Postępująca introwersja

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
Emka_:)
mASełko
Posty: 109
Rejestracja: 25 paź 2015, 13:44

Re: Postępująca introwersja

Post autor: Emka_:) »

Na temat swojego introwertyzmu mogłabym pisać wiele, już od dzieciaka byłam dziwna :P Jak kogoś znałam i lubiłam, wszędzie się pchałam i gadałam jak najęta, za to w szkole i bardziej publicznych miejscach/sytuacjach byłam wręcz wycofana, a nawiązywanie znajomości szło mi opornie. Czułam się sztucznie z obcymi ludźmi, nie umiałam z nimi rozmawiać. Trochę rozkręciłam się na studiach, potem w pracy. Zaczęłam się swobodniej zachowywać, bardziej akcentować swoje zdanie i nie przejmować się za bardzo tym, co ktoś może o mnie pomyśleć. Wcześniej byłam totalną d**ą wołową :D
Awatar użytkownika
Emka_:)
mASełko
Posty: 109
Rejestracja: 25 paź 2015, 13:44

Re: Postępująca introwersja

Post autor: Emka_:) »

Andyomene pisze:Chciałabym móc udzielić Ci konstruktywnej odpowiedzi, nie wiem, czy się uda. Znam introwersję bardzo dobrze, miewałam okrutnie zamknięte okresy w swoim życiu i raczej nie jestem wylewna, ale z typów to jestem jednak ambiwertykiem ( o ile to nie psychologiczna wydmuszka). W każdym razie osobiście nie dotknął mnie ten problem, nie licząc, co zrozumiałe, okresów depresji. Czy brałeś pod uwagę właśnie to wytłumaczenie? Jest bardzo wiele osób, u których życie toczy się wraz z przewlekłą depresją, która stała się tak naturalnym elementem w ich codziennym krajobrazie, że nie zauważają, że coś może być nie tak (głębiej). Wówczas z wiekiem ta stale obecna zadra daje o sobie znać coraz silniej. Choć jest też multum innych możliwości przyczyn takiego stanu rzeczy, to wydaje mi się prawdopodobne. Znałam takie osoby.

Czy to przypadkiem nie jest dystymia? Faktycznie ciężko żyć z czymś takim. Choroba pozwala funkcjonować, ale wrasta w Twoją osobowość i otoczenie bierze Cię co najwyżej za malkontenta i pesymistę, nie zdając sobie sprawy z tego, co się z Tobą dzieje. Ciężko taką osobę zdiagnozować jako chorą, a co za tym idzie-udzielić jej pomocy, której niewątpliwie potrzebuje.
Awatar użytkownika
Issander
ciAStoholik
Posty: 339
Rejestracja: 18 sty 2008, 23:17
Lokalizacja: zagranico

Re: Postępująca introwersja

Post autor: Issander »

.
stendai

Re: Postępująca introwersja

Post autor: stendai »

O kurde, chyba też to mam.

Wyrwana chyba też, co? :P
Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2033
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Re: Postępująca introwersja

Post autor: wyrwana_z_kontekstu »

Dystymia to coś znacznie gorszego niż spadająca nagle na człowieka zadowolonego z życia depresja endo- lub egzogenna. Nie zna się i nie pamięta innego stanu, wyleczyć też jest to trudniej, bo stało się już cechą charakteru, a nie przypadłością. Cóż, ja po prostu czuję się naturalnie, gdy mogę swobodnie wypowiadać swoje zdanie o sobie i świecie, które najlepsze nie jest. Udawanie optymistki pewnie zjednałoby mi ludzi, ale po co mi znajomi, którzy nie lubiliby mnie, tylko moją maskę? Sama też nie czułabym się z tym lepiej. Lepiej mieć przy sobie jedna akceptująca osobę niż dziesiątki zmuszających do optymizmu wbrew sobie.
Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2580
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Postępująca introwersja

Post autor: Viljar »

Swobodne wypowiadanie swojego zdania jest też cechą występującą przy zespole Aspergera. Są różne odmiany tego stanu: niektóre skrajne, graniczące z autyzmem; inne łagodne, trudne do odróżnienia od dystymii właśnie. Wrodzony pesymizm może być w takim przypadku spowodowany niezrozumieniem i niezadowoleniem.

Przykre jest, że (na ile zdążyłem się zorientować) sposobem na przetrwanie ludzi z dystymią, depresją czy Aspergerem jest właśnie noszenie "masek", by zostać zaakceptowanymi. Bez tego to nawet nie to, że na przyjaźń, ale nawet na pracę nie ma co liczyć. Raz na rozmowie o pracę padło pytanie o charakter - powiedziałem, że jestem z gatunku tych, co nie boją się ludzi, ale wolą słuchać i mówią wtedy, kiedy wiedzą, że warto. Oczywiście zaraz padło pytanie "To jak się pan do tej pory w tej pracy uchował?", po czym padły z mojej strony tłumaczenia i przykłady, że introwersja w niczym nie przeszkadza, bo jeśli w pracy trzeba coś załatwić, to załatwię, jak trzeba z kimś pogadać, to bez problemu pogadam - czego dowodem referencje ;) . Mimo wszystko mam wrażenie, że popełniłem poważny błąd. Trzeba się sprzedać jako człowiek wygadany, przebojowy, co mówi 2000 słów na minutę i odzywa się choćby po to, by wypełnić ciszę. Cóż, dzisiejszy świat jest stworzony dla ekstrawertyków.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage
stendai

Re: Postępująca introwersja

Post autor: stendai »

Mój szef odrzucił kiedyś kandydata, bo uznał, że jest zbyt ekstrawertyczny do pracy, którą wykonujemy (pracuję w korpo na niskim stanowisku administracyjnym), więc myślę, że nie ma sensu generalizować ;-) Są takie miejsca pracy, gdzie introwersja jest wręcz wskazana, a osoba zbyt wygadana i otwarta nie będzie miała łatwo. Wiem, że takich miejsc jest dość mało, ale niezaprzeczalnie istnieją i jak się dobrze poszuka, to może znaleźć.

Myślę też, że wielu osobom dla których pesymizm jest inherentny zostaje błędnie przypisana dystymia. Kiedyś poszedłem, na próbę, do psychiatry, która stwierdziła, że mam depresję. Więcej do niej nie poszedłem, bo uznałem, że to bez sensu. Czasami nam się wydaje (urodzonym pesymistom), że jest tak:
https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/or ... c7dd29.jpg
Awatar użytkownika
zuko
przedszkolASek
Posty: 7
Rejestracja: 8 gru 2015, 14:33

Re: Postępująca introwersja

Post autor: zuko »

Ja z roku na rok coraz bardziej doceniam (pozytywny) wkład innych w moje życie, ale przy tym coraz bardziej zawęża się grono osób, z którymi chcę utrzymywać jakiekolwiek prywatne relacje. Podejrzewam jednak, że to wynika z osobliwej zmiany, jaka nastała w moim życiu towarzyskim po ukończeniu szkoły i rozpoczęciu studiów - tj. rozbicie formy codziennych lekcji od 8 do 15 sprawił, że dużo więcej czasu zaczęłam spędzać sama, a uniwersytet traktować ściśle jako miejsce, w którym przychodzę się uczyć. Dosłownie wszyscy moi bliscy znajomi są tysiące kilometrów ode mnie.
Coraz częściej myślę więc o tym, jak przyjemnie było po prostu posiedzieć z kimś i nie myśleć za dużo, pójść na kawę, film, pojechać gdzieś bez zobowiązań. Z tych zwyczajnych spotkań często rodziły się dobre pomysły i plany, bo jest wiele rzeczy, które głupio jest mi robić samej albo dużo lepiej robi się razem. I naturalnie są też zajęcia i tematy, o których nie wiem lub którymi się nie zainteresowałabym się, gdyby nie czyjaś podpowiedź.

Też nie sprawia mi problemu załatwianie żadnych spraw administracyjnych albo ściśle związanych z określonym zadaniem, typu praca nad projektem. Zupełnie jednak nie potrafię wychodzić z inicjatywą i właściwie zawsze przyjaźniłam się z bardzo otwartymi i towarzyskimi osobami, których osobowość stanowiła zdrową przeciwwagę dla mojej (bardziej refleksyjnej, ale też niejednokrotnie po prostu smętnej i nudnej :wodka: ) Studia to zupełnie inna dynamika, w której się towarzysko nie odnajduję.

Z osobami, które znam i w których towarzystwie czuję się dobrze, rozmowa płynie i płyną też moje myśli. Wśród obcych osób nie czuję się tak swobodnie i najczęściej przychodzą mi do głowy tematy bardzo poważne, co czasami zakrawa o absurd. Niedawno na goodreads trafiłam na (nieprzychylną) recenzję, której autor porównywał bohaterkę książki do ludzi, którzy spotkawszy go na imprezie i dowiedziawszy się, że jest astronomem, zaczynają go zanudzać serią pytań na ten temat i własnymi przemyśleniami, co on uważa za kompletne nieporozumienie. Pomyślałam wtedy, że to byłabym w 100% ja.

Staram się jednak nie uprzedzać za bardzo, pamiętając, że łatwo jest utworzyć wokół siebie echo chamber - sądzę, że to ani nieszczególnie dobre, ani uszczęśliwiające.
Oliwia1
przedszkolASek
Posty: 6
Rejestracja: 29 kwie 2015, 17:56

Re: Postępująca introwersja

Post autor: Oliwia1 »

U mnie z wiekiem idzie w przeciwną stronę, potrzebuje coraz większego kontaktu z ludzmi. Nie lubie siedzieć sama, przebywać przez dłuższy czas sama w domu, bo to jest dołujące. Jednak nadal mam w sobie jakies opory zeby sie tak ławo otowierać, poznawać nowych ludzi. Pewnie wychodzi tu troche nieśmiałość na pierwszy plan.
Awatar użytkownika
SamotnyWilk
mASełko
Posty: 120
Rejestracja: 7 lut 2016, 20:34

Re: Postępująca introwersja

Post autor: SamotnyWilk »

Ludzki umysł to jest bardzo zakręcone "narzędzie" :lol:
W liceum trzymałem się na uboczu zawsze cichy i przeważnie sam, na studiach I stopnia byłem duszą towarzystwa byłem zastępcą starosty i załatwiałem bardzo dużo rzeczy :D
Na studiach II stopnia zacząłem się wycofywać ze środowiska i utrzymywałem kontakty z innymi tylko te konieczne czasem jakieś rozmowy "o pogodzie" przeprowadzałem. Teraz to już najlepiej czuję się sam w domu z książką serialem lub na rowerze. Najbardziej mnie męczy jak ktoś przyjeżdża w odwiedziny na minimum tydzień, całkowicie zmienia mi cały rozkład dnia pojawia się trochę chaosu :shock: Lubię gości ale jak przyjeżdżają na 2 - 3 dni. Dodatkowo mam ogromy problem z nawiązywaniem nowych znajomości :roll: o czym rozmawiać z ludźmi :?:
szczecinianin
łASuch
Posty: 189
Rejestracja: 29 mar 2013, 19:02
Lokalizacja: Szczecin

Re: Postępująca introwersja

Post autor: szczecinianin »

mam podobnie jak zalozyciel tematu...

i z wiekiem coraz bardziej to sie nasila... nie twierdze ze mi przeszkadza ale czasem moze i poglebiac depresje
Awatar użytkownika
Emka_:)
mASełko
Posty: 109
Rejestracja: 25 paź 2015, 13:44

Re: Postępująca introwersja

Post autor: Emka_:) »

U mnie to idzie w odwrotnym kierunku. Dawniej wycofana i zalękniona, teraz im jestem starsza, tym bardziej lgnę do ludzi :) Zdolności interpersonalne chyba wykształciły mi się później niż u innych :P Ale jak to mawiają, lepiej późno niż wcale...
Salceson
gimnASjalista
Posty: 11
Rejestracja: 12 mar 2016, 22:55

Re: Postępująca introwersja

Post autor: Salceson »

Kiedyś miałam wielu znajomych z różnych środowisk. Bywałam głośna. Bywałam duszą towarzystwa. Mam wątpliwości, czy byłam wtedy sobą (cokolwiek to znaczy). Od kilku lat jestem sama. Z nikim się nie spotykam. Nie wiem czy potrafię/chcę to zmieniać.Rodziny nie mam. Całe dnie spędzam w samotności. Jest w tym coś z pustelnictwa. Pewnie z punktu widzenia przeciętnego Kowalskiego jestem zdziwaczałą starą panną, ale mnie nie jest z tym źle :-). Pustelnictwo ma swój urok, jeśli jest doświadczane świadomie.
Awatar użytkownika
Biała
pASibrzuch
Posty: 243
Rejestracja: 9 gru 2014, 21:08

Re: Postępująca introwersja

Post autor: Biała »

Ja tak do 14 roku życia miałam jakieś pragnienie przynależności do grupy, szybko słabnące z każdym kolejnym tygodniem prześladowania "kujonki". Potem jak schizofreniczka szybko traciłam zainteresowanie światem zewnętrznym, zamknęłam się w swoich przemyśleniach. Po maturze całkiem odpłynęłam od rzeczywistości. W sumie w szkole średniej nie byłam już prześladowana, ale zaliczyłam pierwszy porządny epizod depresyjny. Na to nałożył się fakt, iż nie trafiłam na żadną osobę, która zainteresowałaby mnie sobą, swoimi pasjami itp. Jak tu ktoś w temacie pisał, większość ludzi mówi o tak miałkich rzeczach, że zwyczajnie nie mam ochoty tracić czasu i energii na takie bezsensowne gadki. Na studiach na polibudzie pod tym względem było o wiele lepiej, tam jednak łatwiej było spotkać kogoś z ambicjami, były też jakieś tematy do rozmów. W sumie wystarcza mi taki kontakt, kilka godzin wśród ludzi, potem święty spokój. Nie mam też w zwyczaju mówić o sprawach osobistych, jak ktoś w sieci pisał 80% osób ma gdzieś moje problemy, pozostałe 20% cieszy się z mojej porażki :diabel:
W luźnych rozmowach bardzo nie lubię jak tematy schodzą na wspomnienia z przeszłości i rodzinę, nienawidzę porównywać w myślach mojej sytuacji rodzinnej z tymi szczęśliwymi ludźmi. Wtedy wycofuję się z rozmowy i oddalam. Może jestem na tym punkcie neurotycznie przewrażliwiona...
Lubię rozmowy w internecie na konkretnych stronach związanych z jakąś tematyką. Chyba po prostu traktuję to jako wymianę interesujących mnie informacji, kontakt jest dla mnie sprawą drugorzędną. Utajony autyzm? Mam alergię na gadanie dla samego gadania, co praktykuje krąg znajomych babci ;) Dlatego też unikam imprez, dla mnie to po prostu głupie gadanie o niczym, czasem napędzane alkoholem.
Matka jest o 21 lat starsza od swojego dziecka. Za 6 lat dziecko będzie 5 razy młodsze od matki. Gdzie jest ojciec??
Salceson
gimnASjalista
Posty: 11
Rejestracja: 12 mar 2016, 22:55

Re: Postępująca introwersja

Post autor: Salceson »

W luźnych rozmowach bardzo nie lubię jak tematy schodzą na wspomnienia z przeszłości i rodzinę, nienawidzę porównywać w myślach mojej sytuacji rodzinnej z tymi szczęśliwymi ludźmi. Wtedy wycofuję się z rozmowy i oddalam. Może jestem na tym punkcie neurotycznie przewrażliwiona...

Myślę, że to typowe. Ja też tak mam . Trzymaj się :-)
ODPOWIEDZ