Strona 4 z 4

Re: Kryzys wegetarianizmu i "grzeszki"

: 23 paź 2015, 10:33
autor: Venefica
To moje marzenie z dzieciństwa, tzn żeby mięso rosło na drzewach. Lubię mięso, ale jest mi przykro z powodu okropnego życia i śmierci zwierząt hodowlanych. Chociaż od wieprzowiny czy drobiu wolę owoce morza i ryby.

Re: Kryzys wegetarianizmu i "grzeszki"

: 23 paź 2015, 12:59
autor: morowy
Mam chyba podobnie. Także nie podoba mi się cierpienie zwierząt i nawet sama idea hodowania ich na rzeź, a z kolei ich mięso nie tylko lubię, ale i po prostu daniami bezmięsnymi trudno mi się najeść. Nie wiem czy to kwestia przyzwyczajenia, ale po napełnieniu się maksymalnie zieleniną nadal jestem głodny i juz po ok. pół godzinie po posiłku zwykle burczy mi w brzuchu. :P

Mam jednak dylemat, czy likwidacja hodowli jest na pewno taka w 100% dobra dla tych zwierząt. Czytałem, że na swiecie hodujemy ok 1,5 miliarda bydła, 1 miliard trzody chlewnej, jakieś 2 miliardy czikenów itd. Czy na pewno zrobimy dobrze tym zwierzętom... likwidując ich pogłowie niemal do zera? Tak by się przecież stało, gdyby cała ludzkość przeszła na weganizm - np. krowy, czy kury nigdy nie żyły "na wolnosci". To tak jakby likwidować głód wśród ludzi w Afryce, zmniejszając populacje Afrykanów z miliarda do kilku tysięcy. To, co proponują wege w kwestii likwidacji zwierzęcego cierpienia w hodowlach, to dla mnie taki "ratunek" przez holocaust (przestały cierpieć, bo przestały istnieć)... :roll:

Ponieważ te dylematy są dla mnie nierozwiązywalne jak na razie, więc z otwartymi ramionami przyjmę to mięso z probówki, jesli oczywiście będzie spełniało odpowiednie normy. Wtedy nie będę miał wyjścia, bo dalsze jedzenie zwierząt byłoby w takiej sytuacji jednak absurdalne i tym samym mój problem rozwiąze się samoistnie (mam nadzieję).

Re: Kryzys wegetarianizmu i "grzeszki"

: 23 paź 2015, 19:13
autor: Libra
Viljar pisze:Jedno pytanie: czy kotlety z pestek z dyni zawierają białka zwierzęce pochodzące z włókien mięśniowych? Ano właśnie ;)
Ano właśnie ;) : wyjaśniła już Venefica - kotlet to "forma" przygotowania i podania, nie jest to pojęcie zarezerwowane dla mięsa. Analogicznie rozciapciane ziemniaki nie mają monopolu na występowanie z nazwą "puree" :P
Btw - o ile kotlety lepione gołymi łapami to zapewne jakieś tam drobiny naskórka zawiera :lol:


Layla, ja nie mam cierpliwości do małych kulek więc burgery raczej uprawiam , bazując na tym przepisie

http://www.weganka.com/2015/09/falafel- ... kowym.html

ale manewrując przyprawami bo nie jestem fanką garam masali która z piernikiem mi się kojarzy.



Co do głodów i niegłodów- chyba kwestia organizmu. Ja muszę jeść ciągle, cały czas kręcę gębą, niektórzy myślą, ze to z powodu diety bezmiesnej, ale jak jadłam mięso było to samo ;) Moja mama i siostra, choć wszystkożerne bardzo lubią kuchnię roślinną... natomiast moja druga siostra to ogromny mięsożerca i tyle :P Dla niej bez mięsa nie ma jedzenia ;)