Erotyka w filmach

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
HAL
gimnASjalista
Posty: 18
Rejestracja: 25 lip 2015, 14:07
Lokalizacja: Q Continuum

Re: Erotyka w filmach

Post autor: HAL »

A mnie jakoś nie razi. Jak scena jest ładnie pokazana i ma za zadanie coś przedstawić to nie tylko mi nie przeszkadza, ale czasem nawet mi się podoba jak np. sceny erotyczne w "Termnatorze" albo w "Joe Black", które były naprawdę ładnie przedstawione.
Co do reszty to zwyczajnie mnie nie obchodzi. Zazwyczaj oglądam normalnie, jak każdą inna scenę. Jak jest za długa to zaczyna mnie nudzić, a jak takich scen jest za dużo to trochę mnie to irytuje, bo ile można. Czasami też przewijam, ale to zwykle gdy scena jest pokazana wulgarnie i trwa za długo.
Za to kiedy oglądam film w towarzystwie to bardziej interesują mnie reakcje znajomych. ;)
Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Co do tej pierwszej są jednak pewne wątpliwości. (A. Einstein)

vera
gimnASjalista
Posty: 10
Rejestracja: 23 lut 2014, 20:05

Re: Erotyka w filmach

Post autor: vera »

A mnie takie sceny irytują, zawsze i nieodmiennie ;) Irytują i nudzą, zwłaszcza w filmach, w których się na nie nie nastawiam, czyli np. filmach akcji (jak akcja to akcja, no! romanse jak są to proszę w bardzo małych dawkach ;) Już pomijam to, że często widać, że aktorów do siebie za bardzo nie ciągnie, więc efekty są koszmarne i cała scena wygląda strasznie niezręcznie. Aż przykro patrzeć.

Awatar użytkownika
Sherly
AS gaduła
Posty: 475
Rejestracja: 17 mar 2014, 16:22
Lokalizacja: Gallifrey

Re: Erotyka w filmach

Post autor: Sherly »

JudytaDragon pisze:Ja staram się unikać. Dzięki wspaniałej stronie IMDb sprawdzam "Parents Guide" i opcję o seksie/nagości. Jeżeli jest tam coś mocnego (pocałunek, choć obleśny, przetrzymam) już wiem, że nie objerzę tego filmu.
Od niedawna mam identyczny rytuał. Ale ja sprawdzam też ilość przemocy i czy film może przerazić widza.
Nigdy nie zrezygnowałabym z filmu tylko dlatego że ma sceny erotyczne. Jeśli opis mnie zaintryguje, reżyser, scenarzysta czy obsada zachęci, a film wyda mi się warty seansu (a mam do tego nosa), to sobie go nie odmówię.

Szczególnie że nieraz przekonałam się, że ten przewodnik dla rodzica jest mocno podkoloryzowany i sceny opisane jako traumatyczne czy przepełnione erotyzmem wcale takie nie są.

ODPOWIEDZ