Gdy Was pytają...

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
Aenyeweddien
pASibrzuch
Posty: 263
Rejestracja: 8 kwie 2013, 21:49
Lokalizacja: Łódź

Re: Gdy Was pytają...

Post autor: Aenyeweddien » 13 kwie 2013, 20:58

U mnie wszyscy wiedzą, że nikogo nie mam i czasami pata pytanie "czy kogoś znalazłam?". Najoczywistszą odpowiedzią dla mnie jest: "Nie szukam.". I to tak jakby zamyka temat. Ewentualne inne pytania zbywam "Dobrze mi tak jak jest". Taka w sumie prawda jest.
wyrwana_z_kontekstu pisze: Też nie chcę rodziny ani dzieci, wolę mieszkać sama, ale chciałabym przeżyć prawdziwe zakochanie, bo czuję, że wiele mnie przez to ominęło. No i fajnie byłoby też znać kogoś z kim naprawdę bym się świetnie dogadywała i nie nudziła, żeby wspólnie spędzać czas, gdzieś wychodzić, wyjeżdżać. Do tej pory nie trafiłam na taką osobę.
Też bym bardzo chciała przeżyć takie zakochanie, totalny zastrzyk energii, szaleństwo hormonów. Czasami jednak patrząc na to z pewnego dystansu wiem, że po takim odlocie lądowanie może być twarde, względnie odlot nie jest taki cudowny, bo to taki stereotyp, który kreuje społeczeństwo, że zakochanie to coś takiego absolutnie świetnego. A ja znam ludzi zakochanych i nieszczęśliwych (wcale nie dlatego, że ta druga osoba je olewa). Chciałabym znaleźć człowieka, który mnie zainspiruje. Ale coraz częściej dochodzę do wniosku, ze to po prostu ja muszę zainspirować tych, których mam wokół. Good for me :D

I jeszcze jak pytają można powiedzieć, że ciężko teraz wpuścić kogoś do swojego życia. Bo to też prawda, a z czasem będzie raczej trudniej, niż łatwiej.
"Czyny niezaistniałe wywołują często katastrofalny brak następstw." - S. J. Lec

Awatar użytkownika
Szyszka
przedszkolASek
Posty: 8
Rejestracja: 11 kwie 2013, 08:45

Re: Gdy Was pytają...

Post autor: Szyszka » 15 kwie 2013, 08:07

Mamie zazwyczaj mówię, że się z kimś spotykam a ona nie wypytuje dalej bo wie, że i tak nic ze mnie nie wyciągnie :D Znajomi za to już się chyba przyzwyczaili do tego, że nie chcę nikogo mieć bo dobrze mi jest samej. Czasami jednak mówią, że gadam głupoty i kiedyś się przekonam do związku tylko muszę trafić na odpowiednią osobę. Może kiedyś bo w sumie również chciałabym przeżyć to całe 'zakochanie' :P Ale jakoś mi się do tego nie spieszy. Uznaję zasadę "co będzie to będzie"

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Gdy Was pytają...

Post autor: panna_x » 15 kwie 2013, 08:35

Ja byłam zakochana, ale jak ktoś wyżej napisał, lądowanie było twarde- zawód uczuciowy dość źle na mnie wpłynął, także nie chcę już więcej przez to przechodzić i nie chcę się więcej zakochać.
Dla jasności sprawy- nie byłam w związku, obiektywnie rzecz ujmując chłopak mnie nie skrzywdził w żaden sposób. Po prostu ja byłam zakochana, zauroczona mocno, zaś on tego nie odwzajemniał, zakochał się w innej dziewczynie i tyle.
Mimo to było mi bardzo przykro, a nawet więcej. Także wolę się obejść bez zakochania. Zaś co do wychodzenia do kina, czy w inne miejsca, to ja lubię spędzać dużo czasu sama jako introwertyk, więc aż tak towarzystwa mi nie brak. Wystarczają mi spotkania ze znajomymi, nie potrzebuję chlopaka czy bycia zakochaną, żeby gdzieś wyjsć, spotkać się od czasu do czasu.
No wiadomo, każdy ma inaczej.
A czemu uważacie, że z wiekiem trudniej kogoś wpuścić do swego życia? Bo mnie się wydaje akurat odwrotnie- że z wiekiem człowiek lepiej wie, czego chce w życiu, więc jeśli chce stworzyć związek, to jest on dojrzalszy i bardziej przemyślany niż np. związek zakochanych, bazujących tylko na emocjach dwudziestolatków.

Awatar użytkownika
Aenyeweddien
pASibrzuch
Posty: 263
Rejestracja: 8 kwie 2013, 21:49
Lokalizacja: Łódź

Re: Gdy Was pytają...

Post autor: Aenyeweddien » 15 kwie 2013, 20:48

panna_x pisze:A czemu uważacie, że z wiekiem trudniej kogoś wpuścić do swego życia? Bo mnie się wydaje akurat odwrotnie- że z wiekiem człowiek lepiej wie, czego chce w życiu, więc jeśli chce stworzyć związek, to jest on dojrzalszy i bardziej przemyślany niż np. związek zakochanych, bazujących tylko na emocjach dwudziestolatków.
Moim zdaniem dlatego, że kiedy już ułożone jest wszystko, to żeby kogoś do życia wpuścić to trzeba wszystko zmieniać. Tak nagle, kiedy człowiek przyzwyczaił się do robienia wszystkiego dla siebie i pod siebie, trzeba zacząć myśleć jeszcze o kimś. Na przykład teraz jestem przyzwyczajona do tego, że mogę zmienić swoje plany o 180 stopni ot tak, jak mnie akurat natchnie. Mogę robić głupie rzeczy w środku nocy.
Problematyczne jest też wprowadzanie do swojego życia kogoś pod względem wytłumaczenia mu, kim się jest. I nie chodzi tylko o aseksualizm. Ale też o wiarę, czy zapoznanie tej osoby z moimi innymi znajomymi. Nagle trzeba komuś pokazać swój świat, a ja na przykład niezbyt lubię to robić. Zwykłych znajomych nie muszę uświadamiać o tak dużej ilości rzeczy, o jakiej trzeba uświadomić partnera.
W dodatku nie będąc w związku zakochanych dwudziestolatków ciężko bez doświadczenia budować związku trzydziestolatków ;) I tego chyba boję się najbardziej. Ja ni choinki nie wiem czego chce ode mnie ta druga osoba! Nie wiem, bo nigdy nie byłam z nikim w związku. Na razie by to jeszcze uszło, ktoś by się co najwyżej zdziwił. Ale za kilka lat usłyszawszy tekst o tym, że to mój pierwszy związek pewnie by zwiał jak najszybciej, jak najdalej ;)

Troszku nie na temat ale trudno. Żeby było bardziej na temat to była wczoraj u mnie rodzinka (ciotka + wujek). Pytali się co u mnie słychać (uwielbiam takie konkretne pytania -_-'). To im powiedziałam, że w porządku i koniec. Coś tam zapytali czy pracuję. Już nawet w rodzinie jestem dziwadełkiem. Fajnie :) Jakoś lubię ten stan, sam w sobie jest odpowiedzią na wszystkie niewygodne pytania ("ona jest jakaś dziwna, wiesz...").
"Czyny niezaistniałe wywołują często katastrofalny brak następstw." - S. J. Lec

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Gdy Was pytają...

Post autor: panna_x » 16 kwie 2013, 09:04

Ja mówiłam o sytuacji, gdy ludzie naprawdę chcą stworzyć związek- wtedy sądzę, że z wiekiem jest on dojrzalszy. lepszy, bardziej przemyślany niż związek bardzo młodych ludzi.
I mówiłam tu ogólnie, nie tylko o aseksualnych ( sądzę, że w naszym wyjątkowym przypadku żaden wiek nie jest dobrym momentem na uświadomienie drugiej stronie, że się nie chce seksu).
A gdy ktoś lepiej się czuje sam, ułożył już sobie życie pod siebie i nie za bardzo chce wpuścić inną osobę do swego życia, to według mnie taka osoba w ogóle nie chce związku- wiek jest bez znaczenia tutaj, jeśli ktoś ma takie nastawienie. Proszę nie odbierać tego jako zarzutu, gdyż ja sama jestem taką antyzwiązkową osobą.

Wracając do tematu, gdy pada takie pytanie, to mnie to zazwyczaj wkurza. Wiem, że powinnam to olać, ale jakoś trudniej zrobić niż powiedzieć. Na szczęście nie jest ono nagminne. Znajomi o to nie pytają.
Cóż, zawsze jeszcze można powiedzieć, że się było w związku, ale okazał się rozczarowaniem dla nas z jakiegoś powodu, i nie chcemy już drugi raz pakować się w coś takiego :)

Larwa
starszASek
Posty: 34
Rejestracja: 25 maja 2012, 21:48
Lokalizacja: Warszawa

Re: Gdy Was pytają...

Post autor: Larwa » 23 maja 2013, 15:24

Aenyeweddien pisze:Moim zdaniem dlatego, że kiedy już ułożone jest wszystko, to żeby kogoś do życia wpuścić to trzeba wszystko zmieniać. Tak nagle, kiedy człowiek przyzwyczaił się do robienia wszystkiego dla siebie i pod siebie, trzeba zacząć myśleć jeszcze o kimś. Na przykład teraz jestem przyzwyczajona do tego, że mogę zmienić swoje plany o 180 stopni ot tak, jak mnie akurat natchnie. Mogę robić głupie rzeczy w środku nocy.
Problematyczne jest też wprowadzanie do swojego życia kogoś pod względem wytłumaczenia mu, kim się jest. I nie chodzi tylko o aseksualizm. Ale też o wiarę, czy zapoznanie tej osoby z moimi innymi znajomymi. Nagle trzeba komuś pokazać swój świat, a ja na przykład niezbyt lubię to robić.
A jak nie ma się jeszcze wszystkiego ułożonego to nie trzeba pokazywać komuś swojego świata? Przecież ten (własny) świat zawsze istnieje -tylko mniej lub bardziej poukładany. Moim zdaniem właśnie nie mając ułożonego życia jest trudniej, bo skupiasz się na wszystkim na raz: skończenie szkoły, zdobycie pracy, usamodzielnienie się...to wszystko kosztuję trochę życiowej energii, z której część musisz jeszcze wydzielić dla tej osoby.
Dla mnie to tak jakby oprowadzać kogoś po remontowanym budynku. Tu niepomalowane, tam tynk odpada i trzeba jeszcze uważać żeby cegła nie spadła na głowę naszego gościa :P
W momencie gdy wszystko już jest ułożone i na swoim miejscu możemy kogoś zaprosić do swojego pięknie urządzonego wnętrza ;)
Oczywiście niektórym może być łatwiej gdy "remont" będą robić z kimś, zawsze dodatkowa para rąk do pomocy :D

A żeby nie robić zbytniego offtopu: Mnie znajomi na szczęście nie męczą. Nie wypytują i nie próbują swatać. Rodzina nie jest już taka wyrozumiała :/ Wszyscy z niecierpliwością czekają dnia, gdy przedstawię im swojego księcia (w żadnym wypadku księżniczkę), zaproszę na ślub (oczywiście kościelny) i poinformuję o stanie błogosławionym.
Na razie mówię, że mam na to dużo czasu i jeszcze o tym nie myślę.
Jedynie matce (przy okazji setnego "jak będziesz miała dzieci/męża/brała ślub") powiedziałam, że nie zamierzam brać ślubu, z pewnością nie kościelny, a już na pewno nie będę miała dzieci. Chyba wreszcie dotarło do niej, że to nie jest czcze gadanie.

Awatar użytkownika
Aenyeweddien
pASibrzuch
Posty: 263
Rejestracja: 8 kwie 2013, 21:49
Lokalizacja: Łódź

Re: Gdy Was pytają...

Post autor: Aenyeweddien » 25 maja 2013, 22:52

Larwa pisze:Dla mnie to tak jakby oprowadzać kogoś po remontowanym budynku. Tu niepomalowane, tam tynk odpada i trzeba jeszcze uważać żeby cegła nie spadła na głowę naszego gościa :P
W momencie gdy wszystko już jest ułożone i na swoim miejscu możemy kogoś zaprosić do swojego pięknie urządzonego wnętrza ;)
Oczywiście niektórym może być łatwiej gdy "remont" będą robić z kimś, zawsze dodatkowa para rąk do pomocy :D
Ja odbieram życie raczej jako wieczny plac budowy ;) Bo kiedy jedno zostanie zrobione biorę się za kolejne, powiększam, rozbudowuję :)
W dodatku co jak już nasze wykończone wnętrze ma miejsce na tylko jedną osobę, jedno łóżko w pokoju, małą lodówkę?:> Bo po prostu w trakcie budowy innych ludzi nie uwzględniono? Ciężko kogoś potem tam upchnąć, choć są tacy co próbują. Swoją drogą fajna metafora :)

Ciekawe czy jakby użyć tego typu argumentu (ułożyłem sobie życie w samotności/bez kogoś/bez planów dla drugiej osoby) jako odpowiedzi na pytanie kiedy sobie kogoś znajdziesz, to ludzie by już więcej nie pytali.
"Czyny niezaistniałe wywołują często katastrofalny brak następstw." - S. J. Lec

Larwa
starszASek
Posty: 34
Rejestracja: 25 maja 2012, 21:48
Lokalizacja: Warszawa

Re: Gdy Was pytają...

Post autor: Larwa » 27 maja 2013, 00:10

Aenyeweddien pisze:Ja odbieram życie raczej jako wieczny plac budowy ;)
Powiem Ci, że sporo ostatnio nad tym myślałam i chyba są takie osoby, które właśnie żyją na wiecznym placu budowy. Z różnych powodów, jak Ty -bo ciągle się rozwijają, coś zmieniają i jak ja -bo co zbuduję, to zaraz zburzę. Jestem chyba takim niereformowalnym przypadkiem w ciągłej budowie, który nigdy się nie "ogarnie". Choć naprawdę chciałam zawsze i planowałam najpierw się "wyremontować", a potem kogoś wprowadzić. No cóż, ostatecznie każdy plan można zmienić :P
Aenyeweddien pisze:W dodatku co jak już nasze wykończone wnętrze ma miejsce na tylko jedną osobę, jedno łóżko w pokoju, małą lodówkę?:> Bo po prostu w trakcie budowy innych ludzi nie uwzględniono? Ciężko kogoś potem tam upchnąć, choć są tacy co próbują. Swoją drogą fajna metafora :)
Dzięki :)
Myślę, że te wnętrza, nie będąc wszak z cegieł, są dosyć elastyczne i dałoby radę kogoś upchnąć :)
Aenyeweddien pisze:Ciekawe czy jakby użyć tego typu argumentu (ułożyłem sobie życie w samotności/bez kogoś/bez planów dla drugiej osoby) jako odpowiedzi na pytanie kiedy sobie kogoś znajdziesz, to ludzie by już więcej nie pytali.
Niektórzy pewnie tak -przyjęliby taką wersję i dali spokój. Inni dalej męczyliby Cię, że zmarnujesz sobie życie trwając w samotności, żeś głupia, bo na starość nikt Ci szklanki wody nie poda, że jeszcze pożałujesz i będziesz płakać w poduszkę, byś się zastanowiła, póki nie jest za późno by to zmienić.
Pamiętaj: inni wiedzą lepiej co jest dobre i właściwe :P

Awatar użytkownika
NonAs
bobASek
Posty: 4
Rejestracja: 27 cze 2013, 09:04

Re: Gdy Was pytają...

Post autor: NonAs » 27 cze 2013, 16:56

Tego typu pytania irytują niezależnie od tego, czy ktoś jest ASem czy jednak jest zorientowany na jakąś płeć. Uniwersalny bolączka wszystkich, którzy nie wpadają co 5 minut w związki. Bez grzechu jednak nie jestem i sam się przyłapałem kilka razy na zadawaniu tego typu pytań, ale to zawsze po pijaku, a wtedy to człowiek jakiś nieswój. :oops:

Awatar użytkownika
mashimaro
młodASek
Posty: 29
Rejestracja: 27 cze 2013, 20:48

Re: Gdy Was pytają...

Post autor: mashimaro » 28 cze 2013, 15:41

mnie znajomi dręczą, że powinna kogoś sobie znaleźć, że nie mogę być wiecznie sama i że musi być ktoś, gdzieś taki jak ja :D usilnie wpychają mi kogoś nawet z pośród wspólnych znajomych, rodzina już zaprzestała wszelkich pytań bo jeszcze za czasów adolescencji mówiłam , że nie planuję małżeństwa i dzieci i jak tak przez parę lat powtarzałam to dali mi już spokój... tak więc obecnie tylko znajomi, na powrót nie dają mi żyć w tej kwestii :)
i didn’t choose the anti-social life, the anti-social life chose me ;)

Awatar użytkownika
Patryk
bASyliszek
Posty: 1003
Rejestracja: 20 lis 2011, 00:47
Lokalizacja: Starogard Gdański, Londyn
Kontakt:

Re: Gdy Was pytają...

Post autor: Patryk » 28 cze 2013, 18:00

Jadę kilka dni temu z gościem w robocie i nagle ten patrzy na brak obrączki na palcu:
-A tyś kawaler jeszcze?
-A no
-To du.pa no
-Dlaczego?
-No du.pa tak
-Ale po co ożenek?
-No każdy już jest w twoim wieku :mrgreen:

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2233
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Re: Gdy Was pytają...

Post autor: Libra » 28 cze 2013, 18:40

Patryk pisze:Jadę kilka dni temu z gościem w robocie i nagle ten patrzy na brak obrączki na palcu:
-A tyś kawaler jeszcze?
zazdrości :mrgreen: :mrgreen:

U mnie chyba 2 lata i rok temu moje koleżanki hajtały masowo ;) - przy czym moja najstarsza siostra radochę miała, bo ona też kiedyś przeżywała wśród swoich koleżanek taki nagły ślubny bum... a teraz, większość tych osobniczek co się wtedy w związek małżeński uwikłały to już po rozwodach, albo w trakcie ;)
What's mooo?

Awatar użytkownika
Falka
pASsanger
Posty: 472
Rejestracja: 11 sie 2012, 19:55
Lokalizacja: Lublin/Podlasie

Re: Gdy Was pytają...

Post autor: Falka » 28 cze 2013, 19:20

Może ja na innej planecie żyję, ale u mnie o dziwo nie ma żadnych ślubnych boomów :lol: . Albo za mało się interesuję tym co inni robią i przez to żadne wieści do mnie nie dochodzą. :mrgreen:
Nie próbuje nawet być normalna,
bo normalność to pierwszy syndrom
śmiertelnie groźnej choroby...
Gdy tylko czuję, że nadchodzi normalność
natychmiast szukam antidotum

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2233
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Re: Gdy Was pytają...

Post autor: Libra » 28 cze 2013, 19:47

Mnie 3 koleżanki z pracy hajtały się jednego roku wiec to był temat nr 1 :P : Która w jakim lokalu, gdzie, za ile, a czy na stole bedzie żubrówka? Coooo?? Wiejski stół gratis?! A ja musiałam płacic! A ta orkiestra to jakaś fajna? A która fryzjerka Cie bedzie czesać? I za czesanie próbne tyle zdarła? zdzira! A twoj grzesiaczek to jakiego koloru krawat bedzie miał? bla bla bla?


Jak dobrze, ze to już za mną... teraz czekam na rozwody :aniol:
What's mooo?

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2029
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Gdy Was pytają...

Post autor: wyrwana_z_kontekstu » 28 cze 2013, 19:56

.

ODPOWIEDZ