Zaufanie

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
Sherly
AS gaduła
Posty: 476
Rejestracja: 17 mar 2014, 16:22
Lokalizacja: Gallifrey

Re: Zaufanie

Post autor: Sherly »

Jestem nieufna. Jak się człowiek przejedzie kilka razy na ludziach to wyrasta mu niewidzialna żółwia skorupa w której może się chować przed potencjalnym zagrożeniem.
Awatar użytkownika
LonelyDragon
starszASek
Posty: 44
Rejestracja: 26 wrz 2014, 12:27

Re: Zaufanie

Post autor: LonelyDragon »

Bardzo ciekawy wątek. Nie wiem czy to przypadek czy już jakaś tendencja ale ja też mam naturalną skłonność do nieufności i kiedyś byłem nawet bardzo nieufny, aczkolwiek z wiekiem zacząłem dostrzegać że w większości przypadków moja nieufność nie okazała się uzasadniona, a wręcz przyniosła szkody w postaci utraconych możliwości, i stopniowo zacząłem się uczyć ufać bardziej i mniej się przejmować wszystkim i jakoś życie stało się łatwiejsze :D

Ostrożność i rozwaga – tak, silna nieufność w stosunku do wszystkich i wszystkiego – nie, bo tylko podnosi pozion stresu i nas izoluje od świata i różnych ciekawych rzeczy :wink:

Ot moje dwa grosze na temat...
CloudninowaSWQ
ASter
Posty: 638
Rejestracja: 25 kwie 2010, 14:06
Lokalizacja: łódzkie
Kontakt:

Re: Zaufanie

Post autor: CloudninowaSWQ »

Właśnie dziś podwójnie zauważyłam,że nieufność w pewnych sytuacjach popłaca....Ale czasami szkodzi.Zależy od sytuacji.
Awatar użytkownika
loko
gimnASjalista
Posty: 13
Rejestracja: 14 gru 2014, 19:11

Re: Zaufanie

Post autor: loko »

A ja chyba mam te tzw. kobieca intuicje, ktora z regoly mnie nie zawodzi jezeli chodzi o ludzi. Od niektorych trzeba trzymac sie z daleka i nalezy byc bardzo ostroznym co sie mowi. Jednak sa tez tacy, ktorzy nigdy nie chcieliby skrzywdzic. Kazdy jest inny i z kazdym trzeba inaczej postepowac.
Shouko
młodASek
Posty: 22
Rejestracja: 9 wrz 2014, 11:09

Re: Zaufanie

Post autor: Shouko »

W moim przypadku sprawa jest o tyle złożona, że jestem osobą, która ma swój świat i bardzo go ceni. Dla innych mam naturalnie miejsce, ale nieco wydzielone. Do pewnej części mnie nie ma dostępu nawet najbardziej zaufany człowiek, a o innych mówię w zależności od podszeptów intuicji. W ten właśnie sposób u mnie się to odbywa, po prostu czuję, że mogę komuś zaufać bądź nie i dotąd się nie pomyliłam ani razu. Nie mam problemów z zaufaniem choć, jako osoba samodzielna, lubię własne sprawy załatwiać osobiście i tak je znosić.
„Kazał się ukrzyżować głową w dół
ale później zapomniał
czy to szacunek
czy szyderstwo”
Awatar użytkownika
Fajna dziewczyna
młodASek
Posty: 29
Rejestracja: 28 gru 2014, 10:50
Lokalizacja: Katowice

Re: Zaufanie

Post autor: Fajna dziewczyna »

Ja również jestem nieufna. nie jest to jakaś nieufność cierpiętnicza - tzn nie jestem zamknięta w sobie - lubię się śmiać, mogę o sobie poopowiadać, raczej szybko nawiązuję kontakty. Zawsze jednak mam swój margines bezpieczeństwa , w którym mam zakodowane, że każdy może mnie zranić nawet nieświadomie. dlatego nie oczekuje od ludzi ,że nigdy tego nie zrobią.
Nie jest też tak, że uważam,że każdy tylko czyha żeby mnie zranić. może po prostu to nie jest brak zaufania a zdrowy rozsądek? no nie wiem sama.

chociaż! jest jedna chorobliwa sfera mojej nieufności. otóż, jako że jestem samotną mamą 4 letniej dziewczynki - jestem okropnie nieufna wobec facetów w jej otoczeniu - wszędzie słyszę,że ktoś był molestowany przez nauczyciela, sąsiada, konkubenta matki etc etc - no i w związku z tym boje się. :?
Awatar użytkownika
Hebi
mASełko
Posty: 119
Rejestracja: 29 sty 2015, 20:43
Lokalizacja: Gdynia

Re: Zaufanie

Post autor: Hebi »

Immortelle pisze:Ja jestem raczej nieufną istotką. Mówić o sobie, zdradzać jakieś osobiste historie mogę każdemu, czemu nie. Problem pojawia się w sferze emocjonalnej, w kwestii przywiązania i intencji drugiej osoby. Ufając jej, powierzam swój czas, uczucia, myśli, i im bardziej się angażuję i przywiązuję, tym większe mam lęki - jak mnie oceni, czy nie zranię jej ani ona mnie, nawet zaczynam się wstrzymywać przed szczerą konwersacją w obawie przed naruszeniem naszej dotychczasowej zażyłości :? Często wtedy "testuję" daną osobę, czy zniesie moje humorki, wybuchy, stany depresyjne, marudzenie, i jeśli to wytrzyma - jestem jej forever. I odzyskuję spokój ducha.
Ha! Mogłabym podpisać się pod tymi słowami spokojnie... Niestety przez te moje "testy" czasami niepotrzebnie zrażam do siebie ludzi... ale nie umiem tego nie robić... choć się staram to łagodzić...
Bycie dla kogoś forever też nie jest dobre dla mnie... bo ufam we wszystko w 100% ;/
Wszystko jest trucizną,
decyduje tylko dawka.
Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2033
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Zaufanie

Post autor: wyrwana_z_kontekstu »

W mojej opinii nieufność jest cennym "mechanizmem obronnym".
Indiana
fantAStyczny
Posty: 559
Rejestracja: 26 sty 2014, 00:50

Re: Zaufanie

Post autor: Indiana »

wyrwana_z_kontekstu pisze:
Immortelle pisze:Często wtedy "testuję" daną osobę, czy zniesie moje humorki, wybuchy, stany depresyjne, marudzenie, i jeśli to wytrzyma - jestem jej forever. I odzyskuję spokój ducha.
To jest bardzo dobre podejście, oddziela ziarno od plew, choć w sumie na palcach jednej ręki mogę policzyć bliskie osoby, które to zniosły. :P No ale dlatego właśnie są bliskie.
Swoimi wpisami potwierdzacie tylko stereotyp kobiety humorzastej, nieznośnej w obyciu, która ma zerowe rozeznanie swojej psychiki. Jeżeli to chciałyście osiągnąć, to Wam się udało.
Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2033
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Zaufanie

Post autor: wyrwana_z_kontekstu »

Indiana pisze: Swoimi wpisami potwierdzacie tylko stereotyp kobiety humorzastej, nieznośnej w obyciu, która ma zerowe rozeznanie swojej psychiki. Jeżeli to chciałyście osiągnąć, to Wam się udało.
Cóż, kobieta sama nie wie, czego chce, ale nie spocznie, póki tego nie osiągnie. :P
Indiana
fantAStyczny
Posty: 559
Rejestracja: 26 sty 2014, 00:50

Re: Zaufanie

Post autor: Indiana »

wyrwana_z_kontekstu pisze:
Cóż, kobieta sama nie wie, czego chce, ale nie spocznie, póki tego nie osiągnie. :P

Doprawdy, dowcip się Ciebie dzisiaj trzyma... Boki zrywać. :roll:
Awatar użytkownika
Hebi
mASełko
Posty: 119
Rejestracja: 29 sty 2015, 20:43
Lokalizacja: Gdynia

Re: Zaufanie

Post autor: Hebi »

Indiana pisze:
wyrwana_z_kontekstu pisze:
Immortelle pisze:Często wtedy "testuję" daną osobę, czy zniesie moje humorki, wybuchy, stany depresyjne, marudzenie, i jeśli to wytrzyma - jestem jej forever. I odzyskuję spokój ducha.
To jest bardzo dobre podejście, oddziela ziarno od plew, choć w sumie na palcach jednej ręki mogę policzyć bliskie osoby, które to zniosły. :P No ale dlatego właśnie są bliskie.
Swoimi wpisami potwierdzacie tylko stereotyp kobiety humorzastej, nieznośnej w obyciu, która ma zerowe rozeznanie swojej psychiki. Jeżeli to chciałyście osiągnąć, to Wam się udało.
Osobiście nie uważam tego za dobre podejście. Ale i Twój wniosek jest krzywdzący. Nie robimy tego, bo jesteśmy "humorzaste" i chcemy skrzywdzić drugą osobę. Tylko dlatego bo już zbyt wiele razy zostałyśmy skrzywdzone i powoduje nami strach.
Wszystko jest trucizną,
decyduje tylko dawka.
Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2580
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Zaufanie

Post autor: Viljar »

Może i nie chcecie krzywdzić drugiej osoby, ale to właśnie robicie ;) Nie znam nikogo, kto lubiłby obrywać za nie swoje grzeszki, a do tego się takie "testowanie" sprowadza. Do tego dochodzi kwestia manipulacji drugą osobą.
Stosując taką metodę, ryzykuje się też napotkanie na lepszego od siebie. Jeśli facet ma wysoko rozwiniętą zdolność empatii, a zapewniam, że tacy istnieją, to takie "testy" może wykorzystać na swoją korzyść i jeszcze dołożyć parę własnych.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage
Awatar użytkownika
Hebi
mASełko
Posty: 119
Rejestracja: 29 sty 2015, 20:43
Lokalizacja: Gdynia

Re: Zaufanie

Post autor: Hebi »

Viljar pisze:Może i nie chcecie krzywdzić drugiej osoby, ale to właśnie robicie ;) Nie znam nikogo, kto lubiłby obrywać za nie swoje grzeszki, a do tego się takie "testowanie" sprowadza. Do tego dochodzi kwestia manipulacji drugą osobą.
Wiem i bardzo mi przykro z tego powodu... staram się z tym walczyć, niestety często wychodzi jak wychodzi...
Viljar pisze:Stosując taką metodę, ryzykuje się też napotkanie na lepszego od siebie. Jeśli facet ma wysoko rozwiniętą zdolność empatii, a zapewniam, że tacy istnieją, to takie "testy" może wykorzystać na swoją korzyść i jeszcze dołożyć parę własnych.
I dobrze. Czy ktokolwiek tu twierdzi, że ma monopol na takie zachowanie? Facet też ma prawo obawiać się pokładać w kimś swoje zaufanie.
Wszystko jest trucizną,
decyduje tylko dawka.
Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2580
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Zaufanie

Post autor: Viljar »

Miałem edytować, ale pojawił się już nowy wpis, więc nawiążę jeszcze też do poprzedniego.

Problemem są nie tyle same "testy" drugiej osoby, bo jest raczej naturalne, że chce się sprawdzić, czy dana osoba jest nie tylko na dobre, ale i na złe, ale raczej ich ilość. Bo jak przeczytałem, co napisano wyżej:
To jest bardzo dobre podejście, oddziela ziarno od plew, choć w sumie na palcach jednej ręki mogę policzyć bliskie osoby, które to zniosły.
... to przyszło mi do głowy, że w pewnym momencie facet może mieć dość tego sprawdzania. My też mamy swoją ograniczoną wytrzymałość materiału i kolejny test może coś nadwerężyć ;) A w ten sposób można przypadkiem stracić wartościową osobę. Jak byłem maleńki i jeszcze całkiem różowy, to sam tak raz zrobiłem i długo żałowałem.

A, i jeszcze muszę odnieść się do jednej wypowiedzi:
Ja zraziłam do siebie jedynego chłopaka, w którym byłam zakochana, jak mi się wydawało, ze wzajemnością właśnie brakiem zaufania. Okazało się, że miałam rację, bo po tygodniu już miał inną.
Nie wiem, co ma znaczyć "miał już inną", ale zakładając, że po prostu przelotnie widziałaś ich razem, to opcji jest kilka:
1) Miałaś istotnie rację.
2) Chłopak zastosował prymitywną zagrywkę mającą na celu wzbudzenie zazdrości (mało skuteczne i godne potępienia moim zdaniem).
3) Chłopak był załamany i postanowił się pocieszyć w ramionach "pierwszej lepszej", co w żaden sposób nie przełoży się na żaden głębszy związek i po kolejnym tygodniu mogło być już po wszystkim (ja tam nie wiem, ale podobno to pomaga).

No bo w końcu ile można sobie nie ufać?

A nawiązując do wpisu powyższego: owszem, mężczyzna też może testować, tylko że ja miałem też na myśli coś innego: mężczyzna obdarzony empatią rzadko wykorzystuje to na cudzą korzyść, a częściej wyłącznie na własną. Słowem - jest z takiego manipulant. Jeśli więc jakaś Pani zacznie takiego "testować", to w pewnym momencie może się okazać, że wynik testu nie zależy zupełnie od niej.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage
ODPOWIEDZ