Problem z rodziną.

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Awatar użytkownika
Bonnemort
mASełko
Posty: 109
Rejestracja: 30 sty 2018, 21:10
Lokalizacja: Katowice

Re: Problem z rodziną.

Post autor: Bonnemort » 7 lut 2018, 06:17

Nie radze sobie ze stresem i ludzmi. Lekarze zadawali mi takie pytania, ze sie wystraszylem. Chcialem raczej z psychologiem popracowac nad tym niz w grupie, zwlaszcza ze kiedys chodzilem na grupe to sie slowem nie odezwalem, wiec to bylo bezsensu. Ja lubie przebywac max z 2 rozmowcami jak jest ich wiecej to sie wylonczam.
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Jonathan Carroll

Awatar użytkownika
Nuśka
mASełko
Posty: 120
Rejestracja: 8 sty 2018, 18:09

Re: Problem z rodziną.

Post autor: Nuśka » 7 lut 2018, 12:37

Okej, ale przedstawiłeś to tak jakby zrobili tam z Ciebie wariata. Z jednej strony mówisz, że terapia nic Ci nie daje, ale interakcja z lekarzem powoduje taki stres, że nie masz już sił na dalsze wizyty. Z punktu widzenia lekarza NFZ to się nie dziwię, że odsyła Cię na terapia, bo to strata jego czasu, ale prywatnie to płacę i wymagam.
Też tak mam, że się w dużej grupie potrafię wyłączyć jak nie ogarniam tematu, a czasem nawet jak mam coś do powiedzenia to sobie myślę, że szkoda strzępić język. Generalnie w takich chwilach chyba coś się dzieje w organizmie, bo przy dyskusji tępią mi się zmysły i naprawdę mogę nie usłyszeć co kto mówi. Możliwe, że to wpływ stresu i nie da się tego opanować w 100%.

Awatar użytkownika
Bonnemort
mASełko
Posty: 109
Rejestracja: 30 sty 2018, 21:10
Lokalizacja: Katowice

Re: Problem z rodziną.

Post autor: Bonnemort » 7 lut 2018, 13:56

Nuśka pisze:
7 lut 2018, 12:37
Okej, ale przedstawiłeś to tak jakby zrobili tam z Ciebie wariata. Z jednej strony mówisz, że terapia nic Ci nie daje, ale interakcja z lekarzem powoduje taki stres, że nie masz już sił na dalsze wizyty. Z punktu widzenia lekarza NFZ to się nie dziwię, że odsyła Cię na terapia, bo to strata jego czasu, ale prywatnie to płacę i wymagam.
Też tak mam, że się w dużej grupie potrafię wyłączyć jak nie ogarniam tematu, a czasem nawet jak mam coś do powiedzenia to sobie myślę, że szkoda strzępić język. Generalnie w takich chwilach chyba coś się dzieje w organizmie, bo przy dyskusji tępią mi się zmysły i naprawdę mogę nie usłyszeć co kto mówi. Możliwe, że to wpływ stresu i nie da się tego opanować w 100%.
O jak milo sa tez inne osoby z takim zachowaniem jak moje. Wczoraj po wystawie bylismy w 6 osob i dobrze sie tam czulem, duzo zalezy od osob z ktorymi jest prowadzone spodkanie. Jak bylem dzieckiem to zawsze mialem terapie 1na1 i to mi odpowiadalo.
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Jonathan Carroll

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Problem z rodziną.

Post autor: panna_x » 7 mar 2018, 10:37

To jacyś masakryczni ci terapeuci. Ja znam jednego ekspsychologa, który też nie chce mieć dzieci i nie widzi w tym dziwnego. Na terapię nie chodziłam i nie chodzę, a z tym ekspsychologiem znamy się prywatnie, ale faktycznie z łatwością mnie przejrzał, ale nie gada, że trzeba się zmienić czy coś, Zresztą, też trochę jest poza "normą", to dobrze rozumie ten stan.

ODPOWIEDZ