Strona 3 z 5

Re: Czy asex moze zwracac uwage na wyglad

: 24 wrz 2011, 07:22
autor: Bella Wildrose
CYGAN pisze:Czy asex moze zwracac uwage na wyglad.Wedlug mnie kazdy przypadek jest inny a jak jest u was?
Oczywiście, każdy człowiek jest inny. Według mnie, jak najbardziej może, chociaż nie musi. Bo dlaczego niby osobom aseksualnym nie mogłyby podobać się, załóżmy, zielone oczy czy cokolwiek innego. Podobanie nie jest równoznaczne z tym, że coś kogoś podnieca - to heteroseksualni sobie tak to uładnili, nie wiadomo dlaczego :) Osobiście po prostu uważam pewne rzeczy za ładne, ale to absolutnie nic nie oznacza, o niczym nie decyduje.

Co do mojego własnego wyglądu, to czasami ubieram się kobieco, czasami męsko - jak mi się widzi - aczkolwiek mam coś takiego, że lubię robić na złość ;) To znaczy, jeśli wszyscy naokoło uważają, że np. opalenizna jest świetna i tak się podoba facetom i w ogóle, to jakoś nie chcę jej mieć! Lubię gdy kogoś odrzuca na mój widok :) Ale równocześnie lubię fajnie wyglądać według siebie samej.
wyrwana_z_kontekstu pisze:Cytując Tołstoja: "Jeden z największych błędów w opiniach o człowieku polega na tym, że nazywamy go rozumnym, głupim, dobrym, złym, silnym, słabym, a człowiek to jest wszystko: wszystkie możliwości, płynna materia".
Nie uważam, że bycie sympatycznym i złośliwym jednocześnie jest niemożliwe lub wynika z wewnętrznego zakłamania.
To zdecydowanie do mnie pasuje! Ostatnio zdarzyło mi się, że ktoś na moje zachowanie zareagował słowami: "To chyba jakaś fatamorgana!", bo zwyczajnie się wkurzyłam, a zwykle jestem bardzo miło do wszystkich nastawiona, wręcz przesadnie. Z tego powodu niektórzy twierdzą, że udaję i czasami pokazuję swoją prawdziwą twarz. Mało tego! Były dwie takie osoby, które starały mi się wmówić rozdwojenie jaźni właśnie, a ja czułam jakbym zgłupiała - Jak to? To jak się jest miłym, to znaczy, że zawsze się takim jest, a jeśli nie jest się takim zawsze, to znaczy, że coś jest nie tak? Moim zdaniem, człowiek to zbiór wielu sprzeczności - ot, na każdą okazję. Podobnie zresztą mam z muzyką. Raz słucham spokojnych, nastrojowych ballad, otagowanych jako "asexual", a raz mocnych brzmień, co przeciętnemu człowiekowi nie za bardzo kojarzy się z osobą aseksualną. W dodatku jestem dosyć specyficzna pod tym względem ;) Uważano zatem, że ja tak naprawdę jestem taka, a nie taka, a każde inne moje zachowanie jest objawem jakiegoś sprania mi mózgu - między innymi przez cały temat aseksualizmu w ogóle, przez filozofie, itp. itd. :roll: Jestem po prostu monomaniaczką i jeśli coś mnie zainteresuje, to mogę się skupiać na tym i mówić o tym bardzo długo. To jest też poniekąd związane z Zespołem Aspergera.

: 30 paź 2011, 19:21
autor: CiuciuBabka
Oj tak, zdecydowanie zwracam uwagę na wygląd. Co prawda w innych kategoriach, ale zwracam bardzo.
Przede wszystkim higiena - tłuste włosy, brudne paznokcie, ropa w oku po spaniu, a jest już popołudnie czy spocone, zeszłotygodniowe ubranie- za takie rzeczy, to mi się przewraca w żołądku.
Jak ktoś przejdzie testy higieniczne, a ma coś więcej do powiedzenia niż głupkowate plotki czy inne przyziemne sprawy, to chętnie się zaznajamiam obojętnie czy nosi dżinsy czy kanty czy co tam woli.
No i jak słyszę, że ktoś waży za dużo, a je 5tego hamburgera "bo dobre" i żali się, jaki to nie jest gruby i brzydki, to też mam ambiwalentne uczucia.
Wychodzę z założenia, że dżinsy mają się podobać temu, co je nosi, a nie wszystkim wokół - więc mam pewną elastyczność. Choć mam też pewną nietolerancję na "dziwolągów", jak ich nazywam - w głowie może być pusto, byle na sobie było "bogato", bez stylu, gustu, harmonii, niczego, byle było widać z daleka. To tak, to mnie drażni.

: 30 paź 2011, 20:00
autor: Winkie
Choć mam też pewną nietolerancję na "dziwolągów", jak ich nazywam - w głowie może być pusto, byle na sobie było "bogato", bez stylu, gustu, harmonii, niczego, byle było widać z daleka. To tak, to mnie drażni.
Tyle, że tych "dziwolągów" jest bardzo dużo. Bardziej przykłada się wagę do wyglądu zewnętrznego, w stylu ubrania niż do wiedzy czy zainteresowań. Nie tylko ubiór krzykliwy, lecz czasami i zbyt gustowny razi. Wymaga to dużo czasu i ślęczenia przed lustrem w łazience - ten czas można by spożytkować inaczej. Lecz to już jak kto woli...

: 30 paź 2011, 20:31
autor: bodolsog
Tak na marginesie. Znalem kiedys taka ambitna babke, ze jak autobus do pracy jechal o 7:00 to ona wstawala o 4 i 3 godz ukladala wlosy. Na magazynie pracowala :]

Troche mi sie to w glowie nie miesci.

: 30 paź 2011, 20:56
autor: Winkie
Być może najzwyczajniej w świecie sprawiało jej to radość, poprawiało samopoczucie, dodawało pewności siebie bądź też kobiecości. To, że pracowała w magazynie, z dala od "ludzkich spojrzeń" nie czyniło z niej kobietę, która z tego tytułu ma przestać dbać o swój wygląd. Nawet pracując fizycznie można w pewien sposób o siebie zadbać.

: 30 paź 2011, 21:38
autor: CiuciuBabka
Magazyn +tipsy, fryzura, tapeta....hmmm...mi to w sumie nie pasuje do siebie, ale co kto woli. Pewnie bym się uśmiechnęła do takiej Pani, bo mi się to kojarzy jakby, że "przyszłam do pracy fizycznej, ale jestem zbyt piękna, by złamać sobie paznokieć" - takie z góry ograniczanie się w oczach współpracowników, że pewnych rzeczy nie zrobię, bo to niekobiece. Niestety, ze mną musiałaby zasuwać na równi ze wszystkimi - obojętnie czy sobie połamie lakier czy nie. A po pracy - "hulaj dusza, piekła nie ma" - można sobie ponaprawiać paznokcie i dalej "błyszczeć" tapetą. :D
Podobnie chyba mam z np. myśleniem o rozmowie kwalifikacyjnej, że jak ktoś by przyszedł w dżinsach aplikując na stanowisko kierownika biura, to chyba bym odesłała na kierowcę/magazyniera/kogokolwiek nieeleganckiego.
Sporą wagę przywiązuję do kultury i tę kulturę pojmuję również w ramach wyglądu - inaczej w pracy (zależy jakiej), inaczej po pracy, a inaczej w lesie czy na plaży.
Tak samo nie rozumiem wykłócania się na basenie z ratownikami, że chce się wejść do wody w szortach, jak na całym obiekcie jak byk jest napisane "WEJŚCIE DO WODY TYLKO W PRZYLEGAJĄCYCH DO CIAŁA STROJACH KĄPIELOWYCH" lub analogiczna sytuacja z myciem się przed wejściem do wody - praktycznie mało kto myje się porządnie przed i po basenie, a również wszędzie pisze, co i jak.

: 30 paź 2011, 21:53
autor: Winkie
Ja z kolei nie przywiązuje większej wagi do ubioru, o ile nie jest on brudny, porwany czy śmierdzący. Jestem osobą, która najchętniej chodziłaby do pracy w tym samym co na co dzień. Do lasu, na łąki i ogólnie rozumiane włóczęgostwo. Dlatego też wolę unikać miejsc gdzie jest dokładnie określony ubiór - najgorzej kiedy jest to spódnica, ewentualnie sukienka. I tak przyszłabym w spodniach, może nie w jeansach, ale nie w spódnicy. Silna awersja.

Myślę, że w pracy w magazynie wymodelowana fryzura akurat nie przeszkadza. Tipsy są oczywiście w wielu pracach całkowicie zbyteczne (w sumie w ogóle niepotrzebne, ale znów - kwestia wyboru), ponieważ łapać nie można sprawnie, a w kuchni np. lakier odpryskuje.

Aha, ja na basen poszłabym tylko w stroju płetwonurka.

: 30 paź 2011, 22:14
autor: CiuciuBabka
Aha, ja na basen poszłabym tylko w stroju płetwonurka.
Czyli nigdy, rozumiem? Bo płetwonurka jest niemożliwy do przebrnięcia, bo niehigieniczny...:D
A na basenie, to sama często się wkurzam na ludzi. Osobiście się stosuję do wszelkich zasad higieny na basenie, a oprócz mnie to mało kto. No ale cóż...z basenu nie zrezygnuję nawet, jeśli większość wchodzi brudna do wody - i tak basen kryty to najczystsze znane mi miejsce do pływania - już jezioro czy nawet basen odkryty to pływanie w zupie pt. żurek, gdzie woda bardziej przypomina zawiesinę niż wodę.

: 30 paź 2011, 22:58
autor: Winkie
Nie, to nie żart. Muszę mieć strój w którym byłabym zakryta od szyi po kostki. Ręce ewentualnie do pewnego miejsca mogą być odsłonięte. Oczywiście z płetw i aparatu tlenowego bym zrezygnowała, ale z opakowania nie.
Co do miejsca - basen zdecydowanie odpada. Nie lubię tłoku, chlorowanej wody oraz wrażenia mycia się po kimś. Jeśli już pływać to tylko w większych akwenach typu morze.

: 31 paź 2011, 11:11
autor: chochol
w takim razie każdy niech się ubiera jak chce, w tym w czym czuje się dobrze. Nie przepadam za strojami monochromatycznymi i tzw. egzaminacyjnymi (garniturki damskie). Źle się w nich czuje, na szczęście to już za mną :D

: 31 paź 2011, 13:56
autor: Winkie
Dokładnie, nie lubię prób ujednolicenia ludzi. Poza tym nie rozumiem dlaczego do pewnego rodzaju prac wymagany jest odpowiedni strój? Żakiety, spódnice, taki a taki kolor, włosy upięte, lekki makijaż czy pomalowane paznokcie? Czy to ma wpływ na to jak się pracuje? Myślę, że raczej nie - to ma wpływ na wizerunek firmy. Przynależność "firmowa". Klienci najwyraźniej nie lubią byś rozpraszani przez czyiś ubiór - jeśli faceci nie zauważą w większości koloru czy detali, o tyle petentki złożą skargę.

Re: Czy asex moze zwracac uwage na wyglad

: 18 gru 2011, 17:16
autor: hellokitty93
A to zależy od aska :)))

Re: Czy asex moze zwracac uwage na wyglad

: 10 kwie 2012, 10:33
autor: Viljar
Dresscode może być uzasadniony w zawodach, gdzie ma się do czynienia z klientem. Aczkolwiek czasami efekt jest odwrotny do zamierzonego - przymus noszenia krawata nawet w najgorętsze dni lata sprawia, że wielu klientów z rozbawieniem i obrzydzeniem na przemian patrzą na faceta, któremu grube krople potu spływają po szyi.

Natomiast idiotyzmem jest już dresscode dla zawodów, które z klientami się nie spotykają.

A bardziej w temacie - można sobie być aseksualistą, ale na wygląd jak najbardziej zwracam uwagę. po prostu - wygląd w pewnym stopniu świadczy o człowieku i jeśli ktoś chodzi w brudnym ubraniu, a nie idzie np. z wędka czy namiotem, to mam prawo przypuszczać, że nie dba o siebie. A jeśli nie dba o siebie, to nie dba i o innych, więc i o mnie. Jest więc nie tylko fleją, ale i egoistą. Logika godna Arystotelesa, nie?
Dlatego odpychają mnie takie rzeczy, jak brudne ubranie i tłuste włosy. Pomijając odrazę do brudu, to nie patrzę z sympatią na ludzi z dredami oraz na hipsterów, którzy wyglądają jak chodzący ciucholand i to pośledniejszego gatunku.

Za to kiedy patrzę na niektóre panie z tych fotek, to aż mi aseksualizm przechodzi :mrgreen:

Re: Czy asex moze zwracac uwage na wyglad

: 10 kwie 2012, 14:08
autor: Layla
Viljar pisze:Dlatego odpychają mnie takie rzeczy, jak brudne ubranie i tłuste włosy. Pomijając odrazę do brudu, to nie patrzę z sympatią na ludzi z dredami oraz na hipsterów, którzy wyglądają jak chodzący ciucholand i to pośledniejszego gatunku.
Viljar, dziękuję Ci, ja już długo szukałam idealnego określenia "stylu" hipsterów, a tu proszę - kiepski, chodzący ciucholand - pasuje idealnie :D

A tak, żeby było na temat. Człowiek aseksualny to też człowiek. Czy ludzie zwracają uwagę na wygląd? Tak zwracają. Więc asy też. Pod względem kryteriów oceny wyglądu każdy człowiek jest inny, ale to już nie w tym temacie. Oczywiste jest, że większość ludzi unika osobników brudnych i śmierdzących. Ale kwestia wyglądu zewnętrznego, dla mnie osobiście nie ma wielkiego znaczenia. Owszem, zwracam uwagę na wygląd, ale jak wszystko pasuje i mnie nie razi, to nie będę się czepiać kształtu nosa :P Jest takie ładne powiedzenie "Liczy się wnętrze" . Dla mnie też. Chociaż w gruncie rzeczy wszyscy w środku jesteśmy tacy sami, może różnimy się wielkością poszczególnych narządów wewnętrznych :D

Re: Czy asex moze zwracac uwage na wyglad

: 10 kwie 2012, 22:08
autor: psychaotic
Przyznam się pierwszy raz w życiu i bez bicia (mam nadzieję) wbrew pozorom przywiązuję dużą uwagę do wyglądu, za co mi wstyd. No bo jak ktoś jest w moim typie, to jest zupełnie inaczej, niż jakbym miała być z kimś, kto by od tego całkiem odbiegał. Wygląd = pierwsze wrażenie, a właśnie pierwsze wrażenie u mnie gra bardzo dużą rolę.
Jeśli chodzi o moje własne poglądy na wygląd tej drugiej osoby - to wszystko jest bardzo zróżnicowane... Styl ubierania się i podejście do własnego wyglądu - na to nie zwracam większej uwagi. Mam po prostu swoje własne priorytety, których szukam u drugiej osoby i które, niestety, są rzadkością. Ale tak, wygląd gra u mnie dużą rolę.