Strona 3 z 6

Re: Moja "love story" - co robić?

: 28 maja 2014, 19:43
autor: ivi
Valhalla,najgorsze co można zrobić to ,,zaprzyjaźnić się" z facetem, który dla nas jest kimś więcej niż dobrym kolegą.
To nie ma być przyjaźń tylko miłość. Nie warto, zakończenie nie zawsze jest szczęśliwe.

Re: Moja "love story" - co robić?

: 29 maja 2014, 09:14
autor: Heremis87
ivi pisze:Valhalla,najgorsze co można zrobić to ,,zaprzyjaźnić się" z facetem, który dla nas jest kimś więcej niż dobrym kolegą.
To nie ma być przyjaźń tylko miłość. Nie warto, zakończenie nie zawsze jest szczęśliwe.
Z moich doświadczeń mogę powiedzieć, że przyjaźń jest możliwa między osobami, które nie stały się parą, ale jedna z nich coś czuła do drugiej. Z czasem można "przekierować" się na przyjaźń, tym bardziej w przypadku osoby aseksulanej. Zaś przyjaźń po rozstaniu w zasadzie nie działa, albo mi po prostu nie wychodziło. W każdym razie nic na siłę :wink:
Powodzenia Valhalla :wink:

Re: Moja "love story" - co robić?

: 29 maja 2014, 18:13
autor: urtika
Heremis87 pisze:Z moich doświadczeń mogę powiedzieć, że przyjaźń jest możliwa między osobami, które nie stały się parą, ale jedna z nich coś czuła do drugiej. Z czasem można "przekierować" się na przyjaźń, tym bardziej w przypadku osoby aseksulanej. Zaś przyjaźń po rozstaniu w zasadzie nie działa, albo mi po prostu nie wychodziło.
Mam podobne doświadczenia i zdanie na ten temat.
Heremis, czy Ty jesteś moim młodszym braciszkiem? :mrgreen:

Re: Moja "love story" - co robić?

: 29 maja 2014, 21:11
autor: Heremis87
urtika pisze:Heremis, czy Ty jesteś moim młodszym braciszkiem? :mrgreen:
Rodzice nic mi nie mówili :P A skąd taka sugestia?

Re: Moja "love story" - co robić?

: 30 maja 2014, 08:49
autor: Valhalla
Nie jest dobrze.
Prawda tkwi gdzieś pośrodku wypowiedzi ivi i Heremisa... Czasem już nie ma siły na przyjaźń, gdy serce wyczerpało się niespełnioną miłością. Czasem godząc się na przyjaźń, godzimy się na toksyczny, wyczerpujący związek. Najważniejsze, żeby obie strony były wobec siebie uczciwe. Jeśli o mnie chodzi, nie wymagam wzajemności. Przyjaźń z jego strony byłaby nie najgorszym wyjściem, o ile sytuacja stałaby się do końca jasna.
Tymczasem jesteśmy kosą i kamieniem, oliwą i ogniem, w dodatku nieustannie wymieniamy się tymi rolami. Zbyt wiele w naszej relacji niedomówień, kłamstw i braku zaufania. Na tym nie da się nic zbudować. Nie wiem, czy dojdzie do tego spotkania w sierpniu :(

Re: Moja "love story" - co robić?

: 30 maja 2014, 21:06
autor: Heremis87
Najważniejsza jest szczerość, jasna sytuacja, wiadomo że trzeba do tego dążyć, nawet jeśli nasze marzenia miałyby się rozpaść. Od kilku lat jeśli wplączę się w jakieś love story, nie czekam i nie czaję się. Dążę do rozstrzygnięcia, wyjaśnienia jak to jest. Niesie to ryzyko rozbicia relacji z racji pośpiechu, ale przynajmniej człowiek wie na czym stoi. U mnie u początków było bardzo dużo czajenia się i czekania, nic z tego dobrego nie wyszło. Z kolei dążenie do wyjaśnienia sytuacji też kończyło się w wiadomy sposób. Tym sposobem można dojść do podejścia pośredniego. Każdy taka "love story" jest inna, ja pewnie zdałbym się na intuicję/przeczucie. Dość hazardowe podejście, ale tak bywa w życiu :wink: .

Re: Moja "love story" - co robić?

: 9 cze 2014, 15:06
autor: CloudninowaSWQ
Cóż,wg mnie dziewczyny też maja rację-tego typu faceta lepiej unikać.Może tez tak byc jak ktos wczesniej wspomniał,że on teraz odbija piłkę jak ty na początku.Co do tego czy jest asem uważam ,że najlepiej spytać w 4 oczy,a jeśli ci zależy by on nie wiedział że ty jesteś aską,ułóż pytanie tak,by brzmiało jak zwykłe pytanie z ciekawości typu co myslisz o..../co sądzisz na temat... To bezpieczne i skuteczne.

Re: Moja "love story" - co robić?

: 9 cze 2014, 16:53
autor: dziwożona
Jedyne, co Ci mogę powiedzieć, to: wyplącz się z tego dziewczyno, jak najszybciej, bo nic z tego dobrego i tak nie będzie.
Przytoczę słowa babci Keriego: "Co komu przeznaczone, na środku drogi rozkraczone." Uważam, że przynajmniej na początku relacji powinno się układać jak po maśle, a jeśli jest przeciwnie, to może znak to, że działa się wbrew planom Wszechświata? :D
No chyba, że lubisz takie relacje: huśtawki emocjonalne, rozbicie, ból i czołganie się po wszystkich poligonach. Wbrew pozorom nie należałbyś do jakiejś małej grupki :)

Re: Moja "love story" - co robić?

: 14 cze 2014, 23:00
autor: Valhalla
Jeszcze do czwartku urlop. Wiele już przemyślałam po raz setny, ale tym razem zauważyłam sporo własnych błędów.
Wrócę z urlopu i postawię na szczerość... Tak dłużej się nie da, jeśli sobie paru rzeczy nie wyjaśnimy, będę musiała zmienić pracę. Czuję, że oboje gramy kogoś, kim nie jesteśmy. Zaufanie i szczerość - jeżeli osiągniemy ten level w tej grze, dalej pójdzie jak po masle :wink: Przynajmniej będzie wiadomo, o co chodzi.

Re: Moja "love story" - co robić?

: 15 cze 2014, 00:14
autor: snowleo
Też tak myślę. Mam nadzieję, że druga strona też postawi na szczerość i się ta sytuacja wyjaśni.

Re: Moja "love story" - co robić?

: 20 cze 2015, 13:14
autor: wyrwana_z_kontekstu
Muszę się gdzieś wygadać.

Zauroczyłam się kolegą. Zaczęło mi się w marcu.

Re: Moja "love story" - co robić?

: 20 cze 2015, 14:32
autor: Viljar
Zadam teraz (możliwe, że bardzo głupie) pytanie: czemu nie zrobisz pierwszego kroku? Może facet po prostu jest bardzo nieśmiały, a może ty go onieśmielasz? Może się boi, że jak uczyni krok, to go obśmiejesz? Uwierz mi, że takich facetów jest sporo - na co dzień idą przez życie jak burza, ale w sprawach damsko-męskich trzeba ich troszkę ośmielić.

Oczywiście, jeśli ów brak śmiałości jest w twoich oczach wadą, która faceta skreśla jako potencjalnego partnera, to nie było powyższego pytania.

Re: Moja "love story" - co robić?

: 20 cze 2015, 14:36
autor: Patryk
A on sobie myśli- ehh tylko ja zawsze przychodzę zagadać. Ona chyba nie jest zainteresowana. Trza odpuścić :(
Edit: Viljar uprzedziłeś mnie tym samym hie hie

Re: Moja "love story" - co robić?

: 20 cze 2015, 14:46
autor: ouo
Nie jesteś żałosna i nie masz się czego wstydzić. :) To, że coś do kogoś poczułaś, to nie powód do wstydu, a dorosła, dojrzała osoba na pewno by tego nie wyśmiała.

Jeśli jesteś zbyt nieśmiała, żeby zrobić pierwszy krok, możesz spróbować go jakoś zachęcić, okazać mu trochę uwagi i zobaczyć jak zareaguje, jeśli reakcja będzie pozytywna, to nic straconego, wiele związków zaczyna się od koleżeństwa, ludzie się lepiej poznają i zakochują. Miłość od pierwszego wejrzenia to raczej sporadyczne zjawisko, więc nawet jeśli jego zainteresowanie jest tylko koleżeńskie, to nic. :)

Powodzenia i nie płacz, nie zrobiłaś nic złego. :)

Re: Moja "love story" - co robić?

: 20 cze 2015, 15:12
autor: wyrwana_z_kontekstu
Mnie by wystarczało koleżeństwo.