aseksualność i aspołeczność

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
agnieszka66
ASiołek
Posty: 52
Rejestracja: 7 maja 2017, 11:50

Re: aseksualność i aspołeczność

Post autor: agnieszka66 »

Biała pisze: Zresztą jak gdzieś już pisałam, sądzę, że większość tych "cool" ludzi tylko na takich pozuje. Właśnie dlatego, że w mediach to jest promowane, starają się dopasować, nawet jak w rzeczywistości są inni niż ten z wysiłkiem tworzony wizerunek.
Zgadzam się. Poczułam ogromną ulgę, kiedy uświadomiłam sobie mój introwertyzm i się z nim pogodziłam. Wcześniej usiłowałam robić z siebie małpę, żeby być cool ;) co za szczęście, że doszłam do etapu "nic nie muszę" :)
Jedyna różnica między mną a wariatem polega na tym, że ja nim nie jestem (S. Dali. I ja.)

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: aseksualność i aspołeczność

Post autor: panna_x »

Ja z kolei doszłam do etapu, że mój introwertyzm mi przeszkadza. wcześniej też dużo czasu spędzałam sama, lubiłam spokój, samotne spacery, ale nie byłam tak do końca sama, bo prawie do końca studiów mieszkałam z mamą i dziadkami, dopóki ci żyli, więc w domu zawsze coś się działo, były jakieś interakcje między nami. Poza tym byłam zajęta np studiowaniem. Poza tym na studiach czy w szkole może nie miałam wielu znajomych, byłam typem wycofanej szarej myszy, ale zawsze te kilka osób się znalazło i zamieniło się parę słów na przerwie. Na imprezy prawie nie chodziłam w młodości, bo wówczas nie czułam potrzeby. Nie piłam, więc nie miałam co robić na takowych. Uchodziłam za taką bardzo spokojną i grzeczną dziewczynkę. W dodatku, jak byłam na tych nielicznych dyskotekach, to przyklejali się zwykle już podpici faceci. Nie było to fajne.
Natomiast po studiach moja sytuacja się zmieniła. Po pierwsze nie miałam już dziadków, nie mam też rodzeństwa. Został mi tylko kontakt z mamą, bo z tatą jest on słaby. Po drugie, znajomi się wykruszyli- nie mam już znajomych ze szkół czy studiów ( poza wyjątkami, ale to 2 czy 3 osoby i też nie na co dzień). Jednak inaczej jest widzieć się z ludźmi prawie co dnia na studiach, a inaczej jak się wcale ich nie widuje, czy uda nagrać spotkanie raz na pół roku albo rzadziej.

Po trzecie, samotne wyjścia przestały mi wystarczać, nie cieszą mnie. Nawet jak idę sama na koncert, imprezę miejską czy spacer, to nie mam do kogo odezwać się, ani nikt do mnie, snuję się bez celu i sensu wśród obcych ludzi, na koncertach czy innych wydarzeniach kulturalnych szybko się nudzę i mnie to nie cieszy.

Nie muszę chodzić od razu na imprezy na tysiące ludzi, ale brak mi towarzystwa. Chętnie bym się spotkała w 4 oczy albo w małym gronie i fajnie pospędzała czas. No i staram się tak robić, wychodzić gdzieś, zagadywać do ludzi, trochę ożywić moje życie towarzyskie. Z różnym skutkiem, ale jest lepiej niż było, zawsze coś. Teraz nie studiuję, więc wracam po pracy i resztę dnia mam wolną, nie mam innych zajęć, zobowiązań i nie chcę spędzać tego czasu w 4 ścianach albo przed tv.

Awatar użytkownika
agnieszka66
ASiołek
Posty: 52
Rejestracja: 7 maja 2017, 11:50

Re: aseksualność i aspołeczność

Post autor: agnieszka66 »

panna_x pisze:
Po trzecie, samotne wyjścia przestały mi wystarczać, nie cieszą mnie. Nawet jak idę sama na koncert, imprezę miejską czy spacer, to nie mam do kogo odezwać się, ani nikt do mnie, snuję się bez celu i sensu wśród obcych ludzi, na koncertach czy innych wydarzeniach kulturalnych szybko się nudzę i mnie to nie cieszy.
.
Mam to samo. Mam teraz wakacje (pracuję w oświacie) i zapowiada się powtórka z rozrywki. Samotne wyjścia do kina plenerowego, samotne spacery i wypady rowerowe (chociaż to ostatnie lubię, bo jadę w swoim tempie i nikt nie musi na mnie czekać ;) ). Skąd jesteś?
Jedyna różnica między mną a wariatem polega na tym, że ja nim nie jestem (S. Dali. I ja.)

ODPOWIEDZ