Strona 11 z 12

Aseksualizm a taniec

: 16 cze 2018, 10:43
autor: Decadente
...

Re: Aseksualizm a taniec

: 16 cze 2018, 11:24
autor: Nautilus1992
Nie cierpię tańca towarzyskiego. Przede wszystkim straszne ze mnie drewno i nie umiem się, że tak powiem, namiętnie ruszać. Żeby nie było, to próbowałem tańczyć ze znajomymi, ale źle się z tym czułem i szybko zrezygnowałem. Wyszło żenująco :oops: .
Najgorzej jest jak ktoś namolnie namawia do tańca, mimo mojej zdecydowanej odmowy. Ludzie zazwyczaj mówią mi, że sobie poradzę, będzie fajnie i w ogóle. Czuję się wtedy beznadziejnie, potrafi mi to zepsuć resztę wieczoru.

Za to trenowałem przez około dwa lata taniec electro i popping. To jest coś innego, chodzi bardziej o rywalizację i pokazanie swoich umiejętności. Są bitwy, walczą ze sobą tancerze pojedynczo lub w grupach, sędziowie wybierają tych lepszych. Uwielbiam oglądać takie widowisko. Chętnie przejechał bym się na takie wydarzenie by doświadczyć tego na żywo, bo jak dotąd oglądałem tylko klipy zamieszczone w internecie.
Jednak mimo godzin spędzonych przed lustrem i kalorii wypoconych na treningach również w tej formie tańca poległem. Niektórzy ludzie po prostu nie są stworzeni do tańca :D

Re: Aseksualizm a taniec

: 16 cze 2018, 13:13
autor: AIS_spełniona
Kocham taniec, generalnie wyrażanie siebie przez ruch - nie postrzegam go poprzez pryzmat seksualności (z wyjątkiem tańców latynowskich). Jestem zafascynowana dokładnie taką jego formą:
https://www.youtube.com/watch?v=4VA39jH4D6M
https://www.youtube.com/watch?v=XWDRdJ6O4cY
https://www.youtube.com/watch?v=IBN0KVajWLE
To co robi Kira jest mistrzostwem, muza, ekspresja kosmos :D

Re: Aseksualizm a taniec

: 16 cze 2018, 14:07
autor: Rheda
Ja nie znoszę tańczyć, bo mnie to po prostu koszmarnie nudzi. Kilka lat temu próbowałam się przemóc i sprawdzić, czy na pewno; efekt był taki, że trochę się pogibałam ze znajomymi, udając że się świetnie bawię, a w rzeczywistości utwierdzałam się w przekonaniu, że nie ma w tym nic ciekawego :P

Trochę przyjemniej tańczyło mi się kiedyś na zajęciach, podczas których robiliśmy musicalową choreografię do pokazu, ale to był taniec "ustawiony", teatralny.

Re: Aseksualizm a taniec

: 16 cze 2018, 14:34
autor: takasobie
Dla mnie żaden taniec nie jest związany z seksualnością. Ani twerking, ani jakieś orientalne, ani łacina. Taniec to dla mnie ruchy mające na celu pokazanie kunsztu tancerza. Dla mnie tańczący faceci nie są gejami, a faceci hetero, dla których tancerz=gej, mogliby się od tancerzy uczyć świadomości własnego ciała. Nie mam nic przeciwko high heels w męskim wykonaniu. To sztuka tańczyć w butach nietanecznych na obcasach albo typowych szklankach - pleaserach. Dla mnie burleska to taka sztuka umiejętnego rozbierania się. Tańca tam jest mało, to po prostu niedopowiedziany striptease. Niezbyt mi się to podoba, może ze względu na wolne tempo.
Jedyny kontakt z tańcem miałam w ostatniej klasie liceum. Mieliśmy wtedy na wf taniec towarzyski z nauczycielem tańca i było to bardzo fajne :). Podobało mi się to, że ktoś uczy mnie tańczyć w rytmie. Chciałabym kiedyś jeszcze iść na taniec towarzyski, ale nie mam z kim. Na twerking też chciałabym chodzić, bo to fajnie działa na mięśnie pośladków. Na taniec brzucha też, żeby nauczyć się mięśni głębokich brzucha. Na balet, żeby wzmocnić kręgosłup i nogi, bo na pointy to już za późno.
Jeśli ktoś chce być erotyczny, to nawet obierając kartofle, można być erotycznym i robić to "z miłością".

Re: Aseksualizm a taniec

: 19 cze 2018, 22:42
autor: zewsząd i znikąd
O, dopiero co zauważywszy... ;)
(Chyba... żeby się nie okazało, że już tu byłam i pisałam, tylko nie pamiętam. :oops:)
Nie umiem tańczyć. Jestem ciężka, niezgrabna, szybko się męczę, nie mam poczucia rytmu... Ogólnie nie lubię imprez, ale bywam od czasu do czasu np. na weczirkach (ukraińskich imprezach)... kiedy mi się uda tam zabrać Ulanę (która jest bardzo zalatana), to może zatańczymy, a póki co kiedy byłam, to jak zawsze - tak sobie przestępuję z nogi na nogę, bo lepiej tańczyć nie umiem. :lol:
Natomiast mam pewne doświadczenie w specyficznej formie tańca. Kiedy miałam tak rzędu 10-13 lat, moja mama kilkakrotnie jeździła na wyjazdy letnie i zimowe z koleżanką i jej mężem. Mieli oni córkę - dwa lata młodszą i dwa razy lżejszą ode mnie (naprawdę, była strasznie chuda i ważyła wtedy najwyżej jakieś 30 kg - a ja osiągałam już w tym wieku wagę ok. 60 kg i ostateczny wzrost). I z ową Kasią robiłyśmy na wyjazdach - chyba w sumie 3 czy 4 razy - "cyrk" dla rodziców, a gwoździem programu był "taniec akrobatyczny". Ona była od wygibasów, a ja od podnoszeń. Jak patrzę na zdjęcia, robi wrażenie - np. ona skacze z łóżka, a ja łapię ją na wyciągnięte ręce, albo ona siedzi mi "na barana", ale z przodu, jakoś się trzymając rękoma i nogami moich ramion...
Poniekąd podoba mi się jednopłciowy taniec towarzyski, ale przy całej mojej przychylności dla lesbijek - jednak gejowski jest dużo lepszy. W typowym damsko-damskim tańcu towarzyskim jest beznadziejnie przewidywalny podział na partnerkę "męską" i partnerkę "kobiecą" pod względem stroju i roli w tańcu - tymczasem w tańcu męsko-męskim te role stale się zmieniają, zwykle obaj partnerzy mają podobne stroje i raz jeden prowadzi, raz drugi. Ładnie to współgra z moimi myślami o tym, że ten cały seks jest nie dla mnie - ale jednak jest pewna wyższość seksu jednopłciowego w tym, że jest potencjalnie bardziej DEMOKRATYCZNY... Jestem autentycznie jakby przewrażliwiona na punkcie braku równowagi i z tego powodu seks heterycki odrzuca mnie dużo bardziej, niż lesbijski albo gejowski (i tak ogólnie nie mam wstrętu do seksu - pod warunkiem, że nie ma to związku ze mną).

Re: Aseksualizm a taniec

: 20 cze 2018, 08:07
autor: AceKini
Nie znoszę tańczyć. Ostatni raz tańczyłam (z kimś) na weselu dziadka, kiedy byłam w gimnazjum - jakieś 14 lat temu. Źle wspominam - nie lubię takiej formy dotyku, szczególnie z obcymi osobami (z kuzynostwem przebywam tak rzadko, że uznaję ich za obcych ludzi). Co to za ubaw? Nie rozumiem - dwoje paskudnie spoconych ludzi, walczy o życie na śliskim parkiecie :lol: Sama tańcuję tylko w formie wygłupów - no chyba, że sesje fitnessu, które odbywałam wielokrotnie, uznamy za taniec artystyczny :P

Re: Aseksualizm a taniec

: 15 lip 2018, 22:19
autor: Animalia
To nie ma nic do rzeczy. Jestem asem, a uwielbiam tańczyć solo :wink:

Re: Aseksualizm a taniec

: 22 lip 2018, 12:09
autor: BlueStar
Animalia pisze:
15 lip 2018, 22:19
To nie ma nic do rzeczy. Jestem asem, a uwielbiam tańczyć solo :wink:
Ja tak samo. w parze nigdy nie wyczuwam gdzie ta druga osoba mnie prowadzi i co chce żebym robiła, ale gdy mogę tańczyć sama to szaleję :D

Re: Aseksualizm a taniec

: 22 lip 2018, 14:05
autor: canonk
Nie wiem jeszcze czy jestem ASem, ale myślę, że lubiałbym tańczyć gdybym umiał i był bardziej imprezowy.

Re: Aseksualizm a taniec

: 22 lip 2018, 18:32
autor: Auda
Uwielbiam tańczyć, chociaż nie umiem ;P Jak muzyka mi podejdzie to się chętnie w kółeczku pogibię, a jak poleci jakiś enrique czy inny fonsi to jestem pierwsza na parkiecie :mrgreen:

W parze do niedawna nie cierpiałam tańczyć bo bez przerwy się gubiłam, deptałam facetom po nogach i było mi zwyczajnie głupio. Ale ostatnio tańczyłam z kolegą i świetnie nam szło, więc to raczej kwestia partnera i dogrania się.

Re: Aseksualizm a taniec

: 5 sie 2018, 22:15
autor: daenerys
Dla mnie taniec jest aktywnoscia bardzo seksualna.
Bliskosc partnera i dotyk jest dla mnie bariera nie do pokonania jesli nie jest to moj partner zyciowy. Bliskosc w tancu z obca osoba jest dla mnie odpychajaca, czuje sie wrecz zazenowana w takiej sytuacji.
Z tego wzgledu nie cierpie tanca w parach, za to uwielbiam tanczyc solo, zwlaszcza w zaciszu domowym do ulubionej muzyki :D

Re: Aseksualizm a taniec

: 17 sie 2018, 23:12
autor: AliceAce82
...

Re: Aseksualizm a taniec

: 1 mar 2020, 15:56
autor: Dun Wodis
Dokładnie od miesiąca jestem szczęśliwym posiadaczem karty MultiSport. Od tego czasu mnie nosi. Mój rekord: 2 wyjścia w 1 wieczór. Sprawdzam obiekty dostępne niedaleko miejsca pracy (centrum Katowic). Parę siłowni i dużo szkół tańca. Do tańca nigdy się nie garnąłem, ale karta zobowiązuje, więc postanowiłem spróbować. Jak na introwertyka, bardzo mi się spodobało. Odwiedziłem wybrane szkoły i pozostanę chyba przy La Clave. Byłem na paru zajęciach z salsy dla początkujących. Chciałbym też spróbować tanga. Oczywiście od 0. Jak taniec ma się do aseksualizmu? Mi nie przeszkadza, chociaż na początku tego wątku (tl;dr) czytam, że nie jest ulubioną czynnością Asów. Chciałbym po prostu trochę ogarnąć parkiet. Trochę ruchu + siłownia zdecydowanie poprawiają nastrój. Mogą też uzależnić czego mam nadzieję doświadczam. Dzisiaj tylko siłka.

Re: Aseksualizm a taniec

: 4 mar 2020, 19:05
autor: stendai
Zawsze, jak myślę o tańcu, to przypomina mi się

https://www.youtube.com/watch?v=XUc35WtM-2I