Natrętne zachowania powitalne

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: Agnieszka » 26 wrz 2006, 20:01

kosmitka pisze: jasne, że nie musisz z nikim mieszkać i żyć razem, ale w dwójkę chyba jest przyjemniej niż samemu. pozdrawiam
W sumie tak ;) Ostatnio rozmawiałam o tym z kumplem-asem i stwierdziliśmy, że moglibyśmy sobie razem zamieszkać na małej japońskiej wyspie - ja uprawiałabym ryż, on hodowałby ryby - ale każde z nas miałoby osobną chatkę :D On jeszcze miałby do kompletu jaskinię, a ja ogród z drzewkami bonsai :D *marzy*

Awatar użytkownika
trujaca
pASibrzuch
Posty: 212
Rejestracja: 16 wrz 2006, 17:36
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: trujaca » 26 wrz 2006, 20:35

Niektorzy seksualni maja podobne pragnienia ;) Ja mieszkam ze swoja przyjaciolka, gdyz calkiem sama popadlabym chyba w obled, ale nie mialabym nic przeciwko, gdyby tak zostalo - to jedyna osoba, ktorej ciagla obecnosc przeszkadza mi tylko czasem (sama ma to samo) ;) Zwiazki? Jesli zdarzy sie taki cud, ze ktos sie znajdzie, to owszem, ale poki co nie czuje potrzeby stalego zwiazku, a wrecz boje sie ograniczen, jakie z tego wynikaja.
"Kiedy łamiesz zasady, łam je mocno i na dobre."

WendyKroy
pASibrzuch
Posty: 232
Rejestracja: 27 sty 2006, 20:18

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: WendyKroy » 26 wrz 2006, 21:45

Ja po prostu lubie byc sama. Z moimi ksiazkami, muzyka. Czasem sieoczywiscie spotykac ze znajomymi ale wszystko musi byc wczesniej umowione a po 1.5 do 2 godz. szukam wymowki bo juz mi sie nie chce z kims przebywac, chociaz to spotkanie wcale mnie nie nudzi, jest super ale ile mozna? Nie moglabym z kims mieszac na stale.
We are the nobodies
we wanna be somebodies
when we're dead,
they'll know just who we are

Awatar użytkownika
maneki neko
ciAStoholik
Posty: 306
Rejestracja: 15 wrz 2006, 21:14
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: maneki neko » 26 wrz 2006, 22:11

Ja juz sama nie wiem, czy chcialabym z kims mieszkac. Niby lubie swoja samotnosc i ludzie mnie na dluzsza (ale bardzo dluzsza ; ) mete mecza, ale przeciez ta jedyna, wyjatkowa osoba by mnie nie meczyla, to niemozliwe!
Wiec na dzien dzisiejszy marzy mi sie i wierze ze jest mozliwe, zebym mieszkala kiedys i byla z moja przyszla dziewczyna, przyjaciolka i najblizsza osoba. Tak mi dopomoz bog XD (tfu, tfu, szatanek).

WendyKroy
pASibrzuch
Posty: 232
Rejestracja: 27 sty 2006, 20:18

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: WendyKroy » 26 wrz 2006, 23:18

Serio wierzysz w opowiesz o kims jedynym? Przeciez to miala byc bajka dla malych dziewczynek :?
We are the nobodies
we wanna be somebodies
when we're dead,
they'll know just who we are

Awatar użytkownika
Gizmo
Strażnik TeksASu
Posty: 1064
Rejestracja: 13 cze 2006, 11:15
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: Gizmo » 27 wrz 2006, 00:00

Wendy, mysle, ze ta bajka bardziej podtrzymuje kobiety na duchu niz im szkodzi :wink:.
Ja tymczasowo mieszkam z kilkoma osobami i dobrze to znosze. Kiedy zaczynaja mnie meczyc, potrafie sie calkowicie "wylaczyc" i ignorowac wszelkie zycie wokol mnie - taki rodzaj medytacji :mrgreen: . Najgorzej jest, kiedy w takiej chwili ktos cos mi opowiada, a potem odkrywa, ze go nie sluchalam, heheh.
Lubie samotnosc, ale moglabym nawet do konca zycia mieszkac z kims, kto bylby do mnie tak podobny, ze nie musialabym sie "wylaczac", zeby od niego uciec. Spotkalam w zyciu dwie takie osoby i do dzis zaluje, ze nie byly aseksualne - gdy spotkaly swoje "milosci", nasze drogi sie rozeszly.

Awatar użytkownika
maneki neko
ciAStoholik
Posty: 306
Rejestracja: 15 wrz 2006, 21:14
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: maneki neko » 27 wrz 2006, 06:53

A wy nie wierzycie? Szkoda.
w ogole nie wierzycie w milosc?

Salomea

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: Salomea » 27 wrz 2006, 08:23

kosmitka pisze:jasne, że nie musisz z nikim mieszkać i żyć razem, ale w dwójkę chyba jest przyjemniej niż samemu. pozdrawiam
E tam w dwójkę to większość ludzi mieszka, lepiej w trójkę, albo w piątkę. :wink: A tak serio, to na razie nie wyobrażam sobie, że mogłabym z kimś mieszkać, oczywiście pomijając moją mamę, chyba musiałabym mieć naprawdę ogromny dom, żebym w razie potrzeby mogła przez tydzień nie widzieć tej osoby. :wink: Nie wierzę, że istnieje taka osoba, której ciągła obecność w końcu nie zaczęłaby mnie drażnić. Ale to raczej nie jest wina ludzi, tylko mojego charakteru, który jest oczywiście okropny. :mrgreen:

Ale i tak coś czuję, że skończę jako stara wariatka, która mieszka ze zwierzętami. Co dziwniejsze, to czasami nawet się cieszę, że jestem sama i nikt obcy mi się po mieszkaniu nie pląta. Chyba już pokochałam moje wyalienowanie, przynajmniej dzisiaj. :rozowe: :mrgreen: :wink: :lol:

Salomea

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: Salomea » 27 wrz 2006, 08:27

maneki neko pisze:A wy nie wierzycie? Szkoda.
w ogole nie wierzycie w milosc?
Ja właściwie nie wiem, w przyjaźń wierzę na pewno, ale czy w miłość? :roll: :lol:

Awatar użytkownika
clouds clear
golAS
Posty: 1288
Rejestracja: 4 wrz 2006, 13:36
Lokalizacja: ZIELONA GóRA

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: clouds clear » 27 wrz 2006, 08:32

Ja nie wierzę .W ogóle nie ufam ludziom na serio.Co to jest miłość? Jak się objawia?Mam się z kimś wiązać, żeby mnie od czasu do czasu pogłaskał po głowie i powiedział, że mnie kocha?Nie warto sie wplątywać w takie relacje , .Co do wspólnego mieszkania z kimkolwiek, to wykluczone.Nie lubię , kiedy ktoś narusza moją przestrzeń życiową.U siebie w domu chce się czuć swobodnie.Denerwuje mnie nawet, kiedy znajomi siedzą u mnie zbyt długo :?, a co dopiero któś na stałe.

Salomea

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: Salomea » 27 wrz 2006, 09:12

Ja tak w 100 % też nikomu nie ufam, zresztą sama często nie wiem co zrobię, więc nie wyobrażam sobie, że mogłabym komuś całkowicie uwierzyć. Nie oczekuję też tego od innych, bo przy moim niestabilnym charakterze, to raczej nie wyszłoby to nikomu na dobre. :lol:
Mnie goście irytują już po kilku dniach, pomimo tego, że ich lubię, to jednak pragnę już wtedy ciszy, spokoju i samotności. :wink: 8) :mrgreen:

WendyKroy
pASibrzuch
Posty: 232
Rejestracja: 27 sty 2006, 20:18

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: WendyKroy » 27 wrz 2006, 10:42

Pamientajcie, ze zycie z kims i mieszkanie z kims to najwazniejsze sa SZCZEGOLY. Dlaczego ciagle mam sie martwic, ze wychodzac z wanny i idac po cos jesli zapomnialam to spadnie mi recznik czy cos, dlaczego musze sie zamykac albo modlic zeby ktos nie wszedl jak sie musze przebrac a lazienka zajeta, dlaczego musze rano w weekend znosic glosne gadanie innych jak chce jeszcze spac, dlaczego musze sie modlic czy herbata zostala dobrze zamknieta i nie ucieka aromat itd itd itd. Takie drobnostki mnie jakos denerwuja :x
We are the nobodies
we wanna be somebodies
when we're dead,
they'll know just who we are

Salomea

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: Salomea » 27 wrz 2006, 10:56

Mnie też takie rzeczy denerwują, na szczęście moja mama pracuje za granicą i przez większość czasu mam mieszkanie tylko dla siebie, więc za bardzo nie muszę się martwic o to, że ktoś jeszcze jest w domu. Mogę się zachowywać tak dziwacznie jak tylko mi się podoba. :wink: :mrgreen: 8)

Awatar użytkownika
clouds clear
golAS
Posty: 1288
Rejestracja: 4 wrz 2006, 13:36
Lokalizacja: ZIELONA GóRA

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: clouds clear » 27 wrz 2006, 11:24

Hehe, jestem w podobnej sytuacji.Z matką widuję się głownie wieczorami bo pracuje poza domem do późna.Od pewnego czasu "zdziczałam", ale na niej już to chyba nie robi większego wrażenia.Mam totalna swobodę, i nie wyobrażam sobie , żeby w domu pojawił sie ktoś kto mógłby temu zagrozić :twisted: :mrgreen:

Salomea

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: Salomea » 27 wrz 2006, 11:33

Ja zdziczałam już dawno temu, a jak pojawiają się jacyś goście, to po paru dniach dowiadują się, że jestem jak Dr Jekyll i Mr Hyde i w większości sami uciekają. :wink: :mrgreen: :twisted:

ODPOWIEDZ