Bale, imprezy, biby...

Masz ochotę pogadać o czymś innym? Oto miejsce!
Awatar użytkownika
camellia
ciAStoholik
Posty: 355
Rejestracja: 21 maja 2007, 23:27

Post autor: camellia »

Ja również nie byłam na swojej studniówce. Podobnie jak Ty, nie przepadam za tańcem, nie miałam partnera, a na siłę z nikim iść nie chciałam. Poza tym moi rodzice byli w bardzo ciężkiej sytuacji finansowej, więc po prostu nie było mnie stać na ten cały studniówkowy bal. Powiedziałam wychowawcy, że nie wybieram się na studniówkę. Musiał mi docinać, taką już miał naturę, a ja, zbyt wrażliwa, przejmowałam się wszystkim za bardzo. Otoczenie wmawiało mi, że będę żałowała swojej decyzji. Najgorsze były dni po imprezie, kiedy wszyscy ją jeszcze przeżywali, wspominali, oglądali zdjęcia, dostawali kasety itd.
Od studniówki minęło już ładnych parę lat, a ja nawet przez chwilę z bólem nie pomyślałam, że mogłam na niej być.
Pamiętaj, że nikt nie ma prawa niczego Tobie narzucić. Nie chcesz, nie idź. Nic na siłę.
Panie, co oznacza to, czym mnie doświadczasz...

Bardzo Dziwna Osoba
fantAStyczny
Posty: 551
Rejestracja: 21 lut 2007, 15:28
Lokalizacja: Północ

Post autor: Bardzo Dziwna Osoba »

Ja nie przepadam za imprezami oficjalnymi typu: studniówka, ślub, pogrzeb, chrzciny,sylwester :mrgreen: Wykluczając pogrzeby, reszta imprez, które wymieniłam, powinna być miła i przyjemna, a ja akurat na tych zabawach ja bawię się najgorzej. Możliwe, że podświadomie zle działa na mnie cena jaką muszę zapłacić, by uczestniczyć w tych imprezach. Zawsze najlepiej bawiłam się na zwykłych spotkaniach towarzyskich, byle jak ubrana, gdy wyszłam spontanicznie z domu, gdy za ostatnie pieniądze kupowałam najtańsze piwa lub wina :D

Awatar użytkownika
Piorun
PerkunAS
Posty: 595
Rejestracja: 8 kwie 2008, 12:50
Lokalizacja: z fabryki cyborgów

Post autor: Piorun »

Niee, takie oficjalne imprezy są strasznie nadęte... albo w końcu (prawie) wszyscy się spijają, robią małpę, a potem im głupio... :?

Mój ulubiony typ "imprezy" to nocne przy piwie rozmowy w dobrze dobranym gronie

Awatar użytkownika
Blv.
ananAS
Posty: 358
Rejestracja: 2 lut 2008, 17:27
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Blv. »

Ja też nie byłem na studniówce, z mniej więcej tych samych powodów (z kupowaniem kiecek włącznie). Dość długo próbowała mnie przekonać rodzina i koleżanki z klasy, bo "coś takiego zdarza się tylko raz w życiu" i "kto to widział nie iść na studniówkę". Spokojnie odpowiadałem, że nie jestem zainteresowany, aż w końcu dali mi spokój. Rodzina się mnie nie wyrzekła, nie wykluczono mnie ze społeczności klasowej, nie czuję się też w żaden sposób okradziony z cudownych wspomnień ;).

Myślę, że jeśli podejdziesz do sprawy spokojnie i kilka-kilkanaście razy dość stanowczo odmówisz, nie powinno być ze studniówką problemów. Powodzenia :thumbsup:
Bardzo Dziwna Osoba pisze:Ja nie przepadam za imprezami oficjalnymi typu: studniówka, ślub, pogrzeb, chrzciny,sylwester :mrgreen: Wykluczając pogrzeby, reszta imprez, które wymieniłam, powinna być miła i przyjemna, a ja akurat na tych zabawach ja bawię się najgorzej. Możliwe, że podświadomie zle działa na mnie cena jaką muszę zapłacić, by uczestniczyć w tych imprezach. Zawsze najlepiej bawiłam się na zwykłych spotkaniach towarzyskich, byle jak ubrana, gdy wyszłam spontanicznie z domu, gdy za ostatnie pieniądze kupowałam najtańsze piwa lub wina :D
O to to. Mała grupka znajomych, czyjeś mieszkanie, miła muzyka w tle, dużo herbaty - moja wymarzona impreza.

eksperymentalna
bobASek
Posty: 3
Rejestracja: 30 gru 2008, 17:26
Lokalizacja: Kraina Mlekiem i Miodem Płynąca

Post autor: eksperymentalna »

No dobra, ale mam wrażenie, że dla Was to wszystko jest bardzo łatwe. A tymczasem u mnie w szkole reklamy o tipsach pojawiaja sie już w listopadzie, fryzjer z wielkim kretesem jest zamawiany we wrześniu, a o partnerach gada się już teraz, w drugiej klasie. Ogólnie to całe pierwsze półrocze w maturalnej klasie to przygotowania do... studniówki, a nie jakby się mogło wydawać, matury. Nie mam pojęcia, dlaczego tak dużo przywiązuje sie do tego uwagi, ale dla mnie to jest straszne. Słyszałam nawet, że niektórzy partnerów sobie "załatwiają", ida z bratem, młodym wujkiem czy kims w tym stylu. No i mam wrażenie, że moi rodzice, szczególnie mama, nie będzie zadowolona, jak jej powiem, że nie chcę iść. Co mam zrobić, żeby tego uniknąć? To mnie już przytłacza, mimo że czeka mnie to dopiero za rok...

Awatar użytkownika
camellia
ciAStoholik
Posty: 355
Rejestracja: 21 maja 2007, 23:27

Post autor: camellia »

Moja mam też nie była zachwycona, ale nie zmuszała mnie do niczego. Pytała tylko, czy jestem pewna, że nie będę żałowała.
To normalne, że ci, którzy planują studniówkowe szaleństwo, będą stale o tym rozmawiali i planowali imprezę. A Ty jesteś jedyną osobą z klasy, która nie idzie na ten bal? Ja na szczęście miałam oparcie w dwóch koleżankach i razem to przetrzymałyśmy. Ni twierdzę, że było mi łatwo. Czułam się inna, trochę dziwna, wycofana. Ale dałam radę. Ty też to przeżyjesz, zobaczysz. Posłuchaj bardziej doświadczonych życiem kolegów i koleżanek z Forum :D
Panie, co oznacza to, czym mnie doświadczasz...

Awatar użytkownika
DAMA
Zbanowana
Posty: 221
Rejestracja: 6 lis 2008, 11:02

Post autor: DAMA »

Eksperymentalna, skoro nie chcesz,nie masz takiej potrzeby - to nic na siłę. Jeżeli w pójściu na tego typu imprezę nie widzisz jakiejkolwiek przyjemności to nie rozumiem po co się zmuszać. W domu możesz wytłumaczyć, że tego typu imprezy nie sprawiają Ci przyjemności. Jedni lubią wielkie, wystawne imprezy,bale, inni coś co ma charakter i wymiar bardziej kameralny. Natomiast przygotowania, o których piszesz, reklamy i wszystkie związane z tym sprawy to czysta farsa i kwestia mody. Mody bywają idiotyczne i nie należy im ulegać. Argument, że studniówka jest tylko raz w życiu wcale mnie nie przekonuje. Osobiście byłam na swojej studniówce....średnio mi się podobało. Powiem Ci,że na zdecydowanie atrakcyjniejszych imprezach byłam wiele lat póżniej. Pozdrawiam :)
Mowa jest srebrem, a milczenie złotem.

Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2242
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Post autor: urtika »

Ja też na swojej studniówce byłam i chociaż mi się podobało, podobnie jak DAMA uważam, że były imprezy o wiele atrakcyjniejsze niż studniówka. Byłam też na dwóch "nie własnych"studniówkach, gdyż pracowałam kiedyś w technikum i zaprosili mnie uczniowie. Te akurat niezbyt mi się podobały.
A na własną poszłam w butach na płaskim obcasie, bez makijażu a włosy zawiazałam w kucyk :D Jak nonkonformizm to nonkonformizm! A kieckę włożyłam czarną, uniwersalną, ktora posłużyła mi jeszcze później na wiele innych okazji.

A to, że niektóre dziewczyny przychodzą z braćmi, kuzynami to akurat nic nadzwyczajnego. Natomiast słyszałam ( nie wiem, czy to prawda), że w dużych miastach są takie, które " wypożyczają" sobie na studniówkę faceta z agencji towarzyskiej :mrgreen:
Quirkyalone

Awatar użytkownika
DZIEWICA8
zarASek
Posty: 1874
Rejestracja: 6 paź 2006, 09:33
Lokalizacja: z Lublina

Bale, imprezy, biby...

Post autor: DZIEWICA8 »

Nie przejmuj się zupełnie swoją studniówką. Jeśli nie masz ochoty na nią iść, to lepiej nie idź, bo jeśli od razu pójdziesz ze złym nastawieniem, to na pewno będziesz się kiepsko bawić. Nie jest też dobrze iść na studniówkę z osobą przypadkową, mało znaną. Wiem to z własnego doświadczenia, bo na mój półmetek poszłam z chłopakiem, z którym nic mnie nie łączyło, znałam go słabo. On na ten półmetek przyniósł wódkę, upił się i narobił mi wstydu. Najpierw zostawił mnie samą, bo chodził po całej sali i szukał towarzystwa do picia. Potem nie chciał ze mną tańczyć, za to obściskał w tańcu kilka moich koleżanek. Gdy wyszliśmy to zataczał się i czkał na ulicy. Czułam się po tym półmetku podle i do dziś żałuję, że tam poszłam. Lepiej było nie iść wcale.
Zaś jeśli chodzi o moją studniówkę, to ja na nie nie byłam, jako jedyna w klasie i nic wielkiego się nie stało. Nie byłam również na półmetku w liceum i na balu ósmych klas w podstawówce.
Tak więc wcale nie musisz iść na swoją studniówkę, chyba że przez ten rok, który Ci do niej pozostał zmienisz jeszcze zdanie.
DZIEWICA8
"Boże, daj mi pogodę ducha, abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagę, abym zmieniała to, co zmienić mogę, i mądrość, abym zawsze potrafiła
odróżnić jedno od drugiego."

DZIEWICA8

Awatar użytkownika
Koni
bASałyk
Posty: 717
Rejestracja: 10 sie 2008, 21:42
Lokalizacja: Wolne Miasto Gdańsk
Kontakt:

Post autor: Koni »

Ja też nie byłam na swojej studniówce (podobnie jak na połowinkach, czy nawet na balu na zakończenie gimnazjum). Uznano mnie za dziwadło, ale uznawano mnie za nie już wcześniej. Czasem "Bycie normalnym to nie cnota- to brak odwagi."
Moja rada jest dokładnie taka sama, jak innych- nie chcesz, to nie idź. Albo idź sama, ale nie tańcz, nie chlej, wyglądaj jak chcesz i spróbuj bawić się dobrze (np. rozmawiając z kimś, obserwując innych czy na co tam Ci przyjdzie ochota). Wiem, że to łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, ale da się. A po co masz się zamartwiać?
Zresztą masz jeszcze dużo czasu... Może zrób jak Scarlett O'Hara i powiedz sobie "Jutro się nad tym zastanowię." ;) . Wróć do tematu za pół roku, może wtedy łatwiej będzie Ci podjąć decyzję.
"This is not about sex
We all know sex sells and the whole world is buying..."

Ceterum censeo Carthaginem delendam esse.

Awatar użytkownika
Antymidas
młodASek
Posty: 24
Rejestracja: 5 sty 2009, 18:48
Lokalizacja: wschód
Kontakt:

shit nazywany studniówką

Post autor: Antymidas »

W moim zyciu miał miejsce incydent nazywany studniówką. Było to chyba z 9-10 lat temu. Nie lubię takich głośnych i masowych "spędów" więc i tego nie wspominam najlepiej. Rzekłem :blahblah:

Jolina
ASiołek
Posty: 88
Rejestracja: 13 sty 2007, 23:46
Lokalizacja: Łódź/Warszawa
Kontakt:

Post autor: Jolina »

Ja też poszłam na studniówkę - najgorzej wydane mnóstwo kasy w moim życiu! Jak sobie pomyślę, ile paczek paluszków krabowych bym za to kupiła...?
A poważniej: poszłam i żałuję, ale nie z powodu asowości, braku partnera itp. Żałuję, bo spędziłam 8 godzin w towarzystwie ludzi kompletnie mi obojętnych, w niewygodnych butach, z lakierem na włosach, w murach szkoły za którą nie przepadałam i do tego robiono mi zdjęcia (czego nie lubię).
Nie wiem co odpowiedzieć w przedmiocie komentarzy kolegów z klasy - nigdy się nimi specjalnie nie przejmowałam (w zasadzie w ogóle nie zauważałam, że ktos coś komentuje), jest to więc dla mnie obcy problem 8)
udanej wieczności-J

Arilin
łASuch
Posty: 167
Rejestracja: 24 mar 2007, 01:44

Post autor: Arilin »

Ja na swojej studniówce byłam. Ale wtedy to jeszcze były inne czasy, nikt nie wiedział co to tipsy, itp. Nikt nie szalał za strojami, po prostu wszystkie dziewczyny miały białe bluzki, czarne spódnice lub spodnie. Tak było przyjęte. Największy problem miałam z butami, bo nigdy nie nosiłam takich bardziej eleganckich butów. Zawsze na sportowo. I trudno było znaleźć buty na zupełnie płaskim obcasie. Nie umiem do tej pory chodzić na obcasie. Chłopaka miałam też "załatwionego" :P :P Ale bawiłam się super, bo po prostu dobrze się dogadywałyśmy z koleżankami. Razem przy stole, potem razem na parkiecie, całą paczką. Nikomu do głowy nie przyszło picie alkoholu. Ale to było dość dawno temu.

Obecnie nie chodzę na żadne imprezy z pracy. Unikam ich jak ognia. Po prostu nudzi mnie to i tyle. Wolę posiedzieć w tym czasie przy komputerze, czy poczytać książkę. Stanowczo odmawiam wyjścia na wszelkie spotkania, wycieczki itp.

Dlatego jeśli nie masz ochoty iść na studniówkę, nie idź :) To Twoje życie, Twoja decyzja. Po co masz się męczyć? Żeby koleżanki czy koledzy potem nie gadali? Uwierz mi, sporo osób na studniówki nie chodzi :)
można liczyć gwiazdy, można mierzyć czas
ale trzeba czuć co w życiu ważne
to się nie da zważyć, a gdy szansę masz
aby podbić świat i poznać prawdę

dzola007
strASzydło
Posty: 397
Rejestracja: 16 wrz 2008, 01:08
Lokalizacja: Śląsk

Post autor: dzola007 »

Rowniez nie poszlam na ta impreze,wraz z gronem osob o podobnych pogladach postanowilismy pojechac do malego klubu i tam miej spedzic czas. Klasa nigdy nie byla zgrana,wiedzialam ze juz zaniedlugo rozejdziemy sie a na ich pomoc na maturze w razie czego nie moglabym liczyc.Po co bawic sie z takimi ludzmi i udawac? Mama jest bardzo wyrozumiala a na pytania klasowiczow odp. ze"po co mam isc skoro ja nie lubie was a wy mnie?". Juz nie przejmuje sie opinia ludzi ktorzy nie maja "wkladu" w moje zycie i staram sie nie przejmowac wymyslonymi czasem przeze mnie problemami.

es.em
ASiołek
Posty: 73
Rejestracja: 20 lis 2008, 21:51

Post autor: es.em »

Byłem na swojej studniówce.
W piątek.
I muszę przyznać, że mi osobiście się podoba, że dziewczyny szaleją z tymi strojami ;) A i od tych czerwonych podwiązek na chwilę moja neutralna orientacja się zachwiała..
Alkoholu (poza lampką szampana) u nas też nie było, tipsów (na szczęście) również nie widziałem.
Lubię swoją klasę w dużej większości. Nie lubię tańczyć, i do tego nikomu nie udało się mnie zmusić, ale i tak uznaję tamtą noc za mile spędzony czas.
Gdyby było inaczej, tzn gdyby moja klasa byłaby mi co najmniej obojętna, prawdopodobnie bym się nie zdecydował. Ale cóż, wszak moja szkoła słynie z najlepszej w całym mieście atmosfery ;)
Co do wycieczek - kocham jeździć na wycieczki, to, jak wstajesz o 5:30, biegniesz na pociąg, jedziesz kilka godzin, by potem iść aż do ciemnego wieczora po górach. Dociągnąć się do schroniska, wypić gorącą herbatę z cytryną. A potem, razem z innymi..

"(...) Zaproszę dzień i noc
Zaproszę cztery wiatry
Dla wszystkich drzwi otwarte
Ktoś poda pierwszy ton
Zagramy na góry koncert
Buków porą pachnącą

Nasiąkną ściany grą
A zmęczonym wędrownikom
Odpocząć pozwolą muzyką
Bo taki będzie mój dom
Bo taki będzie mój dom (...)"

ODPOWIEDZ