Natrętne zachowania powitalne

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
clouds clear
golAS
Posty: 1288
Rejestracja: 4 wrz 2006, 13:36
Lokalizacja: ZIELONA GóRA

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: clouds clear » 27 wrz 2006, 11:48

To sie tyczy takze gości.Nie cierpie , kiedy ktoś wbija mi sie do domu bez zapowiedzi.mamy XXI wiek, więc nie widzę kłopotu, zeby zadzwonic tudzież napisać na gg, i dowiedziec się czy nie jestem zajęta.Przez taka właśnie nachalność, mam opracowany cały system" bunkrowania" się w domu.W kryzysowych sytuacjach po prostu nie otwieram drzwi :mrgreen: :twisted: , zachowując pozory własnej nieobecności w domu :mrgreen: :aven:

Salomea

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: Salomea » 27 wrz 2006, 11:53

A już myślałam, że tylko ja tak mam, strasznie wkurza mnie gdy ludzie nie uprzedzają, że wpadną. Też potrafię wtedy udawać, że mnie nie ma w domu. :lol: :mrgreen: :mrgreen:

Awatar użytkownika
clouds clear
golAS
Posty: 1288
Rejestracja: 4 wrz 2006, 13:36
Lokalizacja: ZIELONA GóRA

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: clouds clear » 27 wrz 2006, 11:57

Mam taką kumpelę, która porafi zadzwonić na domowy, stojąc pod moimi drzwiami(których nie otwieram , no bo mnie nie ma :rozowe: :mrgreen: 8) , a jak już sobie powisi na telefonie , bierze się za wydzwanianie na komórkę(wyłączona :mrgreen: )Ona chyba wie , że ją tak robię na szaro, albo straaaaaasznie jej brakuje towarzystwa :D
Pod tym względem jest okrutna, kiedyś potrafiła wydzwaniac do moich znajomych i pytać czy jestem albo kiedy od nich wyszłam, totalna paranoja :shock: :shock: :shock:

Salomea

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: Salomea » 27 wrz 2006, 12:05

Jakaś strasznie upierdliwa ta kumpela. :wink: Jak dzwoni do drzwi ktoś nieproszony, to wtedy szybko wyciszam telefon komórkowy, takiego już mam bzika. :wink: :mrgreen: :lol:

Awatar użytkownika
clouds clear
golAS
Posty: 1288
Rejestracja: 4 wrz 2006, 13:36
Lokalizacja: ZIELONA GóRA

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: clouds clear » 27 wrz 2006, 12:22

Najgorzej jest zimą, szybko robi się ciemno i można wpaść po blasku monitora :mrgreen: :mrgreen:
Tak swoja drogą, to powinno dać do myślenia natrętowi.Chillout, nic nikomu się nie stało, jak wrócę to będę :mrgreen: :twisted:

Awatar użytkownika
maneki neko
ciAStoholik
Posty: 306
Rejestracja: 15 wrz 2006, 21:14
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: maneki neko » 27 wrz 2006, 21:56

Salomea pisze: Ja właściwie nie wiem, w przyjaźń wierzę na pewno, ale czy w miłość?
No ja mam chyba calkiem podobna definicje tych dwoch rzeczy... ale milosc jest taka bardziej... taka bardziej romantyczna! XD cokolwiek to znaczy
clouds clear pisze: Ja nie wierzę .W ogóle nie ufam ludziom na serio.Co to jest miłość? Jak się objawia?Mam się z kimś wiązać, żeby mnie od czasu do czasu pogłaskał po głowie i powiedział, że mnie kocha?Nie warto sie wplątywać w takie relacje
Ale ja nie mowie o milosci jako dostosowaniu sie do wymogow spoleczenstwa, dowartosciowaniu sie ze ktos mnie kocha (bo tak to rozumiem co piszesz). Moge wam napisac ekshibicjonistycznie moja wizje milosci (zaraz wyjdzie ze ja jakas dziwna jestem, a to niespodzianka XD).
No wiec w chwili obecnej postrzegam milosc jako duchowa wiez, wspolna pasje, uwazanie kogos za jedynego na swiecie pasujacego do nas, zachwyc i fascynacje ta osoba (znowu wg mnie bardziej w sensie duchowym).
Nie wiem, czy to w ogole jest realne, ale chce w to wierzyc i taka mam idealistyczna wizje. No i moze to wlasnie bardziej chore od dostosowywania sie do wymogow spoleczenstwa itp, ale dobrze mi z tym.

Awatar użytkownika
clouds clear
golAS
Posty: 1288
Rejestracja: 4 wrz 2006, 13:36
Lokalizacja: ZIELONA GóRA

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: clouds clear » 27 wrz 2006, 22:08

Ehhhhh, maneki neko, to o czym piszesz, to fantastyczna sprawa.Wiem , że troszkę generalizuję swoje poglądy :| , ale tyle razy się już zawiodłam na osobach z najbliższego otoczenia (nie mówie tu tylko o relacjach partnerskich), że nie jestem w stanie mysleć inaczej.Jakoś nie wierzę, że dwoje ludzi może pozostać w takim kontakcie, cóż , przykre doświadczenie.Za każdym razem , kiedy pojawi się ktoś naprawdę zostanie moją"inspiracją :wink: ", pojawia sie moment, kiedy ta osoba znika.Tak po prostu, bez konkretnego powodu.A ja zawsze w takim momencie nie wiem , czy sie komuś zwyczajnie znudziłam , czy o co chodzi.To sie tyczy wszelkiego rodzaju relacji, im bardziej człowiekowi zależy, tym bardziej przegrywa.Teraz przeżywam dokładnie to samo i chyba czara się przepełniła, nie warto .Skoro tyle razy stało sie jak się stało , cóż, to daje do myślenia :? Ale wszystkim innym życzę szczęśliwych kontaktów z innymi osobnikami :D

ewutek
kontrabAS
Posty: 600
Rejestracja: 5 wrz 2006, 12:19

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: ewutek » 27 wrz 2006, 23:30

maneki neko pisze:No wiec w chwili obecnej postrzegam milosc jako duchowa wiez, wspolna pasje, uwazanie kogos za jedynego na swiecie pasujacego do nas, zachwyc i fascynacje ta osoba (znowu wg mnie bardziej w sensie duchowym).
Życzę Ci żebyś spotkała osobę do której czujesz to o czym napisałaś z wzajemnością.

...niestety nauczyłam się, że podpadające pod Twoje rozumienie miłości określenia nie oznaczają nawet przyjaźni :cry: :?

Awatar użytkownika
trujaca
pASibrzuch
Posty: 212
Rejestracja: 16 wrz 2006, 17:36
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: trujaca » 27 wrz 2006, 23:51

Nie jestem może jakoś super doświadczona w sprawach uczuć, ale ja to widzę w ten oto trywialny sposób... Wyobraźcie sobie, że nie jadłyście ani nie piłyście niczego przez tydzień, jesteście na skraju wyczerpania, macie już omamy, mdlejecie, aż tu nagle na stole materializuje się dojrzała, apetyczna, pachnąca, soczysta brzoskwinia (albo inny owoc - w zależności od upodobań). Rzucacie się więc na nią, a jednocześnie wasze umysły przepełnia ogromna ulga. Wgryzacie się i... Cholera, spleśniała ;)
"Kiedy łamiesz zasady, łam je mocno i na dobre."

ewutek
kontrabAS
Posty: 600
Rejestracja: 5 wrz 2006, 12:19

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: ewutek » 28 wrz 2006, 00:00

Hehe, nie ma to jak owocowa przypowiastka na pocieszenie jako metafora zawiedzionych nadziei :D

Salomea

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: Salomea » 28 wrz 2006, 04:25

Dlatego zawsze warto nosić ze sobą buteleczkę wody, tak na wszelki wypadek, żeby się potem nie rzucać na spleśniałe brzoskwinie. :mrgreen: :wink: :mrgreen:

ewutek
kontrabAS
Posty: 600
Rejestracja: 5 wrz 2006, 12:19

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: ewutek » 28 wrz 2006, 13:18

Hm, tej metafory nie rozumiem :)

Salomea

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: Salomea » 28 wrz 2006, 13:23

A to pech. :wink: :oops:
Metafory? To miała być metafora? Pierwsze słyszę. :wink: :mrgreen: :mrgreen:

Awatar użytkownika
trujaca
pASibrzuch
Posty: 212
Rejestracja: 16 wrz 2006, 17:36
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: trujaca » 29 wrz 2006, 15:18

Hm... Kosmitko, jestem pewna, że Salomea pożyczy ci trochę wody, jak ją poprosisz :D Na aż takie zagęszczenie cudów materializacji brzoskwiń bym nie liczyła :mrgreen:
"Kiedy łamiesz zasady, łam je mocno i na dobre."

Salomea

Re: Natrêtne zachowania powitalne

Post autor: Salomea » 29 wrz 2006, 15:24

Oczywiście, że pożyczę, akurat mam przy sobie studnię, więc jakby ktoś chciał trochę wody, to nie ma sprawy. :mrgreen: :wink: :lol:

ODPOWIEDZ