Kanon lektur szkolnych

Masz ochotę pogadać o czymś innym? Oto miejsce!
Awatar użytkownika
zazu24
AS gaduła
Posty: 423
Rejestracja: 16 sty 2013, 11:00
Lokalizacja: Śląsk

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: zazu24 » 13 wrz 2013, 22:32

wyrwana_z_kontekstu pisze:Szacunek to tylko prawo i medycyna wzbudzają, ale już niedługo, bo i tam zawita niż demograficznych imbecyli.
Wierz mi, już zawitał. Z wielu moich znajomych, którzy studiują medycynę jako lekarzom zaufałabym może dwóm osobom. Reszta to odpadki typu 'tatuś lekarz, mamunia lekarz, ktoś musi przejąć klinikę'.
A moja przyjaciółka studiuje prawo i mówi, że tam sytuacja jest identyczna. A przez postępujące odmóżdżenie społeczeństwa i wszechobecny niż teraz na prawo dostaje się praktycznie każdy, kto aplikuje, więc nawet, jeśli nie ma koneksji rodzinnych to może skończyć ten, zarezerwowany kiedyś dla elity intelektualnej, kierunek będąc średnio inteligentnym łamane przez wcale.
mam problem. często bywam wesoła, ale nie pamiętam już, kiedy ostatnio byłam szczęśliwa.'

Awatar użytkownika
dziwożona
tłumok bezczASowy
Posty: 1940
Rejestracja: 29 lut 2008, 20:29
Lokalizacja: z bagien i uroczysk
Kontakt:

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: dziwożona » 14 wrz 2013, 06:13

Nie miałabym nic przeciwko dziedziczeniu zawodów w rodzinach, gdzie moralność i inteligencja są na wysokim poziomie. Niestety, jest inaczej. Ostatnio spotkałam moją byłą maturzystkę. Skończyła medycynę. Chciała na okulistykę, niestety, wszystkie miejsca są pozajmowane przez krewnych i znajomych królika. Dziewczyna popłakała się, kiedy mi opowiadała, że jej koleżanka została zmuszona przez ojca okulistę na wybranie tej specjalizacji, choć ona wolałaby coś innego. Córeczka tatusia zajmuje miejsce przeznaczone dla kogoś innego, kto swój zawód wykonywałby z pasją i zaangażowaniem. Raz trafiłam na okulistyczną izbę przyjęć z ciśnieniem w oczach 28 i 30. A pańcia powiedziała, że mam nie histeryzować, bo nie tak łatwo jest oślepnąć. I nie dostałam nic, chociaż w jednym oku przez kilka godzin widziałam tylko światło. Ja już dawno powiedziałam, że nie chcę, żeby lekarze mnie leczyli, wolę umrzeć godnie.
Seks należy tępić, gdyż z niego biorą się dzieci - źródło naszej nieustającej, pedagogicznej udręki.

Awatar użytkownika
dimgraf
szarASek
Posty: 2607
Rejestracja: 7 sie 2011, 13:26
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: dimgraf » 14 wrz 2013, 11:55

Na szczęście wciąż rynek weryfikuje choć ci słabi także coś z tego tortu uszczkną i nawet po blokują miejsca pracy tym naprawdę zdolnym. Mówię tu chociaż o informatykach bo jest to mi bliska dziedzina i wiem jak wyglądało studiowanie i poziom wiedzy wielu studentów z mojego roku. Ale prędzej czy później ten tytuł inżyniera się do podtarcia nada, bo firma jak znajdzie kogoś lepszego to jest jasne, że wymieni i taki "informatyk" będzie stukał w klawiaturę ... kasy w markecie. Może by i się przydało podnieść poziom nauczania ale w obecnym systemie jest to niemożliwe bo trzeba równać i jak ktoś zdolniejszy to i tak się nie może nauczyć więcej od innych (za wyjątkiem nauki z pasji przez literaturę z internetu), bo "głupków" trzeba podciągnąć.
"Szczęście jest tak bardzo blisko, jeśli tego chcesz
marzeniami zbuduj przyszłość, swój własny los"
Obrazek

Awatar użytkownika
dziwożona
tłumok bezczASowy
Posty: 1940
Rejestracja: 29 lut 2008, 20:29
Lokalizacja: z bagien i uroczysk
Kontakt:

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: dziwożona » 14 wrz 2013, 20:40

Najgorsze jest to, że nikt nie wie, jak podnieść ten nieszczęsny poziom szkolnictwa, który jest tak wysoki, że ryje w ziemi.
Seks należy tępić, gdyż z niego biorą się dzieci - źródło naszej nieustającej, pedagogicznej udręki.

klapouchy
zapASnik
Posty: 651
Rejestracja: 22 mar 2006, 22:45

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: klapouchy » 15 wrz 2013, 09:39

Wiedza to może by się jakaś znalazła, ale brakuje kasy niestety. Teraz własnie marnujemy szanse. Niż demograficzny daje taką szanse żeby klasy były nieco mniejsze. Wiadomo, że im mniejsza klasa tym łatwiej dotrzeć do każdego dziecka indywidualnie. Ale niestety przyjeto koncepcje oszczędzania na oświacie i likwiduje się szkoły tłumacząc, że się nie opłaca do nich dokładać. Samorządy likwiduja szkoły a państwo umywa ręce. Pamiętajmy jednak, że to nie jest wina samorządów, że tak robią. Rząd dał podwyżki dla nauczycieli (marne bo marne, ale dał) ale nie dał na to kasy. Wręcz przeciwnie. Kasy na szkoły idzie coraz mniej, bo szkoły dostają dotacje w zależności od uczniów a tych jest coraz mniej. Jeśli utrzymanie szkół wzrosło a kasy jest coraz mniej samorzady niejako zmuszone sa likwidowac szkoły.

Awatar użytkownika
dziwożona
tłumok bezczASowy
Posty: 1940
Rejestracja: 29 lut 2008, 20:29
Lokalizacja: z bagien i uroczysk
Kontakt:

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: dziwożona » 15 wrz 2013, 09:45

U nas w zerówce jest 28 dzieciaków. Jazda pod górę bez trzymanki. Silniejszy się przebije, słabszy odpadnie.
Seks należy tępić, gdyż z niego biorą się dzieci - źródło naszej nieustającej, pedagogicznej udręki.

Awatar użytkownika
dimgraf
szarASek
Posty: 2607
Rejestracja: 7 sie 2011, 13:26
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: dimgraf » 15 wrz 2013, 11:28

Moim zdaniem nie chodzi o kasę. Pisałem jak można przeorganizować szkoły aby właśnie było można podnieść poziom. Nie zmienia to przecież ani liczby godzin (jakie uczeń spędza) ani kosztów utrzymania. Tylko problem jest inny. Wprowadzając proponowany przeze mnie system może się okazać, że np. polonistów jest za dużo w szkołach więc trzeba zwolnić, a na ich miejsce np. zatrudnić fizyków. Tylko właśnie zwolnienie nauczyciela czasami jest niemożliwe bo: jest mianowany, związkowiec, radny, czy choćby czynnik moralny (bo przecie nic nie potrafi prócz uczenia [o ile potrafi :mrgreen: ] i nie będzie mógł znaleźć pracy). Co prawda to co napisał Klapouchy, że państwo płaci od głowy jest złe ale przy polityce solidarnej nie ma innej możliwości.
"Szczęście jest tak bardzo blisko, jeśli tego chcesz
marzeniami zbuduj przyszłość, swój własny los"
Obrazek

klapouchy
zapASnik
Posty: 651
Rejestracja: 22 mar 2006, 22:45

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: klapouchy » 15 wrz 2013, 13:00

Dimgraf jest inna możliowśc. Państwo płaci szkole tyle ile ona potrzebuje. Tyle, że to kosztuje i to naprawdę sporo. Nie podniesiesz jakości kształcenia, jesli nie dosypiesz kasy. Po pierwsze małe klasy wymagaja wiekszej liczby nauczycieli. Nauczycieli wrecz przeciwnie nie nalezy zwalniac, ale trzeba ich zatrudnic wiecej. Ale jak trzeba to mozna zwolnic, jak nie ma godzin polskiego to sie zwalnia poloniste wiec nie pisz, że nie można. Po drugie jesli chcemy zeby w tym zawodzie pracowali naprawde dorzy ludzie to musza naparwde dobrze zarabiac. Niestety nie brakuje nauczycieli idiotów, bo jest to zawód gdzie jak sam pisałes, czesto pracuja ludzie którzy nic innego nie umieja. Gdyby nauczycielom dobrze płacono byłaby w tym zawodzie znacznie surowsza selekcja. Podstawowy problem polega na tym, że wydatki na edukacje zwracaja się mniej wiecej za 20 lat, a politycy mysla w horyzoncie czteroletniej kadencji.

znów jeden temat sie na dwa watki podzielił :P albo i wiecej niz dwa :P

Awatar użytkownika
dimgraf
szarASek
Posty: 2607
Rejestracja: 7 sie 2011, 13:26
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: dimgraf » 15 wrz 2013, 13:46

Fakt, że temat uciekł więc tu skończmy OT i zostawiam link do kontynuacji we właściwym

http://asexuality.org/pl/viewtopic.php? ... 0&start=15
"Szczęście jest tak bardzo blisko, jeśli tego chcesz
marzeniami zbuduj przyszłość, swój własny los"
Obrazek

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: panna_x » 3 lis 2013, 09:07

Wg mnie liste lektur nalezaloby zmniejszyc, mimo ze jestem polonistka i lubilam polski w szkole, to jednak był to w liceum maraton, od lektury do lektury, na szybko, byle w miare zdazyc z programem. Mysle, ze nie ma po co robic malej historii literatury w szkole, skoro i tak wiekszosci nie będzie to potrzebne ani na studiach, ani w zyciu.

Np. nie wiem, po co było kilka dramatow romantycznych- Mickiewicz, Slowacki, Krasinski. Wg mnie można było wybrac jeden do omowienia cech tego gatunku i na tym skonczyc ( a wiecej tylko na rozszerzonym profilu humanistycznym). Przez ten natlok lektur nie ma prawie lekcji o jezyku w szkole sredniej. Dla mnie to może nie problem, bo i tak wolalam literaturoznawstwo niż jezykoznawcze rzeczy, ale ta dysproporcja jest rażąca. Oczywiście konczylam szkole starym systemem, w nowym ponoc troche zmniejszyli i zmienili lektury, ale jednak dalej jest ich sporo.

Poza tym omawiane jest w sumie tylko literatura piekna, nie ma ( lub w malej ilosci jest) cos innego, jak chocby publicystyka ( czy dawna, czy wspolczesna), a wiele artykulow, felietonow jest naprawde ciekawych, przystepnie pisanych, dotykaja bezposrednio aktualnych wydarzen, można poznawac rozne punkty widzenia na nasza rzeczywistość.

A Wy jaka ksiazke dalibyscie do kanonu lektur, a jaka byscie na pewno usunęli?

Ja bym chyba usuwala te pozycje, które powielają się- jak z dramatami romantycznymi. Natomiast nie rozumiem pomyslu ostatniego, ze ma być wycofany „ Pan Tadeusz”- nie dosc, ze to jedyna ksiazka reprezentująca ten gatunek literacki w liscie lektur, to jeszcze dosyc znaczaca, jedna z najwazniejszych w naszej literaturze- predzej można by usunac cos innego, mniej waznego, drugoplanowego w dziejach literatury, a to zostawic.

Oto moja czysto subiektywna lista ksiazek:
- dalabym cos Wellsa, prekursora sci-fi ( np. Wehikul czasu, Wojna światów- jest to kanon swiatowej literatury, wiele odwolan do tych utworow, poza tym jak już mowilam, literatura nie jest tylko piekna, ale tez istnieja inne gatunki- chyba ze już to zaproponowano gdzies?)
- dałabym jedno opowiadanie Poego ( ze względu na to, ze jest pisarzem kultowym w kregach anglojęzycznych, również dlatego, ze lubię ów lekko mroczny klimacik, czarny humor i groteskę tak charakterystyczne dla jego tworczosci- i dlatego, ze to ulubiony pisarz jednego z mych ulubionych rezyserow, Burtona : )
- no i „Wyrok na Franciszka Kłosa”- bo uwielbiam tę ksiązkę, a także jej niepoprawnosc polityczna, psychologizm postaci, no ogolnie zwalila mnie z nog

i to w sumie tyle. Choc mam swiadomosc, ze to, co z przymusu, nigdy się nie podoba, wiec czy jest wiekszy sens dokladac cos uczniom? Jak ktos lubi czytac, to będzie czytal, a jak nie, to tez się tego raczej nie zmieni ( mnie np. nic nie przekona do matmy, chemii i fizyki).

- wykreslilabym takie ksiazki, które nic nowego wg mnie nie wnosza np. kilka utworow prezentujacych ten sam gatunek literacki, czy poruszajacych bardzo podobny temat ( np. podstawowkowe nowele, z których wszystkie wlasciwie mowia to samo, o tych biednych wiejskich dzieciach- mysle, ze 2, 3 wystarczylyby, by przyblizyc temat i nie trzeba mnozyc bytow)

Awatar użytkownika
dimgraf
szarASek
Posty: 2607
Rejestracja: 7 sie 2011, 13:26
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: dimgraf » 3 lis 2013, 17:08

Zgadzam się, że można by wywalić z połowę. Np. te wszystkie powieści historyczne. Zresztą nawet posunąłbym się dalej i zlikwidował kanon lektur. Lepiej aby na języku polskim skupić się na analizie tekstu. Mogłyby to stanowić wyraziste fragmenty lektur, które mogłyby zachęcić ucznia do przeczytania owej pozycji. Też powinien być nacisk na naukę pisania. Ale nie tak jak to się teraz odbywa (tak było w moim gimnazjum może coś się zmieniło) nauczyciel każe (choć wręcz mógłbym napisać karze od kary, bo to jak kara za grzechy) przeczytać lekturę po czym napisać w oparciu o nią rozprawkę na jakiś chory, nudny i beznadziejnej temat podając tylko ogólną konstrukcje rozprawki. No i generalnie godzin lekcyjnych z tego przedmiotu powinno być mniej.

A co do pozycji jaką bym polecał wszystkim i może wcisnął do kanonu to chyba moja ulubiona pozycja, którą przeczytałem dopiero w dorosłym życiu po obejrzeniu filmu. Mowa o "Władcy much" Wiliama Goldinga.
Pozycję tą odkryłem dopiero jak natrafiłem na ten filmik.
"Szczęście jest tak bardzo blisko, jeśli tego chcesz
marzeniami zbuduj przyszłość, swój własny los"
Obrazek

Awatar użytkownika
marisaxyz
alabAStrowy bożek
Posty: 1230
Rejestracja: 8 gru 2011, 15:34

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: marisaxyz » 3 lis 2013, 20:01

ja bym dorzuciła coś Kapuścińskiego
Last night I felt
real arms around me.
No hope, no harm,
just another false alarm...

Awatar użytkownika
Falka
pASsanger
Posty: 472
Rejestracja: 11 sie 2012, 19:55
Lokalizacja: Lublin/Podlasie

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: Falka » 3 lis 2013, 22:09

Jak ja chodziłam do liceum Kapuściński był w kanonie albo we fragmencie albo nie było kiedy go przerobić. Ja ogólnie dorzuciłabym pozycje z kilku ostatnich lat.
Nie próbuje nawet być normalna,
bo normalność to pierwszy syndrom
śmiertelnie groźnej choroby...
Gdy tylko czuję, że nadchodzi normalność
natychmiast szukam antidotum

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: panna_x » 4 lis 2013, 10:28

No polowa to dla mnie przesada, ale tak z jedna trzecia to bym wywalila : )

Akurat ja lubilam powiesci historyczne, także choc jedna to bym zostawila w calosci dla zaprezentowania gatunku. No i jednak dla nas może to naiwne i nudne, ale kiedys Sienkiewicz był kultowy, jego ksiazki wywarly spore wrazenie w owczesnym spoleczenstwie.

Można rzecz, ze Henius wylamal się z ogolnie przyjetego kanonu pozytywistycznego, piszac te powiesci, i odniosl sukces : ) Ale kilka historycznych to przesada, uwazam, ze jedna wystarczy.

Co bym wywalila?
Nie wiem, co aktualnie jest, a co nie w programie, bo nie ucze w szkole. Bazuję wiec na tym, co ja mialam w szkole.

Na pewno wyrzucilabym „Lorda Jima” Conrada- dla mnie ta powiesc była przerazliwie nudna, poza tym nie miala zadnego wiekszego znaczenia w historii naszej literatury, pisarz tez srednio u nas znany ( swiadczy o tym chocby taki prozaizm, jak to, ze jakos nie spotykam w miastach ulic jego nazwiska, a Mickiewicza czy Sienkiewicza owszem).

Ja, kiedy chodzilam do szkoly, to znowuz wtedy chcialam w skrytosci ducha, żeby było wiecej dyskusji na temat bohaterow ksiazek, jakas ocena ich postepowania, co można byłoby zrobic na ich miejscu czy cos w tym stylu, chcialam również wiekszej kreatywnosci np. wymyslanie dalszych losow postaci, alternatywnego zakonczenia, czy cos podobnego.

Ksiazki, i prezentowane w nich historie, powinny wlasnie budzic jakies emocje, przezycia w zwiazku z wystepujacymi postaciami, ale wg mnie było to zabijane poprzez szybkosc, pobieznosc, skupienie na tle epoki literackiej, nadmiar wiedzy techniczno- warsztatowej ( np. mamy tu taki a taki typ narratora czy cos w tym stylu), także jednostronnosc interpretacji. : )

Kiedy chodzilam do szkoly, to bardzo mi się podobali „ Krzyzacy”- Dim pewnie zaraz mnie wysmieje za to, ale coz trudno. W kazdym razie wówczas ta powiesc zrobila na mnie bardzo duze wrazenie. Tyle, ze moja ocena jednej z postaci odbiegala od tej ogolnie i powszechnie przyjetej za sluszną. Może to była naiwnosc, mialam wtedy 14 lat, ale jeśli nie ksztaltuje się zdolnosci wyrabiania wlasnego zdania, to trudno tez potem oczekiwac w przyszlosci samodzielnego myslenia od uczniow.

A co bym zostawiła? Na pewno Szekspira, bo to jednak tak znaczacy tworca, ze wstyd nie znac.

Awatar użytkownika
dimgraf
szarASek
Posty: 2607
Rejestracja: 7 sie 2011, 13:26
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: dimgraf » 4 lis 2013, 11:41

Kiedy chodzilam do szkoly, to bardzo mi się podobali „ Krzyzacy”- Dim pewnie zaraz mnie wysmieje za to
Czemu miałbym wyśmiać. To, że nie lubię powieści historycznych i ogólnie historii poza małymi wyjątkami, które właśnie w szkole są traktowane po macoszemu to nie znaczy, że zaraz wyśmieję za "Krzyżaków". Tak samo wiem, że wielu osobą się podoba "W pustyni i w puszczy", a dla mnie to jest nudne. Porównując tą pozycje do podanego przeze mnie "Władcy much" to różnica jest znaczna. Przede wszystkim wyraźny protagonista i antagonista, przemiana bohaterów, studium postaci (nadanie im wyrazistego charakteru), itd. Jakoś w powieści Sienkiewicza tego wszystkiego mi brakuje. Ale gusta są różne i nie będę negować każdej pozycji. Poza tym wracając do samej problematyki z lekturami to nawet nie chodzi o ich ilość ale o sposób analizowania ich. 9 klas podstawówki (bo gimnazjum to i tak jak podstawówka) skutecznie we mnie zabijały jakiekolwiek zainteresowanie literaturą, aż do czasu liceum. Może jest ich za dużo w stosunku do ilości godzin lekcyjnych i dlatego tak, a nie inaczej się z nimi pracuje, a może to kwestia przygotowania samych nauczycieli, programu... każdy sam diagnozę niech sobie postawi.
"Szczęście jest tak bardzo blisko, jeśli tego chcesz
marzeniami zbuduj przyszłość, swój własny los"
Obrazek

ODPOWIEDZ