Bale, imprezy, biby...

Masz ochotę pogadać o czymś innym? Oto miejsce!
Arilin
łASuch
Posty: 167
Rejestracja: 24 mar 2007, 01:44

Post autor: Arilin » 12 sty 2009, 19:29

es.em pisze: Co do wycieczek - kocham jeździć na wycieczki, to, jak wstajesz o 5:30, biegniesz na pociąg, jedziesz kilka godzin, by potem iść aż do ciemnego wieczora po górach. Dociągnąć się do schroniska, wypić gorącą herbatę z cytryną.
Góry kocham :) Uwielbiam wędrówki, włóczęgi cały dzień. Ale są to samotne wyprawy, po całym dniu spędzonym na szlaku wracam na kwaterę, sama i idę spać, by rano znów ruszyć tam gdzie mnie poniosą oczy... .
można liczyć gwiazdy, można mierzyć czas
ale trzeba czuć co w życiu ważne
to się nie da zważyć, a gdy szansę masz
aby podbić świat i poznać prawdę

es.em
ASiołek
Posty: 73
Rejestracja: 20 lis 2008, 21:51

Post autor: es.em » 12 sty 2009, 19:44

To ja muszę przyznać, ze jednak element wspólnego spędzania wieczorów w schronisku jest dla mnie co najmniej tak samo ważny. Drogą ewolucji ukształtowała nam się bardzo hermetyczna grupka, gdzie każdy zna dobrze problemy każdego, i którą często jeździmy tu i tam.
Ale jeśli chodzi o turystykę, to moją pasją są zdecydowanie wycieczki rowerowe. Jeśli miałbym się wybrać w samotną tułaczkę - to tylko na rowerze. To cudowne uczucie, wyruszyć z rana samemu, z mapą. Czuję w sobie zmysł odkrywcy, te same rzeczy mnie nie cieszą, potrzebuję w kółko nowego. I trasy rowerowe mi to dają. O tyle bardziej lubię rower od wycieczek pieszych, że możesz dalej zajechać, przejechać przez więcej małych wiosek, i w każdej znaleźć coś dla siebie. A niebywale satysfakcjonujące jest potem usiąść gdzieś nad jakąś daleką rzeką i wyjąć harmonijkę ustną.. :)

Jolina
ASiołek
Posty: 88
Rejestracja: 13 sty 2007, 23:46
Lokalizacja: Łódź/Warszawa
Kontakt:

Post autor: Jolina » 12 sty 2009, 20:15

Wycieczki są genialne!!! czasem jadę całą noc z piątku na sobotę, bumeluję w górach dwa dni, po czym wracam w nocy z niedzieli na ponidzałek i po prysznicu do pracy :D
udanej wieczności-J

Awatar użytkownika
Koni
bASałyk
Posty: 717
Rejestracja: 10 sie 2008, 21:42
Lokalizacja: Wolne Miasto Gdańsk
Kontakt:

Post autor: Koni » 12 sty 2009, 21:01

Szczerze mówiąc nigdy nie podzielałam tej powszechnej miłości do gór. Za to zawsze marzyło mi się popłynąć w rejs albo pozwiedzać duże światowe aglomeracje :)
"This is not about sex
We all know sex sells and the whole world is buying..."

Ceterum censeo Carthaginem delendam esse.

eksperymentalna
bobASek
Posty: 3
Rejestracja: 30 gru 2008, 17:26
Lokalizacja: Kraina Mlekiem i Miodem Płynąca

Post autor: eksperymentalna » 14 sty 2009, 17:50

Szczerze zazdroszczę odwagi. Ja już miałam po uszy tego wszystkiego jak nie szłam na połowinki. Tylko że wtedy nie poszła połowa klasy. A na studniówkę? To będzie jakaś masakra, ale postawię na swoim, i nie pójde, koniec. Nie każdy się interesuje tańcem; to tak, jakby ktoś wymyslił, że na 100 dni przed maturą wszyscy idą do teatru. Taka tradycja. NIe wszystkich przecież teatr interesuje, kto więc założył, że taniec, zabawa i to stuniówkowe zamieszanie sie wszystkim podoba?

Paranoja.

Awatar użytkownika
clouds clear
golAS
Posty: 1288
Rejestracja: 4 wrz 2006, 13:36
Lokalizacja: ZIELONA GóRA

Post autor: clouds clear » 15 sty 2009, 19:21

Na studniówce nie byłam. Wszyscy znajomi mnie namawiali, prosili-nie dałam się, z wielu różnych względów. Powiedziałam krótko- wódki ze znajomymi mogę się napić spontanicznie na domówce, nie muszę z tej okazji wywalać kupy pieniędzy na krynoliny i wcinać barszczu o północy przy akompaniamencie DJ-a Padaki. Było to dość dawno temu, ale nie żałuję.Żałowała za to cała klasa, bo impreza była do du..py :D

Lubię się bawić z przyjaciółmi, ale taki owczy pęd jakoś mnie nie kręci.

Jeśli ktoś chce -idzie, jeśli nie-sprawa prosta.Nie ma się czym martwic i przejmować :wink:
einmal ist keinmal

Awatar użytkownika
dziwożona
tłumok bezczASowy
Posty: 1940
Rejestracja: 29 lut 2008, 20:29
Lokalizacja: z bagien i uroczysk
Kontakt:

Post autor: dziwożona » 15 sty 2009, 20:58

Koni, ja też marzyłam, żeby popłynąć w rejs, aż do tych wakacji, kiedy płynęłam z Norwegii do Polski. Masakra. Droga przez piekło. Nigdy więcej. Ani promu, ani statku, ani jachtu, ani łódki, ani kutra, ani tratwy, ani motorówki. Nigdy.
I aby nie robił się offtop. Ja na swojej studniówce też nie byłam. W tamtym okresie swojego życia interesowały mnie inne sprawy i całkowicie pochłaniały. A dziś? A dziś żałuję, że nie byłam. Ale to temat na całkiem inną historię.
Seks należy tępić, gdyż z niego biorą się dzieci - źródło naszej nieustającej, pedagogicznej udręki.

Awatar użytkownika
camellia
ciAStoholik
Posty: 355
Rejestracja: 21 maja 2007, 23:27

Post autor: camellia » 15 sty 2009, 21:47

dziwożona pisze:Ja na swojej studniówce też nie byłam. W tamtym okresie swojego życia interesowały mnie inne sprawy i całkowicie pochłaniały. A dziś? A dziś żałuję, że nie byłam. Ale to temat na całkiem inną historię.
Ale my chętnie tę historię przeczytamy, gdybyś zechciała się z nami podzielić 8) No, przynajmniej ja!

Odnośnie studniówki dodam do swoich poprzednich wypowiedzi tylko tyle, że moja siostra, mimo iż jest tak imprezową i rozrywkową osobą, też nie poszła na swoją studniówkę. Byłam zdziwiona tym faktem, ale to jej wybór. Ja swojej nie żałuję. Ubolewać mogę jedynie nad tym, że jak zwykle byłam inna niż większość, że to, co ich "kręciło", dla mnie było neutralne i obce. W ogóle na takich oficjalnych imprezach czuję się niepewnie. Ostatnio byłam na imprezie z okazji Dnia Nauczyciela. Już miałam odmówić, ale nie wypadało... Przemęczyłam się jakoś.
Panie, co oznacza to, czym mnie doświadczasz...

Awatar użytkownika
dziwożona
tłumok bezczASowy
Posty: 1940
Rejestracja: 29 lut 2008, 20:29
Lokalizacja: z bagien i uroczysk
Kontakt:

Post autor: dziwożona » 15 sty 2009, 21:53

Oj, camellio. Toż to są straszne historie. Kiedyś prowadziłam bardzo intensywne życie, nie zawsze w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Żałuję, że zmarnowałam sobie wczesną młodość. Nie mam wspomnień jak większość ludzi: fajna ekipa w liceum, studniówka, złote życie studenta.
Seks należy tępić, gdyż z niego biorą się dzieci - źródło naszej nieustającej, pedagogicznej udręki.

Awatar użytkownika
ivi
łASuch
Posty: 177
Rejestracja: 1 sie 2008, 21:14

Post autor: ivi » 16 sty 2009, 16:33

Pamiętam swoja studniówkę, jakby to było dziś. Było super, wszyscy bawiliśmy sie do białego rana. Kiedyś to jednak było inaczej, nie było takiego szału, wystarczyła prosta , czarna sukienka i odrobina dobrego humoru. Traktowaliśmy to po prostu jako kolejną, wspólną zabawę. Nie było osób towarzyszących (a przynajmniej z takowymi przyszli nieliczni), nie było też żadnego pijaństwa. Miła impreza w znajomym gronie, żadnego szpanu. Każdemu takiej życzę. :partyanimal:

Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2187
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Post autor: urtika » 16 sty 2009, 18:34

ivi pisze: Kiedyś to jednak było inaczej, nie było takiego szału, wystarczyła prosta , czarna sukienka i odrobina dobrego humoru. Traktowaliśmy to po prostu jako kolejną, wspólną zabawę. Nie było osób towarzyszących nie było też żadnego pijaństwa. Miła impreza w znajomym gronie, żadnego szpanu.
Moja studniówka wyglądała podobnie; kiedyś chyba większość studniówek taka była. Osób towarzyszących nie mieliśmy, gdyż chodziłam do klasy, w ktorej liczba chłopaków i dziewczyn była mniej więcej taka sama i do poloneza łatwo dobraliśmy się w pary. Tylko jedna koleżanka przyszła z bratem i nikt poza tym.
No cóż, czasy się zmieniają...
Quirkyalone

Awatar użytkownika
camellia
ciAStoholik
Posty: 355
Rejestracja: 21 maja 2007, 23:27

Post autor: camellia » 16 sty 2009, 19:09

Dzisiaj w drodze powrotnej z pracy słuchałam w radiu wyliczanek dotyczących studniówek: informowano, jakie są ceny każdej części garderoby, ceny za ułożenie fryzury, za paznokcie, za makijaż, za wynajęcie sali... Lista była naprawdę długa. Nie pozwoliłabym sobie na takie coś. To jest szczyt, żeby rodzice musieli wydać na bal córki całą swoją wypłatę albo jeszcze więcej.
Kto wie, może gdyby za moich czasów studniówka wyglądała tak jak u Was, ivi i urtiko, pewnie też bym się na nią skusiła, bo nie czułabym się gorsza od innych.
Panie, co oznacza to, czym mnie doświadczasz...

es.em
ASiołek
Posty: 73
Rejestracja: 20 lis 2008, 21:51

Post autor: es.em » 16 sty 2009, 21:26

To ja widocznie do dziwnej szkoły chodze. U mnie na studniówce byli prawie wszyscy, dziewczyny raczej nie narzekały na to jak muszą się "odwalić" - wręcz przeciwnie, było to przedmiotem powszechnej ekscytacji. Jedynym bólem była bardzo droga sala. A co do tego, co piszesz Camelio o tym wydawaniu pieniędzy - mam kilka bliskich koleżanek, i u każdej z nich cała rodzina emocjonowała się ich kreacjami na pół roku przed, bardziej niż one same. Gdyby tego całego zamieszania z sukienkami nie było - nie przeszkadzałoby mi to (strój dla faceta jest zazwyczaj taki sam :P). Ale skoro już jest - to przecież okazja do zobaczenia koleżanek w wydaniach mega-wieczorowych z podwiązkami na nogach może się więcej nie nadarzyć. ;)
No i nikt nie pił, poza lampką szampana na wejściu.

Arilin
łASuch
Posty: 167
Rejestracja: 24 mar 2007, 01:44

Post autor: Arilin » 16 sty 2009, 23:25

dziwożona pisze:Nie mam wspomnień jak większość ludzi: fajna ekipa w liceum, studniówka, złote życie studenta.
Ekipę w liceum miałam fajną, na studiach też. Tyle, że ja także byłam takim typem unikającym imprez, spotkań. Może dlatego, że studiowałam w tym mieście, gdzie mieszkam? Po prostu po zajęciach szłam do domu. Nigdy nie chodziłam na imprezy, najwięcej to "imprezowałam" w szkole podstawowej, super klasowe dyskoteki, wycieczki, spotkania na łące, zabawy, dziecięce wygłupy.
camellia pisze:wyliczanek dotyczących studniówek: informowano, jakie są ceny każdej części garderoby, ceny za ułożenie fryzury, za paznokcie, za makijaż, za wynajęcie sali."]
Kiedyś były inne czasy. U mnie nikt nie myślał, aby specjalnie na makijaż się umawiać itp. Wiadomo, że o strój się dbało, bo jak już pisałam, był wymóg, białe bluzki, ciemne spódnice czy spodnie. Spódnicę jaką miałam na studniówce, potem jeszcze mi służyła na maturze, na egzaminach.

I naprawdę bawiliśmy się świetnie bez tego całego przepychu.
można liczyć gwiazdy, można mierzyć czas
ale trzeba czuć co w życiu ważne
to się nie da zważyć, a gdy szansę masz
aby podbić świat i poznać prawdę

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka » 17 sty 2009, 09:33

es.em pisze:Ale skoro już jest - to przecież okazja do zobaczenia koleżanek w wydaniach mega-wieczorowych z podwiązkami na nogach może się więcej nie nadarzyć. ;)
Tia... :roll:

A propos, to mi przypomniało zdjęcia ze studniówki mojego rocznika - laski miały kreacje typu: dekolt na plecach tak głęboki, że było widać - za przeproszeniem - rowek w d.... :P

ODPOWIEDZ