Czy ludzie aseksualni są bardziej uduchowieni?

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
Misio
ASiołek
Posty: 72
Rejestracja: 26 wrz 2016, 11:43

Czy ludzie aseksualni są bardziej uduchowieni?

Post autor: Misio » 12 paź 2016, 09:21

Tak mnie to zastanawia, czemu wielu duchownych, mistyków żyje w celibacie po to, aby mieć z tego jakieś korzyści duchowe...

Czy myślicie, że brak seksu może dawać jakieś korzyści duchowe? Czy myślicie, że z powodu aseksualizmu jesteśmy jednak ubożsi od seksualnych? Czy może mamy coś, czego oni nie mają? Czy daje nam to jakieś duchowe korzyści?
Ja myślę, że to może też wynikać z tego, że osoba seksualna często żyje w "nieustającym pożądaniu"... uzależnia szczęście od innych ludzi, którzy mogą ograniczyć jej wolność no i w ten sam sposób rozwój... głównym celem jej życia jest seks, więc całą energię życiową może ładować w to, by komuś innemu podobał się jej wygląd zewnętrzny. A osoba aseksualna bądź z niskim libido potrafi się bardziej cieszyć teraźniejszością i szuka w życiu innego rodzaju "ekstaz"... np. może cieszyć się samotnymi spacerami po lesie. Nie ma obsesyjnej potrzeby, aby zawsze towarzyszyła jej druga połówka. Gorzej tylko, że jak już ta druga połówka się pojawi, to już ciężej znaleźć porozumienie seksualne.

Co myślicie? Może dostrzegliście jakieś inne korzyści? A może uważacie, że aseksualizm żadnych korzyści nie daje i jesteśmy ubożsi?

PS. Nie wiem czemu założyłam 2 takie same tematy. Nie wiem jak to usunąć.

Awatar użytkownika
Hebi
mASełko
Posty: 119
Rejestracja: 29 sty 2015, 20:43
Lokalizacja: Gdynia

Re: Czy ludzie aseksualni są bardziej uduchowieni?

Post autor: Hebi » 12 paź 2016, 09:53

Ekhm... osobiście nie uważam, aby którakolwiek orientacja była lepsza od innej (poza dewiacjami i tym osobom zwyczajnie współczuję, ale my nie o tym tu...). Wszystko ma swoje plusy i minusy, wywyższanie się z tego powodu uważam za bardzo niewłaściwe.

Korzyści duchowe to kwestia wiary. Jeśli ktoś wierzy, że przez unikanie takich czy innych czynności trafi do nieba/valhalii/gdziekolwiek indziej, to to już jego sprawa. Tak długo jak nie narzuca mi ani innym swojej ideologii to nie mam nic przeciw, aby sobie w to wierzył - nieważne czy ze względu na to będzie sobie nago tańczyć w lesie czy żyć w celibacie, czy też robić coś jeszcze innego. I powiedzmy sobie jednak wprost - celibat to nie aseksualizm. A w większości tych ideologii chodzi o akt poświęcenia. Zastanawiam się czy osoba aseksualna podejmująca takie "poświęcenie" to nie jest w zasadzie oszukiwanie :lol:
Wszystko jest trucizną,
decyduje tylko dawka.

Awatar użytkownika
Misio
ASiołek
Posty: 72
Rejestracja: 26 wrz 2016, 11:43

Re: Czy ludzie aseksualni są bardziej uduchowieni?

Post autor: Misio » 12 paź 2016, 09:57

Oczywiście, że wszystko ma swoje plusy i minusy.
Jak mam być szczera to ja nie chcę się wywyższać, tylko udowodnić sobie, że nie jestem gorsza. Skoro nie mam czegoś, co oni mają, to może mam coś, czego oni nie mają...

Awatar użytkownika
Nightfall
bASyliszek
Posty: 1139
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Czy ludzie aseksualni są bardziej uduchowieni?

Post autor: Nightfall » 12 paź 2016, 21:27

Skoro nie mam czegoś, co oni mają, to może mam coś, czego oni nie mają...
Bo to prawda, nie doświadczasz pożądania ale za to są inne uczucia i przeżycia, których z kolei mogą nie mieć osoby seksualne i nie chodzi tu o wywyższanie jednej orientacji nad drugą, po prostu to naturalne, że tak się dzieje :)
Czy daje nam to jakieś duchowe korzyści?
To zależy od osoby. Sama widzisz, że na forum są ludzie, którzy są bardzo uduchowieni i racjonaliści a pomiędzy tymi dwoma opcjami mieści się wiele osób o zróżnicowanych poglądach. Ale myślę, że aseksualność u osób uduchowionych może im pomagać wzmacniać swoje przekonania i medytować nad nimi, w końcu odpada jedna z podstawowych potrzeb :)

Awatar użytkownika
Aenyeweddien
pASibrzuch
Posty: 263
Rejestracja: 8 kwie 2013, 21:49
Lokalizacja: Łódź

Re: Czy ludzie aseksualni są bardziej uduchowieni?

Post autor: Aenyeweddien » 13 paź 2016, 12:29

Moje ogólne stanowisko jest takie: nope, aseksualizm, a bycie uduchowionym nie mają ze sobą nic wspólnego, a Asy nie są bardziej uduchowione niż reszta świata.
Misio pisze:A może uważacie, że aseksualizm żadnych korzyści nie daje i jesteśmy ubożsi?
Nie jesteśmy ubożsi, jesteśmy trochę inni ale nie też tak zaraz poza skalą. Bo rzeczywistość, a to co wmawia nam świat to też dwie różne rzeczy. To nie jest tak, że jest tylko świat zwariowany na punkcie seksu i my. Jest jeszcze mnóstwo bardzo pośrednich ludzi. Znam takich, co wolą Gwiezdne Wojny od seksu ale mimo wszystko to heterycy ;) Priorytety :D
Nightfall pisze: To zależy od osoby. Sama widzisz, że na forum są ludzie, którzy są bardzo uduchowieni i racjonaliści a pomiędzy tymi dwoma opcjami mieści się wiele osób o zróżnicowanych poglądach. Ale myślę, że aseksualność u osób uduchowionych może im pomagać wzmacniać swoje przekonania i medytować nad nimi, w końcu odpada jedna z podstawowych potrzeb :)
Z drugiej strony są osoby uduchowione, które zharmonizowały swoją seksualność z duchowością. To da się zrobić, choć nie we wszystkich ideologiach. I należy się zastanowić czy na prawdę chodzi o 'oczyszczenie się z ziemskich pragnień' czy tak na prawdę chodziło tylko o demonizację kobiet jako tych ziemskich i brudnych... Feminizm pozdrawia bardzo wiele religii...
Mamy też wszelkie próby usuwania chorego nastawienia "seks jest zawsze grzechem" drugim chorym nastawieniem "konkretny rodzaj seksu jest darem od Boga". To już tak bliżej naszego podwórka. A skoro coś jest darem od Boga to chyba może być częścią duchowości?

Nie lubię też kiedy się ustawia seks jako podstawową potrzebę. Tylu ludzi na świecie nie uprawia seksu z tak wielu różnych powodów, a świat jakoś toczy się do przodu. Jedynie część tych ludzi jest z tego faktu nieszczęśliwa, więc jest to gdzieś w drabince potrzeb człowieka. Ale mnie zawsze uczyli, że bez podstawowych nie da się osiągnąć nic dalej, a jednak bez seksu się da, nawet jak się Asem nie jest.
Misio pisze:Ja myślę, że to może też wynikać z tego, że osoba seksualna często żyje w "nieustającym pożądaniu"... uzależnia szczęście od innych ludzi, którzy mogą ograniczyć jej wolność no i w ten sam sposób rozwój... głównym celem jej życia jest seks, więc całą energię życiową może ładować w to, by komuś innemu podobał się jej wygląd zewnętrzny.
Masz bardzo hiperseksualny obraz osób seksualnych ;) Zapominasz o seksualnych, których głównym celem życia są pieniądze :D albo sława :D albo coś jeszcze innego, opcji są setki :) Asy też mogą je śmiało wybierać :D
Misio pisze: A osoba aseksualna bądź z niskim libido potrafi się bardziej cieszyć teraźniejszością i szuka w życiu innego rodzaju "ekstaz"... np. może cieszyć się samotnymi spacerami po lesie. Nie ma obsesyjnej potrzeby, aby zawsze towarzyszyła jej druga połówka.
To jest introwertyzm, a nie niskie libido ;) Albo nawet umiejętność bycia ze sobą w samotności, ekstrawertycy tez się mogą tego nauczyć :)
Hebi pisze:I powiedzmy sobie jednak wprost - celibat to nie aseksualizm. A w większości tych ideologii chodzi o akt poświęcenia. Zastanawiam się czy osoba aseksualna podejmująca takie "poświęcenie" to nie jest w zasadzie oszukiwanie :lol:
I też właśnie dlatego nie uważam się za osobę utrzymującą celibat. Brakuje tego motywu poświęcenia, czy jakiejś silnej kontroli nad sobą. Nie jestem moralnie silniejsza od zwykłych ludzi, po prostu jestem niezainteresowana. Choć jeśli ktoś mimo wszystko uważa się za osobę utrzymującą celibat, to w sumie jest to ich wybór, tutaj nie ma jakiejś jedynej słusznej odpowiedzi. Bo w sumie As ma takie same możliwości do uprawiania seksu jak inni, tylko z braku zainteresowania z nich nie korzysta. Można to na kilka różnych sposobów wytłumaczyć.
"Czyny niezaistniałe wywołują często katastrofalny brak następstw." - S. J. Lec

Awatar użytkownika
Nightfall
bASyliszek
Posty: 1139
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Czy ludzie aseksualni są bardziej uduchowieni?

Post autor: Nightfall » 13 paź 2016, 21:56

Aenyeweddien Czytasz moje wypowiedzi i interpretujesz je mocno przez pryzmat własnych poglądów... :D Nigdzie nie napisałam, że osoby seksualne nie mogą mieć rozwiniętej duchowości, czy też nie mogą "zharmonizować swojej seksualności z duchowością". Napisałam, że osobom aseksualnym "uduchowionym", asowatość może na swój sposób w duchowości pomagać (chociaż wszystko zależy od człowieka), bo o to pytała autorka. Słowa nie napisałam o seksualnych xD
Nie lubię też kiedy się ustawia seks jako podstawową potrzebę.
Powiem Ci, że mnie też to dawniej denerwowało, nawet bardzo i też tego nie lubiłam. Ale z czasem zdałam sobie sprawę, że moje lubienia i upodobania nie mają wpływu na rzeczywistość :) Dla większości ludzi jest to bardzo ważna potrzeba, podstawowa bo wynikająca z biologii, z funkcjonowania organizmu i niezbędna do przetrwania gatunku.
Tylu ludzi na świecie nie uprawia seksu z tak wielu różnych powodów, a świat jakoś toczy się do przodu. Jedynie część tych ludzi jest z tego faktu nieszczęśliwa, więc jest to gdzieś w drabince potrzeb człowieka. Ale mnie zawsze uczyli, że bez podstawowych nie da się osiągnąć nic dalej, a jednak bez seksu się da, nawet jak się Asem nie jest.
Że Piramida Maslowa? To jest teoria, która się sypie, łatwo ją obalić. np. człowiek w realnym życiu bez zaspokojenia potrzeby głodu (potrzeba fizjologiczna) może wykonywać zadania z wyższych stadiów np. pomóc koledze, który ma problem (potrzeba miłości i przynależności), a według Piramidy takie zachowanie jest niemożliwe. Także mówiąc o seksie jako potrzebie podstawowej nie odnosiłam się do tej teorii, ale miałam na myśli to, co już napisałam powyżej :)

Skąd pewność, że jedynie część tych osób jest nieszczęśliwa? To z Twoich własnych obserwacji, czy może były takie badania? :)

Awatar użytkownika
Biała
pASibrzuch
Posty: 233
Rejestracja: 9 gru 2014, 21:08

Re: Czy ludzie aseksualni są bardziej uduchowieni?

Post autor: Biała » 15 paź 2016, 12:52

A czy samo traktowanie aseksualizmu/celibatu jako czegoś "lepszego" to nie jest efekt jakichś negatywnych przekazów wpajanych przez religie? Związanych z tym, że cielesność, seksualność, jest zła i brudna?
Uszlachetnianie się przez jak największe wyrzeczenia - to nasuwa myśl, czy naprawdę sensowne będzie sprowadzenie życia do walki z samym sobą. I nie mam na myśli, że nie warto nad sobą pracować, próbować pozbywać się swoich wad, bo to jest raczej dobre. Tylko po co ze skrajności w skrajność, od egoizmu i hedonistycznej pogoni za przyjemnościami do ascezy i umartwienia?
Człowiek myśli sobie, że jest taki wolny od "zła tego skorumpowanego świata", a w rzeczywistości dalej tkwi w wyrytym torze programu myślowego stworzonego przez ten "antyludzki system" :diabel:

Nie podoba mi się kontrast uduchowieni/racjonaliści. Jakby racjonalizm (chyba ostatnio utożsamiany z ateizmem) wykluczał u tych osób istnienie wyższych, duchowych potrzeb psychicznych, powiązanych zwyczajnie z pewnymi wyższymi wartościami w życiu, hierarchią, swoją definicją celu i sensu itd. A to raczej prawdą nie jest. To jak argument, że ateista będzie kradł i mordował, bo nie boi się piekła, albo, że już może się zabić, bo nie ma sensu w życiu. Coś obecnie za bardzo się utożsamia duchowość z:
·własną interpretacją religii lub sprzeciwianiem się oficjalnej religii
·albo przyjmowaniem i głoszeniem dalej różnych teorii jeszcze mniej spójnych niż dogmaty religijne
→co wiąże się często z nie prowadzącym do niczego rozmyślaniem i teoretyzowaniem
·albo z odmiennymi stanami świadomości, które same w sobie są dość przyjemne, w najlepszym wypadku mogą mieć jakiś pozytywny psychologiczny wpływ na człowieka, ale to nie znaczy, że od razu trzeba je przeceniać
·czy też z innymi silnymi emocjonalnymi przeżyciami, euforią, rozpierającym szczęściem albo właśnie czarną rozpaczą, bo niektórzy wręcz się lubują w tym, że coś/ktoś zsyła na nich bolesne przeżycia w czasie ich wielkiej transformacji
·poczuciem wyobcowania, "ja kontra reszta świata", moja wielka misja, zło, mafie, gady, kosmici, bezrozumny motłoch, dający się wykorzystywać... i tak do zupełnej manii prześladowczej.
... a chyba chodzi w tym raczej o jakiś dystans, uznanie, że niczego nie można być pewnym. Ktoś mądry napisał, że duchowość to zachowanie równowagi, pogodnego samopoczucia, niezależnie od okoliczności. Praca nad sobą, mająca przynosić pozytywne efekty. Zmiany stylu życia. Poznanie samego siebie, swoich potrzeb. Nie ma to nic wspólnego z tym co powyżej.
I ma powodów, żeby w tym dyskryminować kogokolwiek ze względu na orientację (czy jej brak). Niektórym osobom jakoś ogólnie aseksualizm współgra z charakterem, innym wydaje się przeszkodą, utrudniającą życie. Ale raczej nie jest automatycznie sprzężone to z innymi cechami, w końcu tu na forum są ludzie o różnych temperamentach, poglądach, planach życiowych i podejściem do swojej "przypadłości". Z "duchowością" jest zapewne tak samo. Brak seksu sam w sobie chyba jest neutralny, bo jak to kiedyś usłyszałam "brak bodźca nie jest bodźcem" :D Dla ludzi, którzy mają jakieś potrzeby, celowe odmawianie sobie raczej nie doprowadzi do jakiegoś "wyższego celu", co najwyżej do rozgoryczenia i mniej czy bardziej tłumionej frustracji, jeśli stan taki będzie trwał wiele lat. Więc może nie warto umartwiać się na siłę...
Matka jest o 21 lat starsza od swojego dziecka. Za 6 lat dziecko będzie 5 razy młodsze od matki. Gdzie jest ojciec??

Awatar użytkownika
ozjasz
mASełko
Posty: 116
Rejestracja: 12 maja 2016, 19:12

Re: Czy ludzie aseksualni są bardziej uduchowieni?

Post autor: ozjasz » 16 paź 2016, 14:20

Nie są, ale wg mnie istnieje związek między duchownymi a ich seksualnością, czyli nie wszyscy ale sporo z nich jest dziwakami seksualnymi, zresztą udowadniają to różne afery, najczęściej wykrywa się pedofilię bo jest najbardziej szkodliwa społecznie. Zresztą sam kiedyś ze względu na moje uwarunkowania biologiczne rozważałem zostanie księdzem, wydawało mi się że powinienem, ale się myliłem ja akurat. Także na pytanie "Czy ludzie aseksualni są bardziej uduchowieni?" ja odpowiadam: Tak, duchowni są bardziej aseksualni, niż ogół społeczeństwa xdd.
Biała pisze:Nie podoba mi się kontrast uduchowieni/racjonaliści. Jakby racjonalizm (chyba ostatnio utożsamiany z ateizmem) wykluczał u tych osób istnienie wyższych, duchowych potrzeb psychicznych, powiązanych zwyczajnie z pewnymi wyższymi wartościami w życiu, hierarchią, swoją definicją celu i sensu itd. A to raczej prawdą nie jest. To jak argument, że ateista będzie kradł i mordował, bo nie boi się piekła, albo, że już może się zabić, bo nie ma sensu w życiu.
Hmm, a nie lepiej interpretować to tak, że skoro ktoś nie wierzy w istnienie boga, to powinien mieć większy szacunek do swojego życia, bo wg jego teorii jest to jego jedyne i to koniec? Ja ogólni szanuje ateistów bo wg mnie mają cięższe życie, i tak samo w kontekście "ochrony życia" przez kościół, to wg mnie jest ona nie na miejscu, bo dziecko i tak będzie szczęśliwe, a nawet bardziej niż byłoby na ziemi zgodnie z doktryną chrześcijańską, a to rodzice i lekarz mają krew na rękach, a kościół nie jest instytucją wymierzającą sprawiedliwość. Natomiast biorąc pod uwagę doktrynę ateistyczną, dziecku wyrządza się ogromną krzywdę bo ono traci wtedy wszystko. Dla mnie taka interpretacja jest bardziej logiczna.
Hebi pisze:Ekhm... osobiście nie uważam, aby którakolwiek orientacja była lepsza od innej (poza dewiacjami i tym osobom zwyczajnie współczuję, ale my nie o tym tu...). Wszystko ma swoje plusy i minusy, wywyższanie się z tego powodu uważam za bardzo niewłaściwe.
Może nie tyle lepsza, co poprawna w obecnym społeczeństwie; czasy stopniowo weryfikują listę ogólnie potępianych praktyk seksualnych, możemy współczuć dewiantom, ale na pewno jest im coraz łatwiej.
Ogólnie ciężki temat, trudno sobie wyobrazić, co byłoby najlepsze będąc niemal nierozerwalnie związanym z jedną, własną, unikalną seksualnością, bo po prostu nie masz porównania. Możesz co nieco spróbować jedynie śniąc, albo pomyśleć, co mogłoby się wydawać lepsze, trudno to zweryfikować.

Awatar użytkownika
Nightfall
bASyliszek
Posty: 1139
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Czy ludzie aseksualni są bardziej uduchowieni?

Post autor: Nightfall » 16 paź 2016, 14:33

Nie podoba mi się kontrast uduchowieni/racjonaliści. Jakby racjonalizm (chyba ostatnio utożsamiany z ateizmem) wykluczał u tych osób istnienie wyższych, duchowych potrzeb psychicznych, powiązanych zwyczajnie z pewnymi wyższymi wartościami w życiu, hierarchią, swoją definicją celu i sensu itd. A to raczej prawdą nie jest.
Myślę, że problem jest w definicji uduchowienia :) Ja rozumiem je jako wiarę w określoną religię, ewentualnie zjawiska nadprzyrodzone (nieobejmowane przez którąś z religii) i kontemplowanie tego tematu, rozmyślanie nad nim i też rozwijanie się poprzez przyjęte tam zasady. Nigdy nie poznałam wierzącego racjonalisty, ale oczywiście te osoby myślą nad sensem swojego życia i mają swoje przemyślane hierarchie wartości, pracują nad sobą i poznają siebie tyle, że ja nie odbieram tych aspektów jako związanych z duchowością i zdania na chwilę obecną nie zmienię xD Racjonaliści których spotkałam w życiu po prostu uważali, że istnieje to co da się zbadać, to co jest logiczne. Ale to, że innych nie spotkałam nie znaczy, że ich nie ma :)
A czy samo traktowanie aseksualizmu/celibatu jako czegoś "lepszego" to nie jest efekt jakichś negatywnych przekazów wpajanych przez religie? Związanych z tym, że cielesność, seksualność, jest zła i brudna?
Zauważ, że na forum są też antyseksualni aseksualiści niezwiązani z żadną religią, także ciężko znaleźć jasną zależność. Spotkałam się też z twierdzeniem, że asy są wyżej w ewolucji 8)

Awatar użytkownika
ozjasz
mASełko
Posty: 116
Rejestracja: 12 maja 2016, 19:12

Re: Czy ludzie aseksualni są bardziej uduchowieni?

Post autor: ozjasz » 16 paź 2016, 22:38

Nightfall pisze: Zauważ, że na forum są też antyseksualni aseksualiści niezwiązani z żadną religią, także ciężko znaleźć jasną zależność. Spotkałam się też z twierdzeniem, że asy są wyżej w ewolucji
No, są nawet ludzie którzy twierdzą, że w parach homoseksualnych rodzi się więcej dzieci niż w hetero. :D Szkoda, że mnie to jeszcze śmieszy, bo chyba nie powinno.
Nightfall pisze:Nie podoba mi się kontrast uduchowieni/racjonaliści. Jakby racjonalizm (chyba ostatnio utożsamiany z ateizmem) wykluczał u tych osób istnienie wyższych, duchowych potrzeb psychicznych, powiązanych zwyczajnie z pewnymi wyższymi wartościami w życiu, hierarchią, swoją definicją celu i sensu itd. A to raczej prawdą nie jest.


Myślę, że problem jest w definicji uduchowienia Ja rozumiem je jako wiarę w określoną religię, ewentualnie zjawiska nadprzyrodzone (nieobejmowane przez którąś z religii) i kontemplowanie tego tematu, rozmyślanie nad nim i też rozwijanie się poprzez przyjęte tam zasady. Nigdy nie poznałam wierzącego racjonalisty, ale oczywiście te osoby myślą nad sensem swojego życia i mają swoje przemyślane hierarchie wartości, pracują nad sobą i poznają siebie tyle, że ja nie odbieram tych aspektów jako związanych z duchowością i zdania na chwilę obecną nie zmienię xD Racjonaliści których spotkałam w życiu po prostu uważali, że istnieje to co da się zbadać, to co jest logiczne. Ale to, że innych nie spotkałam nie znaczy, że ich nie ma
No właśnie czym innym są zdolności duchowe i paranormalne, a czym innym przekonania, choć tu chyba o to drugie bardziej chodzi. Problemem takich ortodoksyjnych racjonalistów których ja z kolei nie znam i jest to, że nie wszystko da się zbadać, udowodnić, przewidzieć, bo jest zbyt wiele zmiennych i człowiek jest na to "za krótki" ;)
Od pewnego momentu trzeba sobie zacząć coś dopowiadać, żeby reszta miała sens i to się jakoś trzymało kupy, czego nie da się udowodnić.

Awatar użytkownika
Misio
ASiołek
Posty: 72
Rejestracja: 26 wrz 2016, 11:43

Re: Czy ludzie aseksualni są bardziej uduchowieni?

Post autor: Misio » 18 paź 2016, 09:43

Hmm...

Ale powiem Wam, że w tarocie jest taka karta jak Arcykapłanka - bardzo uduchowiona, kobieca i niechętnie nastawiona do seksu.

PS. Czytam właśnie taki artykuł:

http://whitedevas.eu/?p=6185

i zaciekawiło mnie takie zdanie: "Im wyższa Twoja świadomość, tym więcej światła pojawia się w Twoim wnętrzu. Światło to podnosi Twoją energię. Im wyżej ta energia podąża, tym wyższe czakry zasila. W praktyce oznacza to, że jeżeli przestajesz odczuwać pożądanie i motylki w okolicach drugiej czakry na widok innej osoby, a zamiast tego zaczynasz odczuwać radość w okolicy serca, lub generujesz radość całą swoją istotą i nie ma to zupełnie nic wspólnego z seksualnością – jesteś na właściwej drodze. Z biegiem czasu programy seksualności po prostu przestają Cię dotyczyć. Przestajesz ulegać związanym typowo z drugą czakrą programami takimi jak prokreacja i podtrzymanie gatunku. Będziesz oczywiście w stanie je rozpoznać. Gdy stanie przed Tobą, mężczyzna, bądź kobieta powiedzmy „będąca pod wpływem” tego programu rozpoznasz to, lecz będziesz w stanie zwyczajnie ominąć taką osobę z uśmiechem, bez wysiłku i reakcji emocjonalnej, choć ta osoba całą swoja istotą będzie zapraszała do przygody miłosnej. Tak działają programy o których piszę."

Powiem, że ja nigdy nie czułam motylków w brzuchu. Zawsze "miłość" czułam w okolicach serca.

Awatar użytkownika
Warszawianka40+
AS gaduła
Posty: 411
Rejestracja: 1 lip 2016, 12:37

Re: Czy ludzie aseksualni są bardziej uduchowieni?

Post autor: Warszawianka40+ » 1 lis 2016, 11:45

Arcykapłanka jest dla ciebie ideałem osobowościowym?
Ideał osobowościowy to postać, która reprezentuj cechy, wzorce i wartości nam bliskie. Może to być ktoś z rodziny, celebryta, postać literacka, historyczna, mitologiczna lub nawet postać z gry.
Zakładamy, że według Misio Arcykapłanka jest to osoba na wysokim poziomie rozwoju, którą kierują uczucia wyższe (a nie prymitywne popędy). Arcykapłanka jest według Misio aseksualna.
Problem brzmi: czy osoba aseksualna, tj. osoba, która nie kieruje się popędem seksualnym, automatycznie kieruje się uczuciami wyższymi? I tym samym zasługuje na bycie ideałem osobowości? Nie, bo może kierować się innymi prymitywnymi popędami (co ktoś tu już wykazał).
Odwróćmy problem: czy osoba aseksualna może być psychopatą? (Przez psychopatię rozumiem głęboki niedorozwój emocjonalny - zespół wynaturzonych popędów z podporządkowaną im inteligencją)? Czyli - czy ktoś aseksualny może kierować się wyłącznie popędami niskimi?
Może - na przykład średniowieczny inkwizytor. Odrzucał popęd seksualny, natomiast kierował się chęcią znaczenia sobą, żądzą władzy i kariery w strukturach Układu, agresją, popędem walki itp. To też jest rodzaj duchowości, tylko bardzo mrocznej (teologicznie - służenie demonom).
Jeżeli Misio koniecznie chce fascynować się osoba aseksualną, może niech wybiera wzorce osobowościowe bardziej świadomie - i lepiej realną, bo taka nie sprawi niespodzianek. Arcykapłanka ma za sobą dwie kolumny, jedna jest biała a druga czarna. Jest to więc postać niejasna. Jeśli będzie poszukiwać w kimś cech Arcykapłanki, mogą się zdarzyć pomyłki. I będzie to nie Arcykapłanka, lecz Inkwizytorka - która wygląda imponująco, lecz kieruje się najniższymi instynktami i tworzy wokół siebie Chaos. Co w nas, to i wkoło nas.
"Tolerancja powinna być przede wszystkim tolerancją prawdy." Henry Ford

Awatar użytkownika
Misio
ASiołek
Posty: 72
Rejestracja: 26 wrz 2016, 11:43

Re: Czy ludzie aseksualni są bardziej uduchowieni?

Post autor: Misio » 2 lis 2016, 11:51

Arcykapłanka nie jest moim ideałem, ale jest z pewnością bardzo ciekawą postacią :) Nie mówię, że każda osoba aseksualna kieruje się wyższymi uczuciami, ale spotkałam się z takim archetypem ;)

Psychopata nie jest niedorozwinięty emocjonalnie. To przeważnie bardzo inteligentna osoba, która uważa uczucia za słabość. Stawia ponad nie chłodny intelekt. Psychopaci czują się silniejsi i lepsi od swoich emocjonalnych ofiar.
A ja po prostu nie chcę się czuć niedorozwinięta z powodu aseksualności :(

Jeżeli Misio koniecznie chce fascynować się osoba aseksualną,
Wzorzec osobowościowy to dla mnie raczej królowa buław lub królowa mieczy, a w arcykapłance widzę siebie ;)

Awatar użytkownika
Warszawianka40+
AS gaduła
Posty: 411
Rejestracja: 1 lip 2016, 12:37

Re: Czy ludzie aseksualni są bardziej uduchowieni?

Post autor: Warszawianka40+ » 2 lis 2016, 12:51

Misio - NIE jesteś "niedorozwinięta" z powodu aseksualności. Wręcz przeciwnie, osoby z wybujałym popędem seksualnym i samozachowawczym stają w rozwoju. Wszyscy znamy osoby z podstawówki, którym nagle odbiło na punkcie seksu - nic innego ich nie interesuje. I nie zainteresuje. Podobno jeśli pies przed upływem roku życia zostanie dopuszczony do suki, to potem niczego już go nie można nauczyć - bo tylko gania za suczkami... Nie wiem czy to prawda, nigdy nie miałam psa tylko koty.

"Psychopatia jest strukturą psychiczną zintegrowaną na niskim poziomie. Przejawia ona układ popędów prymitywnych z inteligencją na ich usługach, to znaczy z inteligencją jako instrumentem tych prymitywnych popędów. Psychopaci są jednostkami upośledzonymi uczuciowo, brak im na ogół empatii, środowiska wewnętrznego, głębszej refleksji w stosunku do samego siebie. Są przeważnie egoistyczni i egocentryczni, mają wąskie zainteresowania i uzdolnienia, chociaż mogą być zdolni, a nawet wybitnie zdolni, w wąskim zakresie. Są na ogół pewni siebie, bez większych wahań, dynamiczni, szybko decydujący. Stąd często w społeczeństwie dobre mniemanie o nich, dopóki to społeczeństwo nie zapozna się dobrze z poziomem ich zachowania."
(cyt. wg K. Dąbrowski "Wprowadzenie do higieny psychicznej") - profesor PAN-u (m.in).

Nic nie wiem o archetypach oraz nie interesuje mnie ideologia Junga.
Nie ma nic złego w twoim zajmowaniu się ezoteryką, o ile pomaga ci to wniknąć w siebie i lepiej siebie poznać. Ale lepiej nie szukać "mistrzów duchowych", różnych guru i tak dalej - mogą wciągnąć do jakiejś sekty i zamiast pomóc w rozwoju, zatrzymać go.
"Tolerancja powinna być przede wszystkim tolerancją prawdy." Henry Ford

Awatar użytkownika
Misio
ASiołek
Posty: 72
Rejestracja: 26 wrz 2016, 11:43

Re: Czy ludzie aseksualni są bardziej uduchowieni?

Post autor: Misio » 2 lis 2016, 18:57

Warszawianka40+ pisze:Misio - NIE jesteś "niedorozwinięta" z powodu aseksualności. Wręcz przeciwnie, osoby z wybujałym popędem seksualnym i samozachowawczym stają w rozwoju. Wszyscy znamy osoby z podstawówki, którym nagle odbiło na punkcie seksu - nic innego ich nie interesuje. I nie zainteresuje. Podobno jeśli pies przed upływem roku życia zostanie dopuszczony do suki, to potem niczego już go nie można nauczyć - bo tylko gania za suczkami... Nie wiem czy to prawda, nigdy nie miałam psa tylko koty.
No powiem, że też miałam obawy, że "większe libido" mogłoby u mnie tak wyglądać, a właściwie to średnie libido by już mogło u mnie tak wyglądać :P


A na jakiej podstawie twierdzisz , że szukam "mistrzów duchowych" ? Nie, nie szukam nikogo takiego.

ODPOWIEDZ