STRES - Wasz wróg ?

Masz ochotę pogadać o czymś innym? Oto miejsce!
Awatar użytkownika
DAMA
Zbanowana
Posty: 221
Rejestracja: 6 lis 2008, 11:02

STRES - Wasz wróg ?

Post autor: DAMA »

Codzienność,rzeczywistość,nadmiar obowiązków,pośpiech dostarczają nam każdego dnia kolejnych porcji stresu.
Stresować może właściwie wszystko od wymagającego szefa po agresję,brutalność i prostactwo ludzi.
Myślę,że to poważny wróg,bo jest w stanie wyrządzić wiele szkód,
m.in pogarsza samopoczucie,wywołuje roztargnienie,problemy z pamięcią i z koncentracją,pobudzenie emocjonalnie,bóle głowy i cały szereg innych negatywnych skutków.
Jednak stres ma też swoją pozytywną stronę- może działać mobilizująco,może być prawdziwym motywatorem do działania( jednak na ogół tylko wtedy kiedy potrafimy nad nim zapanować ).
Wiele osób szuka ucieczki od stresu w nałogach,np alkohol albo pochłania stosy jedzenia ( ale to błędne koło)
Jeśli chodzi o mnie to wypracowałam u siebie umiejętność odporności na stres.Wiem, to nie jest prosta sprawa...ale można do tego dojść ( czasem potrzeba na to lat ).
Dodatkowo stosuję na przykład relaksacyjne kąpiele- do wanny z ciepłą wodą dodaję kilka kropli olejku o zapachu cytrusów,lawendy,sosny oraz zapalam kilka świec. :D
Ostatnio chodzę też na masaż relaksacyjny ( rewelacja !) :D
Stresu nie da się zupełnie wyeliminować. Każde kolejne wyzwanie wiąże się ze stresem. Jak sobie z nim radzicie? A może macie jakieś własne indywidualne metody na walkę z nim ?

Pozdrawiam :D

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka »

Jak to już gdzieś kiedyś pisałam, stres i tym podobne są w głowie, więc ja się generalnie staram nie stresować - czasem wychodzi to lepiej, czasem gorzej. Nie mam jednak ciśnienia na całkowitą eliminację stresu, bo tak się składa, że w moim przypadku działa on przeważnie mobilizująco - pozwala funkcjonować na wysokich obrotach, daje napęd, eliminuje nieśmiałość w sytuacjach wystąpień publicznych.
A jak realizuję 'niestresowanie się'? No na pewno nie masażami relaksacyjnymi, bo bardzo nie lubię, jak dotykają mnie obcy ludzie - czy to lekarz, czy masażystka - a dodatkowo irytujące jest wrażenie, gdy człowiek leży na brzuchu, a ktoś mu chodzi za plecami. Thanks, but no thanks.
Generalnie na wszystko pomaga mi sen. Jeśli się nakręcę i zacznę przejmować jakimiś pierdołami, to po prostu kładę się do łóżka, zamykam oczy, opróżniam umysł i zasypiam. Działa zawsze.

Awatar użytkownika
dziwożona
tłumok bezczASowy
Posty: 1940
Rejestracja: 29 lut 2008, 20:29
Lokalizacja: z bagien i uroczysk
Kontakt:

Post autor: dziwożona »

Dla mnie stres jest jak narkotyk, uwielbiam to uczucie! Najlepiej działam pod presją, czasem nawet dużą. Trzeba mnie, że tak powiem, przycisnąć i to mocno, żebym się zmobilizowała. A potem jestem dumna, że tak dużo osiągnęłam. W warunkach komfortowych, kiedy nic mnie nie stresuje, nie robię nic i nie ma na mnie bata. Kto mnie zna, to wie, że takiego olewusa jak ja - trudno znaleźć. Z zasady niełatwo jest mnie zestresować, wykształciłam w sobie duże mechanizmy obronne.
Ogólnie rzecz biorąc stres jest moim sprzymierzeńcem i nie walczę z nim.
Ale masaże relaksacyjne stosuję, a jakże, w połączeniu z aromaterapią. Fajna sprawa.
Seks należy tępić, gdyż z niego biorą się dzieci - źródło naszej nieustającej, pedagogicznej udręki.

Awatar użytkownika
DAMA
Zbanowana
Posty: 221
Rejestracja: 6 lis 2008, 11:02

Post autor: DAMA »

Dziwożono to mamy bardzo podobnie. :D Na mnie dawki andrenaliny ( napięcia) działają bardzo mobilizująco ............
A jeśli chodzi o masaż relaksacyjny to daje mi naprawdę duże odprężenie,czuję zrelaksowane poszczególne mięśnie i ogólną harmonię.... :D
A ktoś ma może doświadczenia z muzykoterapią? Pzdr :D
Mowa jest srebrem, a milczenie złotem.

Awatar użytkownika
Piorun
PerkunAS
Posty: 595
Rejestracja: 8 kwie 2008, 12:50
Lokalizacja: z fabryki cyborgów

Post autor: Piorun »

To trochę jak ja - jak mnie nie przyciśnie, to nie ma roboty.
Tyle że stresu nie cierpię i unikam go jak mogę - mimo że świetnie sobie radzę w takich warunkach. Tam gdzie wszyscy latają jak przysłowiowe bezgłowe kurczaki, ja jestem spokojny, logiczny, opanowani, efektywny...

Tyle że ma to swoją cenę - po wejściu na top, co jest czasem porównywalne ze stanami maniakalno-ekstatycznymi, zawsze następuje potężny spadek. Moment gdy muszę wyluzować zazwyczaj jest jak uderzenie w mur z dużą
prędkością.
Czasem się czuję jak ten bohater co to już wszystkich uratował i na koniec stwierdza że teraz to już sobie może zemrzeć.
Nie odchorowuję jednak samego stresu, ale właśnie moment jego zakończenia. Niestety nie opracowałem dotychczas metody bezpiecznego wyhamowania

Awatar użytkownika
dziwożona
tłumok bezczASowy
Posty: 1940
Rejestracja: 29 lut 2008, 20:29
Lokalizacja: z bagien i uroczysk
Kontakt:

Post autor: dziwożona »

Ale zależy jakie doświadczenia? Nie prowadziłam nigdy takich zajęć, robią to moje koleżanki, muzyczki. Ja brałam udział w zajęciach i to dość długo. Ale powiem, że śmieszy mnie ta metoda, jak i inne formy relaksacji. Z jogi kobieta mnie wyrzuciła, bo nie potrafiłam pohamować śmiechu i jeszcze rozśmieszałam koleżankę.
Seks należy tępić, gdyż z niego biorą się dzieci - źródło naszej nieustającej, pedagogicznej udręki.

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka »

Ha, na mnie aromaterapia niestety działa odwrotnie. Mam dość wyczulony węch, więc dodatkowy bodziec zapachowy mnie drażni.

Jeśli natomiast chodzi o muzykoterapię, to hmm... Jakiś czas temu dostałam płytę "60 minut muzyki Wschodu - relaks i wypoczynek" i raz może ją puściłam, ale zabijcie mnie, nie powiem, czy się zrelaksowałam, bo nie pamiętam :P Raczej nie przypadła mi do gustu, bo w przeciwnym razie sięgnęłabym po nią znowu, a tak się nie stało :P

W sumie dobrym sposobem na relaks jest wysiłek fizyczny (w każdym razie w moim przypadku) - joga nic mi nie daje, za to kiedy chodziłam dawno temu na boks-aerobik i po każdych ćwiczeniach wychodziłam mokra jak szczur i zmęczona jak maratończyk, to byłam przeszczęśliwa.

Awatar użytkownika
dziwożona
tłumok bezczASowy
Posty: 1940
Rejestracja: 29 lut 2008, 20:29
Lokalizacja: z bagien i uroczysk
Kontakt:

Post autor: dziwożona »

Coś w tym jest, Agnieszko. Ja najlepiej odpoczywam męcząc się fizycznie, gdyż ogólnie rzecz biorąc nie wykonuję fizycznej pracy. W te wakacje przyjechali do mnie znajomi, którzy dali mi niezły wycisk: codziennie 10 km na piechotę, kajak albo łódka, pływanie, jazda konno. A wieczorem runda po knajpach. Myślałam, że umrę... ze szczęścia. Wracałam do domu, kąpałam się, kładłam głowę na poduszce i momentalnie zasypiałam, a budziłam się wypoczęta, a nie jak wyciągnięta psu z gardła. A potem oni wyjechali i znowu zaczęło się siedzenie przy kompie i włóczenie na plażę. Nie mogłam spać, myślałam, że zejdę. Bogu dzięki przyjechała moja siostra, która także jest aktywistką, he he he. Jestem zbyt leniwa, żeby sobie zorganizować wolny czas. I tu, w moim wypadku, chyba jest pies pogrzebany.
Seks należy tępić, gdyż z niego biorą się dzieci - źródło naszej nieustającej, pedagogicznej udręki.

dzola007
strASzydło
Posty: 397
Rejestracja: 16 wrz 2008, 01:08
Lokalizacja: Śląsk

Post autor: dzola007 »

Ja takze staram sie jak moge unikac stresów wszelkiego rodzaju. Najlepszą matodą poskromienia stresu jest sport(rzadko), muzyka albo co najczesciej mi sie zdarza to czytanie ksiazki. Potrafią zestresowac mnie dość błahe sprawy co podobno jest widoczne natomiast im wazniejsz sprawa tym bardziej staram sie tego nie ukazywac co czasem powoduje u mnie silne nerwobóle ktore wyłaczaja mnie całkowicie z zycia czy pracy.

Awatar użytkownika
Urania
mASełko
Posty: 138
Rejestracja: 10 gru 2008, 16:00
Lokalizacja: Terra Incognita

Post autor: Urania »

Podziwiam ludzi, którzy potrafią pracować w stresie, których to mobilizuje! :shock:

U mnie jest odwrotnie... Stres mnie rozwala, nic nie jestem w stanie zrobić... Zapominam jak się nazywam. Praca, nauka - kompletny paraliż. Jedynym skutecznym lekarstwem na rozładowanie stresu jest mój pies: spacer, zabawa, jego zawadiacki wyraz twarzy - i jestem rozbrojona :wink:
Gorzej, gdy psina nie jest w zasięgu..., wtedy jestem nie do życia.
Omnia mea mecum porto...

Awatar użytkownika
Artemis
pASsiFlora
Posty: 1354
Rejestracja: 7 sie 2008, 21:41
Lokalizacja: z miasta

Post autor: Artemis »

Mnie najbardziej stresują, niezależne ode mnie, długotrwałe stany niepewności. Radzę sobie przewidując wszystkie możliwe warianty rozwiązań. Zresztą uważam, że z każdej sytuacji jest co najmniej sześć wyjść. Mając rozwiązanie na każdą okoliczność wszystko staje się proste i stres mija.
Na codzienne stresy właściwie nie reaguję, bo niby co ma mnie zdenerwować? Mało co może mnie zaskakoczyć, jestem dość wyrozumiała i nawet agresywne zachowania innych udaje mi się łagodzić, a już na pewno się nim nie przejmuję. Przecież nie będę się martwić niedokończonym remontem, urwanym lusterkiem, kolejką w banku, czy niekompetencją innych. Są naprawdę ważniejsze sprawy.
Ponadto zgadzam się z Agnieszką i Dziwożoną, że najlepszy relaks to wysiłek fizyczny, najlepiej w plenerze.
Turysta-człowiek pętający się po szlakach w poszukiwaniu jedzeniaObrazek

Awatar użytkownika
camellia
ciAStoholik
Posty: 355
Rejestracja: 21 maja 2007, 23:27

Post autor: camellia »

dziwożona pisze:Z jogi kobieta mnie wyrzuciła, bo nie potrafiłam pohamować śmiechu i jeszcze rozśmieszałam koleżankę.
dziwożono, przypomniałaś mi moje zajęcia jogi, na które uczęszczałam na studiach - trzeba było coś wybrać, więc zdecydowałam się na relaksację, a co! Byłam tylko raz na aerobiku, ale skręciłam sobie kostkę, a poza tym ryczałam ze śmiechu, nie mogąc opanować kroków. Kobieta prowadząca te zajęcia nie mogła opanować nerwów, patrząc na mnie i na moje dwie koleżanki, które ryczały razem ze mną. Ale za bardzo odbiegam od tematu. Otóż, joga też mnie śmieszyła, ale tylko na początku. Wykonując poszczególne ćwiczenia, wydawaliśmy jakieś dziwne dźwięki, naśladowaliśmy syk węża i inne jeszcze cuda natury. Z zajęć na zajęcia było jednak coraz lepiej, przyzwyczaiłam się i naprawdę potrafiłam się zrelaksować.Warunkiem było to, że każda z moich koleżanek musiała ćwiczyć w innym końcu sali. Nie mogłyśmy mieć ze sobą żadnego kontaktu wzrokowego.

Teraz stres mnie pożera, a mi się nawet nie chce szukać sposobów na jego rozładowanie. Jedynym skutecznym jest w moim przypadku tylko sen.
Panie, co oznacza to, czym mnie doświadczasz...

Awatar użytkownika
Piorun
PerkunAS
Posty: 595
Rejestracja: 8 kwie 2008, 12:50
Lokalizacja: z fabryki cyborgów

Post autor: Piorun »

Muzykoterapia... taa, tu wychodzi jak bardzo jestem psychicznie odmienny :mrgreen:
Moja muzyka relaksacyjna to kawałki zdolne zdrowo zestresować typowego odbiorcę "relaksacyjnego" plumkania, za to te wszystkie "relaksujące" new-age'owe cuda wywołują u mnie tylko odruch wymiotny :thmbdown:

Znajomi namawiają mnie na tai chi, ale jakoś nie mogę się wybrać...

Awatar użytkownika
dziwożona
tłumok bezczASowy
Posty: 1940
Rejestracja: 29 lut 2008, 20:29
Lokalizacja: z bagien i uroczysk
Kontakt:

Post autor: dziwożona »

Nie, nie, nie! Muzykoterapia nie polega na słuchaniu muzyki relaksacyjnej. Nie można mylić tych dwóch pojęć. Jest to forma bardzo aktywna. Jak sama nazwa mówi, ma być to terapia, więc położenie się plackiem i słuchanie szumu strumyka nie jest muzykoterapią. Są to różne zajęcia, np. wyrażanie swoich uczuć za pomocą muzyki, słuchanie muzyki (dobór zależy od prowadzącego) i snucie wyobrażeń na podany temat. Później te fantazje są omawiane... Jest także gra na instrumentach, mogą być elementy tańca, no jednym słowem cuda na kiju. A jak się trafi na odpowiedniego muzykoterapeutę, to można z zajęć wyjść spoconym jak szczur :lol:
Seks należy tępić, gdyż z niego biorą się dzieci - źródło naszej nieustającej, pedagogicznej udręki.

Awatar użytkownika
DAMA
Zbanowana
Posty: 221
Rejestracja: 6 lis 2008, 11:02

Post autor: DAMA »

Dlatego pytałam Dziwożono, czy ktoś ma doświadczenia w tego typu terapii antystresowej jakim jest muzykoterapia ( nie chodziło mi absolutnie o słuchanie muzyki w domu). Chodzi mi o doświadczenia indywidualne,na sobie samym. Wiem,że muzykoterapią można też wpływać pozytywnie na stres( a raczej jego eliminację). Chociaż jak zapewne doskonale się orientujesz Dziwożono muzykoterapia ma szeroki wymiar i szerokie zastosowanie.Pozdrawiam :D
Mowa jest srebrem, a milczenie złotem.

ODPOWIEDZ