Kościół, egoizm i ograniczenie

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
Andyomene
mASełko
Posty: 114
Rejestracja: 11 cze 2015, 14:34
Lokalizacja: Katowice

Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: Andyomene » 18 lip 2015, 22:13

Trochę poprowokuję, proszę jednak nie przejmować się tym zanadto, bo to nie jest mój punkt widzenia. Szukam po prostu dyskusji i odpowiedzi na dręczące mnie kwestie, bo sama ich nie znam :oops: Otóż natknęłam się na taką wzmiankę w internetach, w sumie zupełnie dla mnie nieistotną, która dodała w mojej głowie kolejny aspekt do zjawiska aseksualności:
"Według Kościoła katolickiego akt seksualny z natury swej jest dialogiem osób, które wzajemnie dają się sobie w darze. Aby dar ten był etyczny, czysty – by nie prowadził do postaw egocentrycznych – ma być przeżywany jako pełne oddanie, bez wprowadzania barier lub przekreślania jakiejś części swej osoby, na przykład ojcostwa czy macierzyństwa. Akt ten ma być szczerym wyrazem miłości, wiernej przez całe życie, z natury swej płodnej, ponieważ miłość jest płodna"
W tym świetle brak pożycia jest brakiem dialogu i jakąś samolubnością, odmową "podarowania siebie". Wiem, że większość ludzi nie patrzy na seks w ten sposób, ma postawę całkowicie konsumpcyjną, ale to teologiczne ujęcie w pewien sposób prowadzi w zakres psychiki. I czy w takim razie aseksualność lub w ogóle abstynencja seksualna nie byłaby pewnego rodzaju defektem w interakcji międzyludzkiej, niezdolnością do bezinteresownej, głębokiej miłości, albo, idąc dalej, samoograniczeniem się jednostki, jej uwięzieniem w sobie, egocentryzmem właśnie? OOO:

Awatar użytkownika
Sherly
AS gaduła
Posty: 475
Rejestracja: 17 mar 2014, 16:22
Lokalizacja: Gallifrey

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: Sherly » 18 lip 2015, 22:31

Nie.

Strasznie konkretny ten opis jedynego słusznego aktu seksualnego, jak nie spełni się każdorazowo nakazu w 100% to to nie jest prawdziwa miłość? Akt jest nieważny?
Kolejny przykład na to jak Kościół bardzo chce mieć wpływ na życie członków wspólnoty. Brak posłuszeństwa karany wpędzaniem w wyrzuty sumienia?

Myślę że nie ma co się tym zajmować. W życiu są ciekawsze rzeczy do roboty :P

Awatar użytkownika
Patryk
bASyliszek
Posty: 1003
Rejestracja: 20 lis 2011, 00:47
Lokalizacja: Starogard Gdański, Londyn
Kontakt:

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: Patryk » 18 lip 2015, 22:49

Andyomene pisze:I czy w takim razie aseksualność lub w ogóle abstynencja seksualna nie byłaby pewnego rodzaju defektem w interakcji międzyludzkiej, niezdolnością do bezinteresownej, głębokiej miłości
Jeśli abstynencja seksualna musiała oznaczać defekt w interakcjach międzyludzkich twórcy cytowanego tekstu i jemu podobnym przynajmniej w teorii należałoby z góry taki defekt przypisać. W praktyce wiadomo jednak że panowie w czarnych sukniach są bardziej płodni niż przeciętny Kowalski. Ilość dzieci bez ojców, wychowywanych przez mamy które chciały być bliżej boga zaświadcza, że miłość jest płodna. Natomiast abstynencja seksualna może(nie musi) świadczyć o takim defekcie. Na przykład w przypadkach schizofrenii, gdzie chory wierzy iż jest wyniesionym nad innych pomazańcem któremu nie przystoi tykać zakazanego owocu.
Miłość może być wyrażana na wiele sposobów choć dla przetrwania gatunku dobrze aby większość uwzględniała również tą płodną metodę.

Awatar użytkownika
morowy
pASibrzuch
Posty: 257
Rejestracja: 15 paź 2014, 08:02
Lokalizacja: Laniakea

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: morowy » 19 lip 2015, 02:32

Uogólniając, wg mojej oceny cały ten tekst jest stekiem napompowanych, apologetycznych nonsensów, ale po kolei :
Andyomene pisze: "Według Kościoła katolickiego akt seksualny z natury swej jest dialogiem osób, które wzajemnie dają się sobie w darze.
Serio? A czym się różni akt seksualny ludzi od kopulacji psów, rekinów, czy słoni? "Akt seksualny z natury swej nie jest dialogiem osób, lecz formą zaspokajenie prymitywnego (w sensie rozwoju układu nerwowego) instynktu, który prowadzi do rozrodu, czyli jest najważniejszą-podstawową funkcją gatunków"
Andyomene pisze:Aby dar ten był etyczny, czysty – by nie prowadził do postaw egocentrycznych – ma być przeżywany jako pełne oddanie, bez wprowadzania barier lub przekreślania jakiejś części swej osoby, na przykład ojcostwa czy macierzyństwa. Akt ten ma być szczerym wyrazem miłości, wiernej przez całe życie, z natury swej płodnej, ponieważ miłość jest płodna"
Jaki dar? - to instynkt, jak np. potrzeba snu do zaspokojenia. Konie kopulują, szczury, kaczki żaby i stawonogi też mają akty seksualne. Kopulacja jest podstawowym instynktem i jest nagminna w przyrodzie - nie ma tu miejsca na wydumaną- uduchowioną ideologię, a jedynie (u ludzi i może jakichś naczelnych)) na prostą empatię w stosunku do naszych partnerów.
Andyomene pisze:W tym świetle brak pożycia jest brakiem dialogu i jakąś samolubnością, odmową "podarowania siebie".
U pary osób aseksualnych nie ma problemu "odmowy", bo nie ma potrzeby. :mrgreen:
Andyomene pisze:Wiem, że większość ludzi nie patrzy na seks w ten sposób, ma postawę całkowicie konsumpcyjną,
ale to teologiczne ujęcie w pewien sposób prowadzi w zakres psychiki.
Chyba w zakres grafomanii, albo urojeń, a nie psychiki :wink:
Andyomene pisze: I czy w takim razie aseksualność lub w ogóle abstynencja seksualna nie byłaby pewnego rodzaju defektem w interakcji międzyludzkiej,
Jeśli ponad 90% ludności jest seksualna, a 1% nie jest, to "pewnego rodzaju defektem w interakcji międzyludzkiej" jest na pewno :D
Andyomene pisze:niezdolnością do bezinteresownej, głębokiej miłości, albo, idąc dalej, samoograniczeniem się jednostki, jej uwięzieniem w sobie, egocentryzmem właśnie? OOO:
Ratunku! bełkot, bełkot, bełkot... Miłość i popęd seksualny to dwa odrębne instynkty - oba podporządkowane rozrodowi.
"Gdy moderator/-ka banuje użytkownika bez ostrzeżenia, a jedyny argument to argument siły - w tym samym czasie gdzieś na świecie umiera jedna tancerka brzucha albo panda w ciąży." - prawo internetu

Awatar użytkownika
DZIEWICA8
zarASek
Posty: 1874
Rejestracja: 6 paź 2006, 09:33
Lokalizacja: z Lublina

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: DZIEWICA8 » 19 lip 2015, 09:15

Niech się księża nie wpieprzają do mojej seksualności skoro sami nie potrafią sobie poradzić z własną seksualnością i mają kochanki i nieślubne dzieci na boku, są pedofilami molestującymi dzieci, a w zakonach uprawiają praktyki homoseksualne, podczas gdy obowiązuje ich celibat i czystość cielesna. I tyle w tym temacie! :evil: :diabel: :wt: :wt:
Coś na dowód :arrow: http://wiadomosci.onet.pl/ciemna-strona-kosciola/cl6we
"Boże, daj mi pogodę ducha, abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagę, abym zmieniała to, co zmienić mogę, i mądrość, abym zawsze potrafiła
odróżnić jedno od drugiego."

DZIEWICA8

Awatar użytkownika
necia
starszASek
Posty: 32
Rejestracja: 12 lip 2015, 19:35
Lokalizacja: Anglia/Norfolk

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: necia » 19 lip 2015, 10:05

morowy pisze:Miłość i popęd seksualny to dwa odrębne instynkty - oba podporządkowane rozrodowi.
Miłość podporządkowana rozrodowi? :shock: Uważam inaczej. Jako, że naczytałam się książek Osho zanik seksualności tudzież pożądania, u osób wszelkiej maści (nie wiem czy nas to też dotyczy, ale w jakimś stopniu na pewno tak) w pewnym okresie zycia, niezależnym od wieku, doświadczeń, itd, jest całkowicie naturalny. Wówczas jednostka wchodzi w wyższy poziom współodczuwania, dawania, kochania, jednym słowem -kocha poprzez swoją energię w sposób logicznie niewytłumaczalny.
To jest bardzo silna i mocna kwestia, Kościół boi się takich osób, takich "rewolucjonistów", robi wszystko by ludzi 'spłaszczyć' do poziomu pierwotnego, pierwotnych instynktów, bez udziału świadomej woli, bo tylko w ten sposób może mieć nad społeczeństwem kontrolę.
Miłość to nie instynkt... Miłość a prokreacja to dwie różne sprawy, nie mające ze sobą nic wspólnego i mam tu na myśli miłość innego rodzaju, nie taką ziemską, zdefiniowaną przez społeczeństwa w róznych kulturach, gdzie starają się poprzez właśnie takie definicje manipulać swoim gatunkiem. I zaspokoić potrzeby władzy.

Awatar użytkownika
Andyomene
mASełko
Posty: 114
Rejestracja: 11 cze 2015, 14:34
Lokalizacja: Katowice

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: Andyomene » 19 lip 2015, 20:39

Wiecie, sam tekst jest dosyć krótki, reszta to są luźne, wysnute przeze mnie konsekwencje takiego ujęcia seksu. Zaznaczyłam, że nie jest to moje zdanie, to raczej pewna wyprawa w nieznane, ciemne rejony c;
morowy pisze:
Andyomene pisze:niezdolnością do bezinteresownej, głębokiej miłości, albo, idąc dalej, samoograniczeniem się jednostki, jej uwięzieniem w sobie, egocentryzmem właśnie? OOO:
Ratunku! bełkot, bełkot, bełkot... Miłość i popęd seksualny to dwa odrębne instynkty - oba podporządkowane rozrodowi.
Myślałam pod kątem psychoanalitycznym, więc rzeczywiście ma to bełkotliwą naturę, ale przecież miłość to psychologicznie zjawisko niezwykle szerokie i zahacza nie tylko o popęd seksualny, ale obejmuje całe spektrum innych potrzeb, zachowań, cech czy umiejętności jednostki, więc nie widzę tu jakiegoś poważnego błędu logicznego (nie licząc podstawy - tekstu). Ot, choćby u Ericha Fromma miłość jest pewną wyższą funkcją jednostki, przekroczeniem granic samego siebie, otworzeniem się etc. Z kolei w wielu kulturach i religiach ważny jest właśnie rys "dawania się" czy to w stosunku, czy w ogóle w związku. Zatem brak tej umiejętności oddawania się cieleśnie czy nie (imho kluczowy jest umysł, nie ciało) implikuje jakąś niezdolność do miłości, a dalej, idąc za twierdzeniem, że to wyższa funkcja "ja" - ograniczenie tejże jednostki.
necia pisze: Wówczas jednostka wchodzi w wyższy poziom współodczuwania, dawania, kochania, jednym słowem -kocha poprzez swoją energię w sposób logicznie niewytłumaczalny.
Miłość to nie instynkt... Miłość a prokreacja to dwie różne sprawy, nie mające ze sobą nic wspólnego i mam tu na myśli miłość innego rodzaju, nie taką ziemską, zdefiniowaną przez społeczeństwa w róznych kulturach, gdzie starają się poprzez właśnie takie definicje manipulać swoim gatunkiem. I zaspokoić potrzeby władzy.
W sumie o tym poniekąd mówiłam, przy czym to jest odwrotny biegun tej kwestii, takie przeciwieństwo tego tekstu, które nic nie narzuca i nie uwypukla seksu jako podstawowego elementu tego dziwnego czegoś zwanego miłością O:

Awatar użytkownika
Issander
ciAStoholik
Posty: 342
Rejestracja: 18 sty 2008, 23:17
Lokalizacja: zagranico
Kontakt:

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: Issander » 19 lip 2015, 22:13

.

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2579
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: Viljar » 20 lip 2015, 10:02

Andyomene pisze:"Według Kościoła katolickiego akt seksualny z natury swej jest dialogiem osób, które wzajemnie dają się sobie w darze. Aby dar ten był etyczny, czysty – by nie prowadził do postaw egocentrycznych – ma być przeżywany jako pełne oddanie, bez wprowadzania barier lub przekreślania jakiejś części swej osoby, na przykład ojcostwa czy macierzyństwa. Akt ten ma być szczerym wyrazem miłości, wiernej przez całe życie, z natury swej płodnej, ponieważ miłość jest płodna"
Szkoda, że nie poprzestali na pierwszym zdaniu, bo ładnie brzmi i choćbym chciał, to się go nie przyczepię.
Zdanie drugie: znowu - seks traktowany jako akt płodzenia potomstwa. Spotkałem się z opinią, że KRK jest tak zawzięty na antykoncepcję, bo za jej sprawą można oddać się przyjemności bez obaw i ludzie są dzięki temu spokojni i szczęśliwi. A jak są spokojni i szczęśliwi, to na co im jakiś tam Kościół? W dodatku działa efekt "psa ogrodnika" - czemu ludzie mają czerpać przyjemność, która dla kapłanów jest (przynajmniej w teorii) zakazana? Jak się zastanowić, to ta opinia ma sens - nawet w pismach Ojców Kościoła znajdujemy dowody na to, że energię potrzebną do fanatycznego wielbienie Boga, szerzenia i obrony wiary brali z przekierunkowania żądzy na inne aspekty życia (stąd pochwała całkowitej wstrzemięźliwości). Taka postawa zresztą istniała lub istnieje do dzisiaj w niektórych grupach religijnych.
Zdania ostatniego nie rozumiem - niestety już w pełni wytrzeźwiałem.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
morowy
pASibrzuch
Posty: 257
Rejestracja: 15 paź 2014, 08:02
Lokalizacja: Laniakea

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: morowy » 26 lip 2015, 00:54

Issander pisze:Przede wszystkim dwa osobne mechanizmy, które miałyby prowadzić do tego samego zachowania organizmu byłyby redundantne,

"Oba podporządkowane rozrodowi" może znaczyć "prowadzące do podobnego skutku (rozrodu) różnymi drogami" na przykład i już nie będą "redundantne", ech :roll:
Pod poniższym linkiem znajdziesz porównanie obrazowania rezonansu magnetycznego miłości matczynej do milości romantycznej. Ta pierwsza różni śię od drugiej brakiem pobudzenia podwzgórza charakterystycznego dla aktywności seksualnych:
https://www.fizyka.umk.pl/~duch/Wyklady ... htm#milosc
Issander pisze:więc gdyby miłość i popęd seksualny były podporządkowane tym samym zachowaniom, to z czasem wyodrębniłyby się mutacje posiadające tylko jedno z nich - i konsekwentnie zdominowałyby gatunek.
Nie ma takich zasad w ewolucji (oszczędność energii??) - musiałaby pojawić się mutacja, która sprawi, ze mutacja "mono" będzie dużo bardziej korzystna dla rozrodu od "popęd + miłość", co trudno jest sobie wyobrazić z przyczyn kulturowych. Miłość łamie wszelkie bariery, w tym społeczno-kulturowe przeszkadzające w "zjednoczeniu dwóch ciał", tam gdzie nawet popęd nie da rady...
Issander pisze:Moje rozumienie emocji jest takie, że są one instynktami z których każdy skłania ludzi do określonego zachowania.
Niesamowita konkluzja :mrgreen:
Issander pisze:Klasyczne definicje miłości sugerują powiązanie jej z altruizmem.

Co to jest altruizm? Ciężko mi sobie coś takiego wyobrazić. Już z powodów ewolucyjnych wydaje się to mocno kontrowersyjne, a jeszcze "układ nagrody" w mózgu skutecznie uniemożliwia wg mnie bezinteresowność. Altruizm odwzajemniony, altruizm krewniaczy i "pochodne", ale czysty altruizm? Co to??
Issander pisze:W skrócie: im bardziej człowiek kogoś kocha, tym bardziej jest skłonny do pomocy i poświęceń dla jego dobra.
Jeśli miłość jest z czymś "powiązana", to link, który podalem powyżej zawiera też zdanie wskazujące na powiązanie miłości z obsesją (z zaburzeniami obesyjno-kompulsyjnymi), "miłość bliska jest obsesji". Korelacje poziomu niektórych neuromediatorów w mózgu (np.dopamina, serotonina), oraz hormonów (np. oksytocyna, opioidy...), wskazuje, ze miłość to w pewnym sensie zaburzenie czynności psychicznych, a szczególnie czynności poznawczych... :P
Issander pisze:Nawet ruchy głoszące potrzebę darczyństwa powołują się na "miłość bliźniego", czego przykłady masz we wczesnym chrześcijaństwie i antycznej greckiej filozofii.
"Miłośc bliźniego" nie pochodzi z chrześcijaństwa, lecz ze Starego Testamentu (Kpł. 19,18), a "antyczna grecka filozofia" to niby ma być jakiś argument z autorytetu?" - Arystoteles twierdził (przykładowo), że "myszy legną się z brudu"... :D
"Gdy moderator/-ka banuje użytkownika bez ostrzeżenia, a jedyny argument to argument siły - w tym samym czasie gdzieś na świecie umiera jedna tancerka brzucha albo panda w ciąży." - prawo internetu

Awatar użytkownika
Issander
ciAStoholik
Posty: 342
Rejestracja: 18 sty 2008, 23:17
Lokalizacja: zagranico
Kontakt:

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: Issander » 26 lip 2015, 15:52

.

Awatar użytkownika
morowy
pASibrzuch
Posty: 257
Rejestracja: 15 paź 2014, 08:02
Lokalizacja: Laniakea

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: morowy » 27 lip 2015, 14:18

Issander pisze:Oczywiście, że w ten sposób działa ewolucja. Posiadanie kilku narządów dających ten sam efekt jest zawsze mniej korzystne niż posiadanie jednego narządu. Wynika to stąd, że jest to większy wydatek energetyczny dla organizmu, a pożytku nie ma żadnego, skoro efekt jest taki sam - a jeśli jeden z tych narządów daje lepszy efekt, to drugi zacznie zanikać.
Na przykład nietoperze widzą słabo, bo posiadanie zarówno zmysłu echolokacji jak i dobrego wzroku jest niepotrzebnym marnotrawieniem energii bez wyraźnej poprawy w orientacji w przestrzeni. Czasem ten drugi narząd ma jakąś niszę przydatności i nie zanika zupełnie, np. nietoperze nie utraciły wzroku, ponieważ echolokacja ma krótki zasięg i ich słaby wzrok mimo wszystko przydaje im się na dużych, otwartych przestrzeniach.
Albo inny przykład. Żeby usuwać nadmiar ciepła, ludzie i konie się pocą, psy sapią, a słonie mają duże płachty cienkiej i mocno ukrwionej skóry. Znasz jakieś zwierzęta które używają wszystkich tych trzech metod jako równorzędnych?

Dlatego właśnie dwa mechanizmy "prowadzące do podobnego skutku (rozrodu) różnymi drogami" również są redundantne.
Bzdury. :P Się rozgadałeś... tłumaczysz mi oczywiste oczywistości, które mają się nijak do meritum, ale pomijając na chwilę ten fakt - czy zaniknęła ci już twoja redundantna druga nerka? Bo przecież z jedną nerką można żyć zupełnie normalnie. Psy nie tylko "sapią" - mają też gruczoły potowe na łapach. Jeśli chodzi o zmysły i strategie polowań, to np. takie rekiny używają nie tylko wzroku, słuchu czy węchu (wykrywają przysłowiową krople krwi rozpuszczoną w oceanie "ze stu mil" :wink: ), ale na dodatek analizują drobne ruchy wody (tzw. "linia naboczna" - neuromasty), oraz posługują się elektrorecepcją. Ileż to zmysłów i energii "się marnuje" w jednym tylko celu - szukanie obiadu...
Rozmnażanie to NAJWAŻNIEJSZA funkcja organizmu z punktu widzenia ewolucji. Nie widzę więc nic dziwnego w tym, że tak złożone organizmy (z wyrafinowaną psychiką i egzystujące w przestrzeni kulturowej) jak ludzie, maja równie złożone mechanizmy, które wzmacniają zdolności rozrodcze na różne sposoby i okazje.

Wracajmy tym samym do miłości. Czy miłość macierzyńska, która bezapelacyjnie u ludzi jest ściśle związana z rozrodem jest twoim zdaniem redundantna? A z popędem seksualnym nic wspólnego nie ma.
Drugi rodzaj miłości (miłość romantyczna), która również wspiera i skłania do rozrodu, (i jak mogłeś się przekonać klikając w link z poprzedniego posta) z popędem wspólnego ma sporo, bo aktywuje ośrodki w mózgu odpowiedzialne za czynności seksualne. I ona jednak nie jest "nadmiarem", bo spełnia inne funkcje niż sam popęd (np. wiąże w pary pomimo przeróżnych barier społeczno-kulturowych i innych, kochający się rodzice zapewniają stabilniejsze warunki do odchowania potomstwa, wydaje się prawdopodobne, że pomaga dobrać się (na dłużej=większa szansa na ciążę i odchów) ze swoim wzorcem najlepszego partnera pod wzgl. stopnia pokrewieństwa genowego i innych pozaświadomych czynników sprzyjających zdrowemu rozrodowi itp., itd. ).


Issander pisze:Skoro "czysty altruizm" nie istnieje (nawiasem mówiąc, nie trzeba się specjalnie wysilać, żeby to udowodnić), to o jakim mogłem pisać? Może przeredaguję moje pierwotne zdanie:

Klasyczne definicje miłości sugerują, że jest ona elementem "układu nagrody w mózgu" powiązanego z altruizmem.
Namieszałeś jeszcze bardziej. Miłość nie jest "elementem układu nagrody", a tym bardziej nie może być powiązana z czymś co tak naprawdę nie istnieje, a co sam podobno "nawiasem mówiąc bez wysiłku możesz udowodnić". :D
Issander pisze: 1. Nie napisałem, że pochodzi z chrześcijaństwa.
2. Każde podanie przykładu traktujesz jako próbę erystyki?
3. Jaki ma związek abiogeneza z miłością bliźniego?
Ad 1
Zgadza się. Przepraszam
Ad 2
Nie, czemu tak twierdzisz po jednym przykładzie? Jestem przeczulony na erystyke, bo często rozmawiałem z kształconymi kłamcami, czyli apologetami np. katolickimi po KUL-u itp., ale nie węszę wszędzie, tylko reaguję na pewne sygnały :wink:
Ad 3
Taki sam jak tzw."miłość bliźniego" ma związek z miłością, czyli żaden (nie myl litości z miłością). Powołujesz się na autorytety, rzucając jakieś nieścisłe hasła (miłość bliźniego) bez definicji i wyjaśnień, więc obalam te autorytety. Jeśli źle cię zrozumiałem, to przepraszam. :aniol:
"Gdy moderator/-ka banuje użytkownika bez ostrzeżenia, a jedyny argument to argument siły - w tym samym czasie gdzieś na świecie umiera jedna tancerka brzucha albo panda w ciąży." - prawo internetu

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: panna_x » 1 sie 2015, 08:20

Czemu uważasz, że altruizm nie istnieje? To zależy też, co rozumie się przez altruizm? Jeśli jest to bezinteresowne pomaganie innym( ogólnie: istotom), to przecież są ludzie, którzy jako wolontariusze np robią akcje na zbieranie pieniędzy na drogie leczenie jakiejś osoby, która nie jest ich rodziną,czy bliskim kimś albo pomagają w schronisku dla zwierząt czy w fundacjach dla koni- no przecież nie mogą liczyć na zapłatę, bo są wolontariuszami, na pomoc w przyszłości też nie, bo pies czy koń im nie pomoże, ani na specjalny podziw, uznanie społeczne, bo ekolodzy i obrońcy praw zwierząt nie są zbyt lubianą grupą, przynajmniej w naszym społeczeństwie. Także nie mają z tego żadnych korzyści, poza może własną satysfakcją.

Awatar użytkownika
necia
starszASek
Posty: 32
Rejestracja: 12 lip 2015, 19:35
Lokalizacja: Anglia/Norfolk

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: necia » 1 sie 2015, 09:22

panna_x pisze:Także nie mają z tego żadnych korzyści, poza może własną satysfakcją.
No właśnie, dlatego altruizm nie istnieje. Jest bardziej akceptowalną formą egoizmu. Przecież religia musiała się jakoś dopasować do kwestii miłości bliźniego.

Awatar użytkownika
Issander
ciAStoholik
Posty: 342
Rejestracja: 18 sty 2008, 23:17
Lokalizacja: zagranico
Kontakt:

Re: Kościół, egoizm i ograniczenie

Post autor: Issander » 1 sie 2015, 15:21

.

ODPOWIEDZ