybranki.
Jeszcze raz podkreślę nie znasz mnie, więc dlaczego mnie oceniasz i czemu tak ciężko Ci zrozumieć różnicę miedzy pragnieniem (czymś stałym), chęcią (czymś chwilowym). Egoistyczną nazwałem postawę, a nie konkretnie kobiety. Takimi samymi egoistami są faceci co zostawiają kobiety same z ciążą czy dzieckiem, bo tak naprawdę nigdy nie chciał dziecka. To jest to samo tu i tu jest granie na czyiś pragnieniach i uczuciach. I jeszcze raz to powiem dziecko to nie przedmiot który sobie kupię gdy najdzie mnie ochota. Albo się go chce ciągle i jest się gotowym na to albo nie, a nie na zasadzie dzisiaj chce, a jutro mnie się odechce.
"Szczęście jest tak bardzo blisko, jeśli tego chcesz
marzeniami zbuduj przyszłość, swój własny los"
Obrazek
Awatar użytkownika
kot_kot
ASiołek
Posty: 85
Rejestracja: 13 gru 2011, 20:56
Lokalizacja: Germany

Re: Czy aseksualni są skazani na samotność?

Post autor: kot_kot »

dimgraf pisze:Dimgrafowaty nie ma już ochoty rozmawiać w tym temacie, bo to nie jest dyskusja tylko ciągłe oskarżanie facetów o wszystko, do tego dochodzi nadinterpretacja ich wypowiedzi i dopowiadanie rzeczy których nie ma.
dimgraf pisze:Kot_kot daj sobie też spokój, bo szkoda Twoich nerwów, na Twój argument o harówce w pracy z mękami w podróży dostałeś odpowiedź, że jedna kobieta jeździ, a druga pracuje - my mamy być robotami i robić za dwie osoby.
Dlatego tez nie mam zamiaru juz nic wiecej mowic bo nie widze w tym sensu. Tak jak zreszta powiedziales:
dimgraf pisze:... ja proszę o czytanie ze zrozumieniem całościowo, a nie wyrwany fragment wypowiedzi. Czemu kiedy wy napiszecie ogólnie o jakieś sytuacji czy generalizując o wszystkich facetach to dobrze, a gdy ja opisałem pewien wycinek rzeczywistości obejmujący sporą grupę ludzi której najrealniej w świecie nie stać na takie "przyjemności" jak podróże wielogodzinne wyłącznie w celu romansowania to źle.
+
dimgraf pisze:Ja piszę o jednym staram się to wytłumaczyć, a cały czas dostaje odpowiedzi jakby do tego pierwotnego postu, jakby moje tłumaczenia były ignorowane. Analogicznie widzę z wypowiedziami Kot_kota. Cały czas próbujecie nam wcisnąć własną interpretacje naszych słów na zasadzie "wiem lepiej co autor miał na myśli od samego autora".

Nic dodac nic ujac. Rzeczywistosc.


dimgraf pisze:I proponuje wszystkim co tak skrytykowali nas za tamte wypowiedzi aby przez 1 miesiąc wzięły na siebie koszty utrzymania domu/mieszkania bo krytykować zawsze jest najłatwiej.
I ja proponuje to samo. Ciekaw jestem ktora jest w stanie stanac na wysokosci zadania i ogarnac wszystkie wydatki i realia w tak mlodym wieku. Bo ja ogarniam i radze sobie z zyciem nie uzalajac sie nad soba jak emo dziewczyna bo to i tamto jak ktos powiedzial (nie chce mi sie juz cytowac). Ja staralem sie tylko przedstawic pewna sytuacje jak mozna byc zaanagazowanym w zwiazku tylko dla tej ukochanej. Najwidoczniej po raz kolejny zbagatelizowany i niedoceniony. Jak zawsze zreszta. Ja nie wiem juz czego te kobiety wymagaja od nas - mezczyzn? Niewiem juz ... :( Czlowiek "staje na glowie" produkuje sie, daje z siebie wszystko starajac sie na kazdym kroku itd. ale wciaz jest zle ... przykre :cry:


Silencio pisze: Dimgraf, nie broń straconego i absolutnie bezsensownego stanowiska, chyba, że naprawdę uważasz, że kobiety nie mogą podróżować, ewentualnie nie mogą jeździć samochodem zbyt długo i nie mają pojęcia o ciężkiej pracy.
Nadinterpretacja ... bo nikt doslownie tego nie powiedzial. A skoro ktos biorac pod uwage pojedynczy przyklad przeklada go na 100% realia to to po prostu jest blad.


tom pisze:W sumie nie chce mi się czytać całej dyskusji, bo za dużo w niej agresji. Trochę dużo ostatnio na forum dyżurnych "dowalaczy", którzy zniechęcają wielu ludzi do pisania, ujawniania swoich prawdziwych myśli, :?
I dlatego juz nic wiecej nie mowie skoro otrzymuje jedynie krytyke i agresje wobec mnie zamiast zrozumienia pewnej sytuacji. Ja opisalem przyklad - POJEDYNCZY - moja wczesniejsza sytuacje ktora ja obieram jako zaangazowanie i poswiecenie jesli chodzi o moja osobe. A co dostalem w zamian ? krytyke
I dokladnie tosamo sie tyczy przedstawiajac sprawe odnosnie kobiet. Ktos to nadinterpretowal i odwrocil przeciwko mnie. Przepraszam bardzo ale widzac takie zrozumienie z waszej strony to faktycznie nie chce sie juz dalej pisac. I za chwile ktos dopisze jak w morde strzelil ze "no to dobrze nie pisz wiecej bo piszesz glupoty i nic o zyciu i realiach nie wiesz ... (jako ze ja)" lub "ze to ja atakuje wlasnie kobiety piszac takie cos" pomijajac wlasnie fakt zrozumienia wypowiedzi. Ja rozumiem ze mozna cos na zly sposob zrozumiec ale w tym przypadku mam wrazenie ze jest to robione z premedytacja.


Nadia__ pisze: Ale o czym tu jeszcze dyskutować z mężczyzną znającym JEDNĄ kobietę, która ponoć nie doceniła przemierzania dla niej wielu kilometrów i na tej podstawie już wiedzącym, że kobiety nie mają pojęcia, czym jest wyczerpująca praca, że kobiety za kierownicą na autostradzie wysiedzą tylko odcinek trasy i że generalnie my tego wszystkiego nigdy nie pojmiemy...
Interesujaca uwaga. Ciekaw jestem na jakiej podstawie oparta? Ze tak zapytam ... Co ty o mnie kobieto wiesz snujac takie teorie?


Silencio pisze:
Tylko widzisz 2 tygodnie(w odniesieniu do ciebie) to jakis zart w porownaniu do kilku badz kilkunastu lat ciezkiej fizycznej pracy. I wyskakiwanie z takim tekstem wydaje mi sie smieszne.
Podałam ci przykład mojej mamy, która pracuje w swoim zawodzie dwadzieścia lat. I podałam ci mój przykład, żeby dać ci dowód, że dobrze wiem, jakie to są warunki. Bawi cię to? To śmiej się dalej :).
Twoja matka zapewnie pracowala tak ciezko kiedy jeszcze w polsce panowal komunizm. To byly zupelnie inne realia w porownaniu do tego co jest dzis tak wiec nie mozna tego tak doslownie odbierac. To samo moge ja powiedziec ze moj ojciec ilestam lat bo nie wiem ile pracowal na 2 etaty dzien w dzien lacznie z weekendami harujac typowo fizycznie zeby utrzymac rodzine ze 3 dzieci. Ty mozesz to ja tez moge takim przykladem zarzucic.
Napisalem wyraznie w nawiasie ze chodzi mi o odniesienie do twojej osoby a nie twojej matki a ty znow swoje broniac sie przykladem twojej matki. Dla mnie to jest smiech na sali porownujac 2 tygodnie do 2 lat. I bede sie dalej z tego smiac bo jakie sie ma pojecie o ciezkiej fizycznej pracy po 2 tygodniach a jakie sie ma po 2 latach ? A do dopiero po dluzszym czasie. A ty mowisz mi ze dobrze wiesz... wiesz co - nic tam nie wiesz i tyle.


Silencio pisze:
Chcialbym poznac taka ktora by bylaw tak samo duzym stopniu zaangazowana w zwiazek jak ja bylem.
+
Ja nie wiem czy ty wiesz ale takie to ze swieczka szukac, ale czy ty to kiedys pojmiesz?
To świeczka w łapę i szukaj. Czy ty kiedykolwiek pojmiesz to, że piszesz straszne bzdury, twierdząc, że jedynie faceci są zaangażowani w związki?
Ja pisze bzdury? to sa bzdury? Aaaahaaaa juz rozumiem ... ty znow zle mnie zrozumialas bo pewnie odebralas moja wypowiedz w taki sposob : "zadna kobieta nie angazuje sie w zwiazek bo robia to tylko i wylacznie faceci" czy sie myle? Bo ja tak nie powiedzialem a to faktycznie jest bzdura. Wierze w to ze sa kobiety ktore sie angazuja w zwiazek. Dlatego tez biore swieczke w lape i ruszam w poszukiwania w tym zakreconym labiryncie.


Silencio pisze:
Tak wiec ironia dziewczyno.
Jak na człowieka, który tak sprytnie i biegle posługuje się ironią, masz straszne problemy, żeby ją wyłapać, chłopaku :).
Nie wiem... nie czaje... moze... nie wykluczam.


Silencio pisze:
Jednak dziwnym zbiegiem okolicznsci ciezko mi spotakc kobiete za kierownica jadac autostrada.
Może dlatego, że ciężko kogoś "spotkać" jadąc autostradą :P.
No coz ja jadac autostrada mam obowiazek posiadac nadzwyczajna podzielnosc uwagi. To rowniez obejmuje zauwazenie kto prowadzi samochod jadacy obok mnie. Bo gdy to wlasnie kobieta prowadzi zachowuje szczegolna ostroznosc. Taki uraz z przeszlosci. Po prostu otarlem sie o smierc dzieki kobiecie prowadzacej samochod i od tamtego zdarzenia wole uwazac i na nie(te kobiety za kolkiem) i na siebie.


Silencio pisze:
Tak jak sie okazuje jak juz kobieta jedzie to pewien odcinek i tyle. Pozniej kontynuuje facet.
Jasne! Nie od dziś wiadomo, że każda kobieta skrywa w bagażniku faceta :D. Taka podręczna pomoc, w razie gdyby coś.
No coz to jest wlasnie ironia... udalo mi sie wylapac :D robie postepy :)
Evil is not something you just forget...
Evil always find a way!

It's Good to Be Bad }:->

I am Dancing With My loneliness ;-)
Awatar użytkownika
Silencio
AS gaduła
Posty: 406
Rejestracja: 27 paź 2011, 19:36
Kontakt:

Re: Czy aseksualni są skazani na samotność?

Post autor: Silencio »

Dlatego tez nie mam zamiaru juz nic wiecej mowic bo nie widze w tym sensu.
Jak na człowieka, który nic więcej mówić nie zamierza, mówisz całkiem dużo, ale z najwyższą radością odpowiem na twoją wycieczkę osobistą :). Po pierwsze - mam osiemnaście lat. Skończyłam liceum i teraz idę na studia. Dwadzieścia lat temu, w Polsce komunizmu już nie było. Jeśli się mylę - popraw mnie. I moja mama nie pracowała tak WTEDY. Ona nadal tak pracuje już od wielu lat i prawdopodobnie będzie pracowała tak długo, jak długo będzie pozwalało jej zdrowie. A ja w swoim wieku nie muszę mieć dwudziestoletniego doświadczenia, ani dwunastoletniego doświadczenia, ani nawet dwuletniego doświadczenia w takiej pracy :). Uważam, że dwa tygodnie w zupełności wystarczą, żeby przekonać się, jakie to są warunki, a o nie rozumieniu takich warunków przecież właśnie pisałeś, prawda? :) Czyżby znowu ktoś cię nie rozumiał i przekręcał twoje słowa? Spotkanie a zauważenie to dwie różne rzeczy. I gratuluję postępów w wyłapywaniu ironii, coraz lepiej, brawo :D.
Nadia__
pASibrzuch
Posty: 243
Rejestracja: 25 lut 2010, 12:01

Re: Czy aseksualni są skazani na samotność?

Post autor: Nadia__ »

kot_kot pisze:
Nadia__ pisze: Ale o czym tu jeszcze dyskutować z mężczyzną znającym JEDNĄ kobietę, która ponoć nie doceniła przemierzania dla niej wielu kilometrów i na tej podstawie już wiedzącym, że kobiety nie mają pojęcia, czym jest wyczerpująca praca, że kobiety za kierownicą na autostradzie wysiedzą tylko odcinek trasy i że generalnie my tego wszystkiego nigdy nie pojmiemy...
Interesujaca uwaga. Ciekaw jestem na jakiej podstawie oparta? Ze tak zapytam ... Co ty o mnie kobieto wiesz snujac takie teorie?
To, co piszesz na forum. Swoich teorii o kobietach, które nie pracują, nie prowadzą samochodu i w ogóle nie potrafią się wczuć w sytuację jeżdżących i pracujących mężczyzn, nie poparłeś żadnym przykładem poza tym, że byłeś w związku, starałeś się, a druga strona tego nie doceniła.

Panowie, jeśli żadna z wypowiadających się tu kobiet nie rozumie właściwie tego, co macie na myśli, to możliwości są dwie - albo wszystkie się na was bez powodu uwzięły, albo nie potraficie tych swoich myśli prawidłowo sformułować.
ODPOWIEDZ