Aseksualni aromantyczni

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
padadeszcz
bobASek
Posty: 2
Rejestracja: 12 gru 2014, 12:23

Aseksualni aromantyczni

Post autor: padadeszcz » 23 gru 2014, 23:26

Nurtuje mnie takie jedno pytanie, w sumie to nawet dwa :D
Czy aseksualni aromantyczni zakochują się? Czy w ogóle wchodzą w związki?

Awatar użytkownika
Biała
pASibrzuch
Posty: 233
Rejestracja: 9 gru 2014, 21:08

Re: Aseksualni aromantyczni

Post autor: Biała » 24 gru 2014, 16:19

Z tego, co czytałam podobno w większości nie ;-) Co do właśnych doświadczeń, to za wcześnie, żeby wyciągnąć jakieś wiarygodne wnioski, bo wyjąwszy ostatnie trzy lata byłam samotnikiem i wyrzutkiem w ogóle. Ale o ile potrzebę przyjaźni odczuwałam boleśnie, to nigdy nie kusiło mnie do pierwszych, szkolnych "związków na niby". Więc możliwe, że nie. Nie wiem, ilu aromantycznych poza mną jest tu na forum, jak ktoś nieco starszy i mający więcej doświadczeń się znajdzie, może czuje się bardziej kompetentny, żeby dopowiedzieć.
Matka jest o 21 lat starsza od swojego dziecka. Za 6 lat dziecko będzie 5 razy młodsze od matki. Gdzie jest ojciec??

padadeszcz
bobASek
Posty: 2
Rejestracja: 12 gru 2014, 12:23

Re: Aseksualni aromantyczni

Post autor: padadeszcz » 26 gru 2014, 19:57

Tak w ogóle nic never?

Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2179
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Re: Aseksualni aromantyczni

Post autor: urtika » 28 gru 2014, 12:07

Zdarzają się aromantyczne asy, które wchodzą w związki. Najchętniej z osobami, które podobnie jak one, też są aromantyczne i aseksualne. Tworzą związki dlatego, że widzą zalety i powody, dla których lepiej iść przez życie we dwoje niż w pojedynkę. Są to relacje oparte raczej na rozsądku i przyjaźni niż na odczuwaniu motyli w brzuchu i ich zdaniem dzięki temu mają większą szansę przetrwania niż związki romantycznych asów. Jeśli na swojej drodze spotkają kogoś, z kim się dobrze rozumieją, kogoś o podobnym podejściu do życia, to dlaczego nie mieliby stworzyć pary?
Quirkyalone

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2024
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Aseksualni aromantyczni

Post autor: wyrwana_z_kontekstu » 28 gru 2014, 13:37

urtika pisze:Zdarzają się aromantyczne asy, które wchodzą w związki. Najchętniej z osobami, które podobnie jak one, też są aromantyczne i aseksualne. Tworzą związki dlatego, że widzą zalety i powody, dla których lepiej iść przez życie we dwoje niż w pojedynkę. Są to relacje oparte raczej na rozsądku i przyjaźni niż na odczuwaniu motyli w brzuchu i ich zdaniem dzięki temu mają większą szansę przetrwania niż związki romantycznych asów. Jeśli na swojej drodze spotkają kogoś, z kim się dobrze rozumieją, kogoś o podobnym podejściu do życia, to dlaczego nie mieliby stworzyć pary?
Znasz takie związki, czy tylko teoretyzujesz? Już samo spotkanie asa o podobnym podejściu jest wyzwaniem nie lada, ale fakt, znacznie łatwiej wziąć wtedy taką relację na trzeźwo niż wymagać jeszcze motylków. Tylko że to trochę nudne.

Awatar użytkownika
dziecko nieba
mASełko
Posty: 133
Rejestracja: 27 sie 2014, 12:39
Kontakt:

Re: Aseksualni aromantyczni

Post autor: dziecko nieba » 28 gru 2014, 14:32

Może ja też odpowiem na pytania padadeszcz, skoro pyta na forum.
padadeszcz pisze:Czy aseksualni aromantyczni zakochują się?
Myślę, że mogą. Przynajmniej tak oceniam po sobie - zdarzają mi się minor crushe typu: ta osoba ma boski charakter/umysł/zrobiła coś uroczo, kocham. Nie wiem, czy to się różni czymś od zakochań ludzi romantycznych, ale mogę powiedzieć, że nie mam potrzeby być z kimś w związku, wyznawać miłości, całować się itd. Przez chwilę jestem pod wrażeniem, a potem mi mija.
padadeszcz pisze:Czy w ogóle wchodzą w związki?
Poważnie nie mam pojęcia. Nie widzę powodu, dla którego mieliby wchodzić w związki. Ja nie wchodzę, przynajmniej nie w romantyczne. Mam taką jedną przyjaźń, co z boku może wyglądać trochę podejrzanie, ale ostatecznie to jest tylko bardzo bliska przyjaźń.

Nie znam osobiście żadnych aromantycznych poza mną, więc nie mogę porównać się do nikogo innego. I jeśli ktoś chce znać moje zdanie, to jak zawsze nie popieram definitywnych stwierdzeń. Nie można powiedzieć, czy aromantyczni ogólnie rzecz biorąc robią to a to albo nie robią tego a tego. Jak dla mnie to zależy od osoby. Każdy "wykonuje" swoją seksualność/romantyczność na swój sposób.
można poczytać mój taki tam blog

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2024
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Aseksualni aromantyczni

Post autor: wyrwana_z_kontekstu » 28 gru 2014, 14:55

dziecko nieba pisze: Myślę, że mogą. Przynajmniej tak oceniam po sobie - zdarzają mi się minor crushe typu: ta osoba ma boski charakter/umysł/zrobiła coś uroczo, kocham. Nie wiem, czy to się różni czymś od zakochań ludzi romantycznych, ale mogę powiedzieć, że nie mam potrzeby być z kimś w związku, wyznawać miłości, całować się itd. Przez chwilę jestem pod wrażeniem, a potem mi mija.
Mnie się wydaje, że romantyczność znacznie lepiej wypada w teorii niż w praktyce, przynajmniej w moim wypadku. Marzenie pod wpływem zauroczenia o romantycznych gestach - OK, ale pomyśleć, że miałoby to miejsce tu i teraz, w tym oto pokoju, z bardziej niż mniej realną osobą - no way.

Awatar użytkownika
Aenyeweddien
pASibrzuch
Posty: 263
Rejestracja: 8 kwie 2013, 21:49
Lokalizacja: Łódź

Re: Aseksualni aromantyczni

Post autor: Aenyeweddien » 29 gru 2014, 00:23

Ja jestem aromantyczna i chętnie byłabym w związku. I pewnie z zewnątrz wyglądałby na romantyczny. Lubię dotyk jeśli ufam drugiej osobie, lubię robić wspólnie różne rzeczy, lubię kolacje we dwoje. I chciałabym mieć kogoś bardzo blisko aby się nawzajem wspierać. Ludzie z zewnątrz pewnie by obopólną troskę odbierali jako romantyczną, a byłaby to po prostu zwykła troska. O rodziców, dzieci, rodzinę czy przyjaciół też się troszczymy... Niektóre rzeczy rozumiane jako "och, to takie romantyczne" są tak na prawdę bardzo zwyczajne.

Zasadniczo jednak nie zakochuję się jak romantyczne osoby. To działa na innych zasadach, to inny rodzaj miłości. Ale jest to dla mnie ważna miłość.
"Czyny niezaistniałe wywołują często katastrofalny brak następstw." - S. J. Lec

Awatar użytkownika
Bllaire
młodASek
Posty: 21
Rejestracja: 2 kwie 2013, 19:16
Lokalizacja: Liverpool

Re: Aseksualni aromantyczni

Post autor: Bllaire » 7 lut 2015, 20:50

padadeszcz pisze:Nurtuje mnie takie jedno pytanie, w sumie to nawet dwa :D
Czy aseksualni aromantyczni zakochują się? Czy w ogóle wchodzą w związki?
Nigdy nie byłam w związku i nie odczuwam potrzeby zawierania takowego (przynajmniej na razie).
Nie lubię dotyku obcych osób - uważam to za coś zbędnego (dla mnie), choć czasem trzeba to zrobić (np. pocieszyć kogoś, przytulić). Ale z reguły unikam tego jak ognia :P

Zakochiwanie się? Nie u mnie. Czasem podoba mi się jakiś facet, ale jest to raczej coś w stylu "zauroczenia". Nie wzbudza we mnie niczego, prócz sympatii :wink:
Marek Hłasko:
"A ja nie lubię światła. Lubię ciemność, która uwalnia nas od naszych twarzy i od naszych cieni."
Nie wiem po co ludzie szukają drugiej połówki, mnie mama urodziła w całości ;)

Awatar użytkownika
DZIEWICA8
zarASek
Posty: 1874
Rejestracja: 6 paź 2006, 09:33
Lokalizacja: z Lublina

Re: Aseksualni aromantyczni

Post autor: DZIEWICA8 » 8 lut 2015, 09:22

Ja osobiście bardzo często zakochiwałam się w osobach nieosiągalnych typu aktorzy, sportowcy, politycy albo nawet nierealnych typu postacie z filmów lub książek. Czasem zakochiwałam się też w kimś prawdziwym z mojego otoczenia jak nauczyciel, profesor na studiach, kolega z klasy, ale nigdy nie dążyłam do stworzenia związków z tymi osobami, chociaż czysto teoretycznie byłoby to możliwe. Zawsze było coś co mi się w tych osobach podobało np. mądrość i duża wiedza u profesora, uroda kolegi z klasy.
To zawsze była taka miłość idealistyczna, romantyczna,tylko w sferze marzeń, w moich marzeniach zawsze bardzo idealizowałam te osoby.
DZIEWICA8
"Boże, daj mi pogodę ducha, abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagę, abym zmieniała to, co zmienić mogę, i mądrość, abym zawsze potrafiła
odróżnić jedno od drugiego."

DZIEWICA8

Awatar użytkownika
Koziorro
mASełko
Posty: 105
Rejestracja: 5 sty 2015, 00:22
Lokalizacja: Łódź

Re: Aseksualni aromantyczni

Post autor: Koziorro » 8 lut 2015, 19:22

Nie jestem pewna co do swojej (a)romantyczności. Nie wiem, czy kiedykolwiek się zakochałam, może poczułam coś podobnego do tego stanu. Jeśli polubiłam jakąś osobę, to spotykając ją po prostu się cieszyłam w większym lub mniejszym stopniu na myśl o rozmowie z nią.

Wierzę, że możliwa jest duchowa więź z drugim człowiekiem, taka, w której dwie osoby znają się na wskroś, a zarazem dają sobie wiele wolności. Więź bliższa przyjaźni. A przyjaciela przecież tez można kochać - może nieco inaczej niż w typowych związkach, ale można.
Miłość to pojęcie zbyt wszechstronne, by rezerwować je tylko dla romantycznych i zawężać do określonych rodzajów więzi.
"Jeśli nie wiesz, dokąd zmierzasz, zaprowadzi cię tam każda droga" - Lewis Carroll

Awatar użytkownika
Heremis87
ASter
Posty: 655
Rejestracja: 18 gru 2013, 22:05
Lokalizacja: Śląski Rzym
Kontakt:

Re: Aseksualni aromantyczni

Post autor: Heremis87 » 9 lut 2015, 07:25

Koziorro pisze: Wierzę, że możliwa jest duchowa więź z drugim człowiekiem, taka, w której dwie osoby znają się na wskroś, a zarazem dają sobie wiele wolności. Więź bliższa przyjaźni. A przyjaciela przecież tez można kochać - może nieco inaczej niż w typowych związkach, ale można.
Miłość to pojęcie zbyt wszechstronne, by rezerwować je tylko dla romantycznych i zawężać do określonych rodzajów więzi.
Przyjaźń jak najbardziej jest formą miłości duchowej, jedynie w taką miłość wierzę i w niej widzę sens. Przyjaźń pozbawiona jest wszystkiego, co związane z seksualnością, poza tym nie wymaga wyłączności, ciągłej uwagi, starań, bo wypływa sama z siebie, bez formalności typu choćby ślub itd... jest tym o czym mówi Hymn Miłości Pawła :) choć w moim życiu wiele wątpliwości, w to wierzę jak najbardziej.
Rzekł Jezus: "Bądźcie tymi, którzy przechodzą mimo!"
Ewangelia Tomasza 42

"Dla radowania się i bólu człowiek urodził się na ziemi. Jeśli to rozumiemy dobrze, bezpiecznie przez ten świat idziemy."
William Blake

Awatar użytkownika
Koziorro
mASełko
Posty: 105
Rejestracja: 5 sty 2015, 00:22
Lokalizacja: Łódź

Re: Aseksualni aromantyczni

Post autor: Koziorro » 9 lut 2015, 23:43

Ja chyba bym to inaczej ujęła. Przyjaźń ma w sobie najwięcej cech idealistycznej miłości, ale to według mnie nie znaczy, że tylko ta forma więzi ma najwyższą wartość. Generalnie nie wartościowałabym więzi między ludźmi.
Miłość to nie obwarowana ustaleniami umowa na wyłączność, ale też nie taka typowa, luźna znajomość. Miłość, nieważne jak nazwaną, rozumiem jako wzajemne, dobrowolne oddanie drugiej osobie. Dążenie do tego, by jej i tobie lepiej, jakoś lżej szło się przez życie.
Rzeczy dzielone z konkretną, bliską osobą: miłe gesty, zwroty, drobne zwyczaje i rytuały, czasem seksualność czy nawet pieczętowanie związku - to ważne rzeczy umacniające więź, ale dla mnie pozostają dodatkami. Tym, co czyni miłość uniwersalną, jej rdzeniem, pozostaje troska o drugiego człowieka.
"Jeśli nie wiesz, dokąd zmierzasz, zaprowadzi cię tam każda droga" - Lewis Carroll

Awatar użytkownika
Heremis87
ASter
Posty: 655
Rejestracja: 18 gru 2013, 22:05
Lokalizacja: Śląski Rzym
Kontakt:

Re: Aseksualni aromantyczni

Post autor: Heremis87 » 10 lut 2015, 07:24

Koziorro pisze:Ja chyba bym to inaczej ujęła. Przyjaźń ma w sobie najwięcej cech idealistycznej miłości, ale to według mnie nie znaczy, że tylko ta forma więzi ma najwyższą wartość. Generalnie nie wartościowałabym więzi między ludźmi.
Miłość to nie obwarowana ustaleniami umowa na wyłączność, ale też nie taka typowa, luźna znajomość. Miłość, nieważne jak nazwaną, rozumiem jako wzajemne, dobrowolne oddanie drugiej osobie. Dążenie do tego, by jej i tobie lepiej, jakoś lżej szło się przez życie.
Rzeczy dzielone z konkretną, bliską osobą: miłe gesty, zwroty, drobne zwyczaje i rytuały, czasem seksualność czy nawet pieczętowanie związku - to ważne rzeczy umacniające więź, ale dla mnie pozostają dodatkami. Tym, co czyni miłość uniwersalną, jej rdzeniem, pozostaje troska o drugiego człowieka.
W teorii masz rację, jednak w praktyce prawdziwej miłości mało, bardzo dużo miłości egoistycznej, gdzie chce się mieć partnera na wyłączność. Dziewczyna z którą byłem 5 lat temu, lubiła mówić, że jestem "jej", "należę do niej", zawsze mnie to drażniło, ponieważ pozbawiało mnie wolności, były i inne sprawy, jak choćby konieczność mówienia miłych słówek nawet jak myślałem inaczej itd... Zaś prawda wywoływała kłótnie. Poza tym dużo obserwuję relacje międzyludzkie i widzę, że wszędzie są jakieś wypaczenia, choćby ślub: nadal jakby gwarant miłości, a to przecież tak nie działa... Czasem trzeba wartościować, na pewno przyjaźń stoi wyżej od egoistycznej miłości,gdzie chce się przykładowo, wpływać, zmieniać partnera, tak aby odpowiadał naszym upodobaniom. Myślę, że nie tędy droga. Oczywiście może jestem przewrażliwiony na tym punkcie, ale piszę ze własnych doświadczeń i obserwacji, też kochałem egoistycznie. Dopiero z czasem zrozumiałem jak postępowałem. Co do troski, w pełni się zgodzę, jednak pragnienie opieki nad partnerem też może przybrać wypaczone formy, gdzie będzie się próbować ograniczać daną osobę. Wtedy trudno się pogodzić z niezależnością tejże osoby i jej wyborami, które nie są po naszej myśli, bo my "wiemy lepiej".
Rzekł Jezus: "Bądźcie tymi, którzy przechodzą mimo!"
Ewangelia Tomasza 42

"Dla radowania się i bólu człowiek urodził się na ziemi. Jeśli to rozumiemy dobrze, bezpiecznie przez ten świat idziemy."
William Blake

Awatar użytkownika
Koziorro
mASełko
Posty: 105
Rejestracja: 5 sty 2015, 00:22
Lokalizacja: Łódź

Re: Aseksualni aromantyczni

Post autor: Koziorro » 10 lut 2015, 17:06

To chyba jedna z trudniejszych rzeczy: wyczuć moment, gdzie jest miłość, a gdzie zaczyna się własna potrzeba "posiadania" (wiem, złe słowo) kogoś, poczucia stabilizacji itp. Ślub chyba nie od dziś jest głównie próbą "zakotwiczenia" związku i jako-takiego ustabilizowania, a na drugim miejscu gwarantem miłości. To tylko rytuał, jeden z wielu, bardziej lub mniej człowiekowi potrzebny. Zgodzę się, że troska ma swoje granice, w końcu trzymanie w złotej klatce nikogo by nie uszczęśliwiło ;)

Wiem, że w tych moich wywodach jest mnóstwo teoretyzowania, które nie przystaje do prawdziwego, nieprzewidywalnego życia. Mimo wszystko lubię się zastanawiać na tym, czego właściwie szukamy w więzi z drugim człowiekiem, a co tak naprawdę umacnia tę więź, czy można pomiędzy tymi rzeczami postawić znak równości.
Ale to chyba temat do osobnego wątku, zresztą i tak mam wrażenie, że wjechaliśmy w offtop ;)
"Jeśli nie wiesz, dokąd zmierzasz, zaprowadzi cię tam każda droga" - Lewis Carroll

ODPOWIEDZ