Pasta do zębów :)

Masz ochotę pogadać o czymś innym? Oto miejsce!
Awatar użytkownika
Marie
łASuch
Posty: 163
Rejestracja: 24 lip 2009, 00:17

Post autor: Marie » 4 gru 2009, 21:36

stosować pastę do zębów bez fluoru, to tak jak brać prysznic bez mydła- tylko samą wodą się skropić. Jako osoba mimo wszystko obeznana w tej działce muszę chyba tu prawdziwy wykład palnąć. :)
Ilość fluoru w paście jest niewielka, dawka toksyczna 4mg/kg m.c, zaś śmiertelna 32mg/kg m.c. . w pastach jest około 1mg fluoru na ml pasty. mycie zębów nie ma na celu odświeżenia oddechu ale usunięcia płytki bakteryjnej i zabezpieczenie zębów przed próchnicą- to działka fluoru a nie olejków mentolowych i innych substancji smakowych zawartych w paście :)
MS

Awatar użytkownika
Artemis
pASsiFlora
Posty: 1354
Rejestracja: 7 sie 2008, 21:41
Lokalizacja: z miasta

Post autor: Artemis » 4 gru 2009, 21:46

Marie pisze:stosować pastę do zębów bez fluoru, to tak jak brać prysznic bez mydła
Nie mówię, że nie masz jakiejś racji... ale pozdrawiam z okolic, gdzie 80% populacji poniżej 40 roku życia dotknięte jest fluorozą, a znalezienie pasty bez fluoru graniczy z cudem.
Turysta-człowiek pętający się po szlakach w poszukiwaniu jedzeniaObrazek

Awatar użytkownika
Koffee
łASiczka
Posty: 316
Rejestracja: 27 wrz 2009, 18:40
Lokalizacja: przyległości gdańskie

Post autor: Koffee » 4 gru 2009, 22:27

Z past bezfluorowych ogólnodostępnych - w każdym głupim Rossmanie czy osiedlowej drogerii - jest Ziaja Szałwiowa. Dla dzieci również, w różnych smakach, Ziaja produkuje bezfluorowe pasty.
To oszpeć mnie... oszpeć mnie miły. Utnij mi język. Jakoś zmogę. Utnij mi język, żebym nie miała pokusy odzywać się do nikogo.

Awatar użytkownika
Artemis
pASsiFlora
Posty: 1354
Rejestracja: 7 sie 2008, 21:41
Lokalizacja: z miasta

Post autor: Artemis » 4 gru 2009, 22:47

O! Szałwia powinna mi odpowiadać, lubię ten smak.
Dzięki, sprawdzę, bo właśnie w Rossmanie mieli tylko tę jedną jedyną bez fluoru, która nie bardzo mi odpowiada...
Turysta-człowiek pętający się po szlakach w poszukiwaniu jedzeniaObrazek

Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2206
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Post autor: urtika » 5 gru 2009, 08:54

Artemis pisze: Nie znoszę pieniących się past, wylatują mi i pieką mnie potem usta :P
W takim razie pasta szałwiowa Ziai nie przypadnie Ci do gustu. :wink: Co prawda sama jej nie używałam, ale przeczytałam o niej na necie następujący komentarz:
"Ta pasta to takie trochę wspomnienie PRL-u - zielona, w ubogim opakowaniu, pieniąca się przeokropnie i mająca jedynie słuszny (jak wszystkie pasty wówczas) smak - ziołowo-miętowy. Polecam przy problemach z dziąsłami, na co dzień wybieram inne."

Firma Argiletz, ta która ma swoje wyroby na bazie glinki, posiada w swojej ofercie pasty niepieniące się i bez fluoru. Szałwiową też. Oprócz niej ma pasty z goździkami, z cytryną, z propolisem, z rozmarynem, z miętą, z goździkami oraz bezsmakową.
Firma Weleda też ma niepieniące pasty bez fluoru: miętową z wyciągiem z korzenia ratanii i nagietkową z olejkiem z kopru włoskiego. Poczekaj do sylwestra. :) Gdy będziemy w Wa-wie, zaprowadzę Cię do sklepu w którym one są.

Btw. W starożytnym Egipcie podobno czyścili zęby popiołem :D
Quirkyalone

Awatar użytkownika
Jo
bASałyk
Posty: 731
Rejestracja: 7 lut 2009, 23:07
Lokalizacja: z wlasnego swiata

Post autor: Jo » 5 gru 2009, 11:14

Moja pasta do zebow musi byc mietowa, ma sie pienic i miec fluor.
Tutaj, w Anglii kupuje to, co jest na rynku. Obecnie mam Colgate, baardzo mietowa.
W Polsce lubie Elmex. Juz planuje sobie zakup wiekszej ilosci past do zebow+zel+ plyn do plukania. Oczywiscie made by Elmex :)
'Never give up on your adventures and dreams ...'

Awatar użytkownika
Ernest
AStrum
Posty: 1482
Rejestracja: 3 kwie 2009, 00:15
Kontakt:

Post autor: Ernest » 5 gru 2009, 16:46

A ja fluorowi mówię NIE.
Firma Argiletz, ta która ma swoje wyroby na bazie glinki, posiada w swojej ofercie pasty niepieniące się i bez fluoru. Szałwiową też. Oprócz niej ma pasty z goździkami, z cytryną, z propolisem, z rozmarynem, z miętą, z goździkami oraz bezsmakową.
Chyba się skuszę na cytrynową. Podobno cytryna ma delikatne działanie wybielające.
Btw. W starożytnym Egipcie podobno czyścili zęby popiołem Very Happy
A w starożytnej Japonii damy przyczerniały swoje ząbki. Białe uznawano za przejaw dziecinności.
,,Wszyscy jesteśmy większymi artystami niż się nam zdaje." F. Nietzsche

''To see a World in a Grain of Sand
And a Heaven in a Wild Flower
Hold Infinity in the palm of your hand
And Eternity in an hour'' W. Blake

,,...by lekko obcial koncowki nie skracajac wlosow" Keri

Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2206
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Post autor: urtika » 5 gru 2009, 17:26

W jednym z archiwalnych numerów Wegetariańskiego Świata znalazłam jeszcze jeden artykuł o fluorze. Zacytuję fragment:

"Fluor w paście do zębów jest nam tak samo potrzebny jak ból zęba... - ten żart, który powstał w gronie specjalistów zajmujących się fluorem, może byłby śmieszny, gdyby nie fakt, że sytuacja jest tragiczna.
Ewa Pietkiewicz- Rok, lekarz pediatra i mama dwojga dzieci zauważa w swojej praktyce lekarskiej coraz więcej przypadków tak zwanej, osteoporozy przedszkolnej. Jest to schorzenie, które pojawiło się wraz z fluorowymi pastami do zębów. Doktor przestrzega przed dostarczaniem do organizmów dzieci nadmiernych dawek fluoru, które powodują zaburzenia w składzie tkanki kostnej i zębowej. Fluor wypiera wapń z kości i zajmuje jego miejsce w strukturze kostnej. A tak zmieniona chemicznie nowa tkanka kostna, czy zębowa ma dużo gorsze parametry i w konsekwencji zamiast planowanego spadku liczby przypadków próchnicy, powoduje raczej niebezpieczną ucieczkę wapnia z organizmu, czyli wczesną osteoporozę.
Doktor Pietkiewicz- Rok zauważa - na podstawie obserwacji dwójki własnych dzieci, że starsze dziecko, któremu podawała fluor ma znacznie gorszy stan uzębienia, niż to młodsze, które (z powodu informacji o szkodliwości tego związku) już nie dostawało fluoru. Do podobnych konkluzji doszło szacowne gremium z Amerykańskiego Instytutu Badań Stomatologicznych. Ekspertyzy wykazały, że nie ma różnicy między liczbą ubytków w zębach dzieci mieszkających na terenach objętych fluoryzacją i na nieobjętych."
Źródło: Wegetariański świat, luty 2005, nr 2 (96)
Quirkyalone

Awatar użytkownika
Artemis
pASsiFlora
Posty: 1354
Rejestracja: 7 sie 2008, 21:41
Lokalizacja: z miasta

Post autor: Artemis » 5 gru 2009, 18:49

Koffee pisze:Z past bezfluorowych ogólnodostępnych - w każdym głupim Rossmanie czy osiedlowej drogerii - jest Ziaja Szałwiowa. Dla dzieci również, w różnych smakach, Ziaja produkuje bezfluorowe pasty.
U mnie Rossman wybrakowany :P. Była tylko "Ziajka" dla dzieci - o smaku owocowym (wolę ziołowe) i z fluorem :roll:
Lubię moją prowincję, ale... chyba się przerzucę na popiół... o tej porze nawet dysponuję pewnymi nadwyżkami ;).

A w temacie (bo ostrzeżenie dostanę ;)): szczoteczka medium, w ostateczności soft.

Gdzieś, kiedyś czytałam (skąd ta skleroza? fluoroza?), że nie pamiętam gdzie, czyszczą zęby jakimiś gałązkami, a właściwie dość często je żują... I to z dobrym dla uzębienia skutkiem.
Turysta-człowiek pętający się po szlakach w poszukiwaniu jedzeniaObrazek

Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2206
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Post autor: urtika » 5 gru 2009, 19:06

Artemis pisze: Gdzieś, kiedyś czytałam (skąd ta skleroza? fluoroza?), że nie pamiętam gdzie, czyszczą zęby jakimiś gałązkami, a właściwie dość często je żują... I to z dobrym dla uzębienia skutkiem.
To w Indiach. Na indyjskich wsiach czyści się zęby używając patyczków z gałęzi drzewa neem (azadirachta indica), który wydziela płyn o silnym działaniu antybakteryjnym i przeciwzapalnym. Patyczek taki rozgryzają z jednej strony, czyniąc z niego coś na kształt "szczoteczki". Zresztą nie tylko w Indiach. Również w Bangladeszu i Pakistanie dentyści zalecają żucie gałązek drzewa neem zamiast szczotkowania zębów.
Quirkyalone

beebep
ASter
Posty: 634
Rejestracja: 13 wrz 2009, 17:37
Lokalizacja: z kapusty:)
Kontakt:

Post autor: beebep » 6 gru 2009, 02:09

A ja tam lubię szczotkować ;) - ogółem pasta może być każda byle miętowa z fluorem, bez... no może jeszcze proszek odpada- ale to z powodu mojej reakcji w postaci gęsiej skórki na sypkie rzeczy (mąka itd.. efekt taki jak dla niektórych pisk kredy na tablicy, czy styropianu o szybę itp.)
Jak dla mnie nie liczy się sama w sobie pasta, ale fakt że przez przynajmniej 5 minut siedzę sobie na muszli w łazience z rana i kołuję szczotką po zębach całkowicie nieświadomie... później za każdym razem dzieje się podobnie tylko zamiast przysypiać odpływam myślami - ot takie filozoficzne zajęcie ;)

co do past to: colodent, signal, colgate - co się nawinie w supermarkecie...

Co do fluoru to w sumie nie spodziewałam się, że jest tak niebezpieczny, no cóż wczoraj czytałam o rozbitym termometrze rtęciowym - bo takowy stłukłam i też straszyli (o ironio najlepiej od razu wezwać odziały specjalne ds. skażenia środowiska:])... a o dziwo nadal żyję (i bynajmniej nie dotykałam rtęci palcami):roll:...
Wiem jedno fluor i tak nie zagraża gatunkowi, bo niestety istnieje grupa ludzi, która zęby myje okazjonalnie lub wcale, albo zastępuje ową czynność gumą do żucia, z drugiej strony pijąc wodę, herbatę itp. nie mamy wpływu na ilość tego paskudztwa, które dostaje się do org. ...
Obrazek

Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2206
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Post autor: urtika » 6 gru 2009, 15:16

Ja w domu piję wyłącznie wodę ze studni, do pracy też wożę ze sobą wodę w szklanej butelce. Nie tylko ze względu na fluor, ale i inne paskudztwa,( nie pamiętam w tej chwili jakie) które być może zawiera kranówa. Zresztą, jak mówi koleżanka z którą pracuję, jest duża różnica w smaku między "moją" wodą, a tą, która leci z kranu w pracy. Inna koleżanka dziwi się, że mi się tak chce wozić tę wodę autobusem, jakby to ta butelka ważyła co najmniej dziesięć kilo. :lol: :mrgreen: Oczywiście, gdy jestem na jakimś wyjeździe, wówczas piję to co jest i nie narzekam ani nie wybrzydzam.

A wracając do tematu, medycyna ajurvedyjska uważa, że do codziennej higieny jamy ustnej oprócz mycia zębów należy czyszczenie języka. Są nawet aktualnie w sprzedaży specjalne czyściki do języka, zwane antyhalitorami. Nie posiadam takowego cuda, używam za to takiej trochę ostrej łyżeczki do czyszczenia języka. Podobno badania stomatologiczne wykazały, że w 90% przypadków przyczyną niemiłego zapachu z ust jest nalot na języku, pod którym mnożą się bakterie beztlenowe. Ajurweda zwraca szczególną uwagę na oczyszczanie języka z nalotu rano po obudzeniu oraz wieczorem. Dzięki czyszczeniu języka także wyostrza się zmysł smaku.
Quirkyalone

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2233
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Post autor: Libra » 6 gru 2009, 19:37

Z pastą problemów nie mam. Musi być miętowa, bo wszelakie smakowe po prostu wciągam i zjadam(ech, te wiśniowe i o smaku coli!).
Mam problem z płynami do paszczy płukania: wszystkie mnie palą niemiłosiernie. Na początku myślałam, że tak ma być, dopiero potem zauważyłam, że jako jedyna z domowników po spotkaniu z płynem siedzę łzawiąc obficie i przyciskam chłodne poduszki do policzków.

Awatar użytkownika
Koffee
łASiczka
Posty: 316
Rejestracja: 27 wrz 2009, 18:40
Lokalizacja: przyległości gdańskie

Post autor: Koffee » 6 gru 2009, 21:41

W takim razie pasta szałwiowa Ziai nie przypadnie Ci do gustu. Wink Co prawda sama jej nie używałam, ale przeczytałam o niej na necie następujący komentarz:
"Ta pasta to takie trochę wspomnienie PRL-u - zielona, w ubogim opakowaniu, pieniąca się przeokropnie i mająca jedynie słuszny (jak wszystkie pasty wówczas) smak - ziołowo-miętowy. Polecam przy problemach z dziąsłami, na co dzień wybieram inne."
Nie zaobserwowałam jakiegoś szczególnego pieniactwa u tej pasty.
Od lat używam Denivit (niestety nie ma wersji bez fluoru), czasem na przemian z inną jakąś... Nie żeby wybielała zęby, bo to tylko reklama, ale to jedyna pasta jaką znam, która się nie pieni i ma przyswajalny smak.
Ona się pieni, imho. Widać jakieś trefne sztuki kupowałam, bo wszystko na odwrót :lol:

Obecnie mam właśnie Denivit. Wybielać ma dopiero po 12 tygodniach, więc jeszcze trochę, zanim zacznę narzekać. Ale niezła jest na doczyszczanie siekaczy z kawy.
Musi być miętowa, bo wszelakie smakowe po prostu wciągam i zjadam(ech, te wiśniowe i o smaku coli!).
Ja nie znoszę mięty, ale co robić... Pamiętam, jak w wieku 10 lat musiałam się przestawić na miętowa, bo moja ukochaną truskawkowa wycofano z produkcji i wprowadzono na jej miejsce wiśniową. Do dzisiaj się nie otrząsnęłam z tego szoku :mrgreen:
Btw. W starożytnym Egipcie podobno czyścili zęby popiołem Very Happy
A w Starożytnym Rzymie portugalska uryną :diabel:
To oszpeć mnie... oszpeć mnie miły. Utnij mi język. Jakoś zmogę. Utnij mi język, żebym nie miała pokusy odzywać się do nikogo.

Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2206
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Post autor: urtika » 7 gru 2009, 19:07

Artemis pisze: U mnie Rossman wybrakowany :P. Była tylko "Ziajka" dla dzieci - o smaku owocowym (wolę ziołowe) i z fluorem :roll:
W moim mieście też Rossman wybrakowany. :wink: Byłam tam dzisiaj i szałwiowej pasty niet.

Koffee pisze: A w Starożytnym Rzymie portugalska uryną
Nie wiedziałam o tym przedtem, ale doczytałam. Faktycznie tak było. Elegantki w starożytnym Rzymie wybielały zęby moczem młodych Portugalek, gdyż podobno podczas transportu przez Alpy i na skutek różnicy temperatur ulegał takim przemianom, że powstawał nadtlenek mocznika.
Quirkyalone

ODPOWIEDZ