psycholog

Masz ochotę pogadać o czymś innym? Oto miejsce!
Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2029
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Post autor: wyrwana_z_kontekstu » 24 paź 2011, 16:49

...

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Post autor: Winkie » 24 paź 2011, 16:58

Tyle, że psycho też często mają problem z rzeczywistością. :wink:
No, ale ja nie jestem z tym szczęśliwa... Oczy W ogóle, jestem strasznie krytyczna i z siebie niezadowolona, a otoczenie ten stan jeszcze pogłębia. Jednak dzięki rozmowom "na kozetce" się trochę poprawiło.
To wiesz gdzie pukaj... Winkie, prive. Jako, że Ty - Kitty nie wezmę zapłaty, a na nogi postawię. Bosmana wprawdzie mam, ale co powiedziałabyś na drugiego oficera? Rekrutacja jeszcze trwa. :wink:

bodolsog
Wyrób chłopakopodobny
Posty: 361
Rejestracja: 26 gru 2010, 00:45

Post autor: bodolsog » 24 paź 2011, 17:03

Jasne, płynę, ale zaklepuję sobie bujanie się w bocianim gnieździe!
Kitty pisze:W ogóle, jestem strasznie krytyczna i z siebie niezadowolona, a otoczenie ten stan jeszcze pogłębia. Jednak dzięki rozmowom "na kozetce" się trochę poprawiło.
Phi, na kozetce trochę Cię ponastawiali, trochę Ci ponakłamywali. Bierz przykład z chocholicy! Bądź sobą i ciesz się z tego. Ona w tym jest mistrzynią!

Otoczenie to taki (marny) dodatek do Twojego świata :)

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2029
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Post autor: wyrwana_z_kontekstu » 24 paź 2011, 17:09

Winkie pisze:Tyle, że psycho też często mają problem z rzeczywistością. :wink:
Jak każdy człowiek.
Winkie pisze: To wiesz gdzie pukaj... Winkie, prive. Jako, że Ty - Kitty nie wezmę zapłaty, a na nogi postawię. Bosmana wprawdzie mam, ale co powiedziałabyś na drugiego oficera? Rekrutacja jeszcze trwa. :wink:
Dzięki, to bardzo miła propozycja. :) Nie wiem jednak czy podołałabym jako oficer, straszna ze mnie cielepa, z moją pomocą pewnie rozbilibyśmy się na pierwszej lepszej górze lodowej. :roll:

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Post autor: Winkie » 24 paź 2011, 17:55

Jasne, płynę, ale zaklepuję sobie bujanie się w bocianim gnieździe!
Zaklepane. 8) Będziesz pomagał mi w nawigacji. Umiesz gotować?
Phi, na kozetce trochę Cię ponastawiali, trochę Ci ponakłamywali. Bierz przykład z chocholicy! Bądź sobą i ciesz się z tego. Ona w tym jest mistrzynią!
Jakiej chocholicy? :mrgreen:
Otoczenie to taki (marny) dodatek do Twojego świata Smile
To trzeba by zanotować. :wink:

Winkie napisał:
Tyle, że psycho też często mają problem z rzeczywistością. Wink


Jak każdy człowiek.
Ale chodzi o to, aby oni NIE byli jak każdy człowiek. Mają być użyteczni. :wink: Taki młotek, albo kombinerki.
Dzięki, to bardzo miła propozycja. Smile Nie wiem jednak czy podołałabym jako oficer, straszna ze mnie cielepa, z moją pomocą pewnie rozbilibyśmy się na pierwszej lepszej górze lodowej. Oczy
Pod moim dowództwem zderzenie z górą lodową byłoby na ostatnim miejscu zagrożeń którymi musielibyście się przejmować. :diabel:

Awatar użytkownika
wyrwana_z_kontekstu
mASakra
Posty: 2029
Rejestracja: 12 mar 2011, 12:42

Post autor: wyrwana_z_kontekstu » 24 paź 2011, 18:00

Winkie pisze: Pod moim dowództwem zderzenie z górą lodową byłoby na ostatnim miejscu zagrożeń którymi musielibyście się przejmować. :diabel:
Bo głównym zagrożeniem byłby sam kapitan? :ewink:

Btw, z kim toczysz dialog w pierwszej części posta? O___o

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Post autor: Winkie » 24 paź 2011, 18:05

Bo głównym zagrożeniem byłby sam kapitan?
Szprytna jesteś. To dobrze. :diabel:
Btw, z kim toczysz dialog w pierwszej części posta? O___o
Z Argentyńskim specjalistą od olewania rzeczywistości i przewodnikiem po El Dorado. Jednym słowem: z Budolsogiem. :mrgreen:

bodolsog
Wyrób chłopakopodobny
Posty: 361
Rejestracja: 26 gru 2010, 00:45

Post autor: bodolsog » 24 paź 2011, 18:08

Kitty pisze:Btw, z kim toczysz dialog w pierwszej części posta? O___o
Jestem ninja! Poruszam się tak szybko, że mnie nie widzisz :D:D
Kapitan(ka) Winkie pisze:Zaklepane. 8) Będziesz pomagał mi w nawigacji. Umiesz gotować?
Jasne, ale z bocianiego gniazda ni dy rydy za kuka robić. Za to mogę szanty śpiewać :D Wszystkie wieloryby z okolicy zlecą się na te wrzaski :D
Kapitan(ka) Winkie pisze:Pod moim dowództwem zderzenie z górą lodową byłoby...
...zaszczytem? :D
Kapitan(ka) Winkie pisze:Z Argentyńskim specjalistą od olewania rzeczywistości i przewodnikiem po El Dorado. Jednym słowem: z Budolsogiem. :mrgreen:
To o mnie mowa! :justcuz:

Winkie
AScetyk
Posty: 4640
Rejestracja: 25 sie 2011, 18:58

Post autor: Winkie » 24 paź 2011, 18:14

Bodolsog
Jestem ninja! Poruszam się tak szybko, że mnie nie widzisz Very HappyVery Happy
O ile nie brałaś korepetycji u Songoku. :wink:


Znowu Bodolsog
Jasne, ale z bocianiego gniazda ni dy rydy za kuka robić.
Kuka to akurat dzielić będziesz z Dimgrafem. Kiedy Ty będziesz pichcił, on będzie w gnieździe. Z reguły w czasie sztormu bądź oblodzenia. :diabel:


Ile jeszcze Bodolsogów?...
:) Bodolsog - to było do pogrubienia.;)
Kapitan(ka) Winkie napisał:
Pod moim dowództwem zderzenie z górą lodową byłoby...


...zaszczytem? Very Happy
Przysługą. 8)

qwerty_456
mASełko
Posty: 148
Rejestracja: 24 lis 2014, 21:52

Re: psycholog

Post autor: qwerty_456 » 26 lis 2014, 15:25

Neurolog mnie wysłał z podejrzeniami zaburzeń emocjonalnych oraz zaburzeń osobowości, ale "idę, idę i dojść nie mogę".
Nadmierny dobrobyt szkodzi równie mocno co złe doświadczenia.

Awatar użytkownika
Sherly
AS gaduła
Posty: 475
Rejestracja: 17 mar 2014, 16:22
Lokalizacja: Gallifrey

Re: psycholog

Post autor: Sherly » 26 lis 2014, 16:07

Gdy byłam dzieckiem chodziłam do psychologa. Nic nie pamiętam, a rodzice nie bardzo chcą o tym mówić (a mi głupio zapytać).
Będąc dorosłym u psychologa byłam raz. Stwierdził u mnie nerwicę lękową i skłonność do depresji. Byłam też kilka razy u psychiatry który przepisał mi radosne tabletki, które dosyć szybko przestały działać, albo tak mi się tylko zdaje. Radosne tabletki poszły w odstawkę, a mnie brak odwagi (nie mówiąc o pieniądzach) by iść na terapię.

qwerty_456
mASełko
Posty: 148
Rejestracja: 24 lis 2014, 21:52

Re: psycholog

Post autor: qwerty_456 » 29 sty 2015, 13:32

Ja w dzieciństwie chodziłem do psychologa i neurologa. Wtedy po badaniach, psycholog stwierdził spore problemy emocjonalne, a neurolog uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego.
Nadmierny dobrobyt szkodzi równie mocno co złe doświadczenia.

Awatar użytkownika
Biała
pASibrzuch
Posty: 234
Rejestracja: 9 gru 2014, 21:08

Re: psycholog

Post autor: Biała » 29 sty 2015, 23:05

Ja w dzieciństwie chodziłam wiele razy. Jak byłam bardzo mała, przez moją skrajną nieśmiałość podejrzewali autyzm. Badania u neurologa nie wykryły nic, parę lat spokoju... W podstawówce mówili o mnie, że "mam swoje dziwactwa, lubię dla zasady robić na przekór, bywam czasami uparta". W gimnazjum stałam się szkolną ofiarą, bo jak to bywa, złośliwcy od razu szóstym "zmysłem oprawcy" wyczują, kto się nie potrafi bronić. To znów pedagog, psycholog, gadanie o niczym w zasadzie... Ciocia lekarka ostatnio mi powiedziała, że po prostu byłam inteligentniejsza od tych pedagogów ;-) Tylko z czasem rosły u mnie lęki i fobie, na zmianę z obsesjami i nawracającymi dołkami - tyle że NIKT nie wiedział, że to wszystko stanowiło podświadomą reakcję dziecka na alkoholizm ojca. W drugiej gimnazjum dostałam tabletki uspokajające od psychiatry, na te nerwice chyba... Chodziłam na prawie śpiąco, dopóki babcia, była farmaceutka nie zaprotestowała przeciwko "rozstrajaniu i truciu młodego organizmu". W pierwszej liceum raz byłam u tej samej pani psychiatry, czytała o mnie informacje z kartki, nie miała o mnie właściwie pojęcia, mimo strachu przed nią, trochę się z niej śmiałam po fakcie ;-) Dopiero wtedy (mamusi odporność psychiczna chyba zaczęła siadać i skończyło się ukrywanie wszystkiego za wszelką cenę) zaczęło do mnie docierać, jak wygląda sytuacja w rodzinie, moja nerwica przybrała postać psychosomatycznej, rozwalając mi całkowicie trzy lata życia. O ile wcześniej poza aktywnością czysto szkolną, żyłam w świecie wykreowanym w mojej wyobraźni, opowiadaniach i wierszach, wtedy wycofałam się kompletnie. Ale jakoś wtedy u żadnego psychologa nie byłam... Z własnej woli do psychologa poszłam na drugim roku studiów, na terapię grupową zaburzeń lękowych. Nie wiem, na ile mi to pomogło... Latem spotkania się zakończyły, w wakacje kilka wstrząsów wybudziło mnie z letargu i chyba wtedy zapragnęłam nadrobić całe dotychczas zmarnowane życie. Na początku trzeciego roku zbierałam makulaturę, dla wyrobienia dyscypliny, nie dla zarobku, zaczęłam pracować "charytatywnie" w laboratorium na uczelni. Miałam też inne problemy, pewna osoba z rodziny podzieliła się swoimi antydepresantami... Wiem, że tak nie można i to może zaszkodzić, ale doraźnie pomogło. Wtedy już zauważyłam, że moje załamania przychodzą cyklicznie, co kilkanaście miesięcy i zanikają, szkoda tylko, że każdy kolejny nawrót jest coraz silniejszy... Po kilku tygodniach przerwy, po koszmarnych wakacjach, kiedy postanowiłam sobie twardo zerwać kontakty z ojcem i jego częścią rodziny, znów dostałam "wspomagacze" z zaleceniem rozpoczęcia terapii... Starczyło na miesiąc, potem zaczęły się studia, zaczęłam rozbudzać w sobie pracoholizm, to troszkę pomagało. Obecnie rozważam wizytę u psychologa, ale nie u psychiatry. I żadnych antydepresantów, bo wyrabiają odporność na psychodeliki ;-) Szkoda by było pozbawiać się ich uroku...

Ech, rozpisałam się ;-)
Matka jest o 21 lat starsza od swojego dziecka. Za 6 lat dziecko będzie 5 razy młodsze od matki. Gdzie jest ojciec??

Awatar użytkownika
Poison Ivy
fantAStyczny
Posty: 578
Rejestracja: 3 cze 2014, 23:14

Re: psycholog

Post autor: Poison Ivy » 30 sty 2015, 13:27

Moja siostra jest psychologiem, więc nigdzie nie muszę chodzić. Twierdzi, że jestem normalna. :)

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2579
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: psycholog

Post autor: Viljar » 30 sty 2015, 13:45

Ja u psychologa, za gorącymi namowami, byłem raz. Usłyszałem diagnozę, którą można porównać do sytuacji, jakby zdeklarowany weganin dostałby informację, że jada za dużo wieprzowiny. I tak byłem sceptycznie nastawiony do psychologów, a od tamtej pory nie wierzę w to zupełnie.

Poza tym, ze wszystkimi problemami radzę sobie sam albo mi nie przeszkadzają :P
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

ODPOWIEDZ