Strona 17 z 29

: 9 sty 2010, 10:50
autor: Agnieszka
Keri pisze:
Czy jeżeli dajmy na to dziewczyna nie chce seksu, a facet tak i on ją zmusi to nie mamy do czynienia z gwałtem, czymś okropnym, czego ona nie chciała? Tak, mamy.
Wlasnie gwalt to zmuszenie kogos wbrew woli a skoro napisalas to: ją zmusi To CZYM TO NIE JEST jak GWALT? :blink: :laught:
Chyba ze twoja odpowiedz byla inna to ja nie kumam tego cos napisala :roll:
Keri, na końcu wypowiedzi koleżanki był taki znak: "?". Po czym sama odpowiedziała na zadane pytanie. Proste. W skrócie - zapytała, czy nie należałoby uznać sytuacji przymuszenia do seksu za gwałt. I odpowiedziała, że tak, należałoby.
Panimajesz?
Piorun pisze:A ja się przyznam - co mi tam
Nigdy
Nikogo (...)
ale nigdy nie mówiłem że jestem normalny
Po pierwsze to jeśli chodzi o to, że nigdy się nie całowałeś, to chyba nie masz czego żałować. No chyba że żałujesz - w takim razie zawsze możesz to zmienić, zamiast bezproduktywnie ubolewać nad sytuacją.
Po drugie - ja wiem, że fajnie jest uchodzić za dziwaka i odmieńca, alb obawiam się, że nie odbiegasz od poziomu normalności reszty użytkowników tego forum. Sorry Winnetou. :P

A wracając do całowania - ja nawet nie lubię najbliższej rodziny cmokać na powitanie, co sprawia im przykrość, ale co poradzę...

: 9 sty 2010, 13:54
autor: Piorun
Dokładnie o to chodzi
Ale nie mam jakiegoś szczególnego parcia na to by to zmieniać, z resztą chyba nawet nie wiedział bym jak (i po co) się za to zabierać :mrgreen:

Co do poziomu normalności, cóż, można dyskutować, pokłócić się o to - albo przeprowadzić badania :wink:
Z resztą w tej kwestii lepiej jest pisać o sobie niż oceniać innych
W sumie może to i niezły temat na dyskusję?

: 9 sty 2010, 15:26
autor: Miss_Colette
Ja nawet dość sporo razy. Ostatni raz przed rokiem.
Zawsze po kilku głębszych na jakiejś imprezie.
Całowanie mnie nie obrzydza. Mam do niego stosunek pt.: "jest, bo jest, co mi za różnica".
Dziś już nie miewam na to ochoty nawet po alkoholu.

: 9 sty 2010, 18:03
autor: Viljar
Agnieszka:
Po pierwsze to jeśli chodzi o to, że nigdy się nie całowałeś, to chyba nie masz czego żałować.
Oj ma, ma ;) Ale fakt, że nie ma sensu rzucać się w ramiona pierwszej lepszej, że tak napiszę, osoby, tylko czekać tej właściwej.

Z tym, że ja jestem heteroprzytulaśny, więc całowanie się lubię. A jeśli ktoś nie próbował, to w sumie faktycznie nie wie, czy ma czego żałować, czy nie...

: 9 sty 2010, 18:38
autor: Keri
To rowniez by powiedizeli seksualni do [s]. :P Nie sprobowal t onie wie czy zalowac :P

Co do rodzinki to zawsze ja daje polik do calowania a moj calus to w proznie obok laduje :mrgreen: .

No ja mialem :P I zaluje :cry:

: 9 sty 2010, 19:03
autor: Agnieszka
Viljar pisze:
Agnieszka:
Po pierwsze to jeśli chodzi o to, że nigdy się nie całowałeś, to chyba nie masz czego żałować.
Oj ma, ma ;) Ale fakt, że nie ma sensu rzucać się w ramiona pierwszej lepszej, że tak napiszę, osoby, tylko czekać tej właściwej
No dobra, ile osób, tyle opinii.
Jak sobie czasami wspominam te moje quasi-związki, to się zastanawiam, co mi wtedy do głowy strzeliło, skoro już po pierwszej tego typu relacji czułam, że obcałowywanie drugiego człowieka to nie moje klimaty. No ale powiedzmy, że jest to jakieś doświadczenie, dzięki któremu wiem, w jakim kierunku chcę iść w przyszłości :P Chociaż mogłabym się obejść bez tego typu doświadczeń, stąd moje zdanie, że nie ma czego żałować.
Bliska relacja - ok, ale język niech druga osoba trzyma w swoich własnych ustach :P

: 9 sty 2010, 19:12
autor: Keri
Bliska relacja - ok, ale język niech druga osoba trzyma w swoich własnych ustach :P
Twoj Avatar mowi co innego :mrgreen:

A ja ilekroc do kogos sie zblizam to potem wyrasta mur miedzy nami :roll: A gdy wracam na swoje smiecia czuje ulge 8)

Ale caluski i dotyki (te o wiekszym akcencie erotycznym) powoduja ze czuje sie strasznie nie swojo. A mysl ze z kims jeszcze bardziej ten mur pietrzy :roll: :?

: 9 sty 2010, 21:48
autor: Piorun
Ja mam podobnie - jeśli ktoś chce podejść bliżej od razu jestem spięty jak sprężyna w zapalniku miny - i nie jest to bezpodstawne porównanie.

I nawet nie chodzi o "większy akcent erotyczny", tylko choćby o zwykłe przytulenie.
Czasem czuję jak bym całe życie chodził w zbroi, nie dopuszczającej nie tylko ciepła innych ludzi, ale nawet uczuć - nawet gdy tego bardzo chcę

: 11 sty 2010, 12:13
autor: Aga
Bo dla jednych norma bedzie jedzenie miesa a dla drugich samej marchewki

Jesteś mięsożerna? Spróbuj przez najbliższe pare lat zajadać się tylko i wyłącznie pokarmem pochodzenia roślinnego, bez faszerowania się dodatkowymi specyfikami w talbetkach i proszkach, a wtedy przekonamy się czy w naturze człowieka leży spożywanie samego pokarmu pochodzenia roślinnego;)
kto ci powiedzial ze seskualnosc jest TEN naturalny stan?


Choćy fakt, że bez nie rozmawiałabyś teraz ze mną ;-)

: 11 sty 2010, 12:28
autor: Keri
A kto powiedzial ze jem mieso? :roll: Nic takiego nie powiedzialem :P Czy ja tak powiedzialem?


Chocby fakt ze ta norma jest u rodzicow :P
A nie trzeba byc "forma zwierzeca" byc miec dziecko :roll: . Za jakis czas co innego wymysla by nawet zastapic invitro :P . Co pewnie jest watpiace ale... wszystko jest mozliwe :P .

Tylko ze ja zdania nie mialem :mrgreen: Bo mowic nie umialem jeszcze :P

: 11 sty 2010, 12:32
autor: Aga
Ja tylko założyłam, iż nie jesteś w stanie normalnie funkcjonować przestając np jeść mięs i przerzucając się na roślinki;) Idąc dalej; można założyć, że są pewne naturalne ludzkie stany, których brak może być jedynie dysfunkcją. Kurde przecież cały czas o tym trąbią seksuolodzy, a my się sprzeczamy o fakty naukowo dość oczywiste :roll:

: 30 sty 2010, 13:34
autor: brave
Całowanie? powiem krótko - uwielbiam :)

: 9 lut 2010, 19:13
autor: marchewa
dla mnie całowanie się jest czymś obrzydliwym i nie do przyjęcia-buziak w policzek to i tak zdecydowanie za dużo-ale trudno czasem trzeba się poświęcić dla świętego spokoju

: 10 lut 2010, 08:39
autor: pogubiony
Przez lata samotności marzyłem o tym by poznać co to pocałunek. I kiedyś... gdy miałem jakieś 24 lata, przyśnił mi się. To było tak wspaniałe uczucie.
Kilka lat później przyśnił mi się pocałunek, powiedzmy głęboki (nie jestem fachowcem od terminologii). Okropność, obrzydliwość, a przynajmniej nic miłego.
Z rok później dowiedziałem się jak to jest w rzeczywistości. Dokładnie tak jak to nakreśliła moja wyobraźnia - stwierdziłem, że to niesamowite, że wyobraźnia potrafi stworzyć tak idealny obraz tego o czym nie ma pojęcia - zupełnie jakby przeanalizowała to matematycznie.
Z czasem przywykłem do pocałunków, a nawet polubiłem te "obrzydliwe". Nadal w sumie mi się nie podobały, ale lubiłem to, że mojej dziewczynie dawałem odrobinę szczęścia.

: 10 lut 2010, 12:02
autor: Ernest
pocałunek, powiedzmy głęboki
Płukanie żołądka? :diabel: