romany i wojciechy ;-)

Masz ochotę pogadać o czymś innym? Oto miejsce!
ewutek
kontrabAS
Posty: 600
Rejestracja: 5 wrz 2006, 12:19

Re: romany i wojciechy ;-)

Post autor: ewutek »

Wiadomości są tendencyjne. Najlpsze są transmisje LIVE z sejmu, z przesłuchań komisji śledczych, z procesów lustracyjnych, konferencji prasowych miłościwie nam panujących... czyli fakty z pierwszej ręki... od których rzygać się :?

Awatar użytkownika
clouds clear
golAS
Posty: 1288
Rejestracja: 4 wrz 2006, 13:36
Lokalizacja: ZIELONA GóRA

Re: romany i wojciechy ;-)

Post autor: clouds clear »

Po ostatnich wyborach powiedziałam jedno:" wycofuję się z polityki" :D , aczkolwiek muszę przyznać, że to co obecnie się dzieje w tym *** , przerosło moje najśmielsze oczekiwania.Kiedy wydaje się , że przekroczono już wszelkie granice absurdu, pojawia się nagle nowa koncepcja, tudzież działanie , dzięki którym dostaję ściskoszczęku i wytrzeszczu oczu :D
Z jednej strony faktycznie najlepiej robić sobie z tego jaja, bo na poważnie już się chyba nie da, ale może by tak jakis mały zamach? :wink:

Salomea

Re: romany i wojciechy ;-)

Post autor: Salomea »

Ja po ostatnich wyborach obiecałam sobie, że nigdy więcej nie wezmę udziału w tym cyrku, mój głos i tak nic nie znaczy, bo wybieram dziwnych niszowych kandydatów, którzy nie mają żadnej szansy. A na innych glosować nie mam zamiaru. Zresztą mam już dość tego kraju i najchętniej to bym sobie wyjechała na Alaskę. :twisted: :mrgreen:

ewutek
kontrabAS
Posty: 600
Rejestracja: 5 wrz 2006, 12:19

Re: romany i wojciechy ;-)

Post autor: ewutek »

Do pók będę żyć w tym kraju nigdy nie odmówię sobie wątpliwej przyjemności maszerowania do urny w wiadomym celu. Muszę, jeżeli chcę mieć moralne prawo wyrażania niezadowolenia z tego co i jak się w Polsce wyczynia.

super_sonic
gimnASjalista
Posty: 17
Rejestracja: 5 wrz 2006, 10:21
Lokalizacja: ze świata seksualnych
Kontakt:

Re: romany i wojciechy ;-)

Post autor: super_sonic »

ta ja doszedlem do wniosku, ze nie glosujac w wyborach daje wladze partiom pokroju lpr. jakby nie patrzec na pis zaglosowalo troche ponad 3 mln ludzi w 38 mln kraju. obawiam sie ze wszelkie menelstwo poszlo do wyborow glosowac a inteligencja stwierdzila ze nie ma na kogo glosowac no i mamy piekielko

Salomea

Re: romany i wojciechy ;-)

Post autor: Salomea »

Ja i tak pewnie do następnych wyborów już się stąd wyniosę, więc nie będę miała dylematu, iść czy nie iść. :twisted: :P :mrgreen:

Awatar użytkownika
DZIEWICA8
zarASek
Posty: 1874
Rejestracja: 6 paź 2006, 09:33
Lokalizacja: z Lublina

Romany i Wojciechy

Post autor: DZIEWICA8 »

Wiem, że ten temat jest już stary, jednak na politykę można ponarzekać zawsze, bo to jest temat zawsze aktualny. Dziś panowie Giertych i Wierzejski dalej są przy władzy, a skrajna prawica stale się umacnia. Ostatnio powstała nowa partia tego typu Prawica RP Marka Jurka, która co prawda "mieści się w windzie", no ale jednak istnieje. Mamy też braci Kaczyńskich, którzy zajmują dwa najważniejsze stanowiska w państwie i ich IV RP . Państwo coraz bardziej zaostrza cenzurę: nie dawno ocenzurowano listę lektur szkolnych, ubrania uczniów (mundurki) lub młodzieży (zakaz noszenia ubrań z liściem marihuany), bajki dla dzieci (Teletubisie), a teraz biorą się jeszcze za zespoły muzyczne i będą szukać wśród nich tych, które propagują treści satanistyczne. Aż strach pomyśleć co ONI jeszcze wymyślą.
A propos wyborów to ja zawsze biorę w nich udział i od siedmiu lat głosuję niezmiennie na PSL.
DZIEWICA8
"Boże, daj mi pogodę ducha, abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagę, abym zmieniała to, co zmienić mogę, i mądrość, abym zawsze potrafiła
odróżnić jedno od drugiego."

DZIEWICA8

Awatar użytkownika
Magda
bASyliszek
Posty: 1112
Rejestracja: 1 sty 2007, 18:26
Lokalizacja: Gotei13/Seireitei/Soul Society
Kontakt:

Post autor: Magda »

Licea nie będą nosić mundurków, chyba że dyrekcja sobie zażyczy, wiec mnie raczej ominą :D .
Jak się przyczepią do HIM-u, to zabiję gołymi rękami i nie będzie mi szkoda moich kończyn :evil: .
Kurde, jak się cieszę, że mnie ominie przymusowa matura z matmy, tylko mogłaby do listy przedmiotów wybieranych na maturę dołączyć religia, bo na niej zawsze można coś wymyślić, a przy innych to trzeba wiedzieć :(
Obrazek
Obrazek
Waheguru Ji Ka Khalsa!
Waheguru Ji Ki Fateh!

Awatar użytkownika
Tołdi
ASiołek
Posty: 54
Rejestracja: 23 sty 2007, 12:48
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: Tołdi »

A moim skromnym zdaniem matura obowiązkowa z matematyki powinna być zawsze i wszędzie!!
Bo ludzie potem olewają i dodawać nie potrafią!!
Spoko możę całki czy pochodne większości ludzi do szczęscia potrzebne nie są - ale np na moich studiach (kierunek wogóle związany z matematyką nie jest) na pierwszym roku ta matematyka była i połowa grupy odpadła własnie przez nią!!
A poza tym w ciągu ostatniego miesiąca "zarobiłam" prawie 100zł na pomyłkach kasjerów w sklepach i barmanów - no sorry ale ci ludzi naprawde mieli kłopot żeby pododawać kilka liczb; a nawet jak korzystali z kasy fiskalnej i kwoty im się wyświetlały to i tak źle wydawali!!!
"Wszystko będzie jak być powinno - bo tak już jest urządzony świat"

Awatar użytkownika
Gizmo
Strażnik TeksASu
Posty: 1064
Rejestracja: 13 cze 2006, 11:15
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: Gizmo »

Tołdi pisze:A moim skromnym zdaniem matura obowiązkowa z matematyki powinna być zawsze i wszędzie!!
Matura z matmy to nie była by taka straszna rzecz, gdyby polscy nauczyciele potrafili jej uczyć - ja od zawsze trafiałam na skwaszonych nieudaczników, którzy pół lekcji spędzali siedząc na d... przy biurku, i lubowali się w sianiu terroru wśród uczniów (moja nauczycielka z podstawówki wyzywała klasę od "dałnów"!). Na żadnych innych zajęciach nie doświadczałam takiego stresu i skręcania w żołądku. Matematyka zabrała mi dziesiątki godzin, które mogłabym poświęcić na naukę przedmiotów, które mnie interesowały. Nie mówiąc o kasie, jaką moi rodzice wyłożyli na korepetycje..

Ant
BażANT
Posty: 6068
Rejestracja: 1 paź 2006, 14:26

Post autor: Ant »

Mój matematyk ze średniej rozwiązywał większość zadań metodą założeniową. Zakładał, że dane zadanie jest rozwiązane dobrze :lol:

Istna porażka :?

W sumie to z matmy nigdy nie szło mi najlepiej, szczerze mówiąc. Tylko jak jeden semestr chodziłem na korki, to się nagle mi wszystko rozjaśniło :roll: Typka miała jakieś elektryczne czy coś wykształcenie, w każdym razie u niej nauczyłem się więcej matmy, niż u zawodowych "nauczycieli" matematyki :P
Czczony nie tylko w Chinach

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka »

Ja jakoś miałam szczęście do nauczycieli matematyki w swoim życiu :) W podstawówce babka potrafiła zainteresować i nawet dwa razy wystawiła kilka osób w olimpiadzie matematycznej (ja byłam raz, daleko nie zaszłam, ale było bardzo sympatycznie). W szkole średniej mieliśmy taką świetną nauczycielkę, że zapisałam się na fakultet z matematyki, mimo że nie zdawałam matury z matmy. No a potem kierunek studiów wybrałam tylko dlatego, że na wstępnym była tylko matma do zdawania i na samych studiach też miałam niezłych wykładowców. Mistrzem był gość na pierwszym roku - doktor z wydziału mat-fiz - jajcarz niesamowity, poczucie humoru rewelacyjne, a o matematyce potrafił opowiadać takie historie niesamowite, że człowiekowi żal było z zajęć wychodzić. W sumie taki trochę Napoleon, bo potrafił jednocześnie coś wyjaśniać, trzymać kogoś przy tablicy rozwiązującego zadanie i opowiadać anegdoty o znanych matematykach. No i najważniejsza sprawa - z tymi zadaniami rozwiązywanymi przy tablicy - nie było ciśnienia, nie było drwienia - jak ktoś czegoś nie potrafił, to facet naprawdę fajnie do tego podchodził.

No ale to wszystko i tak podstawy jedynie - moja edukacja matematyczna skończyła się na macierzach, pochodnych, całkach i tym co tam jeszcze potrzebne w statystyce, ekonometrii, badaniach operacyjnych i prognozowaniu/symulacjach. Wyższe półki poza moim zasięgiem, a szkoda w sumie, bo to fascynująca dziedzina...

Awatar użytkownika
DZIEWICA8
zarASek
Posty: 1874
Rejestracja: 6 paź 2006, 09:33
Lokalizacja: z Lublina

Romany i Wojciechy

Post autor: DZIEWICA8 »

Ja swoją maturę zdawałam w 2000 roku. Wtedy był obowiązkowy język polski ustnie i pisemnie, wybrany język obcy ustnie i jeden przedmiot do wyboru ustnie i pisemnie. Ja wybrałam matematykę i język niemiecki. Na pisemnej matematyce udało mi się ściągnąć, na ustnych - matematyce i języku niemieckim pomogli mi nauczyciele. Język polski ustny i pisemny zdałam bez problemów, a potem zdałam egzamin wstępny na filologię polską na UMCS -ie, też ustny i pisemny język polski. Dostałam się tam i skończyłam studia w 2005 roku.
Ja nigdy nie lubiłam przedmiotów ścisłych, zawsze miałam z nimi problemy. Z matematyki i z chemii miałam korepetycje i gdy korepetytor mi tłumaczył to ja rozumiałam. Często nie potrafiłam zrobić jakiegoś zadania z matematyki, a po korepetycjach wydawało mi się ono już łatwe. Zawsze byłam "ciężko kapująca" i trzeba mi było tłumaczyć wszystko szczegółowo, długo, prostymi słowami i kilkakrotnie. Z przedmiotów ścisłych miałam przeważnie mierny lub dostateczny i to też z wielkim trudem. Za to nie miałam żadnych problemów z przedmiotami humanistycznymi.
DZIEWICA8
"Boże, daj mi pogodę ducha, abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagę, abym zmieniała to, co zmienić mogę, i mądrość, abym zawsze potrafiła
odróżnić jedno od drugiego."

DZIEWICA8

Awatar użytkownika
Parkinson
fantAStyczny
Posty: 545
Rejestracja: 4 lut 2007, 11:19
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Parkinson »

no tak dziewico łopatologicznie :P. no ja też tak mam z matmą i innymi przedmiotami ścisłymi a mimo to inż. informatyk :D

ODPOWIEDZ