Kanon lektur szkolnych

Masz ochotę pogadać o czymś innym? Oto miejsce!
panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: panna_x » 6 lis 2013, 09:28

Owszem, zgadzam się, ze tego u Sienkiewicza nie ma- wynika to z konwencji tego gatunku. Może my dzis nazywamy to literatura piekna i wzniosla, bo się przyjelo czcic Sienkiewicza i mialo to tez podbudowac troche psychicznie ludzi po tych wszystkich kleskach militarnych, ale generalnie była to literatura komercyjna, przygodowa, nacisk miał być polozony na akcje, wiec na psychologizm postaci nie bardzo jest miejsce, swieta prawda. Postaci były czarno-biale, uproszczone, z tym się zgodze. Cos jak dzis Spider- Man, tyle ze tamto w historycznej otoczce. Ale reszta to samo: tyle, ze dzis to sa walki z jakimis supergadzecikami i nadprzyrodzonymi mocami, a wtedy poscigi na koniach, szpady i owczesna bron. Ale dalej walka dobra ze zlem, prosty i czytelny podzial postaci, watek romansowy- ten to koniecznie zawsze musi byc.
No i jak widac te shcematy ciagle sa jakos aktualne, sprawdzaja się- wtedy jak powstawala Trylogia był szal na nią, dzis hitami kinowymi tez sa często filmy tego rodzaju, rozne Spider-many, Avengers : )
Oczywiście wiem, ze to nie kazdemu odpowiada.
Wladca much to swietna ksiazka i tez bym ją polecała.

Awatar użytkownika
dimgraf
szarASek
Posty: 2607
Rejestracja: 7 sie 2011, 13:26
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: dimgraf » 6 lis 2013, 12:28

No może i masz rację. Fakt, że na przestrzeni 40 - letniej pewne kanony ulegają zmianie przez różne wydarzenia geopolityczne i konflikty zbrojne. Akurat jeśli chodzi o konwencje gatunku to zestawiłem te dwie pozycje właśnie przez podobny gatunek. Tu i tu bohaterami są dzieci, tu i tu walka o przetrwanie. Ale faktycznie może powinienem zestawić coś w tej konwencji z dokładnie tego samego okresu.

Akurat Spidermana itp. nie zestawiałbym ze Sienkiewiczem bo to już zupełnie inny gatunek.
"Szczęście jest tak bardzo blisko, jeśli tego chcesz
marzeniami zbuduj przyszłość, swój własny los"
Obrazek

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: panna_x » 7 lis 2013, 10:42

Alez podobny- oba to sa obrazy przygodowe, tylko w roznych otoczkach- historycznej i fantastycznej :) Przynajmniej dla mnie to zblizone, przygodowe, komercyjne schematy- nie, ze to zarzut, bo lubie komercję co mowilam tyle razy.

Awatar użytkownika
dimgraf
szarASek
Posty: 2607
Rejestracja: 7 sie 2011, 13:26
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: dimgraf » 8 lis 2013, 19:55

Raczej nie zgodzę się z tym komercyjnym schematem, bo wszystko by można nazwać tym określeniem. Nawet wymyślając coś całkowicie nowego nie da się odejść od schematów.
"Szczęście jest tak bardzo blisko, jeśli tego chcesz
marzeniami zbuduj przyszłość, swój własny los"
Obrazek

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: panna_x » 1 gru 2013, 10:17

Jeśli chodzi o nowe podejscie do lektur to ja wlasnie nie zgadzam się z tym, żeby omawiac fragment ksiazki, a reszty nie( co teraz się uskutecznia nieraz). Takie wyrywanie z kontekstu moim zdaniem nie sluzy odbiorowi lektury. Tak robiono z niektórymi ksiazkami i wychodzilo, ze np. Przedwiosnie jest wyrazem poparcia dla rewolucji, socjalizmu i komunizmu.
Moim zdaniem lektur powinno być mniej, a jeśli już to w calosci ( jeśli uczniowie nie czytaja to trudno, wg mnie jak ktos nie chce czytac to nic go nie zmusi ani nie zacheci, wiec ludzenie się, ze jak dostanie mniejsza czesc ksiazki to latwiej ja strawi dla mnie jest falszywe, predzej już uwierze ze szczegolowe testy ze znajomosci lektury by zmusily do czytania- w koncu nie można zbierac samych pal jeśli chce się jako tako zdac przedmiot). Natomiast zupelnie nie rozumiem pomyslu omawiania niektórych scen Kordiana czy Nie-Boskiej Komedii. Wg mnie należy albo przeczytac caly utwor ( jeśli już, a jak mowilam jestem za tym, żeby wybrac jeden konkretny dramat romantyczny w liceum i jego przedstawic w calosci jako reprezentanta gatunku i mysli romantyzmu), albo wcale. A nie jakies wycinki np. scene jak Kordian idzie zabic cara- a nie znamy tego, co było wczesniej. Czyli co go do tego popchnęło. Taka scena jest wtedy kompletnie niezrozumiala i nieczytelna.
Zas nie uwierze, ze uczen jak nie musi to sam z ciekawosci siegnie do ksiazki, by się dowiedziec reszty. Owszem sa wyjatki, pasjonaci, ale wiekszosc nie czyta i nie lubi tego. Jak nie ma przymusu, to na pewno sami nie przeczytają.

Awatar użytkownika
dimgraf
szarASek
Posty: 2607
Rejestracja: 7 sie 2011, 13:26
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: dimgraf » 2 gru 2013, 17:38

predzej już uwierze ze szczegolowe testy ze znajomosci lektury by zmusily do czytania
Mnie wręcz przeciwnie. Przyznaje się nie byłem miłośnikiem czytania lektur. Raz dlatego, że wiele z nich jak dla mnie było straszliwie nudnych. A po drugie to właśnie taki przymus, że masz przeczytać lekturę, a potem test sprawdzający znajomość tekstu. Potem nawet jak przeczytałem lekturę to i tak nie wychwytywałem spośród setek stron akurat tyk szczegółów, które były jakże istotne dla nauczycielki i w rezultacie i tak ocena była taka sama jak po przeczytaniu bryka, w którym są zazwyczaj wyszczególnione najbardziej "kochane smaczki" przez nauczycieli. Najwięcej się nauczyłem i jednocześnie najbardziej polubiłem pracę z tekstem w liceum. Tam poza kanonem, który był właściwie traktowany trochę po macoszemu było dużo ćwiczeń z analizy fragmentu tekstu lub krótkich tekstów. Nauczyciel zmuszał do myślenia i patrzenia na tekst pod różnymi kątami i wyciągania jak najwięcej informacji z możliwością własnej interpretacji. Dzięki takiemu przygotowaniu zdałem bardzo dobrze maturę i naprawdę nauczyłem się pracować z tekstem. Więc tak naprawdę lektury w życiu nie dały mi nic i nie zrobiły ze mnie "patrioty". (Prawdziwi patrioci :mrgreen:)

*dla tych co nie zrozumieli mojego sarkazmu na koniec wyjaśnienie: - nie podpalam własnego kraju w imię wyznawanej przeze mnie ideologii i walki z symbolami z nią niezgodnymi.
"Szczęście jest tak bardzo blisko, jeśli tego chcesz
marzeniami zbuduj przyszłość, swój własny los"
Obrazek

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: panna_x » 13 sty 2014, 15:02

Tez jestem za własnymi interpretacjami. : ) Ja np. różniłam się w ocenie postaci od przyjętego wyznacznika, ale nie wychylałam się z tym. Z tymże nie wiem, na ile to moja własna ocena, a na ile czasami bywałam tylko przekorna- żeby być na odwrót niż inni, mimo że tylko wewnętrznie. W każdym razie było też parę takich przypadków, że naprawdę szczerze byłam przekonana co do takiej odmiennej oceny postaci.

Np. w „Siłaczce” lubiłam głównego bohatera. Oczywiście w szkole u nas obowiązywał taki jednoznacznie czarno-biały podział i pewne uproszczenie : omawialiśmy, że Siłaczka była tą dobrą postacią ,a lekarz negatywnym bohaterem, bo był konformistą, zrezygnował z ideałów itd.

Dla mnie nie był negatywnym bohaterem, ja go polubiłam i było mi go żal- na początku starał się pomagać, ale inni go zniszczyli psychicznie i sobie odpuścił, i tyle. Nie widziałam powodu, czemu mamy go uważać aż za tak okropnego, złego człowieka. A oni jechali w szkole, ze to ten zły, oportunista, karierowicz, zdrajca, leń i co tam jeszcze- niemalże uosobienie najgorszych rzeczy : ) A ona taka wspaniała i dobra, wszystko poświęciła. I dzięki temu wygrała, bo nie straciła swoich ideałów ( o ile śmierć w nędzy można nazwać „wygraną”- dziś podchodzę do tego ironicznie, ale w naszej szkole to przeszło).Wtedy myślałam, że lubię tych „złych” i już.

I do tej pory zostałam przy moim zdaniu. Na studiach na szczęście już trochę inaczej omawialiśmy Żeromskiego, z bardziej ludzkiej perspektywy( to akurat wyjątkowo na plus moich studiów było). Może z wiekiem zmienia się sposób czytania. U nas na zajęciach uważaliśmy, że nie był negatywny. On się starał, ale nie wyszło- nie było żadnych widocznych efektów jego działań, a inni tylko utrudniali i robili mu różne świństwa, więc z czasem się wypalił. Każdemu może się to zdarzyć wg nas.

Obie te postacie były w jakimś sensie tragiczne, coś przegrały, straciły: lekarz właśnie swoje ideały oraz miłość, a siłaczka życie. Zresztą, to bardzo typowe dla utworów Żeromskiego- takie tragiczne postaci, które coś przegrywają w życiu: karierę, pieniądze albo życie prywatne, czy miłość itp.

Wiem, że w szkole stosuje się pewne uproszczenia, bo niekoniecznie uczniowie byliby w stanie zagłębiać się w jakieś analizy i przemyślenia. Jak mają jakiekolwiek pojęcie o lekturze to już dobrze, zwłaszcza, ze masowo nie czytają, tylko jadą na brykach. Tak jest łatwiej i szybciej, a wiadomo, ze też czas i program nauczania goni, trzeba się wyrobić- taka jest też prawda z punktu widzenia nauczyciela. Miałam w szkole praktyki studenckie i tak to właśnie wygląda. Także większości może takie coś pasować. Ja mówię tu o moich prywatnych, subiektywnych odczuciach- nie wypowiedziałam w szkole, to chociaż tutaj, a co, pofolguję sobie : )

A drugim takim przypadkiem był dla mnie czeski giermek w „Krzyżakach”. To postać drugoplanowa, w sumie za wiele się nie mówi o nim w szkole, bo nie jest to jakoś bardzo potrzebne na lekcjach. Na mnie ta postać zrobiła bardzo duże wrażenie, gdy czytałam tę książkę, w sumie największe ze wszystkich postaci ( mówię o tym, gdy czytałam to w szkole jako nastolatka).

I to bardzo negatywne wrażenie. Dla odmiany o nim mówi się w szkole mało i dobrze- że to pozytywna postać, lojalna i takie tam. Co do lojalności, to zgoda. Ale dla mnie nie był zbyt pozytywnym bohaterem.

Nie podobało mi się wtedy, że kopnął czy uderzył kobietę ( dokładnie nie pamiętam), która współpracowała z Krzyżakami i złapali ją ze Zbyszkiem. Jakoś mi to nie pasowało- czemu kiedy Krzyżacy stosowali przemoc wobec kobiet to byli źli, a jak robili to „nasi” to już dziwnym trafem miało to być w porządku. Generalnie gość kopiący kobietę nie mógł mi się spodobać i tyle. A wcale nie wynikało to zachowanie z tego, że jakoś bardzo żałował Danusi czy coś- wręcz przeciwnie, w duchu to liczył, że ona umrze i chciał tego- żeby Zbyszek ożenił się z Jagienką. : ) Nie było to też zbyt pozytywne, że życzył jej śmierci. No i nie podobało mi się, jak zabił w pojedynku tego gościa, który prosił o litość. To może dziwne i żałosne, ale ta scena wywarła na mnie największe wrażenie w całej książce.

No i dla mnie ktoś taki nie mógł być pozytywnym bohaterem. Nienawidziłam tego gościa, serio. Jako dorosła osoba to już inaczej oceniam książkę. Wiem, że w przedstawionej epoce była inna mentalność. Jako nastolatka to raczej kierowałam się współczesnym kryterium wartości w ocenie. Ale i tak uważam, że nawet dla Sienkiewicza było to trochę zbyt kontrowersyjne, dlatego takie rzeczy robi postać drugoplanowa i nie Polak, a nie np. Zbyszek.

incomplete
gimnASjalista
Posty: 13
Rejestracja: 4 cze 2014, 20:54

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: incomplete » 18 sie 2014, 00:35

Generalnie kanon lektur uważam za nietrafiony, bo każdy ma swój gust i zmuszanie kogoś do czytania czegoś, co go nudzi albo męczy czyni więcej szkody niż pożytku. Pamiętam, że prawie nikt z mojej klasy w liceum nie lubił i przede wszystkim nie rozumiał dzieł z epoki romantyzmu. Książki tego okresu są raczej depresyjne, opowiadają o tragedii człowieka niepogodzonego ani ze światem, ani ze sobą, nie wiem jak beztroski nastolatek, który zazwyczaj nie ma tak rozbudowanego życia wewnętrznego, bo i nie poświęca zbyt dużo czasu na refleksję nad sobą, miałby to pojąć. Nasłuchałam się w szkole miliona narzekań, że Werter jest psychiczny, że nienormalny, więc nie wiem po co w ogóle to wałkować na lekcjach, skoro i tak nikt z tego nic nie wyciągnie, a tylko obraża się niepotrzebnie wartościową, wspaniałą literaturę.
Ja dla odmiany nienawidzę Chłopów, i nie mogę zrozumieć, za co autorowi przyznano tego Nobla, niech mi ktoś wytłumaczy, w czym ta książka jest lepsza od Lalki chociażby, bo nie rozumiem i czytanie tego tworu to dosłownie tortury.
Myślę zatem, że to bezsensowne, żeby wszyscy omawiali te same lektury, skoro przecież każdy z nas jest inny. A z drugiej strony, klasykę wypada znać, no i COŚ trzeba czytać, więc nie wiem, jak bym to rozwiązała, gdybym to ja decydowała o edukacji w Polsce :wink:

A skoro w pierwszym poście była mowa o Panu Tadeuszu, to dorzucę swoje trzy grosze. Nie widziałam nigdy nudniejszej książki, naprawdę. Po 20 stronach było mi już niedobrze od tej wylewającej się zewsząd sielanki i braku jakiejkolwiek akcji. Moje rozczarowanie było tym większe, że po spektakularnych "Dziadach", które są arcydziełem, spodziewałam się po Panu Tadeuszu czegoś więcej. Przede wszystkim ten utwór jest tak bardzo nie-romantyczny, że aż się robi smutno, w ogóle jakby nie spełnia założeń epoki. Oczywiście wiem, że romantyzm to nie tylko weltschmerz i kult młodości, ale tej książce zdecydowanie brakowało tego klimatu, tego "czegoś". Chociaż staram się sobie wmówić, że Mickiewicz miał po prostu gorsze dni, kiedy to pisał (bo, w istocie, miał. Może niektórzy pamiętają ze szkoły :wink:) albo w ogóle nie on to pisał, albo nie wiem co jeszcze. Jeden nieszczęsny Pan Tadeusz niszczy mój cały, starannie pielęgnowany i wyidealizowany obraz tego - bądź co bądź - wspaniałego artysty i wolałabym, żeby nigdy tej książki nie napisał.

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: panna_x » 22 sie 2014, 11:29

No sama nie wiem- fakt zmuszanie do danych z góry książek nie pomaga, z drugiej strony coś trzeba wybrać. Poza tym tak samo można powiedzieć o wszystkim, że jak kogoś coś nie interesuje, to po co go zmuszać w szkole do tego? Ja np. nie znoszę nauk ścisłych ani z nich nie korzystam na co dzień- nie stosuję trygonometrii ani równań w dwoma niewiadomymi, i również tego nigdy nie rozumiałam. Zatem też można powiedzieć, po co to w szkole, po co kogoś zmuszać, żadnego pożytku to nie daje, i wywalamy połowę programu z matematyki- ostatecznie podstawowe cztery działania wystarczą do życia na co dzień.

alf86
ASiołek
Posty: 53
Rejestracja: 31 sie 2014, 01:55

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: alf86 » 7 wrz 2014, 23:02

@dziwożona - przeczytałem Twoje opowieści o dzisiejszej szkole. Świetnie się czyta, humor się mi od razu poprawił, dziękuje :) .
Wg nowej podstawy programowej w IV klasie jest HP i "Charlie i fabryka czekolady".
Tutaj się na dłuższą chwile zawiesiłem :shock: ...mam dużo pomysłów, ale pasuje...

Indiana
fantAStyczny
Posty: 556
Rejestracja: 26 sty 2014, 00:50

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: Indiana » 7 wrz 2014, 23:53

No, a ja to nie rozumiem znowu tego przymusu " omawiania", a co jeśli lubię czytać dla samego czytania, a ukryte symbole, nawiązania, interpretacje i to słynne " co autor miał na myśli " obchodzą mnie tyle, co nic.
A co ja wróżka jestem, że czytam w czyichś myślach ? No powiedzcie, jestem wróżka czy nie jestem ?

:lol:

To trochę tak jakby książka sama w sobie nie była żadną wartością.

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: panna_x » 11 wrz 2014, 09:08

No, ale jednak coś o danej książce wypada powiedzieć, przecież nie może być tak, że czytamy dla samego czytania, a potem tylko sondaż, czy fajnie się wam czytało, i ile osób jest na tak, a ile na nie. Ja bym tam była za omawianiem, interpretacjami, ale żeby były one dowolne, takie własne przemyślenia związane z książką, a nie narzucone odgórnie- jedna przyjęta interpretacja i koniec.
Tyle, że dałabym mniej lektur i nie wszystko z beletrystyki. I nie dawałabym żadnych fragmentów jak teraz, zamiast wyrywków z 5 książek, wolałabym, żeby były dwie, a dokładniej.

klapouchy
zapASnik
Posty: 651
Rejestracja: 22 mar 2006, 22:45

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: klapouchy » 11 wrz 2014, 12:06

Indiana pisze:To trochę tak jakby książka sama w sobie nie była żadną wartością.
Bo książka sama w sobie nie jest żadną wartością. Wartością są mądre książki. Jeśli mam czytać głupie książki, to już wole czytać forum SEA.

stendai
łASuch
Posty: 199
Rejestracja: 3 kwie 2014, 19:10

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: stendai » 11 wrz 2014, 12:13

Nie rozumiem Ciebie, Indiana. Czyli co, czytasz książkę i nie obchodzi Cię to o co w niej chodzi, dlaczego autor ją napisał, symbole występujące w książce, jej znaczenie historyczno-społeczne itd.? Jesteś fanką jakiegoś ortodoksyjnego formalizmu? Ale nie, bo wtedy zwracałabyś uwagę na język, a wedle Twoich słów Ty zwracasz uwagę na książkę jako przedmiot.

Awatar użytkownika
avalanche
ASiołek
Posty: 80
Rejestracja: 19 lip 2014, 22:16
Lokalizacja: Szczytno
Kontakt:

Re: Kanon lektur szkolnych

Post autor: avalanche » 11 wrz 2014, 12:14

panna_x pisze: I nie dawałabym żadnych fragmentów jak teraz, zamiast wyrywków z 5 książek, wolałabym, żeby były dwie, a dokładniej.
A mnie się wydaje, że omawianie fragmentów to całkiem dobry pomysł. Dzięki temu uczniowie będą w stanie poznać więcej dorobku kulturowego, niż gdyby omawiać jedynie książki w całości. Poza tym, fragment może zachęcić do przeczytania całości.

Bez sensu są natomiast szczegółowe sprawdziany z treści. Ważniejsze od umiejętności zapamiętywania jakichś mało istotnych faktów powinno być chyba rozumienie tekstu i zdolność do sformułowania jakiejś opinii, analizy. No ale wiadomo, łatwiej sprawdzić test z pytaniami, na które da się odpowiedzieć jednym zdaniem, niż czytać długie wypracowania...

ODPOWIEDZ