Duży problem z określeniem się

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Coetzee
gimnASjalista
Posty: 10
Rejestracja: 12 wrz 2016, 00:24
Lokalizacja: Katowice

Duży problem z określeniem się

Post autor: Coetzee » 18 wrz 2016, 21:30

Trochę trudno mi zawsze się przełamać jeśli chodzi o pisanie o sobie w internecie czy na forach. Przyszedł jednak chyba taki moment, że w poszukiwaniu siebie zdecydowałem się poradzić kogoś w sprawie mojego problemu.

Jak sprawy się mają?
Otóż nie wiem za bardzo jak określić swoją seksualność.
Z jednej strony "fizycznie" u mnie wszystko działa prawidłowo. Z drugiej niezbyt ciągnie mnie do uprawiania seksu. Decyzję o rozpoczęciu współżycia podjąłem w wieku dopiero 21 i było to mniej więcej na skutek przemyśleń, że chyba w końcu najwyższy czas zobaczyć czym się wszyscy tak bardzo emocjonują, o co chodzi z tym seksem, że wszędzie go pełno.
Odbywałem, a raczej próbowałem odbywać stosunki z kilkoma osobami, obu płci (mogę obdarzyć romantycznymi uczuciami zarówno kobiety jak i mężczyzn, płeć jest mi obojętna, fakt mojego zainteresowania mężczyznami przyjąłem bez negatywnych emocji). Nie odczuwam przyjemności z jakiejkolwiek formy seksu, sporadycznie zdarzyło mi się dojść do finału w czasie seksu, ale ani sam seks ani sam finał nie sprawiły mi przyjemności. Jedyne uczucie jakiego doznawałem w tym momencie było na poziomie satysfakcji z robienia kupy lub oddawania moczu - jakby ulga że to ze mnie zeszło i nic więcej. Poniekąd moją potrzebę dania sobie spustu postrzegam w kategoriach czegoś uciążliwego.
Bardzo lubię się przytulać, mocno wtulić w jakąś żywą, ciepłą osobę i tak sobie leżeć przez kilka godzin, nawet w milczeniu, bardzo mi przyjemnie, gdy ktoś gładzi mnie po twarzy, czy tarmosi mi brodę, to samo lubię robić drugiej osobie (no może w przypadku kobiet odpada tarmoszenie brody bo raczej jej nie mają :) ). Lubię bliskość drugiej osoby, ale raczej nie w kontekście seksualnym.
Nawet jeśli w czasie przytulania itp zdarzy mi się, że zostanę przez np ocieranie się nieco pobudzony fizycznie, moje pobudzenie właściwie momentalnie znika gdy ma dojść do czegokolwiek więcej, choćby do całowania się. Delikatne pocałunki są dla mnie miłym sposobem na okazanie bliskości, ale całowanie jako takie w ogóle mnie nie rusza. Ogólnie nie sprawia mi za bardzo przyjemności, a seksualnej przyjemności wcale. Tak samo jak inne czynności okołoseksualne.
Pobudzenie stref intymnych zdarza mi się też rano lub czasem przy nagłych zmianach temperatury. I tu od razu napomknę dlaczego uważam, że fizycznie jest wszystko ok. Gdy czuję, ze to wszystko za bardzo we mnie siedzi, zdarza mi się dać upust swoim potrzebom, ale przyjemnośc jest na poziomie oddania kału. Robię to tylko dlatego, że w pewnym momencie potrzeba staje się uciążliwa i zdarzało się, ze wszystko po prostu schodziło ze mnie w czasie snu i to również było uciążliwe. Jednocześnie nawet w takim stanie nie odczuwam potrzeby seksu, wręcz przeciwnie, nawet dłuższe myślenie o nim sprawia, ze się trochę "ostudzam".
Seksu próbowałem zarówno z osobami, z którymi nie łączyło mnie nic, jak i z takimi, które darzyłem zaufaniem i jakimiś uczuciami (to drugie było najpierw). W obu przypadkach z obojgiem płci.
Zastanawiałem się, czy może problemem u mnie nie jest np jakiś fetysz i starałem się zaobserwować jakieś reakcje mojego organizmu na naprawdę szeroką gamę róznorodnych rzeczy, ale niczego nie znalazłem, nawet najdrobnieszego przebłysku, poszlaki.
Seksualność i seks mnie nie obrzydza. Dotykanie przeze mnie czyjegoś ciała i vice versa nie odpycha mnie ani nie obrzydza, nie odrzuca. Czynności seksualne, stosunek, miłość oralna czy analna również nie odpychają. Nie musze się "przełamywać" ani nic z tych rzeczy aby podjąć się takich czynności. Jednocześnie nie robią na mnie wrażenia, raczej mnie nie podniecają itd. Są na poziomie przytulenia się do kogoś, z czym z przytulenia się mam sporo przyjemności (nieseksualnej) a z czynności seksualnych raczej żadnej. Ot, jest to miłe bo ktoś jest blisko ale raczej nic ponad to.
Czy fizycznie ludzie mi się podobają? Owszem, mam nawet swoje upodobania estetyczne jeśli chodzi o każdą z płci, aczkolwiek jest to bardziej na zasadzie że ktoś mi się podoba wizualnie, jak powiedzmy jakieś dzieło sztuki a nie obiekt seksualny. Tak jak lubię się wpatrywać w pewne dzieła malarskie i występujące w nich motywy i zawsze sprawia mi to przyjemność, tak samo lubię wpatrywać się w pewne typy urody.
Od pewnego czasu odczuwam coraz silniejsza potrzebę żeby się z kimś związać, ale seks jakoś nie pojawia w moich myślach się jako element takiego związku. Może to i egoistyczne, ale chyba nie chciałbym związku z osobą, która wizualnie odpycha mnie fizycznie (chociaż takich osób jest niewiele, jednak takie są, np osoby mocno otyłe). I teraz sprowadzę człowieka do poziomu przedmiotu, ale raczej nie chciałbym do końca życia patrzeć na kogoś, kto z wyglądu mnie odpycha, tak jak nie chciałbym całe życie mieszkać w mieszkaniu z różowymi ścianami i fioletowym gumolitem na podłodze. Oczywiście z czasem "uroda" się wytraca, ale jest mnóstwo osób starszych, które mimo wieku, zmarszczek itp uważam za ładne, dostojne, świetnie wyglądajace dzieła sztuki.


Uff, chyba w miarę udało mi się streścić mniej więcej co mi leży na sercu. I tu się zwracam do Was. Może ktoś miał podobnie? Może ktoś doradzi, w jakim kierunku szukać informacji? Czy to wszystko w ogóle jakoś może jakkolwiek nawiązywać do aseksualizmu, czy jednak raczej nie tędy droga i powinienem jednak szukać w jakimś kompletnie innym kierunku? A może wręcz przeciwnie, warto zgłębić ten kierunek? Oczywiście nie chcę, żeby ktoś dał mi prostą odpowiedź i po prostu mnie określił że jestem taki albo taki. Liczę raczej na jakieś drogowskazy, sugestie itp.
Jeśli ktoś miałby jakieś pytania, w miarę możliwości odpowiem, chętnie wdam się w konstruktywną dyskusję.
btw
Próbowałem podpytywać kilkoro znajomych, osoby będące aktywnymi zawodowo psychologami, czy spotkały się z osobami aseksualnymi lub ogólnie co wiedzą na ten temat, ale albo nie miały z tym tematem styczności, albo np uważały aseksualność za problem o podłożu choroby fizycznej. Stąd moja drobna niechęć do udania się z moimi wątpliwościami do psychologa (oczywiście do żadnego psychologa którego znam prywatnie na konsultacje nie pójdę). Pewnie jednak kiedyś się przełamię i pójdę, na razie chyba nie jestem gotowy.

Awatar użytkownika
Hebi
mASełko
Posty: 119
Rejestracja: 29 sty 2015, 20:43
Lokalizacja: Gdynia

Re: Duży problem z określeniem się

Post autor: Hebi » 19 wrz 2016, 08:39

Moim skromnym zdaniem to co opisałeś to szablonowa definicja osoby aseksualnej, biromantycznej. To, że Twoje ciało ma działające funkcje seksualne w żadnym stopniu nie wyklucza Cię z tej 'grupy'. Wręcz przeciwnie! Gdyby Twoje ciało nie działało w tym regionie to należałoby się zastanowić nad chorobowymi przyczynami, a tak? Wszystko jest w jak najlepszym porządku.
Absolutnie nie ma obowiązku abyś wybrał się do psychologa (a raczej seksuologa) jeśli nie odczuwasz takiej potrzeby. Ot jest to osoba, która może pomóc Ci się określić bardziej precyzyjnie niż leży to w Twoich umiejętnościach, czy losowych osób z internetu :wink: Taka wycieczka może być niezbędna tylko w przypadku, gdy czujesz się źle sam ze sobą, potrzebujesz wsparcia psychicznego lub dążysz do zmian w tej kwestii. Mogę się mylić - ale po przeczytaniu Twojego posta odnoszę wrażenie, że żaden z tych problemów nie jest Twoim udziałem (być może tylko samotność).
Nawiasem mówiąc - nie jest egoistyczne chcieć bym z kimś kto Cię nie odrzuca. Nierealne jest posiadanie wyśrubowanych wymagań odnośnie piękna, ale znów - tak długo jak nie zmuszasz do tego nikogo, to jest to tylko i wyłącznie Twój wybór. Pozostaje życzyć powodzenia w znalezieniu drugiej połówki, której brak zainteresowania w sferze seksualnej przeszkadzać nie będzie :)
Wszystko jest trucizną,
decyduje tylko dawka.

Awatar użytkownika
logged
starszASek
Posty: 36
Rejestracja: 4 gru 2015, 21:27
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: Duży problem z określeniem się

Post autor: logged » 19 wrz 2016, 18:13

Hmm rozpocznę od tego, że to co napisałeś mógłbym z bardzo wysokim prawdopodobieństwem... podobieństwa wykorzystać, aby opisać siebie samego. :lol: Nadal odkrywam siebie, a raczej, żyję w zgodzie ze sobą, patrząc co się wydarzy. I wydaję mi się, że to dobra droga. Sam fakt, że zatrzymałeś się obok określenia orientacji aseksualnej, gdziekolwiek/jakkolwiek na nie trafiłeś, nie musi oznaczać, że jesteś aseksualny, równie dobrze jak może świadczyć, że najwyraźniej jest to temat Tobie bliski. Wielokrotnie potrafię zastanawiać się nad tym czy aby na pewno jestem asem, jednak zawsze kończę na fakcie, że nie czuję prawdziwego zainteresowania seksem z drugą osobą. Dodatkowo odnosząc się do tego co napisałeś, nie sposób nie zgodzić się, że ludzie potrafią być uroczy. Podobnie jak inne istoty zamieszkujące tę planetę, potrafią przykuć oko. Poza tym każdy ma swoje w głowie, co wprawia go w niechęć do czyjegoś wyglądu i jest to całkowicie normalne.
W ogóle Twój post świadczy o tym, że musiałeś rzeczowo przeanalizować temat. Oryginalnie słowo asexual, jest tłumaczone jako bezpłciowy, co dobrze obrazuje jaka płeć (żadna :lol: ) nas seksualnie pociąga, wprawia w pożądanie. Moim zdaniem nie ma co zamykać nieregularnej i zmiennej istoty człowieka w jednym, nie do końca dopracowanym, ale pomocnym określeniu. No właśnie... pomocnym. Jeżeli czujesz, że to słowo pomoże Tobie w najlepszym zobrazowaniu Twojej orientacji seksualnej to chyba nie nie ma w tym niczego złego. W moim przypadku to całkiem trafne określenie, choć bardziej upodobałem sobie określenie spektrum aseksualizmu, które dobrze oddaje zróżnicowanie pomiędzy asami. I to chyba tyle ode mnie, bo dobrze jest być sobą, a o etykietkach martwić się potem. :D

Awatar użytkownika
Warszawianka40+
AS gaduła
Posty: 413
Rejestracja: 1 lip 2016, 12:37

Re: Duży problem z określeniem się

Post autor: Warszawianka40+ » 1 lis 2016, 11:14

Do seksu trzeba dojrzeć emocjonalnie. Po prostu nierównowaga miedzy dojrzałością biologiczną i psychiczną. Nie jesteś jeszcze gotowy na podejmowanie życia seksualnego i tyle. W ogóle nie ma o czym mówić. Nie wiem ile masz lat, ale chyba poniżej 20? Ciekawe co pomyślisz, jak przeczytasz te swoje posty za kilka lat... :D
"Czasem lepiej jest milczeć niż mówić;
I nie trzeba mścić się słowem,
gdzie sama za siebie mści się prawda."
Inigo de Loyola

Rheda
pASibrzuch
Posty: 240
Rejestracja: 18 kwie 2015, 23:32

Re: Duży problem z określeniem się

Post autor: Rheda » 1 lis 2016, 18:12

Warszawianka40+ pisze:Nie wiem ile masz lat, ale chyba poniżej 20?
Napisał, że pierwsze współżycie odbył w wieku 21 lat...

Awatar użytkownika
Warszawianka40+
AS gaduła
Posty: 413
Rejestracja: 1 lip 2016, 12:37

Re: Duży problem z określeniem się

Post autor: Warszawianka40+ » 4 lis 2016, 17:19

ale tekst robi wrażenie jakby miał 16... :oops: no cóż, wady i zalety bycia wiecznie młodym :wink:
"Czasem lepiej jest milczeć niż mówić;
I nie trzeba mścić się słowem,
gdzie sama za siebie mści się prawda."
Inigo de Loyola

Raven
młodASek
Posty: 20
Rejestracja: 12 gru 2015, 23:47
Lokalizacja: Poznań

Re: Duży problem z określeniem się

Post autor: Raven » 7 lis 2016, 19:08

Ja mam ten sam problem - serio, no identyczne "objawy", i również nie do końca potrafię się określić - aczkolwiek od dłuższego czasu myślenia o tym, coraz bardziej dochodzę do wniosku, że mogę być asem... :wink:

Coetzee
gimnASjalista
Posty: 10
Rejestracja: 12 wrz 2016, 00:24
Lokalizacja: Katowice

Re: Duży problem z określeniem się

Post autor: Coetzee » 20 maja 2017, 21:06

Wprawdzie z dużym opóźnieniem (niemożliwość zalogowania się na konto), ale dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Aby rozwiać wątpliwości, niebawem będę mieć 25 lat. Jeśli ktoś miałby jakieś pytania czy cokolwiek, chętnie odpowiem.
Z perspektywy pół roku nadal w stu procentach zgadzam się z tym co napisałem.

ODPOWIEDZ