Strona 4 z 8

: 15 gru 2009, 16:36
autor: Agnieszka
Czy te tony zdjęć są absolutnie konieczne? Ogranicz się do linków albo pojedynczego zdjęcia i nie wklejaj na SEA połowy internetu.

A przy okazji - wypowiedź o podartej odzieży to nie jest coś na tyle istotnego, żeby trzeba było pisać posta pod postem. To tak tytułem rozjaśnienia - reguła nakładająca obowiązek edycji wypowiedzi nie ma zastosowania, jeśli użytkownik ma do przekazania coś naprawdę ważnego. W tematach michałki, mydło i powidło nadal należy stosować edycję swoich postów - zresztą chyba wczoraj lub przedwczoraj to wyjaśniałam.

: 15 gru 2009, 22:53
autor: Agnieszka
Właśnie dlatego wyłączyliśmy zwykłym użytkownikom opcję usuwania postów, że jej nadużywali. Jest dostępna opcja edycji - wystarczająca do tego, żeby nie pisać posta pod postem. Wyjście jest proste - jeśli np. ja widzę, że moja wypowiedź w jakimś temacie jest ostatnia, to daję sobie spokój z pisaniem kolejnej, bo widocznie dane zagadnienie nie wzbudziło zainteresowania pozostałych użytkowników.

Krótko mówiąc - nie pisz posta pod postem.

ubiór

: 19 wrz 2012, 13:46
autor: marisaxyz
nie wiedziałam gdzie to wkleić, więc wklejam to tu
http://bielskobiala.gazeta.pl/bielskobi ... z26v1bztdb
wywiad z księdzem pt "Jezus na pewno nie chodził ubrany jak żul" wg mnie fajny, ot taka ciekawostka

Re: młynek offtopowy

: 19 wrz 2012, 17:37
autor: dimgraf
Nie ma to jak poczytać kogoś ze zdrowym podejściem. Zgadzam się z nim prawie całkowicie. Jedynie muszki nigdy nie założę, bo mi po prostu nie pasuje.

Re: młynek offtopowy

: 19 wrz 2012, 19:27
autor: Winkie
Jeżeli zgodzę się co do kwestii, że wymagając od innych - wymagajmy tez i od siebie (czyli nie tylko, aby kobiety, ale również i faceci dopasowywali się ubiorem), czy też aby posiadać własny styl, zamiast ślepego podążania za modą, to jest wiele w tym wywiadzie fragmentów z którymi zgodzić się nie mogę.
Są tacy, którzy preferują styl unisex, ale mnie się on zupełnie nie podoba...
- Mnie też nie. Nie lubię, gdy mężczyzna wygląda jak kobieta i na odwrót. Mężczyzna powinien wyglądać jak mężczyzna..."
To, że on akurat nie lubi nie oznacza, że i inni mają nie lubić. A i to stwierdzenie - ubierać się jak "prawdziwy" mężczyzna. Brzmi jak seksistowskie hasło użyte akurat w odniesieniu do mężczyzn. (analogicznie - "prawdziwa" kobieta powinna ubierać się w spódnice, nosić buty na obcasach oraz malować się :roll: )
Przecież naga kobieca stopa budzi w mężczyznach pożądanie, więc gdzieś tam w naszej podświadomości rodzi się strach przed pokazywaniem swojej gołej stopy.
:lol2: Pierwsze słyszę. Może i tam niektórzy upatrują w stopie element pobudzający zmysły... fetysz jak jeden z wielu. :roll:
- Bo seksualność wciąż jest kojarzona z czymś nieczystym. Nie bez powodu seks uprawiamy najczęściej w ciemnościach, pod osłoną nocy. To pokutujące w nas archetypy.
Nie zgodzę się. U mnie ten "archetyp" nie pokutuje, a i skąd facet wie jak i gdzie ludzie uprawiają seks?
Ale paradowanie w miejscach publicznych z gołym torsem jest moim zdaniem niedopuszczalne.
Jeżeli by miał ładny tors to czemu nie? Analogicznie nie przeszkadzałoby mi gdyby kobiety chodziły bez górnej części garderoby - kwestia podejścia do tego typu spraw. Mnie raziłoby tylko gdyby ten tor nieestetycznie wyglądał, wtedy faktycznie... nie ma się czym chwalić.
- I mówi, że zaraz przyjdzie, tylko najpierw musi się ubrać (śmiech). To także sytuacja niedopuszczalna. W ogóle nie wyobrażam sobie paradowania w takim stroju po domu w obecności żony. To byłby wyraz braku mojego szacunku dla niej.
To ich dom, ich teren prywatny. I skąd wiadomo, że i żona/partnerka również po domu nie chodzi w samej bieliźnie? :wink:
Trzeba jednak pamiętać o tym, że mężczyzna, który ma krótkie nogi, w szortach wygląda po prostu tragicznie.
Moim zdaniem nie chodzi to o długość czy kształt nóg, ale o to czy owłosione czy nie. O dziwo - u facetów to również wygląda co najmniej nieestetycznie...
W naszej kulturze wzbudziłoby to pewnie zdumienie, ale w Skandynawii zdarza się, że protestancki biskup w czasie oficjalnego spotkania ma na sobie właśnie szorty. Oczywiście dobrej jakości i zakłada do nich nie sandały, ale eleganckie sportowe obuwie.
Full wypas...
- Krawata. Jest smutny, oficjalny. Poza tym w niedzielę w czasie rodzinnego obiadu jest zupełnie niepraktyczny. Pół biedy, jeśli pochlapie się zupą koszulę. Ale plama na krawacie to tragedia (śmiech).
Dlatego jestem zdeklarowanym zwolennikiem muszek. Mam ich kilkadziesiąt, w różnych kolorach i w różne wzory. Są mniej oficjalne, takie "uśmiechnięte". Dobrze dobrana muszka jest naprawdę świetnym dodatkiem do ubioru.
Szczerze powiedziawszy - z dwojga złego krawat lepszy. Muszka kojarzy mi się zarówno z "pewnym politykiem" jak i elementem zbyt krzykliwym. (na krawacie w ostateczności można się i powiesić...)
Żal mi tylko, że tak mało pań chodzi teraz w sukienkach i spódnicach. Zwłaszcza teraz, latem. Kobietom dodaje to takiej lekkości, tajemniczości. Tak ubrane wysyłają do mężczyzn sygnały o tym, że pragną się podobać i chcą, żeby zwrócić na nie uwagę.
Tak... było o ubiorze "prawdziwych mężczyzn", jest i tekst o ubiorze "prawdziwych kobiet". Czyżby ubranie określało nasz byt? Jeżeli noszę tylko spodnie, nie ubieram spódnic i spódniczek (nawet krótszych spodni) - bo nie cierpię tego, to oznacza iż już nie jestem kobietą która mogłaby się komuś spodobać. Warunkiem zainteresowania jest "stosowny do płci" strój?
Moim zdaniem trudno byłoby wprowadzić mundurki w szkołach rejonowych. Ale w szkołach, które się wybiera, np. w liceach? Dlaczego nie? Jeśli komuś się to nie podoba, przecież zawsze może wybrać inną szkołę. Ale noszenie mundurków musiałoby też stać się modne.
Jeżeli pomyślę, że byłabym zmuszaną w takim wypadku nosić spódnicę (jako element umundurowania), to aż zimno mi się robi (i to nie dlatego, że zimno jest w pokoju). Mundurkom zatem - nie. Lubię indywidualność w ubiorze. Jeżeli chcę się danego dnia ubrać na czarno (no dobra - tak się ubieram najczęściej, więc inny przykład), na czerwono (a co) - to powinnam mieć do tego prawo. W końcu nikomu nic do tego - na innych to wpływu nie ma. No, oczywiście jeżeli nie będę miała również odkrytych stóp - prowokująco seksualnych. :roll:
Teraz latem widuję w kościele ludzi, głównie młodych, którzy zaraz po nabożeństwie idą nad rzekę i tak też są ubrani. Kiedyś było faktycznie inaczej. Gdy byłem dzieckiem, nowe ubrania najpierw przez kilka tygodni z rzędu ubierało się w niedzielę na nabożeństwo, a dopiero potem zaczynało się je nosić na co dzień.
Chyba przychodzi się do Boga, a nie na pokaz mody? Czyżby warunkiem "dobrego uczestnictwa" we mszy było uprzednie "stosowne" ubranie się? (to samo jest w przypadku wystaw sztuki - dlatego nie chodzę nigdy na otwarcia :wink: )

Re: CIUCHY

: 19 wrz 2012, 21:14
autor: chochol
Tytuł artykułu kontrowersyjny :)
polscy mężczyźni, o ile żony nie przygotują im rano rzeczy do założenia, często wyglądają, co tu dużo mówić, po prostu fatalnie.
Żony do roboty :lol: . Nasuwa sie więc pytanie: panowie nie maja rąk i nie potrafią wyprać i wyprasować odzieży, którą maja przywdziać na dzień następny? (nie potrafię obsługiwać pralki, co nie oznacza, iż ręce nie mogą służyć do prania). Czy to nie jest wygodnictwo, ewentualnie wyniesienie z domu wzorca, że to kobieta czuwać ma nad czystymi szmatkami? :roll:
Czego by ksiądz nigdy nie założył?
- Krawata. Jest smutny, oficjalny.
Mi z krawatem do twarzy i używam :D
Na swoim blogu napisałem, że Jezus mimo ubóstwa na pewno nie chodził ubrany jak żul. Z Biblii wiemy, że nosił szatę wykonaną jak szata arcykapłana, a w ówczesnych czasach był to ubiór najlepszy.
Żul też człowiek, a że w gości wybiera się do "swojego" towarzystwa, więc jest stosownie ubrany do okoliczności.
Widocznie stać było Jezusa na taka szatę.

Re: CIUCHY

: 19 wrz 2012, 21:48
autor: Winkie
chochol pisze:Tytuł artykułu kontrowersyjny :)
W zalewie informacji, artykułów trzeba robić wszystko, aby zwabić potencjalnego czytającego. :wink:
(chociaż często tytuły w błąd wprowadzać mogą... i zamiast o tolerancji, miłosierdziu - poczytać można sobie tekst o zaciekłej bitwie "muszki kontra krawaty", modzie na sukces. (kurde...)
chochol pisze:Żony do roboty :lol: . Nasuwa sie więc pytanie: panowie nie maja rąk i nie potrafią wyprać i wyprasować odzieży, którą maja przywdziać na dzień następny? (nie potrafię obsługiwać pralki, co nie oznacza, iż ręce nie mogą służyć do prania). Czy to nie jest wygodnictwo, ewentualnie wyniesienie z domu wzorca, że to kobieta czuwać ma nad czystymi szmatkami? :roll:
Ba - ponoć kobiecie to nawet "przyjemność" sprawia. To, że w końcu może się "zrealizować" - bo cóż znaczy jej praca zawodowa, to że zmęczona może nie mieć ani czasu ani chęci na prace domowe, dodatkowe pod wieczór? Ot, zwykła fanaberia... I jeszcze pretensje - dlaczego to nie wyprane/wyprasowane, porównywalne z "co jest na obiad/dlaczego nie ma obiadu?" (no dawaj Dimgraf, wiem że chcesz napisać że nie wszyscy panowie są tacy :wink: )
chochol pisze:Żul też człowiek, a że w gości wybiera się do "swojego" towarzystwa, więc jest stosownie ubrany do okoliczności.
Widocznie stać było Jezusa na taka szatę.
Któż to wie? A może ówcześnie również istniały przeróżne subkultury, gdzie dana marka/ubiór był już "passe"? :wink:

Re: CIUCHY

: 19 wrz 2012, 22:17
autor: Nadia__
Nie lubię sformułowań "prawdziwy mężczyzna" / "prawdziwa kobieta", "mężczyzna powinien" / "kobieta powinna". O ile jeszcze to twierdzenie, że dana płeć powinna to i to, można poprzeć jakimiś faktami (np. mężczyźni powinni kobietom pomagać wrzucić walizkę na górną półkę, bo są z natury silniejsi), o tyle w wyrokowaniu, jak powinien się ubierać prawdziwy mężczyzna, razi mnie traktowanie subiektywnych opinii i gustów jak jakichś odwiecznych prawideł. Bo czym jest ten rzekomy uniwersalny strój, który każda płeć powinna nosić, kto o tym decyduje? Przykładowo niektóre kobiety uważają, że najbardziej męscy są długowłosi Latynosi, inne męskość kojarzą z łysymi napakowanymi facetami, tak więc definicja "prawdziwej męskości" zależy od ich indywidualnych upodobań.

Re: CIUCHY

: 20 wrz 2012, 04:20
autor: Silencio
Nie lubię sformułowań "prawdziwy mężczyzna" / "prawdziwa kobieta", "mężczyzna powinien" / "kobieta powinna".
Dokładnie, mi też to nie odpowiada. Dlatego nie zgodzę się, że jest to jakieś szczególnie zdrowe podejście. To, że księża w dzisiejszych czasach to nie same "zabytki średniowiecza" wiadomo przecież od dawna. W artykule nie widzę więc, szczerze powiedziawszy, nic szczególnie rewolucyjnego. Nie jestem zresztą chyba dobrą osobą do opiniowania w kwestii ludzkiego ubioru, bo nigdy nie wysuwa się to u mnie na pierwszy plan, zazwyczaj nie widzę nowych sukienek, nowych spodni czy czegoś nowego w ogóle i szczerze powiedziawszy, nie po tym oceniam człowieka. A krawaty bardzo lubię ;). Panów w nich również.

Muchy rzeczywiście, też zaczęły mnie się kojarzyć z jedną postacią xD. I nie jest to skojarzenie szczególnie pozytywne.

Re: CIUCHY

: 20 wrz 2012, 15:01
autor: Falka
Co do mojego stylu to ubieram się skromnie. Lubię rzeczy wygodne , solidne i niedrogie - widocznie mam wcześniej wymieniony syndrom lumpeksiary 8) . Moda dla mnie nie istnieje. Najczęściej noszę zwykłe bluzki , koszule , jeansy i obuwie sportowe , czasem trampki i baleriny jak jest wiosna i lato. Rzadko noszę sukienki i spódnice. Też nie cierpię stwierdzenia kobieta/mężczyzna powinna/powinien to i tamto. Muszki tak jak Tobie Silencio tylko z jednym gościem kojarzą i też niekoniecznie pozytywnie.

Re: CIUCHY

: 21 wrz 2012, 19:02
autor: Libra
A ja ostatnio zapragnęłam, oj jak zapragnęłam- kurtki softshellowej. Lepsiejszej takiej, takiej co wiatr się jej nie ima, i deszczyk może się ugryźć w kropelkę,, leciutkiej. Z membranką jakąś tam, takąś tam i jakąśtam jeszcze.

Ino mnie nie stać. Ale niiiic to, z puszki po kawie poczyniłam już skarbonkę na ten cel szczytny - do wiosny powinnam się uwinąć :D

Re: CIUCHY

: 26 lut 2013, 11:33
autor: brylant
A co powiecie o zegarkach, czy uważacie, że to nieodłączny element stylu i ubioru? Jak dla mnie tak, nie wyobrażam sobie wyjść z domu bez zegarka :-). Dla mnie to jak wyjść bez butów :D.

Re: CIUCHY

: 26 lut 2013, 18:24
autor: Libra
Ja nie przepadam za zegarkami, nie noszę nie przykuwają mojej uwagi... ale mam znajomych którzy mają zegarkowego fisia wiec trochę rozumiem ;)

Re: CIUCHY

: 27 lut 2013, 00:08
autor: Falka
Mi wystarczy zegarek w telefonie. Te zegarki na rękę są jak biżuteria , której i tak nie noszę.

Re: CIUCHY

: 27 lut 2013, 00:16
autor: wyrwana_z_kontekstu
Falka pisze:Mi wystarczy zegarek w telefonie. Te zegarki na rękę są jak biżuteria , której i tak nie noszę.
Też nie lubię nosić biżuterii, choć bywają błyskotki, które mi się podobają, ba, kupuję je, ale potem i tak nie noszę.
Marzy mi się oryginalna modułowa bransoletka Pandory.

Tylko nie wiem czy warto inwestować, skoro i tak będzie leżeć w szufladzie. :?