Asexualizm czy choroba?

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
migel
ciAStoholik
Posty: 349
Rejestracja: 8 sty 2013, 16:28

Asexualizm czy choroba?

Post autor: migel »

Witam wszystkich i pozdrawiam w ten piękny wieczór :D

Otóż wzięło mnie ostatnio na rozmyślania co do mojej aseksualności, czy takową posiadam. W nawiasie podam, że mam prawie 20 lat, jestem bi. Otóż od zawsze, odkąd pamiętam nigdy nie podniecały mnie męskie i żeńskie części ciała, ani te przednie ani tylne, żadne. Nie wiem czemu się ludzie tak... podniecają na ich widok? Także noo.... nigdy nie oglądałem porno :-o tj. próbowałem, ale to dla mnie takie bardzo odpychające, czasem obrzydliwe, nienormalne. Podczas gdy parę moich koleżanek (w moim wieku też) pobrało się i porobiło dzieci, to ja nawet nie mam paertnerki/a :( i podczas gdy chyba powinienem myśleć o sexie to mnie do tego wcale a wcale nie ciągnie, on masturbacji mogę się wstrzymywać tygodniami, ale czasem też to robię, gdy mam zły nastrój :D I jak widzę jakąś ładną dziewczynę na ulicy, to w żadnym przypadku nie myślę o tym "ale ona ma ładne piersi" czy że bym ją brał na ileś tam pozycji w łóżku... sex to dla mnie taka baaardzo neutralna, obojętna rzecz, nie śpieszy mi się do niej. Jedynie to bym potrzebował bliskości, przytulanie, całowanie itp. też mogłoby być.

Czy to jest aseksualizm czy sobie to wmawiam? I jak powszechne jest bycie aseksualnym bi? Bo niby aseksualizm to taka "czwarta orientacja" więc jak to wygląda, gdy mnie kręcą obie płcie, ale w żadnym przypadku nie myślę o sexie z nimi... nie wiem nawet co to pożądanie :( Raz, może dwa się zauroczyłem...
W dzieciństwie nie miałem żadnych tragedii czy coś, ot normalnie żyłem. Może jestem chory? Dalej mam wątpliwości :(

Felixis
ASysta
Posty: 251
Rejestracja: 11 sty 2012, 15:51

Re: Asexualizm czy choroba?

Post autor: Felixis »

Właściwie to chyba nikt na 100% nie może być pewny swojej aseksualności :D Może być tak, że np po prostu nie jesteś gotowy psychicznie na seks, dlatego nie odczuwasz do niego pociągu. Również może być tak, że ta dziedzina Cię nie kręci i nigdy nie będzie, a to już podchodzi pod bycie ASem.
W każdym razie, jest na forum temat o rodzajach aseksualizmu i był tam wymienione różne opcje :P [ http://asexuality.org/pl/viewtopic.php?f=5&t=3278 ] było też takie że osoby mogą nam się podobać zewnętrznie ale nie czujemy do nich pociagu fizycznego. Ta teoria nie ogranicza nas do osób odmiennej płci niż nasza. Możesz więc spokojnie być "bi" (aczkolwiek to określenie na seksualne preferencje). Jak dla mnie po prostu nie postrzegasz innych przez pryzmat ich płci i tyle. Bez różnicy czy to kobieta czy mężczyzna.

Raczej nie nazwałabym tego chorobą :) Sam twierdzisz, że jest to dla Ciebie "neutralne". Nie masz psychicznej blokady spowodowanej problemami w dzieciństwie, po prostu świadomie wybierasz, że tego nie chcesz. Skoro jesteś w stanie się masturbować, to nie jesteś też impotentem. To są najpopularniejsze "choroby" mylone z aseksualizmem. A twierdzenie że porno jest obrzydliwe, nudne i inne takie, jest dość popularne, nawet wśród osób seksualnych. Po prostu wszystko tam jest coraz bardziej mechaniczne i no... takie se... :D Nie ma przecież w tym uczucia ani niczego. Jak ktoś lubi, niech ogląda. Mi też takie filmy nie sprawiają frajdy. Zawsze to samo i nic ciekawego.

Sam musisz zdecydować czy czujesz się aseksualny czy nie. Wiele osób myśli że jest ASami a później kogoś poznają i nagle zmieniają nastawienie do tej dziedziny życia. Wszystko jeszcze przed Tobą. Nie czuj się jednak odosobniony w swoich przemyśleniach, bo jest nas więcej :D
Wszyscy wiedzą lepiej...

migel
ciAStoholik
Posty: 349
Rejestracja: 8 sty 2013, 16:28

Re: Asexualizm czy choroba?

Post autor: migel »

Póki co nie śpieszy mi się z pierwszym razem, dla mnie może to być nawet za 10, 20 lat. Albo wcale :D Czuję, że i bez seksu mógłbym żyć. Chyba, że się w kimś zakocham, to może wtedy... ale co to by było, gdyby żona się czepiała "że mi nie staje na jej widok" :( U mnie to wygląda tak, że nie patrzę się na "kobiece walory" czy też męskie... tylko patrzę na ogół - na twarz, ubiór itp.
Ale co do aseksualności + "drugiej orientacji" to dalej nie rozumiem za bardzo... czyli możliwe jest, że jak ktoś jest aseksualny, to może go ciągnąć tylko do kobiet, tylko do mężczyzn albo do obu płci, jedynie nie chcąc stosunku seksualnego do partnera/ki, tylko miłości platonicznej?

Awatar użytkownika
pogubiony
pASibrzuch
Posty: 260
Rejestracja: 2 lut 2010, 10:05
Lokalizacja: O/S -> N/S

Re: Asexualizm czy choroba?

Post autor: pogubiony »

Mi zdarza się być podnieconym. Co nie znaczy, że dążę do seksu. Wiele lat temu partnerka próbowała mnie przekonać, że seksualność ma w sobie każdy. Próbowała się pobawić moim przyrodzeniem, lecz pierwotne podniecenie nagle znikło. Czułem się jak badany przez lekarza, a czynności lekarskie mnie nie podniecają.

Wyobraź sobie Migel co czuła biedaczka, gdy zamiast wzmożyć moje podniecenie całkowicie je zahamowała...
Nic na to nie poradzisz.
"Dopóki sen na oślep płynął
nad straconą nadzieją,
Kosmos bólem się sączył
nad straconą miłością.
Ze skrytych ludzi świat twój
został pomału wygnany,
Lecz niebo nie spało."

migel
ciAStoholik
Posty: 349
Rejestracja: 8 sty 2013, 16:28

Re: Asexualizm czy choroba?

Post autor: migel »

No cóż, może poczekam jeszcze parę lat... myślałem, że te 20 lat to wystarczająco dużo, żeby patrzeć na kogoś i go pożądać (jak np. w tych głupich amerykańskich komediach :D ). Mnie też podnieca jedna, jedyna rzecz, niezwiązana z seksem, fetysz raczej. I po co komuś partner/ka skoro można sam siebie "zadowolić"? :?

Felixis
ASysta
Posty: 251
Rejestracja: 11 sty 2012, 15:51

Re: Asexualizm czy choroba?

Post autor: Felixis »

Migiel, powtarzam jeszcze raz :D to że jesteś aseksualny, nie wyklucza tego, że może Ci się ktoś podobać (właśnie ubiór, twarz etc) i pociągać Cie np osobowością. Jeśli pociągają Cie ludzie fizycznie, wywołują podniecenie itp to już wykracza poza granice aseksualizmu :P Ale ogólnie jako osoba aseksualna możesz być i z kobietą i mężczyzną, tworzyć z nimi romantyczny związek (czyli całowanie, przytulanie, ogólnie bliskość) i nawet i normalny związek (choć tutaj raczej wkracza odrobina przymuszania do czynności seksualnych jakie dla nas, asów nie są ani sprawą priorytetową, ani [zazwyczaj] w ogóle do życia potrzebną).
Kocha się kogoś, bo jest człowiekiem, a nie bo jest kobietą, albo mężczyzną :) Możesz więc kochać kogo chcesz/darzyć uczuciem platonicznym niezależnie od płci. Dla aseksualnych to nie ma znaczenia... chyba że pragną założenia rodziny, to wiadomo że wtedy szukają kogoś odmiennej płci.

Jak dla mnie, określenie Bi ma sens tylko dla seksualnych. Poza tym, widziałam wiele dziewczyn które zakładały tematy i pisały ze szukają kogokolwiek, obojętnie czy kobieta, czy mężczyzna, byleby as :) Nie pamiętam, czy był jakiś mężczyzna, ale w każdym razie nie jesteś sam.


A co do zadowalania samotnie... :P Dobrze że to robisz, bo zmniejsza to ryzyko zachorowania później na raka/przerost prostaty :D Ja tam w sumie nie wiem jak to jest z tymi potrzebami. Chyba było w jakimś temacie, że AS też może mieć libido i je "rozładowywać" samotnie, ale nie pamiętam już :P


Wiesz, jeśli nie miałeś nigdy dziewczyny/chłopaka, to może być też tak, że po prostu żądze są w Tobie uśpione. Jak z kimś będziesz, to się okaże :D Nie żebym Cie przekonywała na siłę, tylko po prostu wiesz. Zawsze trzeba brać różne możliwości pod uwagę. Wyeliminowanie innych możliwości pomaga w określeniu siebie :)

Skąd jesteś? :D
Wszyscy wiedzą lepiej...

migel
ciAStoholik
Posty: 349
Rejestracja: 8 sty 2013, 16:28

Re: Asexualizm czy choroba?

Post autor: migel »

Hehe dzięki za rozjaśnienie :D Do tej pory nie zauważyłem, żeby któraś płeć mnie pociągała fizycznie.
Po prostu patrzyłem na inne tematy typu "kobieta szuka mężczyzny" czy na odwrót więc stąd był mój wniosek czy aseksualizm jakoś się wiąże z wyborem płci, bo to że ktoś jest np. homo to woli męską płeć, a kobiet już raczej nie i homo nie chcą raczej żyć z kobietami. Ale jednak się okazało, że to taka "uniwersalna" orientacja?

Ja jestem z dolnego śląska, opcjonalnie też opolskie :)

Felixis
ASysta
Posty: 251
Rejestracja: 11 sty 2012, 15:51

Re: Asexualizm czy choroba?

Post autor: Felixis »

Są też tematy szukam ASa/ASki :D tylko najwidoczniej już dalej. Pamiętam że kiedyś były. W sumie było chyba kilku chłopaków co szukało chłopaków ^^
Słowo uniwersalna fajnie pasuje :d Oczywiście nie można nazwać tak 100% tych ludzi, bo wiadomo niektórzy mają po prostu tak wpojone, albo takie, a nie inne przekonania, że związek powinien składać się z kobiety+mężczyzny. Myślę jednak, że większość po prostu jest samotna i szuka kogoś z kim mogliby spędzać czas, a tu płeć znaczenia nie ma.

U homoseksualistów to jest tak, że po prostu ich "nie kręci" przeciwna płeć, dlatego nie mogą być w takim związku (chociaż część np udaje dla własnego dobra). Analogicznie u hetero czy bi. Przypominam, nas nie pociąga fizycznie żadna z płci, więc w sumie jeśli kogoś kochamy to za to jaki jest, a nie za to kim jest :D
Wszyscy wiedzą lepiej...

migel
ciAStoholik
Posty: 349
Rejestracja: 8 sty 2013, 16:28

Re: Asexualizm czy choroba?

Post autor: migel »

Więc nie bardzo rozumiem fenomen tego przekonania, że związek powinien się składać z osób o przeciwnych płciach, w ujęciu aseksualizmu :? Skoro jest tak jak piszesz, to czemu większość dalej poszukuje osoby o przeciwnej płci? Dla mnie ważne jest mieć kogoś przy sobie, nieważne czy chłop czy baba, byle mi nie truli życia, że "chcą to zrobić tu i teraz" :D

Felixis
ASysta
Posty: 251
Rejestracja: 11 sty 2012, 15:51

Re: Asexualizm czy choroba?

Post autor: Felixis »

Myślę że przekonanie/przyczyna teorii, że związek powinien składać się z kobiety i mężczyzny w głównej mierze leży u podłoża naszej kultury i tradycji. W Polsce jeszcze do niedawna kultywowało się obraz matki-polki, czyli mąż do pracy, żona w domu z dzieciakami i zajmować się domem. W Polsce nie ma jeszcze na tyle rozwiniętej tolerancji, żeby wszyscy akceptowali związki inne niż hetero (chociaż słowo "tolerancja" to źle używane słowo... "tolerancja" oznacza coś, co nam przeszkadza i co jest niezgodne z naszymi przekonaniami, ale jednocześnie się na to zgadzamy. Mieliśmy o tym na studiach, że to słowo jest bardzo złe, a używa się go niestety sprzecznie).
Wiele osób albo chce założyć rodzinę, albo chce udawać że takową posiada, żeby nie zrzędzili kiedy ślub kiedy coś tam. Pewnie dlatego szukają kogoś odmiennej płci. To łatwiejsze do zrozumienia przez społeczeństwo czy rodzinę. Nie każdy ma odwagę. Nie każdy też wyobraża sobie siebie z kimś tej samej płci. Dla mnie płeć nie jest ograniczeniem, chociaż przez wgląd na charakter wolę mężczyzn. Z kobietami trudniej mi się dogadać.


Zapomniałam dopisać, że ja jestem ze śląska :D Ale górnego, chociaż ostatnio tę nazwę widziałam w książce o powstaniach śląskich :)
Wszyscy wiedzą lepiej...

migel
ciAStoholik
Posty: 349
Rejestracja: 8 sty 2013, 16:28

Re: Asexualizm czy choroba?

Post autor: migel »

Rozumiem, rozumiem :) Pewnie też wynika to ze strachu, że jak ludzie/rodzina/przyjaciele zobaczę Cię, że jak jesteś w związku z kimś tej samej płci, to można się spodziewać braku tolerancji, linczu czy innych rzeczy :D W sumie to i dobrze, bo Polska to mało tolerancyjny kraj... Ale co komu do tego, z kim mi lepiej się żyje? Chociaż póki co wstrzymam się przed mówieniem tego moim rodzicom :?


Coś widzę, że dużo tutaj osób ze śląska, albo ogólnie z południowej części Polski :D

Felixis
ASysta
Posty: 251
Rejestracja: 11 sty 2012, 15:51

Re: Asexualizm czy choroba?

Post autor: Felixis »

Wiesz, można np z kimś być i mieszkać i pokazywać się jako przyjaciele, a praktycznie być w rzeczywistym związku. Wszystko też zależy od towarzystwa w jakim się otaczasz. Są kraje, gdzie im to nie przeszkadza. Jak dla mnie, jak ktoś kogoś kocha, to co komu do tego (o ile nie jest to niezgodne z prawem jak miłość do nieletniego :P). Dlatego lubię np anime, gdzie chłopak zakochuje się w chłopaku. Ich miłość przeważnie pokazana jest tak pięknie i romantycznie. Jak oboje się tego boją, ale w końcu staje się silniejsze od nich. Fajnie byłoby doświadczać czegoś takiego naprawdę ^^ Z drugiej strony, np w takiej Szwecji (chyba tam...) teraz homoseksualizm tak się rozszerzył, że na ulicy tylko takich spotkasz praktycznie.
Szkoda że nie może być coś pomiędzy. Tworzą się z tego mody zamiast prawdziwych upodobań :P Jeśli chodzi o gejów, to słyszałam że to taki sposób na to, żeby nie wpaść-po prostu jesteś z kimś tej samej płci, nadal sobie używasz życia i nic Ci nie grozi. Ale w tym nie ma miłości czysto psychicznej.


Co do rozkładu regionalnego, Dużo jest osób z Warszawy, dużo z pomorza, Wrocławia czy Poznania, dużo ze śląska :D Była gdzieś ankieta i śląsk chyba 1 głosem wygrał :)
Wszyscy wiedzą lepiej...

migel
ciAStoholik
Posty: 349
Rejestracja: 8 sty 2013, 16:28

Re: Asexualizm czy choroba?

Post autor: migel »

Wracając do tematu, to mnie dalej te wątpliwości męczą :( Nie wiem, może bym się zgłosił do seksuologa? Albo olać sprawę i czekać. Bo póki co nie wyobrażam sobie, żeby moja partner/ka chciał/a seksu 1-2 dziennie. W ogóle o seksie nie myślę. Wyobrażam sobie, że jakby mi już kiedyś ta chęć przyszła, to zadowolę sam siebie i już mam spokój na długi czas :D Ale jakby partner żądał to... no w sumie nie wiem jak to jest. Jedynie zrobiłbym to tylko wtedy, gdybym kogoś kochał w 100%. Albo w celu zapłodnienia :D I to wszystko... Chociaż nie wiem czy moje poglądy się zmienią z biegiem lat, skoro jak tak patrzę na moich znajomych - wielu ma dziewczyny, pozakładało związki, jedna koleżanka nawet ma dziecko... Czy jeśli wolę sam "zrobić sobie dobrze" (i tak rzadko to robię), zamiast seksu z kimś, bo seks wydaje mi się taki "fe", dziwny, niepotrzebny, to podpada to pod aseksualizm? Albo którąś jej odmianę?

Felixis
ASysta
Posty: 251
Rejestracja: 11 sty 2012, 15:51

Re: Asexualizm czy choroba?

Post autor: Felixis »

Uznawanie seksu za niepotrzebny, jest wśród ASów normalne, ale jeśli czujesz obrzydzenie, to może faktycznie idź do seksuologa sobie pogadać :) Ja tam myślę, że musiałbyś być w jakimś poważnym związku, żeby ostatecznie to ocenić. Bliskość, zaufanie i miłość mogą wiele pozmieniać. Być może wtedy uznasz seks za rzecz normalną, albo i też możliwą lub pożądaną. Oczywiście to tylko gdybanie, ale sam nie jesteś pewien jaki tak naprawdę jesteś :P Choć po prawdzie tylko Ty możesz to odkryć, inni mogą Ci tylko nieco w tym pomóc lub nakierować

Co do seksu 1-2 dziennie :D Nie wiem czy znam kogoś, kto robi to tak często. Rozumiem raz na tydzień/kilka razy w miesiącu... chyba że pary co mieszkają daleko, to wiadomo, że wykorzystują wspólnie spędzany czas nieco bardziej aktywnie. Twoje 1-2 dziennie to strasznie optymistyczna wersja :D nie wiem jak jest w związkach męsko-męskich, ale kobiety ogólnie słyną z mniejszej chęci do stosunku (chociaż to już chyba przestaje być regułą, wszystko zależy od osoby).

Twoje "wolenie" zrobienia samemu źle brzmi :d Podchodzi to pod egocentryzm, chcesz przyjemności tylko dla siebie, zamiast się nią podzielić z inną osobą. Jeśli robisz to dla rozładowania napięcia (czyli no cóż, hormony buzują, chce Ci się więc to robisz), a nie dla samej przyjemności z tego płynącej, to jesteś aseksualny. Aseksualizm nie czyni nas upośledzonymi w sferze cielesnej, tylko sprawia, że emocjonalnie/mentalnie nie chcemy w tym uczestniczyć. Jeśli jednak sprawia Ci to dużo frajdy i robisz to dla tego uczucia, to pewnie nie jesteś. Ogólnie granice się dość mocno zacierają. Ważne żebyś zastanowił się, kim Ty się czujesz i żył według swoich zasad czy postanowień. No i nie zmuszaj się do niczego, czego nie chcesz :)


Właściwie to są dwie teorie. Jedna mówi, że aseksualni wcale nie odczuwają popędu, ani potrzeby uprawiania seksu/masturbacji i tego nie robią. Z tej jak widać by Cię wykluczyło. Ja wolę drugą teorię, wedle której posiada się pewne potrzebny i jest się w stanie podniecić czymś etc, ale seks nie jest ani potrzebny, ani priorytetowy i najlepiej, żeby nie było go wcale :D
Na tym forum to chyba każdy ma swoje zdanie na ten temat więc wiesz...
Wszyscy wiedzą lepiej...

migel
ciAStoholik
Posty: 349
Rejestracja: 8 sty 2013, 16:28

Re: Asexualizm czy choroba?

Post autor: migel »

No może nie obrzydzenie ale taką ogólną niechęć. Nie chcę i nie muszę.
Hehe, co do tego "wolenia" to trudno, mi właśnie chodzi o te rozładowanie napięcia (bo czasem jestem w złym nastroju, rozdrażniony czymś czy coś innego..) a nie o to uczucie. Do tej pory kierowałem się "znowu jestem taki rozdrażniony, może sobie ulżę..." a nie "hmm to takie fajne uczucie, może zrobię sobie dobrze?". Mogę żyć bez doświadczania tego uczucia przez tygodnie :D To naprawdę zależy, głównie od mojego nastroju. Zdarzyło się, że nie masturbowałem się przez 2-3 tygodnie...
Podchodzi to pod egocentryzm, chcesz przyjemności tylko dla siebie, zamiast się nią podzielić z inną osobą.
No cóż, jako że seks jest póki co dla mnie "fe" to wolę sam sobie ulżyć "w kącie" :D
Ważne żebyś zastanowił się, kim Ty się czujesz i żył według swoich zasad czy postanowień. No i nie zmuszaj się do niczego, czego nie chcesz
No nie wiem, początkowo (czyli parę dłuuugich lat temu) czułem się jak zwykły hetero, chociaż wtedy nie myślałem ani o seksie, ani o masturbacji (ale to przyszło z wiekiem, te takie odkrycia :D ), podobała mi się jedna dziewczyna, teraz się bardzo dobrze znamy, ale nie chodzimy ze sobą. W liceum poglądy się trochę zmieniły... zauroczyłem się w jednym chłopaku ze starszej klasy. A teraz, trochę starszy, zastanawiam się czemu mnie nie podniecają "tyłki, piersi" i inne walory... Ani czemu nie oglądałem (ani nie zadowalałem siebie oglądając) porno, bo to takie dziwne, nienaturalne i niepotrzebne skoro ulżysz sobie raz i masz spokój do czasu aż znowu najdzie ta ochota. Może i prezentuję jakieś egocentryczne podejście, że "wolę zadowolić siebie, zamiast swoją partnerkę/partnera", ale mi chodzi głównie o rozładowanie tego napięcia, a nie o stosunek sam w sobie, że te "nagie ciała, przytulanie, namiętne pocałunki, jęki" są zbędne. Oczywiście może się to zmienić jak już sobie kogoś znajdę, aczkolwiek niekoniecznie, jak to już ktoś pisał w którymś temacie z innego działu, że ta osoba też takie myslenie prezentowała, ale nic się z wiekiem nie zmieniło. Teraz, w tej chwili, myślę o posiadaniu związku tylko po to, żeby kogoś mieć, z kimś wyjść, połazić, pogadać, pospać... a nie żeby się seksić kilka razy w tygodniu :D

ODPOWIEDZ