Strona 39 z 42

Re: kot :-)

: 3 wrz 2015, 08:03
autor: Viljar
@Pawcio1978, nie wiem, co napisała osoba przed tobą, ale posądzenie o "stawianie na piedestale" to częsty błąd myślowy właścicieli psów, którzy - widząc, jak kociarze obchodzą się ze swoimi podopiecznymi - uważają, że koty są traktowane jak półbogowie :) Uwierz mi, że tak nie jest. Takie spostrzeżenie wynika z zupełnie odmiennego sposobu traktowania kota, niezrozumiałego dla miłośników szczekaczek. Faktycznie jest to wymuszone w dużej mierze charakterem kota - etolodzy stwierdzili, że kot traktuje człowieka jak zastępczą matkę. Dlatego pozwala sobie wobec niego na tyle, na ile pozwoliłby sobie wobec innych kotów, a na próby tresury reaguje zdziwieniem, oburzeniem i pogardą ;) Dlatego właśnie "kociarze" wolą mówić, że kot ma "opiekuna", a nie "właściciela" - jest to swoiste podkreślenie odmiennego podejścia właśnie.

Chociaż... religie naturalne faktycznie stawiały koty na piedestale, więc może trochę z tego przeszło do naszej kultury.

Re: kot :-)

: 3 wrz 2015, 18:37
autor: pawcio1978
:viljar: nie każdy psiak to szczekaczka.
http://demotywatory.pl/4383565/Psy-vs-Koty

Re: kot :-)

: 3 wrz 2015, 20:11
autor: bezemnie
Znalazłem dwa małe kociaki na podwórku. Na razie dokarmiamy i obserwujemy, ale patrząc po tym w jakim są stanie nie zanosi się na to, żeby matka była gdzieś w pobliżu. Poobgryzały sobie uszy z głodu. Na razie zostawiam im otwartą komórkę pod schodami, bo są takie chudziutkie, że całe się trzęsą wieczorem, a jednego zaprosiłem wczoraj do domu i mruczał mi w łóżku do czwartej nad ranem (dziękuję bardzo).

Moje koty mnie teraz nienawidzą i już prawie na mnie nie patrzą. ;___;

Re: kot :-)

: 3 wrz 2015, 21:22
autor: pawcio1978
:bezemnie: taaa, jasne. Juz nadinterpretujesz mruczenie.

Re: kot :-)

: 3 wrz 2015, 22:00
autor: Libra
Ale czego Cię to tak drażni? Jemu mruczał, wiec to jego problem bądź nie problem :)

Re: kot :-)

: 3 wrz 2015, 22:01
autor: bezemnie
pawcio1978 pisze::bezemnie: taaa, jasne. Juz nadinterpretujesz mruczenie.
Przecież tam nie było żadnej interpretacji, tylko czysty fakt, że mruczał przez całą noc. HOLA PANIE, ZWOLNIJ.

Re: kot :-)

: 4 wrz 2015, 06:21
autor: Viljar
Typowa rzecz - ludzie, którzy nie lubią kotów, czynią z tej niechęci życiową misję połączoną z koniecznością "uświadamiania". W życiu tego nie zrozumiem.

Mam nadzieję, że domowe koty zaakceptują świeżynki. Póki co, radzę poświęcać im tyle samo czasu, co nowo przybyłym.

Re: kot :-)

: 4 wrz 2015, 22:20
autor: pawcio1978
:bezemnie: zle zinterpretowalem Twoj tekst w nawiasie w przedostatnim zdaniu:p

Re: kot :-)

: 5 wrz 2015, 21:16
autor: bezemnie
Viljar pisze:
Mam nadzieję, że domowe koty zaakceptują świeżynki. Póki co, radzę poświęcać im tyle samo czasu, co nowo przybyłym.
Jeden z maluszków pojechał dzisiaj do lecznicy. W urzędzie miasta nie mogą już na mnie patrzeć, bo co chwila wynajduję im nowego zwierzaka.

Re: kot :-)

: 5 wrz 2015, 21:34
autor: sun
Terran pisze:Jeden z maluszków pojechał dzisiaj do lecznicy. W urzędzie miasta nie mogą już na mnie patrzeć, bo co chwila wynajduję im nowego zwierzaka.
Od tego m.in. też są w tym urzędzie miasta, mogli by się od ciebie czegoś nauczyć. :)

Re: kot :-)

: 5 wrz 2015, 22:07
autor: pawcio1978
sorry. Czego? Ratowania aby bylo wiecej bezpanskich psow/kotow? Albo po to aby kolejna znajda nie miala wlasciciela?

Re: kot :-)

: 5 wrz 2015, 22:38
autor: Libra
Pawcio, co ty jadasz? :P

Kontrolować i sterylizować, a nie fukać na kogoś kto zwierzakowi pomaga :P

Re: kot :-)

: 6 wrz 2015, 09:57
autor: Nightfall
Przygarnoles jednego do siebie?:)
Kotow nigdy nie jest za malo :D

Re: kot :-)

: 6 wrz 2015, 11:46
autor: bezemnie
Nightfall pisze:Przygarnoles jednego do siebie?:)
Kotow nigdy nie jest za malo :D
Mam już dwa. I jeszcze dwa króliczki. Nie bardzo mogę!
pawcio1978 pisze:sorry. Czego? Ratowania aby bylo wiecej bezpanskich psow/kotow? Albo po to aby kolejna znajda nie miala wlasciciela?
Obrazek
in ur face (✿◠‿◠)

Re: kot :-)

: 22 wrz 2015, 11:52
autor: Viljar
Tak się złożyło, że mi się wczoraj zachorowało - osłabienie, katar, ledwo oddycham, w dodatku głowa mnie rozbolała. I co moja kota na to? Ano, ostatniej nocy zrobiła mniej więcej to, co robi ten kot na drugim i trzecim obrazku. I teraz tak: gdyby szukała miejsca do ogrzania, to zrobiłaby to, co zwykle, czyli szurnęła pod kołdrę. Czoło akurat miałem lodowate. A ona właśnie łups! na głowę i zaczęła mruczeć (bardzo donośnie, właściwie to warczała jak betoniarka). Po jakichś dwóch godzinach ból głowy i katar przeszły jak ręką odjął - na co kota też sobie poszła.

I tak wymruczała ze mnie chorobę :) Fakt, mówić nie mogę, bo gardło jeszcze trochę boli, ale poza tym już prawie wszystko gra. Skąd wiedziała, co mi najbardziej dokucza, nie mam pojęcia. Co by nie było przyczyną, chyba jakieś dobre miąsko muszę jej dzisiaj kupić w ramach podzięki :D