Pomiędzy Czasem a Paniką?

Jeśli masz pytanie i znikąd odpowiedzi, zwróć się do nas
Signus
bobASek
Posty: 1
Rejestracja: 24 wrz 2019, 11:48

Pomiędzy Czasem a Paniką?

Post autor: Signus » 28 wrz 2019, 20:09

Hej!
A więc- trochę ciężko mi się to pisze, odrobinę niezręcznie... ale przechodząc do rzeczy.
To pierwszy raz jak tutaj piszę, pierwszy raz jak w ogóle jakkolwiek adresuję moją sytuację przed innymi.
Trzy miesiące temu weszłam w mój pierwszy poważny związek, z chłopakiem, którego uznawałam za moją bratnią duszę, którego dalej w pewnym sensie tak postrzegam. - To nie była „miłość od pierwszego wejrzenia”, wręcz przeciwnie, zobaczyłam go i pomyślałam, że raczej się nie dogadamy (był znajomym kolegi). Ale zaczęliśmy rozmawiać i od razu kliknęło, dogadaliśmy się na każdym poziomie. Był oczytany jak ja, znał się na teorii wielu rzeczy i ma smykałkę do języków. Pisaliśmy ze sobą każdego dnia przez następne miesiące aż zaprosił mnie na randkę, a potem następne przyszły bardzo szybko. Nigdy nie nazwaliśmy naszej relacji „związkiem”, ale było jasne i dla niego i dla mnie, że nie ma nikogo innego, że oboje tego chcemy i siebie.
Trzy miesiące temu zaczęliśmy się całować i prowadzić rozmowy bardziej intymne. I tu pojawiły się schody...
Kiedy pocałował mnie pierwszy raz - czułam euforię, bo w końcu miałam taką 100% pewność, co on do mnie czuje, ale jak się tamtego dnia rozeszliśmy to nagle przyszło takie jakby obrzydzenie. Nie mogłam znieść uczucia „pulsowania” na moich wargach... Zignorowałam to i przez te 3 miesiące starałam się przełamać, przyjaciółki mówiły mi, że na początku też tego nie uwielbiały. - Całowałam się też oczywiście wcześniej, ale w ogóle mi się to nie podobało, ale myślałam że po prostu nie robię tego z osobą, z którą naprawdę chcę... Najwyraźniej to nie było też i tak.

Jedyna osoba, która wiedziała o wszystkim, tak dokładniej, to moja starsza siostra.

Tydzień temu powiedziałam mu o wszystkim, co czuję i co czułam, bo nie mogłam już znieść tego, że to przed nim ukrywałam, doszłam do wniosku, że mogę się jednak nie przyzwyczaić. Bardzo źle to przyjął, bo myślał o nas jako o czymś poważnym, jest inteligentny i racjonalny (także bardzo romantyczny). Przeprowadziliśmy na razie dwie bardzo bolesne rozmowy, gdzie doszliśmy do pewnych rozwiązań w zależności od tego, co mi jest.

Moi rodzice są trochę konserwatywni, a sytuacji nie poprawia fakt, że mam tylko 17 lat. Z oczywistych powodów nie wiedzą jakie mam doświadczenie w tematach cielesnych itd.

Moja siostra i przyjaciele zasugerowali mi już 3 miesiące temu, że mogę być aseksualna- niemal natychmiast odrzuciłam tę możliwość.

Teraz moi rodzice dowiedzieli się przez co przechodzę. Moja mama uważa, że jeszcze nie miałam przebudzenia seksualnego, a z kolei mój tata, że to może być schorzenie typu oziębłości seksualnej.

W każdym razie z każdej strony jestem namawiana, żeby skonsultować się ze specjalistą, aby jakoś rozwiązać ten „problem/niedogodność”.

Przepraszam, że ten post jest tak długi, rozwlekły, i tak nie zawarłam w nim wszystkich szczegółów, bo dopiero od ponad tygodnia zaczęłam zagłębiać się bardziej w te tematy (od odkrycia rodziców), pytać znajomych o to jak oni czują itd.

W każdym razie odkryłam, że „motyle w brzuchu” i pociąg seksualny to nie jest koncept społeczny tak jak wcześniej myślałam tylko coś, co naprawdę się odczuwa. Myślałam, że to jest tylko w książkach/filmach, tak jak nadmiar rumieńców czy łez u bohaterów.

I tutaj wychodzę do Was z pytaniem czy powinnam dać sobie czas czy może jednak warto zareagować?
Jestem świadoma mojego wieku, ale także dość spanikowana całą sytuacją, zdesperowana nawet, bo boję się swojej przyszłości, bo nie ukrywając inaczej to planowałam...
(Chętnie odpowiem na wszelkie pytania, jeśli pomogą one lepiej odpowiedzieć na moje)

ODPOWIEDZ