aseksualność i aspołeczność

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
motokogirl
młodASek
Posty: 22
Rejestracja: 7 kwie 2012, 22:39
Lokalizacja: opole

aseksualność i aspołeczność

Post autor: motokogirl » 2 lip 2012, 15:54

Gdzies wyczytałam, że osoby aseks.moga byc również aspołeczne. mogą,ale nie muszą.
równie dobrze mogliby napisać, że Asy mogą być krótkowidzami.
Wydaje mi sie,że jestem aseksualna.(dlaczego wydaje mi się? a to dlatego,że jakiś tam pociag czy popęd odczuwam,ale nie na tyle by mieć ochotę na pójście z kims do lóżka)
Aspołeczność? U mnie to raczej objaw nerwicy. Unikam ludzi, tłumów oraz zbednych kontaktów z drugim czlowiekiem. Jestem odludkiem :( im starsza tym bardziej mi się to "udziela".
czy jest Ktoś na forum kto ma podobny problem? czyli bycie Asem i samotnikiem jednocześnie.
(ps. dla mnie wiekszą tragedią jest bycie aspołecznym. lubie te chwile samotnosci, ciszy....lecz wolałabym byc jedną z Was-ludzi lubiących kontakt z drugim człowiekiem, ludzi towarzyskich )

Awatar użytkownika
Philosoph
fantAStyczny
Posty: 575
Rejestracja: 22 wrz 2009, 00:21
Lokalizacja: Starogard Gdański
Kontakt:

Re: aseksualność i aspołeczność

Post autor: Philosoph » 2 lip 2012, 16:17

motokogirl pisze:czy jest Ktoś na forum kto ma podobny problem? czyli bycie Asem i samotnikiem jednocześnie.
Dla mnie to nie problem. Jeśli Tobie przeszkadza taka kombinacja, czy też uważasz to za objaw nerwicy to powinnaś się skontaktować ze specjalistą. Nerwice można leczyć.
User of this number is currently dead. Resurrection in 5 minutes, please wait. * * * * Resurrection failed, please try again later.
If you have more troubles with resurrection, please contact with software developer (GodCorp®) in order to solve the problem.

motokogirl
młodASek
Posty: 22
Rejestracja: 7 kwie 2012, 22:39
Lokalizacja: opole

Re: aseksualność i aspołeczność

Post autor: motokogirl » 2 lip 2012, 16:34

nerwice to zasługa mojego cudownego dzieciństwa (co potwierdza lekarz).
od zawsze byłam niesmiała, do tego jeszce teraz wycofałam sie z zycia spolecznego. mam nadzieję,że mi to z czasem przejdzie. choć szczerze mówiąc jakos czarno to widzę.
do psychiatry , psychologa i terapeuty nie mam zamiaru sie wybierać po raz kolejny, bo usłyszałam,że jest tu dużo do zrobienia a byc może do końca życia potrzebna będzie taka pomoc i "koleżeńskie pogaduchy" o moich obawach. ludzie! wyobrazacie sobie przynajmniej kilka lat rozmawiać o swoich problemach i ciagle rozdrapywać rany? ja odpadam. nie piszę się na taki rodzaj autoagresji :D

Awatar użytkownika
again
ciAStoholik
Posty: 300
Rejestracja: 4 sty 2012, 20:51
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: aseksualność i aspołeczność

Post autor: again » 2 lip 2012, 17:29

Dla mnie to również nie problem.

Spróbuj to jakoś zmienić, zaakceptować. Nie ma rzeczy niemożliwych. Ciężkie przeżycia, nieśmiałość, ze wszystkim idzie sobie jakoś poradzić. Trochę optymizmu i ciężkiej pracy samym nad sobą, bo jak twierdzisz terapia Ci nie pomagała.
Staraj się nie wracać do przeszłości zbyt często, nie próbuj zatapiać się w złych wspomnieniach. To i tak nie pomoże.
Jeżeli chcesz coś zmienić, to zrób to. Nie zapominaj o tym, by myśleć pozytywnie.
Po napisaniu pierwszego posta wysiadł mi komputer. To zły znak.
WDM chrońcie mój nowy sprzęt.

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Re: aseksualność i aspołeczność

Post autor: Winkie » 2 lip 2012, 19:55

motokogirl pisze:Gdzies wyczytałam, że osoby aseks.moga byc również aspołeczne. mogą,ale nie muszą.
Jedyne powiązanie między aseksualnością a aspołecznością jakie ja dostrzegam to to, że osoba będąca osobą aspołeczną, unikającą wejścia w głębsze relacje z wybranymi osobami, nie angażuje się w te relacje na tyle aby ukierunkować ten popęd, stąd podejrzenie odnośnie aseksualizmu.
Napisałaś, że pomimo uczucia nie chcesz iść do łóżka - co z kolei nie wydaje się czymś dziwnym ponieważ i seksualnym osobom często potrzebna jest dłuższa znajomość, poznanie siebie, swych i czyiś uczuć aby zadecydować o przejściu na "wyższy poziom" jakim jest seks.

Tak jak i moi przedmówcy uważam, że nie jest się aspołecznym dożywotnio i, że przy odpowiedniej motywacji można zmienić ten stan rzeczy, poczynając od siebie. Napisałaś chyba przy okazji innego tematu, że mało dajesz ludziom, ale jednocześnie czujesz, że chciałabyś być bliżej nich - może zatem zacznij dawać? Tak bezinteresownie, bez okazji jako pierwsza wychodząca z inicjatywą? Zainteresować się nimi?...

P.S. Nie rezygnuj tak szybko - może ktoś odpowie na Twe ogłoszenie... :wink:

motokogirl
młodASek
Posty: 22
Rejestracja: 7 kwie 2012, 22:39
Lokalizacja: opole

Re: aseksualność i aspołeczność

Post autor: motokogirl » 2 lip 2012, 20:22

Dziękuję za słowa otuchy . Bardzo pomogły, czuje się choc ociupinkę mniej samotna :)
Co do tej aspołeczności to pewnie masz rację. Może wlaśnie dlatego unikam nie tylko zwykłych kontaktów z ludźmi ale też i przy okazji tych bliskich, fizycznych.
W zeszłym roku zakochalam sie prawdziwie. Dałam z siebie naprawdę dużo (jak nigdy dotąd). Wszystko na marne i pewnie stąd mój pesymizm. Powoli wracam do zywych* (po zakończonym związku) . Ciężko mi znów się przełamać, podejśc do człowieka, otworzyc się. Na razie strach górą....lecz i tak seks mógłby dla mnie nie istnieć. ech, ciężko poznac nawet samego siebie :D

Awatar użytkownika
Joan
mASełko
Posty: 123
Rejestracja: 14 maja 2008, 11:32

Re: aseksualność i aspołeczność

Post autor: Joan » 2 lip 2012, 21:36

motokogirl pisze:czy jest Ktoś na forum kto ma podobny problem? czyli bycie Asem i samotnikiem jednocześnie.
Tak jak dla przedmówców, dla mnie to też nie problem, zresztą nie wiążę własnego aseksualizmu z faktem, że najlepiej mi we własnym towarzystwie :D
Przede wszystkim musisz wierzyć w siebie oraz w swoje możliwości i nie zrażać się tak łatwo. Niska samoocena jest często przyczyną trudności w nawiązywaniu kontaktów z drugim człowiekiem.
AVEN cake isn't a lie :ciasto:

Awatar użytkownika
Philosoph
fantAStyczny
Posty: 575
Rejestracja: 22 wrz 2009, 00:21
Lokalizacja: Starogard Gdański
Kontakt:

Re: aseksualność i aspołeczność

Post autor: Philosoph » 3 lip 2012, 17:42

motokogirl pisze:nerwice to zasługa mojego cudownego dzieciństwa (co potwierdza lekarz).
od zawsze byłam niesmiała, do tego jeszce teraz wycofałam sie z zycia spolecznego. mam nadzieję,że mi to z czasem przejdzie. choć szczerze mówiąc jakos czarno to widzę.
Wątpię, że to z czasem przejdzie. Nie byłoby problemu jeżeli nerwica dotyczyła by tylko jednej rzeczy/zjawiska/miejsca, ale jeżeli dotyczy to ogółu życia społecznego to później mogą wyniknąć z tego poważne komplikacje.
motokogirl pisze: do psychiatry , psychologa i terapeuty nie mam zamiaru sie wybierać po raz kolejny, bo usłyszałam,że jest tu dużo do zrobienia a byc może do końca życia potrzebna będzie taka pomoc i "koleżeńskie pogaduchy" o moich obawach. ludzie! wyobrazacie sobie przynajmniej kilka lat rozmawiać o swoich problemach i ciagle rozdrapywać rany? ja odpadam. nie piszę się na taki rodzaj autoagresji :D
Tu nie chodzi o rozdrapywanie ran, ale o stawienie czoła tym problemom/obawom, aby z czasem nie nabrały takich rozmiarów z którymi już sobie nie poradzisz. Szczególnie jeżeli dotyczą one tak ogromnego pola jak życie społeczne z którego się wycofałaś.
User of this number is currently dead. Resurrection in 5 minutes, please wait. * * * * Resurrection failed, please try again later.
If you have more troubles with resurrection, please contact with software developer (GodCorp®) in order to solve the problem.

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Re: aseksualność i aspołeczność

Post autor: Winkie » 3 lip 2012, 17:52

Philosoph = Psycholog?
Philosoph pisze:Tu nie chodzi o rozdrapywanie ran, ale o stawienie czoła tym problemom/obawom, aby z czasem nie nabrały takich rozmiarów z którymi już sobie nie poradzisz.
Tyle tylko, że nie każdemu potrafią pomóc "specjaliści od ludzkiej duszy" :roll: - częstokroć narzucający swe zdanie, czepiający się tak naprawdę nieistotnych rzeczy, ale im akurat dających punkt zaczepienia niezbędny do przyporządkowania zachowań wychodzących poza dopuszczalne granice pod konkretną jednostkę chorobową.

Awatar użytkownika
Philosoph
fantAStyczny
Posty: 575
Rejestracja: 22 wrz 2009, 00:21
Lokalizacja: Starogard Gdański
Kontakt:

Re: aseksualność i aspołeczność

Post autor: Philosoph » 3 lip 2012, 18:38

Winkie pisze:Philosoph = Psycholog?
Czy ja sprawiam wrażenie psychologa?
Winkie pisze:
Philosoph pisze:Tu nie chodzi o rozdrapywanie ran, ale o stawienie czoła tym problemom/obawom, aby z czasem nie nabrały takich rozmiarów z którymi już sobie nie poradzisz.
Tyle tylko, że nie każdemu potrafią pomóc "specjaliści od ludzkiej duszy" :roll: - częstokroć narzucający swe zdanie, czepiający się tak naprawdę nieistotnych rzeczy, ale im akurat dających punkt zaczepienia niezbędny do przyporządkowania zachowań wychodzących poza dopuszczalne granice pod konkretną jednostkę chorobową.
Bo do ludzkiej duszy trzeba dobrać odpowiedniego specjalistę z odpowiednim podejściem. Owszem, można sobie poradzić samemu, ale jeżeli nie dajemy sobie rady to należałoby poszukać pomocy.
User of this number is currently dead. Resurrection in 5 minutes, please wait. * * * * Resurrection failed, please try again later.
If you have more troubles with resurrection, please contact with software developer (GodCorp®) in order to solve the problem.

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Re: aseksualność i aspołeczność

Post autor: Winkie » 3 lip 2012, 19:03

Philosoph pisze:Czy ja sprawiam wrażenie psychologa?
Wnioskować mam z avatara czy ze zdjęcia w "Spotkajmy się"?
Philosoph pisze:Bo do ludzkiej duszy trzeba dobrać odpowiedniego specjalistę z odpowiednim podejściem.
A jest taki? Wątpię... Do ludzi podchodzi się hurtem, a ci uznani za "jednych z najlepszych" myślą jak reszta - szablonowo, schematycznie, a to może przeszkadzać ludziom którzy są indywidualistami i lubią zadawać pytania.
Philosoph pisze:Owszem, można sobie poradzić samemu, ale jeżeli nie dajemy sobie rady to należałoby poszukać pomocy.
Jeżeli uniemożliwia to codzienne funkcjonowania to psychiatra, w innym przypadku nie ma to większego sensu.

Awatar użytkownika
Philosoph
fantAStyczny
Posty: 575
Rejestracja: 22 wrz 2009, 00:21
Lokalizacja: Starogard Gdański
Kontakt:

Re: aseksualność i aspołeczność

Post autor: Philosoph » 3 lip 2012, 19:43

Winkie pisze:
Philosoph pisze:Czy ja sprawiam wrażenie psychologa?
Wnioskować mam z avatara czy ze zdjęcia w "Spotkajmy się"?
Z czego chcesz. Myślałem, że już masz jakieś wnioski skoro zadajesz takie pytania.
Winkie pisze:
Philosoph pisze:Bo do ludzkiej duszy trzeba dobrać odpowiedniego specjalistę z odpowiednim podejściem.
A jest taki? Wątpię... Do ludzi podchodzi się hurtem, a ci uznani za "jednych z najlepszych" myślą jak reszta - szablonowo, schematycznie, a to może przeszkadzać ludziom którzy są indywidualistami i lubią zadawać pytania.
Jeżeli się nie pójdzie do poradni, nie umówi się z lekarzem i nie przyjdzie na wizytę się nie dowie. Wydaje mi się, że masz złe doświadczenia z psychologami/psychiatrami. Ja też spotkałem jednego, który jak u niego byłem to się uśmiechał (czułem, że jest coś nie tak z tym uśmiechem) i niby wszystko rozumiał, a jak wyszedłem, a on poprosił jeszcze moją matkę na słowo to jednak chyba nie do końca wszystko rozumiał, a uśmiech był wymuszony. W takim przypadku po prostu idzie się do innego.
Winkie pisze:
Philosoph pisze:Owszem, można sobie poradzić samemu, ale jeżeli nie dajemy sobie rady to należałoby poszukać pomocy.
Jeżeli uniemożliwia to codzienne funkcjonowania to psychiatra, w innym przypadku nie ma to większego sensu.
Może nie uniemożliwia teraz, a co jak uniemożliwi później? Poza tym o jaki kaliber uniemożliwiania Ci chodzi? Bo można zamknąć się w czterech ścianach i nie wychodzić do końca życia, a można też w miarę normalnie żyć, ale mieć obawy/lęki/problemy, które życie utrudniają, przeszkadzają w nim, są irytujące.
User of this number is currently dead. Resurrection in 5 minutes, please wait. * * * * Resurrection failed, please try again later.
If you have more troubles with resurrection, please contact with software developer (GodCorp®) in order to solve the problem.

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Re: aseksualność i aspołeczność

Post autor: Winkie » 3 lip 2012, 20:06

Philosoph pisze:Z czego chcesz. Myślałem, że już masz jakieś wnioski skoro zadajesz takie pytania.
Nie, to było "tylko" pytanie.
Philosoph pisze:Może nie uniemożliwia teraz, a co jak uniemożliwi później? Poza tym o jaki kaliber uniemożliwiania Ci chodzi? Bo można zamknąć się w czterech ścianach i nie wychodzić do końca życia, a można też w miarę normalnie żyć, ale mieć obawy/lęki/problemy, które życie utrudniają, przeszkadzają w nim, są irytujące.
I psychiatra i jemu podobni pomogą w ich przezwyciężeniu? Może teraz cynicznie zabrzmi to co napiszę, ale konkurencja na rynku jest spora, zatem o "złowionego pacjenta" należy "dbać" - każda wizyta oznacza więcej kasy, a zdrowie psychicznie nie jest tym samym przecie co fizyczne i tutaj nie da się jednoznacznie określić momentu kiedy to pacjent jest wyleczony, więc terapia takiego co bardziej podatnego na sugestie pacjenta może przeciągać się latami.
Udać się do innego specjalisty? W większym mieście owszem. W mniejszych mieście z jednym, góra dwoma "specjalistami" radzić musisz sobie sam.

Awatar użytkownika
Philosoph
fantAStyczny
Posty: 575
Rejestracja: 22 wrz 2009, 00:21
Lokalizacja: Starogard Gdański
Kontakt:

Re: aseksualność i aspołeczność

Post autor: Philosoph » 3 lip 2012, 20:20

Winkie pisze:I psychiatra i jemu podobni pomogą w ich przezwyciężeniu? Może teraz cynicznie zabrzmi to co napiszę, ale konkurencja na rynku jest spora, zatem o "złowionego pacjenta" należy "dbać" - każda wizyta oznacza więcej kasy, a zdrowie psychicznie nie jest tym samym przecie co fizyczne i tutaj nie da się jednoznacznie określić momentu kiedy to pacjent jest wyleczony, więc terapia takiego co bardziej podatnego na sugestie pacjenta może przeciągać się latami.
Udać się do innego specjalisty? W większym mieście owszem. W mniejszych mieście z jednym, góra dwoma "specjalistami" radzić musisz sobie sam.
A kto ma pomóc, jeżeli człowiek sam sobie nie radzi i jego otoczenie też mu pomóc nie może lub zazwyczaj kończy się na tekstach musisz wziąć się w garść, musisz to, musisz tamto z ogromnym naciskiem na musisz. Od tego między innymi jest psycholog i terapia na której też nie bywa się samemu, ale z ludźmi o podobnych problemach z którymi też można porozmawiać.
User of this number is currently dead. Resurrection in 5 minutes, please wait. * * * * Resurrection failed, please try again later.
If you have more troubles with resurrection, please contact with software developer (GodCorp®) in order to solve the problem.

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Re: aseksualność i aspołeczność

Post autor: Winkie » 3 lip 2012, 21:35

Philosoph pisze:A kto ma pomóc, jeżeli człowiek sam sobie nie radzi i jego otoczenie też mu pomóc nie może lub zazwyczaj kończy się na tekstach musisz wziąć się w garść, musisz to, musisz tamto z ogromnym naciskiem na musisz. Od tego między innymi jest psycholog i terapia na której też nie bywa się samemu, ale z ludźmi o podobnych problemach z którymi też można porozmawiać.
Nikt. Błędem jest liczenie na innych ludzi, błędem jest pokładanie zbytniej wiary w drugim człowieku. Aby przezwyciężyć swoje w końcu problemy człowiek musi sam tego chcieć, a kiedy oleje ten cały psychologiczny bełkot to szybciej da radę. Każdy człowiek jest inny, więc dlaczego ciągle dopasowują go do odgórnie narzuconego wzorca?
Poza tym nie jestem zwolenniczką rozmów pomiędzy ludźmi z problemami podobnego typu, tj. jak to tam się nazywa... "terapii grupowej" - jest to wzajemne bowiem "nakręcanie się" poprzez wałkowanie w kółko tego od czego raczej powinno się odciągać swe myśli.

To jest oczywiście moja opinia na ten temat - i moim zamiarem nie jest narzucić jej komukolwiek znajdującemu się w trudnej sytuacji życiowej. Jeżeli ktoś uznaje, że psychiatra/psycholog/psychoterapeuta jest mu potrzebny, to niech korzysta. Może mu akurat pomoże...

ODPOWIEDZ